Deportivo - Barcelona 2:0

Looky

17 lipca 2005, 13:57

2 komentarze
Piłkarze Barcelony przegrali w La Coruni z Deportivo 0:2 i spadli na 7. miejsce w tabeli. W szlagierowym meczu na Santiago Bernabeu Real Madryt rozczarował remisując bezbramkowo z Realem Sociedad, ktopry pozostał liderem.

Katalończycy przyzwyczaili już kibiców do tego, że po zwycięstwach w Lidze Mistrzów (mają ich komplet) w Primera Division oddają punkty, komu popadnie. Tym razem trafili na szczególnie niewygodnego rywala - ze stolicy Galicji od sześciu lat nie zdołali wywieźć nawet remisu. I chyba zapadły im te wyprawy w pamięć, bo w sobotni wieczór już po 40 sekundach pozwolili wedrzeć się w pole karne Royowi Makaayowi, którego strzał obronił jednak Roberto Bonano.

Goście przetrwali napór Deportivo, później uspokoili sytuację, tradycyjnie nie rozstawali się z piłką, ale wymiernych korzyści ich przewaga nie przynosiła. Kontuzja coraz śmielej wchodzącego do drużyny Juana Romana Riquelme'a zubożyła ich repertuar akcji ofensywnych, a świetnie zorganizowaną obroną piłkarzy trenera Javiera Irurety dowodził rozgrywający 300. mecz w Primera Division Mauro Silva. 38-letni Brazylijczyk jest dopiero szóstym obcokrajowcem, który tego dokonał.

Przez 80 minut toczyła się wyrównana walka, ale Barcelona znów nie potrafiła przełamać niemocy w spotkaniach wyjazdowych (wygrała ledwie dwa z siedmiu). Pierwszy cios zadał Lionel Scaloni, świętujący pierwsze w karierze powołanie do reprezentacji Argentyny, decydujący - trzy minuty później Albert Luque.

Najlepszą szansę dla gości zmarnował Javier Saviola (nie strzelił gola od miesiąca), a że i Patrick Kluivert znacznie lepiej prezentuje się ostatnio w garniturze niż na boisku (kilka dni temu wręczał w Barcelonie muzyczne nagrody MTV), Katalończycy wznawiają poszukiwania napastnika. Latem nie udało się skusić ani Jimmy'ego Floyda Hasselbainka, ani Fernando Morientesa, więc wkrótce rozpoczną się negocjacje w sprawie transferu Amoroso z Borussii Dortmund. Król strzelców Bundesligi ponoć zupełnie nie czuje się związany emocjonalnie z barwami mistrzów Niemiec i ci już wiosną pogodzili się z jego stratą, dlatego kupili jego rodaka Ewerthona. W Dortmundzie mówi się, że Amoroso to ten sam przypadek, co Ronaldo - w głowie miesza mu chciwy agent, który najchętniej co sezon znajdowałby nowego kontrahenta. Do tego transferu dojdzie jednak najwcześniej w styczniu, a już za tydzień Barcelonie może być o gole jeszcze trudniej. Na Nou Camp przyjedzie Real, a Javier Saviola będzie tuż po meczu reprezentacji Argentyny z Japonią. Do Azji klub nie puścił natomiast Riquelme'a, ogłaszając, że ten kontuzję kolana równie dobrze może leczyć w Katalonii.

Barcelona nie gra ostatnio ani ładnie, ani skutecznie, więc pojawiły się już plotki o poszukiwaniach następcy trenera Louisa van Gaala. Holendra nie lubiano, gdy poprzednio prowadził Katalończyków, ale wtedy broniły go przynajmniej wyniki. Teraz znów sytuacja staje się coraz bardziej napięta, także z winy szkoleniowca uchodzącego za antypatycznego gbura. Niedawno wyrzucił dziennikarzy z treningu (próbowali filmować), a ci odwdzięczają się spekulacjami na temat jego przyszłości. Najbardziej sensacyjne pogłoski mówią, że Barcelonę obejmie trener reprezentacji Anglii Sven Goran Eriksson.

[źródło: gazeta wyborcza]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze