Trener, który zburzył mit
Początki bywają trudne. Powrót na stare, dobrze znane miejsce, nie zawsze wiąże się z klarownością sytuacji i często przysparza wielu nieoczekiwanych problemów. Czy zatem można wyobrazić sobie bardziej udany i spektakularny debiut w poważnym futbolu od wstąpienia na szkoleniowe salony Josepa Guardioli? Debiut, który zawdzięcza bezwzględnemu zaufaniu i namaszczeniu prezydenta FC Barcelona Joana Laporty oraz szarej eminencji klubu Johana Cruyffa.
Guardiola start miał ułatwiony, jak mało kto. Beztroska o kolejne dni, spokojna posada na wcale nie chłodnym stołku na Camp Nou. Warunki pracy, o jakich marzy każdy szkoleniowiec, bez względu na to, gdzie podejmuje wyzwanie. Fakt powszechnego uwielbienia dopełnia się, gdy spojrzymy na miejsce urodzenia Pepa, wszakże to rodowity Katalończyk.
Świadomość bycia nietykalnym nie sprawiła jednak, że trener z Santpedor spoczął na laurach. Będąc niezwykle inteligentnym człowiekiem, Guardiola nie boi się forsować swoich pomysłów szkoleniowych. Przyznaję, tuż po jego zatrudnieniu byłem sceptyczny. Zadawałem sobie pytanie: czy ktoś, kto do tej pory prowadził jedynie Barçę B, sprosta wyzwaniu dowodzenia Dumą Katalonii? Cieszę się, że po bardzo krótkim czasie moje obawy się nie sprawdziły. Były rozgrywający Blaugrany na przekór wszystkim swoim antagonistom i na oczach całego piłkarskiego świata stał się szkoleniowcem, którego nazwisko wymienia się jednym tchem z najmożniejszymi współczesnego trenerskiego fachu.
Jedno jest pewne: niczym magnetyczny plus do minusa, tak Josep Guardiola pasuje do Barcelony. Wielbiący ponad wszystko Katalonię bezwzględnie poświęcił się ukochanej drużynie. Wpojona w zawodniczych czasach filozofia gry procentuje ze świetnym skutkiem. Można tylko gdybać, czy z podobnym zaangażowaniem i miłością dowodziliby Barçą trenerzy, których przed sezonem z nią łączono...
Wizja gry zespołu bez niechcianych przez Guardiolę Deco i Ronaldinho dla wielu fanów wydawała się tą z gatunku science fiction. Dziś mało kto już o nich pamięta... A do tego casus będącego jedną nogą poza Katalonią Samuela Eto'o pokazuje, że pomimo młodego wieku i niedoświadczenia, Pep cieszy się ogromnym poważaniem wśród podopiecznych. To właśnie teraz zawodnicy Barçy jednym donośnym głosem zapowiadają: to może być nasz najlepszy sezon od lat!
Josep Guardiola piłkarzem był wybitnym. Na czym polega zatem jego sekret? Obserwując jego reakcje w trakcie poszczególnych spotkań, mam nieodparte wrażenie, że ma po prostu "łeb na karku". Stoicki, niczym niewzruszony spokój, chłodna kalkulacja, to jedne z najważniejszych cech, oddających istotę charakteru i niezachwianej psychiki trenera Barcelony. Tak bardzo krytykowany (także przeze mnie) system rotacyjny przynosi rewelacyjne efekty. Żaden z zawodników nie może być pewny miejsca w podstawowej jedenastce, nikt w drużynie nie ma statusu galaktycznej świętej krowy, piłkarze tworzą jedność, okazując ją spontaniczną, cieszącą oko radością po każdym strzelonym golu.
Bezkompromisowy, absolutnie przekonany co do swoich umiejętności Guardiola, to dla Barcelony dyrygent idealny. I procentuje już jego doświadczenie z prowadzenia Barçy B. Uparte stawianie na wielce utalentowanych, nieznanych dotąd szerszemu gronu fanów i przyszłościowych wychowanków z La Masia, to krok, na jaki nie zdecydowałby się z pewnością jakikolwiek inny trener.
