Wywiad z Sandro Rosellem
Wiceprezydent Barcelony nie wdawał się w publiczną polemikę z Johanem Cruyffem. Ponadto dodał, że Barca nie kieruje się narodowością graczy, lecz tym co mają do zaoferowania pod względem sportowym. W wywiadzie dla 'Sportu' odpowiada na zarzuty postawione mu przez legendarnego Holendra.
Czy podziela Pan opinię niektórych, że w składzie Barcelony jest nadmiar piłkarzy rodem z Brazylii?
Wiem o którą i kogo opinię Panu chodzi, jednak ja zdecydowanie jej nie podzielam.
Dlaczego?
Bo najważniejsze są umiejętności danego zawodnika, a nie kraj z którego pochodzi, religia jaką wyznaje czy kolor jego skóry.
Czy uderza Pana stwierdzenie Johana Cruyffa, który powiedział, że działacze nie są od kupowania piłkarzy?
Nie jest mi z tego powodu przykro i nie zaskoczyło mnie to. Po pierwsze chcę jednak powiedzieć, że to Barca kupuje piłkarzy, a nie tylko Sandro Rosell. Transfer to proces, w którym bierze udział bardzo wielu ludzi. Każdy pracuje na swoim froncie, jednak jest to praca zespołowa.
Dlaczego Ronaldinho gra w reprezentacji swego kraju, zamiast kontynuować swe leczenie w Barcelonie?
Robiłem wszystko, aby oszczędzić Ronniemu tej podróży, jednak sztab szkoleniowy zdecydował, żeby Ronnie pojechał do Brazylii na mecz, w celu złapania rytmu meczowego. Także Txiki polecił mi, abym nie starał się już zapobiec temu wyjazdowi.
Dlatego relacje między Barcą, a CBF są ciągle wyśmienite...
Jasne! W przyszłym tygodniu mam spotkanie z trenerem Parreirą i prezydentem CBF, Texeirą.
Przy tak dużej ilości 'Kanarków' w składzie to chyba konieczne mieć dobre relacje z CBF, prawda?
Trener może powołać jednorazowo najwyżej trzech 'Canarinhos' z naszego klubu, Ronaldinho, Belletti i Edmilson. Jednak trzeba się liczyć z ryzykiem, skoro posiada się w składzie takich klasowych graczy.
Żałujecie któregoś z transferów?
Na pewno nie. Bardziej żal nam, że nie udało się zrealizować niektórych operacji.
Jak na przykład sprowadzenie Ballacka?
Tu problem był taki, że Bayern w ogóle nie chciał rozpocząć negocjacji.
Chce Pan pracować w Barcelonie przez długi okres czasu?
Nie myślałem jeszcze o tym. Praca w Barcelonie pochłania przecież dużo mojej energii, która przecież, prędzej czy później, się wyczerpie.
[źródło: Sport]
Czy podziela Pan opinię niektórych, że w składzie Barcelony jest nadmiar piłkarzy rodem z Brazylii?
Wiem o którą i kogo opinię Panu chodzi, jednak ja zdecydowanie jej nie podzielam.
Dlaczego?
Bo najważniejsze są umiejętności danego zawodnika, a nie kraj z którego pochodzi, religia jaką wyznaje czy kolor jego skóry.
Czy uderza Pana stwierdzenie Johana Cruyffa, który powiedział, że działacze nie są od kupowania piłkarzy?
Nie jest mi z tego powodu przykro i nie zaskoczyło mnie to. Po pierwsze chcę jednak powiedzieć, że to Barca kupuje piłkarzy, a nie tylko Sandro Rosell. Transfer to proces, w którym bierze udział bardzo wielu ludzi. Każdy pracuje na swoim froncie, jednak jest to praca zespołowa.
Dlaczego Ronaldinho gra w reprezentacji swego kraju, zamiast kontynuować swe leczenie w Barcelonie?
Robiłem wszystko, aby oszczędzić Ronniemu tej podróży, jednak sztab szkoleniowy zdecydował, żeby Ronnie pojechał do Brazylii na mecz, w celu złapania rytmu meczowego. Także Txiki polecił mi, abym nie starał się już zapobiec temu wyjazdowi.
Dlatego relacje między Barcą, a CBF są ciągle wyśmienite...
Jasne! W przyszłym tygodniu mam spotkanie z trenerem Parreirą i prezydentem CBF, Texeirą.
Przy tak dużej ilości 'Kanarków' w składzie to chyba konieczne mieć dobre relacje z CBF, prawda?
Trener może powołać jednorazowo najwyżej trzech 'Canarinhos' z naszego klubu, Ronaldinho, Belletti i Edmilson. Jednak trzeba się liczyć z ryzykiem, skoro posiada się w składzie takich klasowych graczy.
Żałujecie któregoś z transferów?
Na pewno nie. Bardziej żal nam, że nie udało się zrealizować niektórych operacji.
Jak na przykład sprowadzenie Ballacka?
Tu problem był taki, że Bayern w ogóle nie chciał rozpocząć negocjacji.
Chce Pan pracować w Barcelonie przez długi okres czasu?
Nie myślałem jeszcze o tym. Praca w Barcelonie pochłania przecież dużo mojej energii, która przecież, prędzej czy później, się wyczerpie.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)