Rijkaard, inny crack
Przybył do klubu bez robienia hałasu, ale za to z konkretnymi pomysłami i przez ostatni rok zyskał w Barçy, przede wszystkim szacunek ludzi.
Frank Rijkaard we czwartek świętował rocznice 500 dni obecności w klubie. Półtora roku cierpień, łez, krytyk, modlitw, radości, podstępów, wściekłości, triumfów, uścisków i sukcesów. Wiele sprzecznych uczuć i bez wątpienia niejeden by sobie z tym nie poradził, ale nie Rijkaard, który wszystko przyjmował ze stoickim spokojem. Obecnie przeżywa on swoje najlepsze momenty na ławce trenerskiej. Jeśli zespól przoduje we wszystkich rozgrywkach nikt nie dyskutuje na temat taktyki. Klimat w czasie meczu z Milanem był niesamowity i świadczy to chyba o powrocie wielkich nadziej na Cam Nou.
Zwycięstwo z Milanem było prestiżową wygraną?
Więcej niż prestiżową, w tym spotkaniu szukaliśmy zwycięstwa, ale i spokoju oraz kontynuacji naszej pracy,. Wyszliśmy na boisko z przekonaniem że wygramy i zawodnicy okazali te uczucia publice, która świetnie nas wspierała. Zawsze potrzebujemy takiego wsparcia.
Jedność między kibicami a zespołem?
Jasne! Ewidentnie jest to coś, co działa. Mentalność jest taka, że zawodnicy muszą transmitować te uczucia by publiczność mogła na nie odpowiedzieć.
Marzyłeś o takim spotkaniu?
Często. To było zwycięstwo ofensywnego futbolu, atrakcyjnego futbolu. Taki on powinien być. Była zatem efektywność i spektakl.
Gdzie jest granica tego zespołu?
Jest talent, jest publika, jest wielki klub, wszystko czego potrzeba, zatem zespól działa.
Przeżywałeś jedne z najpiękniejszych chwil jako trener Barçy?
Wierzę, że to zwycięstwo zagwarantowało wspaniałe uczucia wszystkim kibicom Barcelony. A to może być bardzo ważne w obecnym momencie, gdyż da to wiarę w podążaniu tą samą drogą.
Oczywiste jest, że takich momentów jak ten przeżywałeś już sporo...
Tak. Zespół idzie w dobrym kierunku. Konieczne jest podążać dalej w taki sam sposób. Jedność jest zawsze najważniejsza, we wszystkim. Filozofia opiera się na pracy wszystkich, w jednakowym stopniu.
Ancelotti przyznał, że Barça jest lepsza od Milanu?
Jestem zadowolony z gry moich zawodników. Bardzo trudno jest grać przeciwko Milanowi, ponieważ są dobrze zorganizowanie w obronie a zespól ten posiada wielka klasę. Rzeczą oczywista jest to, że zasłużyliśmy na zwycięstwo, ponieważ graliśmy wielki futbol.
Pogratulowałeś w szatni swoim zawodnikom po meczu?
Jasne!
Prezydent także zszedł?
Tak i wszyscy sobie gratulowali. Była to obustronna radość. Ja pogratulowałem prezydentowi, Txikiemu, Sandro... Wszyscy jesteśmy w tej samej Barcy.
Mogłeś potem spać?
Zawsze mało śpię po spotkaniu. To jest adrenalina. To tak czy tak źle wpływa na sen.
Szkoda, że pomimo wygranej zespół nie jest na pierwszym miejscu…
To nie jest takie ważne. Ważne jest przejść tą fazę i utrzymać się w Champions League, czyli prestiżowych rozgrywkach. Naszą grą zasłużyliśmy sobie by dalej w nich być. Miejsce pierwsze i drugie zależy od późniejszych wyników. Naprawdę nie wiem co jest lepsze.
Pomimo rotacja w zespole jest jeden zawodnik, który gra zawsze. Xavi naprawdę jest tak niezbędny?
Tak, jest fundamentem zespołu. Ma bardzo mocną psychikę. Zawsze myślę o zawodnikach i jeśli zobaczę kogoś zmęczonego, rozwiązuje jego problem. Xavi jest z nami przez cały rok, ale obserwując go i widzę, że jest w dobrej formie i dobrze przy tym pracuje. Wykonuje wspaniałą robotę.
Co się dzieje z Giuly?
Przed kontuzją zadziwił wielu ludzi. Miał dużo swobody i wykorzystał to. Po kontuzji nie wrócił jeszcze do dawniej prezentowanego poziomu, ale teraz. Znamy go o wiele lepiej. W każdym razie jego obecność jest fundamentalna, ponieważ jest szybki, rywale się martwią i kryją go podwójnie. To otwiera szyki obronne i stwarza miejsce innym. Jego obecność jest bardzo ważna. Daje duszę i szybkość. Ważniejsze jest to, że obawiają się go rywale, którzy oceniają, że przed kontuzją był groźniejszy niż teraz.
Eto’o jest na fali. Zaskoczył Cię?
Nie. To jego talent. To sprawa tego, że on go ma. Nie zaskoczyło mnie to, że strzela więcej goli niż w Mallorce, ponieważ gra na najwyższym poziomie z zawodnikami, którzy potrafią zagrać dobra piłkę w odpowiednim dla niego momencie. Strzela gole, ale przyznam iż stać go na więcej. Wiele pracuje. To, że gra z przodu nie przeszkadza mu w walce w środku la i zabieraniu rywalowi piłki. Ma talent i poświęca się dla zespołu.
A Larsson, czego mu brakuje?
Nieczego. Jest on dojrzały. Larsson jako profesjonalista będzie zawsze podstawą drużyny gdy jego sposób pracy i zaangażowanie mają fundamentalne znaczenie dla zespołu. Nie wolno zapominać, że przez wiele lat był numerem jeden a tu ma inną rolę. Poza tym zawsze trzeba czasu na zaadaptowanie się, zrozumienie, pozbycie się złości na siebie samego. Sądzę, że będą chwile, gdy Larsson będzie dla nas kluczowym zawodnikiem.
To rok konsolidacji Valdésa?
Tak. W zeszłym roku zauważyłem już bramkarza z talentem, mentalnością, złością i młodością. Rzeczą, o której ludzie często zapominają jest to, że bycie bramkarzem jest czymś innym w każdym zespole. Dida w Milanie może liczyć na wsparcie wszystkich obrońców. W Barcelonie zazwyczaj bramkarz jest sam i tylko w kilku sytuacjach może liczyć na wsparcie. Victor dojrzewa przy wspaniałej formie. Unzué wykonuje z nim wspaniałą pracę. W meczu z Milanem dobrze przewidział każde swoje wyjście. On wie, że musi poczekać i wyjść w odpowiedniej chwili. Przeciwko Milanowi zagrał bardzo dobrze. Jestem z niego bardzo zadowolony, ponieważ zasługuje na to. Jeśli będzie chodził po ziemi ze swoja mentalnością zwycięzcy to jesteśmy spokojni.
Deco także stal się kluczowym ogniwem.
Tak, Deco jest jednym z tych, którzy pomogli stworzyć ten zespół. Jego osobowość jest tu fundamentalna. Na boisko zawsze wychodzi by wygrać, bez strachu o nic. Jego cechą jest to, że transmituje swoje uczucia na innych. To kluczowy zawodnik w tej formie, w jakiej jest. On łączy pracę z talentem.
Tym, który zawsze gra równo jest Puyol, jak to się mówi, robi wrażenie...
Zauważyłem, że dorósł jako zawodnik i człowiek. Jest bardziej dojrzały. Trzy lata temu, jak również teraz pracuje bardzo dobrze. Ma większą osobowość, poprawia kolegów, komunikuje się z nami na boisku. Interpretuje swoją rolę jako rolę kapitana. Daje z siebie to, czego Barça chce. To świetny pracownik.
A i Ronaldinho przesądza już o spotkaniach…
Tak. Mała, doskonała chwila dla niego i jego kolegów. Był trochę podekscytowany. Zasłużył na to. Wiedział, że zespół bardzo tego potrzebuje i próbował do czasu, aż zmienił wynik.
Dlaczego, tak mało bramek pada z rzutów wolnych?
Ludzie zapominają, że specjaliści zawsze mają nadzieję, że to oni będą strzelać. Pewnie, że chcieliby w końcu coś strzelić. Ale ja jestem spokojny. Co więcej, im więcej specjalistów tym mniej przygotowań różnych typów stałych fragmentów gry.
Nadal rozglądacie się za wzmocnieniami w zimowym oknie transferowym?
Jasne. To nigdy się nie kończy. A szczególnie dla Txikiego. To kluczowy człowiek w kulturze klubu. Trener pracuje, ale naprawdę jest tak, że doskonale zna potrzeby młodego zespołu jaki ma.
Frank Rijkaard we czwartek świętował rocznice 500 dni obecności w klubie. Półtora roku cierpień, łez, krytyk, modlitw, radości, podstępów, wściekłości, triumfów, uścisków i sukcesów. Wiele sprzecznych uczuć i bez wątpienia niejeden by sobie z tym nie poradził, ale nie Rijkaard, który wszystko przyjmował ze stoickim spokojem. Obecnie przeżywa on swoje najlepsze momenty na ławce trenerskiej. Jeśli zespól przoduje we wszystkich rozgrywkach nikt nie dyskutuje na temat taktyki. Klimat w czasie meczu z Milanem był niesamowity i świadczy to chyba o powrocie wielkich nadziej na Cam Nou.
Zwycięstwo z Milanem było prestiżową wygraną?
Więcej niż prestiżową, w tym spotkaniu szukaliśmy zwycięstwa, ale i spokoju oraz kontynuacji naszej pracy,. Wyszliśmy na boisko z przekonaniem że wygramy i zawodnicy okazali te uczucia publice, która świetnie nas wspierała. Zawsze potrzebujemy takiego wsparcia.
Jedność między kibicami a zespołem?
Jasne! Ewidentnie jest to coś, co działa. Mentalność jest taka, że zawodnicy muszą transmitować te uczucia by publiczność mogła na nie odpowiedzieć.
Marzyłeś o takim spotkaniu?
Często. To było zwycięstwo ofensywnego futbolu, atrakcyjnego futbolu. Taki on powinien być. Była zatem efektywność i spektakl.
Gdzie jest granica tego zespołu?
Jest talent, jest publika, jest wielki klub, wszystko czego potrzeba, zatem zespól działa.
Przeżywałeś jedne z najpiękniejszych chwil jako trener Barçy?
Wierzę, że to zwycięstwo zagwarantowało wspaniałe uczucia wszystkim kibicom Barcelony. A to może być bardzo ważne w obecnym momencie, gdyż da to wiarę w podążaniu tą samą drogą.
Oczywiste jest, że takich momentów jak ten przeżywałeś już sporo...
Tak. Zespół idzie w dobrym kierunku. Konieczne jest podążać dalej w taki sam sposób. Jedność jest zawsze najważniejsza, we wszystkim. Filozofia opiera się na pracy wszystkich, w jednakowym stopniu.
Ancelotti przyznał, że Barça jest lepsza od Milanu?
Jestem zadowolony z gry moich zawodników. Bardzo trudno jest grać przeciwko Milanowi, ponieważ są dobrze zorganizowanie w obronie a zespól ten posiada wielka klasę. Rzeczą oczywista jest to, że zasłużyliśmy na zwycięstwo, ponieważ graliśmy wielki futbol.
Pogratulowałeś w szatni swoim zawodnikom po meczu?
Jasne!
Prezydent także zszedł?
Tak i wszyscy sobie gratulowali. Była to obustronna radość. Ja pogratulowałem prezydentowi, Txikiemu, Sandro... Wszyscy jesteśmy w tej samej Barcy.
Mogłeś potem spać?
Zawsze mało śpię po spotkaniu. To jest adrenalina. To tak czy tak źle wpływa na sen.
Szkoda, że pomimo wygranej zespół nie jest na pierwszym miejscu…
To nie jest takie ważne. Ważne jest przejść tą fazę i utrzymać się w Champions League, czyli prestiżowych rozgrywkach. Naszą grą zasłużyliśmy sobie by dalej w nich być. Miejsce pierwsze i drugie zależy od późniejszych wyników. Naprawdę nie wiem co jest lepsze.
Pomimo rotacja w zespole jest jeden zawodnik, który gra zawsze. Xavi naprawdę jest tak niezbędny?
Tak, jest fundamentem zespołu. Ma bardzo mocną psychikę. Zawsze myślę o zawodnikach i jeśli zobaczę kogoś zmęczonego, rozwiązuje jego problem. Xavi jest z nami przez cały rok, ale obserwując go i widzę, że jest w dobrej formie i dobrze przy tym pracuje. Wykonuje wspaniałą robotę.
Co się dzieje z Giuly?
Przed kontuzją zadziwił wielu ludzi. Miał dużo swobody i wykorzystał to. Po kontuzji nie wrócił jeszcze do dawniej prezentowanego poziomu, ale teraz. Znamy go o wiele lepiej. W każdym razie jego obecność jest fundamentalna, ponieważ jest szybki, rywale się martwią i kryją go podwójnie. To otwiera szyki obronne i stwarza miejsce innym. Jego obecność jest bardzo ważna. Daje duszę i szybkość. Ważniejsze jest to, że obawiają się go rywale, którzy oceniają, że przed kontuzją był groźniejszy niż teraz.
Eto’o jest na fali. Zaskoczył Cię?
Nie. To jego talent. To sprawa tego, że on go ma. Nie zaskoczyło mnie to, że strzela więcej goli niż w Mallorce, ponieważ gra na najwyższym poziomie z zawodnikami, którzy potrafią zagrać dobra piłkę w odpowiednim dla niego momencie. Strzela gole, ale przyznam iż stać go na więcej. Wiele pracuje. To, że gra z przodu nie przeszkadza mu w walce w środku la i zabieraniu rywalowi piłki. Ma talent i poświęca się dla zespołu.
A Larsson, czego mu brakuje?
Nieczego. Jest on dojrzały. Larsson jako profesjonalista będzie zawsze podstawą drużyny gdy jego sposób pracy i zaangażowanie mają fundamentalne znaczenie dla zespołu. Nie wolno zapominać, że przez wiele lat był numerem jeden a tu ma inną rolę. Poza tym zawsze trzeba czasu na zaadaptowanie się, zrozumienie, pozbycie się złości na siebie samego. Sądzę, że będą chwile, gdy Larsson będzie dla nas kluczowym zawodnikiem.
To rok konsolidacji Valdésa?
Tak. W zeszłym roku zauważyłem już bramkarza z talentem, mentalnością, złością i młodością. Rzeczą, o której ludzie często zapominają jest to, że bycie bramkarzem jest czymś innym w każdym zespole. Dida w Milanie może liczyć na wsparcie wszystkich obrońców. W Barcelonie zazwyczaj bramkarz jest sam i tylko w kilku sytuacjach może liczyć na wsparcie. Victor dojrzewa przy wspaniałej formie. Unzué wykonuje z nim wspaniałą pracę. W meczu z Milanem dobrze przewidział każde swoje wyjście. On wie, że musi poczekać i wyjść w odpowiedniej chwili. Przeciwko Milanowi zagrał bardzo dobrze. Jestem z niego bardzo zadowolony, ponieważ zasługuje na to. Jeśli będzie chodził po ziemi ze swoja mentalnością zwycięzcy to jesteśmy spokojni.
Deco także stal się kluczowym ogniwem.
Tak, Deco jest jednym z tych, którzy pomogli stworzyć ten zespół. Jego osobowość jest tu fundamentalna. Na boisko zawsze wychodzi by wygrać, bez strachu o nic. Jego cechą jest to, że transmituje swoje uczucia na innych. To kluczowy zawodnik w tej formie, w jakiej jest. On łączy pracę z talentem.
Tym, który zawsze gra równo jest Puyol, jak to się mówi, robi wrażenie...
Zauważyłem, że dorósł jako zawodnik i człowiek. Jest bardziej dojrzały. Trzy lata temu, jak również teraz pracuje bardzo dobrze. Ma większą osobowość, poprawia kolegów, komunikuje się z nami na boisku. Interpretuje swoją rolę jako rolę kapitana. Daje z siebie to, czego Barça chce. To świetny pracownik.
A i Ronaldinho przesądza już o spotkaniach…
Tak. Mała, doskonała chwila dla niego i jego kolegów. Był trochę podekscytowany. Zasłużył na to. Wiedział, że zespół bardzo tego potrzebuje i próbował do czasu, aż zmienił wynik.
Dlaczego, tak mało bramek pada z rzutów wolnych?
Ludzie zapominają, że specjaliści zawsze mają nadzieję, że to oni będą strzelać. Pewnie, że chcieliby w końcu coś strzelić. Ale ja jestem spokojny. Co więcej, im więcej specjalistów tym mniej przygotowań różnych typów stałych fragmentów gry.
Nadal rozglądacie się za wzmocnieniami w zimowym oknie transferowym?
Jasne. To nigdy się nie kończy. A szczególnie dla Txikiego. To kluczowy człowiek w kulturze klubu. Trener pracuje, ale naprawdę jest tak, że doskonale zna potrzeby młodego zespołu jaki ma.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)