To dużo więcej niż mecz

WojtaS

17 lipca 2005, 15:28

Brak komentarzy
To dużo więcej niż mecz

W niedzielę o godzinie 19 cała piłkarska Europa wstrzyma oddech. Zagrają ze sobą najsławniejsze kluby świata – Real Madryt i Barcelona. – Jeśli wygramy, to wyścig po tytuł będzie skończony – tłumaczy Rafael Marquez, obrońca Katalonii. – Każde spotkanie ma dla nas wagę finału Ligi Mistrzów – dodaje kapitan Królewskich Raul.
Jaki jest obecnie nasz główny cel? Utrzymanie drugiego miejsca w lidze. Dogonienie pierwszej Barcelony graniczy bowiem cudem. Katalończycy zasłużenie są liderem Primera Division. Prezentują najlepszy futbol ze wszystkich hiszpańskich drużyn – te słowa, wypowiedziane przez kapitana Realu Madryt Raula nie mogą nastrajać optymistycznie kibiców Królewskich przed jutrzejszym, 150 już oficjalnym spotkaniem obu drużyn. Na stadionie Santiago Bernabeu, tym samym, na którym w 1982 roku odbył się finał mistrzostw świata, a także spotkanie Jana Pawła II z hiszpańską młodzieżą, zasiądzie komplet 75 tysięcy widzów. Przed telewizorami derbową grę obejrzy kilkadziesiąt milionów osób. – Ten mecz, to coś więcej niż sport. To wielka wojna – mówi, chyba słusznie, Roberto Carlos.

Płacz i smutek

Latem 2004 roku prezes madryckiego klubu Florentino Perez wydał na transfery ponad 55 milionów euro i zapowiadał odważnie: - Na Real nie będzie silnych. Tytuł zdobędziemy w cuglach.
Jak nieuzasadnione były to słowa najlepiej pokazuje rzut oka na ligową tabelę. Piłkarze ze stolicy tracą aż dziewięć punktów do Katalończyków. Nic dziwnego, że podopieczni Franka Rijkaarda pozwalają sobie na śmiałe przedmeczowe wypowiedzi. – Jeśli wygramy, to wyścig po tytuł będzie skończony. Plan jest prosty: zdobywamy trzy punkty, które spowodują wielki płacz i smutek w Madrycie – tłumaczy defensor Barcy Rafael Marquez.
Jego opinię podziela prawy obrońca 29-krotnego mistrza Hiszpanii Michael Salgado. – Porażka oznacza kres marzeń o mistrzostwie – mówi, a największy pesymista w obozie Vanderleia Luxemburgo, Raul, dodaje: - Nawet jeżeli zdobędziemy trzy punkty, to i tak wszystko będzie zależało od Barcelony, która ma sporą przewagę. Jeśli Katalończycy nie potkną się z jakimś słabszym rywalem, to zwycięstwo w derbach nic nam nie da. Dla nas każde spotkanie ma teraz wagę finału Ligi Mistrzów.

80 procent Królewskich

Jak obliczali statystycy, Barcelona wygrała dotychczas trzynaście z 74 rozegranych w Madrycie spotkań. Ostatni raz dokonała tego 25 kwietnia 2004 roku. Trafienia Patricka Kluiverta i Xaviego zapewniły jej zwycięstwo 2:1. Z obecnej drużyny najwięcej razy przeciwko Realowi – jedenaście – grali wspomniany Xavi i kapitan Carles Puyol.
Warto dodać, że dwóch katalońskich zawodników prowadził przed tym meczem w indywidualnych zestawieniach. Samuel Et’o zdobył najwięcej goli w lidze (21), z kolei bramkarz Victor Valdes wpuścił najmniej bramek - ledwie dwadzieścia. W tych rozgrywkach Królewscy zdobyli 80 procent możliwych do ugrania punktów u siebie. Jako jedyna drużyna w lidze nie zremisowali na własnym stadionie, za to przegrywali aż trzykrotnie (z Deportivo, Sevillą i Athletic Bilbao). Tymczasem tak jak Real dobrze radzi sobie na Santiago Beraneu, tak Barca imponuje w grach wyjazdowych. Na swoją korzyść rozstrzygnęła 64,2 procent meczów na terenie przeciwnika, zaś z 85,7 procent przywiozła chociaż punkt.

Klucz w zespole

- Ktoś mądry powiedział kiedyś, że są kłamstwa, kłamstewka i statystyki. W niedzielny wieczór nie będą się liczyć dotychczasowe dokonania. – oznajmia bagatelizujący te wyliczenia Rijkaard. Jego zdaniem kluczem do sukcesu będzie gra zespołowa. – Piłkarze muszą stanowić uduchowiony, pełny werwy i silny organizm. Nie liczą się indywidualności, ważna jest drużyna – dodaje. Oczywiście dokładnie co innego mówią w Madrycie.
- Mamy wybitne indywidualności, które mogą rozstrzygnąć ten mecz. Weżmy choćby Ronaldo. Grać przeciw niemu to tak, jakby mieć przystawiony pistolet do skroni – mówi Emilio Butragueno, niegdyś znakomity piłkarz, pełniący funkcje jednego z dyrektorów klubu.

