Barça wciąż jest bardzo chora

Lelu

17 lipca 2005, 14:54

Brak komentarzy
Wiceprezydent FC Barcelony, Sandro Rosell, w wywiadzie dla dziennika 'La Vanguardia' opowiada o tym, co interesuje każdego kibica klubu. m.in.:
- "Barça wciąż jest winna 250 milionów euro."
- "Jest 75% szans na to, że Davids zostanie."
- "Może brakuje nam gracza, który strzela 30 goli, ale ja wolę sześciu, którzy strzelą po 5."
- "Kluivert ma taki kontrakt, że jeżeli zechce, to zostanie."

Szanse na zdobycie tytułu zmniejszają się...

Zdobycie mistrzostwa w tym sezonie nigdy nie było celem. Powiedzieliśmy już to wiele razy i nic się nie zmieniło: mamy zająć miejsce w pierwszej czwórce.

Ale zaczęła się euforia...

To nie nasza wina. Chcieliśmy ją zmniejszyć, ale to niemożliwe.

Celem było wejście do LM, ale też zdobycie jakiegoś tytułu albo Pucharu Króla, albo UEFA. Nie osiągniemy już tego.

Tak, ale choć tego nie widać, było wiele innych celów w klubie, o wiele ważniejszych niż zdobycie tytułu w tym roku.

Jakie, na przykład ?

Na przykład przywrócenie wiary fanom. Myślę, że się nam to udaje. Nie mam żadnych wątpliwości, że wiara w sukces wróciła, i to w bardzo brutalny sposób.

Wydaje się też, że klub znów jest monolitem.

Tak, ale z tego co mówią zawodnicy, byli już tym monolitem w tamtym roku. Nie było problemu w szatni.

A jednak prezydent musiał wejść do szatni, żeby poprosić zawodników o zaangażowanie.

To co innego, wiadomo, że zawodnicy bardziej się angażują w tym roku. Jedność była już wcześniej.

Co leżało u podstaw tej dobrej passy, która skończyła się w sobotę ?

Przede wszystkim, na wszystko trzeba czasu. Teraz już wiem, że w Barcelonie, to jedyna rzecz, jakiej nie dostaniesz. Joan Laporta był mocno naciskany w sprawie Franka Rijkaarda. Był taki moment, kiedy naciski były duże, także w kierownictwie klubu. Przeczekaliśmy ten czas, a potem wiele rzeczy się poprawiło. Davids wniósł charakter, Ronaldinho lepiej wykorzystał swoje możliwości i sam wygrywał mecze, Xavi wrócił na swój najwyższy poziom, Valdés wniósł pewność... Bardzo ważna była też zmiana systemu, przejście na 4-3-3.

Czy na tą poprawę miały wpływ pogłoski na temat czyszczenia szatni ?

Nie, dlatego, że wszyscy zawodnicy, którzy grają w Barcy wiedzą, że co roku będą w klubie transfery w obie strony, choćby zdobyli potrójną koronę.

Ale jak są tytuły, to zmian jest mniej.

O, nie. Zależy. Nie pomylmy się tutaj. Ja uważam, że zmiany powinno się robić wtedy, kiedy wszystko gra, a nie wtedy, kiedy jest źle.

Czy nie jest ważne w następnym sezonie, aby Ronaldinho nie był tak decydującym graczem dla Barçy ?

Pomysł jest taki, żeby indywidualne zagrania Ronaldinho, które tak nam pomogły w wygrywaniu meczów, nie były aż tak potrzebne, żeby były to zagrania zespołu. Celem jest posiadanie zespołu kompletnego. Wydaje mi się, że już powoli zaczynamy go mieć. Chociaż od początku zespoły przyjeżdżają na Camp Nou żeby murować swoją bramkę. To straszne. Najgorzej grać właśnie przeciwko drużynom które się tak zamykają.

Żeby rozwiązać ten problem, koniecznie należy sprowadzić napastnika ?

Być może brakuje nam zawodnika, który strzeli 30 goli. Ale ja wolę mieć sześciu, z których każdy strzeli 5 bramek. Jaką "9" można sprowadzić ? Kogoś, kto byłby lepszy od Kluiverta. Teraz, kiedy jest za późno, widząc, jaki sezon ma Kluivert, być może inaczej myślelibyśmy przed rozpoczęciem sezonu. Wtedy Kluivert był jednym z najlepiej rozpoznawanych "dziewiątek" na świecie, ze względu na rolę, jaką odgrywał i ze względu na astronomiczne zarobki.

Kierownictwo było w rękach Kluiverta.

Tak, gdyby Kluivert odszedł, klub kupiłby innego środkowego napastnika, ale skoro został, nie można było tego zrobić. W tym roku będzie podobnie.

Tego lata Barça znowu będzie czekać na to, co zadecyduje Kluivert ?

Najpierw musimy znać decyzje, jakie podejmą w stosunku do Kluiverta Txiki i Rijkaard. Czy chcą, żeby dalej grał w klubie, czy nie. Trzeba też wiedzieć, czego chce sam zawodnik, gdyż zgodnie z jego kontraktem, jeśli zechce to zostanie.

Jeśli się zdecyduje na to żeby zostać, nie można zatrudnić innej "dziewiątki" ?

Teraz sytuacja wygląda inaczej, dlatego gdyż obejmując kierownictwo nad klubem, nie wiedzieliśmy nawet, jakim bankom jesteśmy winni pieniądze. Pierwsze miesiące były bardzo trudne. Mam fatalne wspomnienia z tamtego okresu. Łapały cię depresje. Czasem wracałem w naprawdę złym stanie po wielogodzinnych spotkaniach. Że podsłuch..., że Boixos Nois... Pytasz się, po co ci to ? A do tego robiąc to za darmo i dokładając do tego. To szaleństwo. Bycie tu teraz każdego z nas kosztuje 7 milionów euro.

A teraz są pieniądze na sprowadzenie napastnika ?

Nie, nie ma pieniędzy. Za to jest kontrola budżetu. Wiemy, na co chory jest klub i wiemy, jakie mu podać lekarstwo. Ale Barça wciąż jest bardzo chora. Jesteśmy winni 250 milionów euro. Cała rzecz polega na tym, że po restrukturyzacji długu, jaką zrobiliśmy, wiemy jak go spłacić. Dlatego możemy uwolnić trochę pieniędzy na transfery. Mamy 30 milionów rocznie na transfery.

Do tego można dodać to, co klub mógłby dostać za sprzedanych graczy...

Tak, ale problem w tym, że Barça nigdy nie sprzeda piłkarzy, których chcą inne kluby. Tych, których chcemy się pozbyć, nie chce nikt. Jest siedem, może osiem klubów, które mogłyby wypłacić takie pensje, jakie zaproponowało poprzednie kierownictwo niektórym naszym graczom, a te kluby nie chcą tych piłkarzy.

Szefostwo zdecydowało się oddawać piłkarzy za darmo, albo nie odnawiać z nimi kontraktów. Czy znowu może tak być ?

Oczywiście. Jestem o tym przekonany. Ręka nam nie zadrży.

Nieważne, kogo to dotyczy ?

Nieważne, w tej sprawie nie można się bawić w sentymenty.

Negocjowaliście z Trezeguet ?

To prawda, że dowiadywaliśmy się, jaka jest jego sytuacja kontraktowa, jakie są jego zarobki i jaki jest jego stan ducha, co jest bardzo ważne. Ale podobnie robiliśmy z ponad dwudziestką piłkarzy.

W poprzednim sezonie kierownictwo miało mało czasu na stworzenie zespołu.

Mało czasu, katastrofa ekonomiczna, zespół, który przegrywał, nie dawał nadziei, nie miał kontaktu z widownią. Ciężko to zmienić. Skład na nowy sezon planujemy od stycznia.

Macie już zakontraktowanego piłkarza ?

Nie, nie możemy tego robić z takim wyprzedzeniem z powodów regulaminowych (lekki uśmiech na twarzy).

Czy sławne T jest już skompletowane ?

Nie, musimy wzmocnić zespół na czterech pozycjach.

Luis Enrique będzie dalej grał ?

Nie wiem. To jest szczególny przypadek, dlatego, że jest żywą historią klubu, chociaż mówią, że podjął już decyzję. Chcemy z nim rozmawiać, nie tylko jak z graczem i kapitanem, tylko jak z kimś, kto może przedstawić swoje zdanie na temat tego, co dzieje się w szatni i na temat klubu w ogóle, bo zna go najlepiej z nas wszystkich.

Sprowadzenie Mario, widząc jego udział w grze, nie przestaje zadziwiać...

To wypożyczenie, ale gdybyśmy go wykupili, kosztowałby nas trzy razy mniej niż kosztuje wykształcenie piłkarza w szkółce. Każdy gracz ze szkółki, który przychodzi do pierwszego zespołu, kosztuje nas od czterech do sześciu milionów euro.

Czego się pan nauczył ?

Rzeczy, których się nauczyłem, nie są dobre. Nauczyłem się, czego nie należy robić.

Zrobił Pan coś przez brak doświadczenia, czego nie zrobiłby Pan teraz ?

Gdybyśmy teraz zaczynali, nie zrobiłbym kilku rzeczy, ale po fakcie, łatwo się to mówi. Być może popełniliśmy błędy, ale były to błędy małego kalibru. Nie mogliśmy sobie pozwolić na zawalenie transferu, na który przeznaczono 80% zainwestowanych pieniędzy. Wydaje mi się, że to, co zrobiliśmy, jest niezłe. Myślę, że byliśmy świadomi naszych ograniczeń.

Ma pan mnóstwo kontaktów w Brazylii. Jest tam jakaś "perła", typu Kaká ?

Typu Kaká, tak. Typu Ronaldinho, nie.

Czy ta "perła" jest pod kontrolą ?

Tak, obserwujemy tych zawodników, ale w przyszłym roku jest jedno miejsce mniej dla zawodnika spoza Unii.

Luis Fabiano jest jedną z tych "pereł" ?

Jest w tej chwili trzecim napastnikiem reprezentacji Brazylii i gra w Sao Paulo. Nie jest to Ronaldinho, ale jest dobrym zawodnikiem.

Jest jakiś inny zawodnik na świecie, który byłby jak Ronaldinho, osobowością na boisku i poza nim ?

Teraz ? Tak. Możliwy do sprowadzenia ? Nie.

Thierry Henry, Van Nistelrooy... Czy tych zawodników nie da się teraz sprowadzić ?

Nie do sprowadzenia.

Nawet przez Real Madryt ?

Nawet przez Madryt. Powiedziałbym, że nawet przez Abramovicia, który ma dużo więcej pieniędzy niż Real. W porządku, nie wiem czy Real ma pieniądze. Abramovic, owszem ma.

Jeśli Bielsa znowu powoła Saviolę na mecz, Barcelona mogłaby działać inaczej ?

Myślę, że tak. Następnym razem kluby się spotkają i będziemy działać. Nie podobało nam się to, co zrobiła AFA (Argentyński ZPN). Dlaczego grali we wtorek, skoro mogli grać w środę ? Czyżby to była sztuczka, dzięki której zawodnicy nie mogli grać w niedzielę ?

Zrobilibyście to samo co Inter, rzucilibyście wyzwanie AFA ?

Jeśli wszystkie kluby się zgodzą, to tak. Myślę, że następnym razem AFA lepiej to przemyśli, bo jak znowu to zrobi, to kluby dogadają się i zaczną działać.

G-14 przeszło do działań i pozwało FIFA do sądu, żądając odszkodowania za mecze reprezentacji...

Tak, zdecydowaliśmy o tym w trakcie ostatniego spotkania w Walencji. Lepiej byłoby dojść do porozumienia, ale skoro to lepszy sposób na to, żeby dwie strony usiadły do negocjacji...

Czy macie gwarancje na to, że Saviola rozpocznie przyszły sezon jako obywatel UE ?

Stuprocentowych nie. Wierzymy, że za dwa, albo trzy miesiące, sprawa będzie rozwiązana, przynajmniej tak mówią nasi adwokaci. Ale trzeba przebrnąć przez całą machinę biurokracji. Barça musi przestrzegać prawa.

A milion euro, jaki według kontraktu ma zarabiać Saviola, jeśli otrzyma obywatelstwo ?

Rozmawiamy o tym. Cały czas prowadzimy negocjacje.

Chcecie też mu zabrać 6 000 euro, jakie dostaje za strzelonego gola...

Nie chcemy, żeby jakikolwiek gracz dostawał pieniądze za każdego gola. Wydaje nam się to nieracjonalne.

Co stanie się z Rüstü ?

Okazuje w klubie ogromne zaangażowanie, pomimo tego, że nie gra i zaakceptujemy każdą decyzję jaką podejmie.

Czy jest pan optymistą, jeżeli chodzi o dalszą grę Davidsa ?

Widzę, że holenderski zawodnik naprawdę jest gotów zostać i jeżeli o nas chodzi, to chcemy, żeby został. Myślę że jest 75% szans na to, żeby został i 25% na to, że odejdzie. Davids to prawdziwy mężczyzna. Jestem przekonany, że gdyby został, byłby jednym z tych, którzy zostają w Katalonii po zakończeniu kariery.

Przejdzie Pan do historii jako autor transferu Ronaldinho. Jest to coś, co napełnia pana dumą, prawda ?

Naturalnie, bardzo się cieszą, że tak będzie bo wszyscy mają swoje ego, ale na pewno nie zrobiłem tego sam, pomogło mi mnóstwo ludzi. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten transfer wiąże się z moim nazwiskiem, ale oprócz mnie jest mnóstwo innych osób, od Joana Laporty, po moich współpracowników w dyrekcji, którzy dali mi pełną swobodę w podejmowaniu decyzji. Jeśli możesz liczyć na 16 osób, o których wiesz, że są osobami z sukcesami w karierze zawodowej i ufają ci, dostajesz niesamowitych sił. Pomógł mi bardzo Pepe Costa, moi przyjaciele z Brazylii, przyjaciel z Vic, który nazywa się Manuel Arroyo. Nie można tego zrobić samemu. Czy lubię jak się o tym mówi ? Uwielbiam to. Ale to niesprawiedliwe.

Czy kluczem do sukcesu jest znalezienie graczy, dla których pieniądze to nie wszystko ?

Tak, jak Ronaldinho, którego nie byłoby tutaj, gdyby chodziło o pieniądze. Zaangażowanie jest podstawą i zawsze pracujemy w ten sposób. Teraz zawodników którzy będą przychodzić, będziemy poznawać jako ludzi, dlatego że to jest równie ważne jak to, co potrafią zrobić z piłką. Trzeba wiedzieć, czy rodzice ich dobrze wychowali, czy jest żonaty, rozwiedziony, czy wychodzi w nocy...

Kiedy pracowałem w NIKE i podpisywaliśmy kontrakty z zawodnikami, zawsze organizowaliśmy dla nich kolację i mówiliśmy, żeby przyprowadzili ze sobą osobę, którą najbardziej kochają. Ktoś przychodził z dziewczyną, albo z dziewczyną i z teściową, ktoś inny z ojcem, albo z bratem, z babcią czy wujkiem, albo tylko z matką. Podczas spotkania widzisz, kto mówi, kto rządzi, czy chłopak ma osobowość i potrafi rządzić, czy wcale. Trzeba poznać tych, którzy stoją za nim. Są zawodnicy, jak Romario, których nie możesz trzymać w klubie dłużej niż rok. Myślę, że w tym przypadku, Cryuff doskonale trafił.

Dlaczego ?

Był wspaniałym graczem, ale nie czuł się związany z drużyną, z rodziną, z klubem, z kolegami. I to jest podstawowa sprawa, bo jak dobry by nie był Ronaldinho, jeżeli pozostałych dziesięciu nie pomoże, nic nie zrobi.

A czy to niemożliwe, by z Ronaldinho stało się za parę lat to samo co z Romario ?

Niemożliwe. Ronaldinho jest bardzo zintegrowany. Chce nawet kupić dom w Barcelonie, szuka jakiegoś.

Widział Pan kiedyś Ronaldinho zniechęconego, albo zawiedzionego ?

Zniechęconego nie, nigdy. Widziałem go mniej lub bardziej wesołego, ale zawsze zadowolonego.

[źródło: La Vanguardia]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze