Barcelona w pogoni

Pyton

17 lipca 2005, 14:47

Brak komentarzy
Wszyscy są zachwyceni serią kolejnych zwycięstw Bar­celony (1:0 z Sevillą, 5:0 z Albacete, 2:1 z Osasuną, 3:1 z Atletico, 1:0 z Valencią, 3:2 z Deportivo, 3:2 z Mallorką, 2:0 z Murcią , 1:0 z Realem Sociedad), ale to jeszcze mało. Kibice dopingują swą drużynę do na­stępnych. Bo do rekordu jesz­cze trochę brakuje.

(...) Jeżeli za ty­dzień wygra jeszcze z Betisem to zrówna się z druży­ną z lat 1955/56. Dopiero jeszcze jedno zwycięstwo (a to by było już jedenaste) - z Villarreal 4 kwietnia - da rekord. W takiej formie jak obecnie wszystko jest możliwe.

Nagły zryw Barcelony, która po każdej wygranej mija­ła w tabeli kolejne dru­żyny aż wyszła na trzecie miejsce, natchnął nadzieją nie tylko kibiców, ale także piłkarzy. Już w grudniu lu­dzie skreślili nas nie tylko z wyścigu o mi­strzostwo Hiszpanii, ale także odbierali nam szansę na miej­sce dające prawo gry w Lidze Mistrzów. To był błąd. Wyszli­śmy z zakrętu i zobaczyliśmy już plecy Valencii i Realu. Po­ścig trwa - odgraża się pomoc­nik zespołu z Katalonii, Gerard. Przełom nastąpił, gdy z Interu (? - dop red.) wypoży­czono Edgara Davidsa. Holender porwał do boju nowych kolegów, a w walce na bo­isku zawsze wychodzi przed szereg. Wykonuje tak tytanicz­ną pracę, że wreszcie Ronaldinho i Xavi mogą się zająć tym, do czego są stworzeni, czy­li stwarzaniem sobie, Javierovi Savioli i Luisowi Garcii oka­zji do strzelania bramek. Nad parą pomocników Barcelo­ny wszyscy teraz cmoka­ją z zachwytu. Zinedine Zidane i David Beckham z Realu nadal są najbardziej popularni na świecie, ale w Hiszpanii wyraźnie ustępują parze z Bar­celony.

[źródło: Przegląd Sportowy]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze