Luis Garcia: Usunąłem kolec...

Dylu

17 lipca 2005, 14:43

Brak komentarzy
W ostatnim czasie jedyne co go absorbowało to mecze i gra, która pozwoliła mu odzyskać zaufanie Rijkaarda. Swoim golem przeciwko Atletico, Luis otworzył swe ligowe konto bramkowe. Nie da ukryć iż jego forma stale rośnie.

Dlaczego nie chciałeś rozmawiać ?

Ponieważ było to dla mnie dobre i wygodne.

...

Więc chodzi o to, że to wszystko mnie irytowało, ponieważ ostatnim razem kiedy było dobrze, zbyt wiele powiedziałem w prasie i wszystko się zmieniło (in minus-dop.red.).

Przesądny ?

W niektórych sprawach, a to jest jedna z nich.

Zacząłeś sezon na dobrym poziomie, jednak potem...

Fakt, byłem zmieniany i nie prezentowałem najlepszej dynamiki. Teraz chcę zapomnieć o tych błędach przez bardzo, bardzo dobrą pracę bez osiągania własnych zamiarów a koncentrowaniu się na zespole. I wtedy piłka stanie się świetna.

Niektóre mecze były wyjątkowo nieudane.

Jestem bardzo krytyczny wobec siebie i przyznaję się. Zawsze w grupie ludzi, zawsze to ja nadstawiam twarz. Irytuje mnie, że prasa również bardzo wszystko krytykuje.

Czy ten zespół jest dla ciebie odpowiedni ?

Nie ukrywam. To dla mnie coś lepszego. Czasem łatwiej jest pozwolić toczyć się sprawom w należytym porządku, jednak w takim zespole zawsze próbujesz zrobić coś więcej.

Jak zareagował Rijkaard kiedy nie szło Ci najlepiej ?

Oczarował mnie swoim podejściem. Powiedział mi, że był o mnie spokojny, ściągnął mnie z boiska, ale mimo to ma do mnie spore zaufanie i przekonywał, iż nadejdą dobre momenty, trzeba jedynie pracować.

I co mu powiedziałeś ?

On wiedział, że zrozumiałem iż grają inni koledzy.

Nie wolno Ci mieć negatywnego słowa o trenerze.

Zero. Zagrałem w 25 na 27 możliwych spotkań. Do nienajlepszego meczu z Athleticiem grałem regularnie, podobnie jak obecnie.

Masz nadzieję na kolejne bramki w La Liga ?

Wielką. Nigdy nie miałem lepszej okazji. Nie uważam się za goleadora. Jeśli wychodzę na boisko i nie strzelam bramki jestem niepocieszony, niezależnie od tego czy wygramy 5-0, zremisujemy czy przegramy. Wynika to pewnie z tego, że w Barcelonie B grałem na pozycji środkowego napastnika.

Jaka klasa zawodnika najbardziej Ci opowiada ?

Śmiały, odważny, czasem zdolny do podjęcia trudnego wyzwania. Czasem odtwarzam świetne zagrania jak np. odegranie do Xaviego, który wykończył akcję. Wyobrażałem sobie, że wejdzie tam. Wszyscy jesteśmy teraz na fali. To było coś spektakularnego.

Co wniósł Davids ?

Zmieniło się wszystko. Nie tylko przez Davidsa. W dobrym dla drużyny okresie wszystko zaczyna działać. Zespół ma komfort, obrona jest bezpieczna, owoce zajęć taktycznych zaczynają być widoczne. Davids jest agresywny, wie gdzie wbić pazur i tym zaraża innych. Miano jakie mu nadano ma coś w sobie i jest dla niego odpowiednie.

Czy głównym celem jest zdbyć więcej punktów u siebie czy na wyjeździe ?

To było bardzo rzadkie. Teraz rywale zaczynają nabierać przed nami respektu. Wiedzą już, że Camp Nou to Camp Nou. To istotne, że zaczynają się nas obawiać.

A teraz na Mestalla...

To bardzo trudny i skomplikowany teren. Są podrażnieni ostatnimi meczami i stratą punktów. Są dwa możliwe sposoby gry albo będę się spieszyć, albo będą grać normalnym tempem. W każdym bądź razie, Barça jest teraz na fali i jesteśmy zdolni do wszystkiego. Zamierzamy grać i wykorzystać kolejne okazje.

Czy z Twojego punktu widzenia, Barca przestaje być dla Ciebie kolcem ?

Tak, tak, tak. Przed powrotem myślałem że łatwiej będzie rozgrywać mecze w Barcy, jednak z drugiej strony miałem w sercu kolec. Teraz jest już czysto. Mecze w barwach Barcy czynią mnie szczęśliwszym, to dla mnie przyjemność, trenuję z wielkim duchem, we wspaniałej drużynie. Bardzo mi to odpowiada. Trochę zajęło mi znalezienie swojego miejsca i mam nadzieję, że zostanie tak już na stałe.

! Wywiad przeprowadzony 19.02.2004 !

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze