Gol, gol, goool del Barça!
Dla jednych "abrakadabra", dla innych "hokus-pokus", a dla nas kibiców magiczne brzmi "gol" i nic tego nie zmieni. Piłka trzepocząca w bramce jest dla nas jak ruch różdżki prestigitatora, a głos spikera informującego o golu rozpoczyna prawdziwy magiczny show na trybunach i wśród piłkarzy.
Jednak gol nie zawsze musi mieć zabarwienie pozytywne. Wszak, czasem trzeba przełknąć żal po stracie bramki. Jednak nie na tym chcę skupić waszą uwagę. Patrzmy ile goli możemy zdobywać, bo tracić wystarczy o jednego mniej. A zdobywać Barcelona potrafi i to ile!
Jak już wspominałem "gol" jest jak zaklęcie, ale dla nas zaklęcie to nasiąka magią jeszcze mocniej, gdy dorzucimy do tego "Barça". Na hasło "Gol del Barça" tracimy kontakt z rzeczywistością, pozostaje nam przed oczami tylko piłka, bramka i gol.
Piłka, bramka, gol... piłka, bramka, gol... Mając ten obraz przed oczami już po raz n-ty, ja kibic Barcelony od marnych kilku lat zacząłem zastanawiać się ile razy musieli go widzieć weterani. Myśl ta nie dawała mi spokoju i zacząłem poszukiwania. Dopiero dokładne przestudiowanie danych z historii Primera Division rozjaśniło mi nieco ten zamazany dotychczas przeszłość.
Suche statystyki są bezwzględne dla naszych rywali. Od czasu gdy w sezonie 1928/1929 ruszyła Primera Division (z przerwą w latach 1936 do 1939, kiedy to w Hiszpanii trwała wojna domowa) Barcelona w 2368 spotkaniach zdobyła 4825 goli. Co po wykonaniu prostego rachunku daje średnio około dwóch goli na mecz. Mimo usilnych starań ze strony komentatorów z całej Polski, którzy wciąż uparcie utrzymują, że defensywa Barcelony zawsze była fatalna, w przeciągu prawie 80 lat gry w Primera Division Barça straciła zaledwie 1,18 gola na mecz.
Od sezonu 1957/58 kiedy to Barça przeniosła się na Camp Nou, kibice gromadzący się na trybunach byli świadkami 2115 goli strzelonych przez swoich ulubieńców. Nic więc dziwnego, że o Camp Nou mówi się, że jest stadionem przepełnionym magią futbolu. Przez niemal 50 lat rozgrywania meczów na Camp Nou straciliśmy tylko 687 goli. Statystyki działają zdecydowanie na naszą korzyść gdyż stosunek bramek zdobywanych i traconych jest piorunujący. Zdobywając średnio 2,45, a tracąc 0,80 gola na mecz piłkarze uczynili z Camp Nou prawdziwą twierdzę, gdzie przez lata łykają bez zapitki prawie każdego rywala.
Znając temperament hiszpańskich komentatorów, to spędzili oni sporo czasu ogłaszając kolejne gole zdobywane przez Barçę. Jednak my doceniamy ich pracę, gdyż każde "Gol del Barça" działa dla nas jak balsam na uszy i możemy go słuchać godzinami.
Przez te wszystkie lata Barcelona stała się synonimem gry pięknej i ofensywnej. Na ławce trenerskiej Barçy zasiadali trenerzy wybitni jak oraz trochę słabsi. Jej trykot przywdziało wielu zawodników, zarówno wspaniałych jak i przeciętnych. Jednak gole były, są i będą zawsze i co do tego możemy być pewni. Dlatego właśnie tak chętnie zasiadamy co tydzień przed telewizorami (co poniektórzy wybrańcy mogą nawet czasem obejrzeć mecz z wysokości trybun na Camp Nou ;) ) i z niecierpliwością oczekujemy kolejnych bramek. Bo Barça może nie wygrywać, może gole tracić ale nigdy nie będzie się murować i za to ją właśnie kochamy.
VISCA EL BARÇA !
VISCA EL CATALUNYA!
Jednak gol nie zawsze musi mieć zabarwienie pozytywne. Wszak, czasem trzeba przełknąć żal po stracie bramki. Jednak nie na tym chcę skupić waszą uwagę. Patrzmy ile goli możemy zdobywać, bo tracić wystarczy o jednego mniej. A zdobywać Barcelona potrafi i to ile!
Jak już wspominałem "gol" jest jak zaklęcie, ale dla nas zaklęcie to nasiąka magią jeszcze mocniej, gdy dorzucimy do tego "Barça". Na hasło "Gol del Barça" tracimy kontakt z rzeczywistością, pozostaje nam przed oczami tylko piłka, bramka i gol.
Piłka, bramka, gol... piłka, bramka, gol... Mając ten obraz przed oczami już po raz n-ty, ja kibic Barcelony od marnych kilku lat zacząłem zastanawiać się ile razy musieli go widzieć weterani. Myśl ta nie dawała mi spokoju i zacząłem poszukiwania. Dopiero dokładne przestudiowanie danych z historii Primera Division rozjaśniło mi nieco ten zamazany dotychczas przeszłość.
Suche statystyki są bezwzględne dla naszych rywali. Od czasu gdy w sezonie 1928/1929 ruszyła Primera Division (z przerwą w latach 1936 do 1939, kiedy to w Hiszpanii trwała wojna domowa) Barcelona w 2368 spotkaniach zdobyła 4825 goli. Co po wykonaniu prostego rachunku daje średnio około dwóch goli na mecz. Mimo usilnych starań ze strony komentatorów z całej Polski, którzy wciąż uparcie utrzymują, że defensywa Barcelony zawsze była fatalna, w przeciągu prawie 80 lat gry w Primera Division Barça straciła zaledwie 1,18 gola na mecz.
Od sezonu 1957/58 kiedy to Barça przeniosła się na Camp Nou, kibice gromadzący się na trybunach byli świadkami 2115 goli strzelonych przez swoich ulubieńców. Nic więc dziwnego, że o Camp Nou mówi się, że jest stadionem przepełnionym magią futbolu. Przez niemal 50 lat rozgrywania meczów na Camp Nou straciliśmy tylko 687 goli. Statystyki działają zdecydowanie na naszą korzyść gdyż stosunek bramek zdobywanych i traconych jest piorunujący. Zdobywając średnio 2,45, a tracąc 0,80 gola na mecz piłkarze uczynili z Camp Nou prawdziwą twierdzę, gdzie przez lata łykają bez zapitki prawie każdego rywala.
Znając temperament hiszpańskich komentatorów, to spędzili oni sporo czasu ogłaszając kolejne gole zdobywane przez Barçę. Jednak my doceniamy ich pracę, gdyż każde "Gol del Barça" działa dla nas jak balsam na uszy i możemy go słuchać godzinami.
Przez te wszystkie lata Barcelona stała się synonimem gry pięknej i ofensywnej. Na ławce trenerskiej Barçy zasiadali trenerzy wybitni jak oraz trochę słabsi. Jej trykot przywdziało wielu zawodników, zarówno wspaniałych jak i przeciętnych. Jednak gole były, są i będą zawsze i co do tego możemy być pewni. Dlatego właśnie tak chętnie zasiadamy co tydzień przed telewizorami (co poniektórzy wybrańcy mogą nawet czasem obejrzeć mecz z wysokości trybun na Camp Nou ;) ) i z niecierpliwością oczekujemy kolejnych bramek. Bo Barça może nie wygrywać, może gole tracić ale nigdy nie będzie się murować i za to ją właśnie kochamy.
VISCA EL BARÇA !
VISCA EL CATALUNYA!
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)