Po dwóch miesiącach oficjalnych spotkań FC Barcelona znalazła się na czele Ligi BBVA. Po słabym początku, katalońska armia nabrała rozpędu, a kolejne mecze dowodzą tezie, że z Guardiolą Duma Katalonii podbije jeszcze niejednego przeciwnika...
Guardiola start miał ułatwiony, jak mało kto. Beztroska o kolejne dni, spokojna posada na wcale nie chłodnym stołku na Camp Nou. Warunki pracy, o jakich marzy każdy szkoleniowiec, bez względu na to, gdzie podejmuje wyzwanie. Fakt powszechnego uwielbienia dopełnia się, gdy spojrzymy na miejsce urodzenia Pepa, wszakże to rodowity Katalończyk.
Świadomość bycia nietykalnym nie sprawiła jednak, że trener z Santpedor spoczął na laurach. Będąc niezwykle inteligentnym człowiekiem, Guardiola nie boi się forsować swoich pomysłów szkoleniowych. Przyznaję, tuż po jego zatrudnieniu byłem sceptyczny. Zadawałem sobie pytanie: czy ktoś, kto do tej pory prowadził jedynie Barçę B, sprosta wyzwaniu dowodzenia Dumą Katalonii? Cieszę się, że po bardzo krótkim czasie moje obawy się nie sprawdziły. Były rozgrywający Blaugrany na przekór wszystkim swoim antagonistom i na oczach całego piłkarskiego świata stał się szkoleniowcem, którego nazwisko wymienia się jednym tchem z najmożniejszymi współczesnego trenerskiego fachu.
Jedno jest pewne: niczym magnetyczny plus do minusa, tak Josep Guardiola pasuje do Barcelony. Wielbiący ponad wszystko Katalonię bezwzględnie poświęcił się ukochanej drużynie. Wpojona w zawodniczych czasach filozofia gry procentuje ze świetnym skutkiem. Można tylko gdybać, czy z podobnym zaangażowaniem i miłością dowodziliby Barçą trenerzy, których przed sezonem z nią łączono...
Wizja gry zespołu bez niechcianych przez Guardiolę Deco i Ronaldinho dla wielu fanów wydawała się tą z gatunku science fiction. Dziś mało kto już o nich pamięta... A do tego casus będącego jedną nogą poza Katalonią Samuela Eto'o pokazuje, że pomimo młodego wieku i niedoświadczenia, Pep cieszy się ogromnym poważaniem wśród podopiecznych. To właśnie teraz zawodnicy Barçy jednym donośnym głosem zapowiadają: to może być nasz najlepszy sezon od lat!
Josep Guardiola piłkarzem był wybitnym. Na czym polega zatem jego sekret? Obserwując jego reakcje w trakcie poszczególnych spotkań, mam nieodparte wrażenie, że ma po prostu "łeb na karku". Stoicki, niczym niewzruszony spokój, chłodna kalkulacja, to jedne z najważniejszych cech, oddających istotę charakteru i niezachwianej psychiki trenera Barcelony. Tak bardzo krytykowany (także przeze mnie) system rotacyjny przynosi rewelacyjne efekty. Żaden z zawodników nie może być pewny miejsca w podstawowej jedenastce, nikt w drużynie nie ma statusu galaktycznej świętej krowy, piłkarze tworzą jedność, okazując ją spontaniczną, cieszącą oko radością po każdym strzelonym golu.
Bezkompromisowy, absolutnie przekonany co do swoich umiejętności Guardiola, to dla Barcelony dyrygent idealny. I procentuje już jego doświadczenie z prowadzenia Barçy B. Uparte stawianie na wielce utalentowanych, nieznanych dotąd szerszemu gronu fanów i przyszłościowych wychowanków z La Masia, to krok, na jaki nie zdecydowałby się z pewnością jakikolwiek inny trener.
Po dwóch miesiącach oficjalnych spotkań FC Barcelona znalazła się na czele Ligi BBVA. Po słabym początku, katalońska armia nabrała rozpędu, a kolejne mecze dowodzą tezie, że z Guardiolą Duma Katalonii podbije jeszcze niejednego przeciwnika...
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)