Ronaldinho i zapalenie

Przedstawiciele obu legendarnych drużyn zgadzają się co do jednego – kontuzje i kartki narobiły im nie lada kłopotów. W ekipie gospodarzy pauzują Walter Samuel i Guti. Bardziej boli brak tego pierwszego, który osłabi i tak już przeciętną obronę Realu. Argentyńczyka zastąpi 25-letni Francisco Pavon. Za Gutiego zagra Thomas Gravesen. W Barcelonie nie wystąpi Deco. – Ten mały Portugalczyk jest niesamowity. Z reguły walczy za dwóch, żal że nie może nam pomóc – mówi Rijkaard. W zastępstwie za Deco zobaczymy pewnie utalentowanego 19-latka, Andresa Iniestę.
W madryckim zespole do gry wraca dwóch rekonwalescentów – Raul i David Beckham. Obaj mieli problemy z lewą stopą, nie trenowali z piłką przez kilkanaście dni, nie wystąpili w ostatnim meczu z Albacete. – Waga tego spotkania sprawia, że zapominam o bólu. Liczy się tylko zwycięstwo – oznajmia Anglik.
Wszystko wskazuje na to, że Barcelonę wzmocni jej kapitan Carles Puyol. Długowłosy piłkarz codziennie poddaje się sześciogodzinnej rehabilitacji skręconej kostki, byleby tylko wspomóc kolegów w niedzielę !

Sylwetki trenerów:

Vanderlei Luxemburgo – 52-letni Brazylijczyk aż pięciokrotnie wywalczył mistrzostwo swojego kraju. Dokonał tego w latach 1993 i 94 z Palmeiras, następnie z Corinthians w 1998 roku. Pięć lat póżniej triumfował z Cruzeiro, a swój ostatni tytuł zdobył w ubiegłym roku z Santosem. Był też szkoleniowcem reprezentacji Brazylii w latach 1998-2000. Zdobył z nią Copa America w 1999 roku. Został zwolniony z funkcji selekcjonera po kilku nieudanych meczach eliminacyjnych. Równolegle szkolił także młodzieżową kadrę, z której odpadł niespodziewanie w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Sydney z Kamerunem. Praca z Realem jest jego pierwszą w Europie. Słynący z krnąbrnego charakteru trener, miłośnik żelaznej dyscypliny, prywatnie jest kochającym ojcem trójki córek. Od 25 lat żonaty.
Frank Rijkaard – Gdy patrzy się na jego sukcesy, jakie Frank Rijkaard osiągnął to można z wrażenia dostać oczopląsu i bólu głowy. Występujący na pozycji rozgrywającego Holender czterokrotnie zdobywał z Ajaxem mistrzostwo kraju (1980,82,83,85), dwa razy sięgał po taki tytuł z Milanem (1989,90), ponadto trzykrotnie triumfował w Pucharze Europy (1989,90,95). W tych samych latach wywalczył też Puchar Interkontynentalny. Z kolei z reprezentacją Holandii zdobył mistrzostwo Europy w 1988 roku. Na ławce trenerskiej nie idzie mu już tak dobrze. W 2000 roku z Holandią zajął trzecie miejsce mistrzostwach Europy, co potraktowano jako porażkę i podziękowano mu za współpracę. Potem spadł do drugiej ligi ze Spartą Rotterdam.

Chwalą się nawzajem

Gdy przyjrzymy się uważnie kadrom Realu Madryt i Barcelony, to znajdziemy w nich piłkarzy z 12 krajów ! Najwięcej zawodników – siedmiu pochodzi z Brazylii. Pięciu z nich gra dla Katalończyków (Ronaldinho, Juliano Beletti, Edmilson, Sylvinho, Thiago Motta), dwóch występuje w Madrycie (Ronaldo i Roberto Carlos). W pierwszym składzie Barcy zobaczymy Belettiego, który jest niemal niezastąpiony (25 występów w lidze) i genialnego Ronaldinho. Na ławce zasiądą Edmilson i Sylvinho (Motta jest kontuzjowany do listopada). Ten pierwszy gra niezwykle rzadko – od lipca w Primera Divison wystąpił ledwie 4 razy (Sylvinho wziął udział w 17 meczach. W Realu pewniakami są zarówno Ronaldo, jak i Roberto Carlos. Brazylijczycy chwalą się nawzajem. – Ronaldinho to największa gwiazda Barcy. Jest lepszy niż Et’o – zaznacza Roberto Carlos. – Ronaldo jest wspaniały. To najlpeszy napastnik świata. Nie krytykujcie go – mówił Beletti do gwiżdżących po spotkaniu z Peru kibiców.

Sędzia Realu

Arbitrem sto pięćdziesiątego spotkania Realu Madryt z Barceloną będzie Rafael Dominguez, 39-letni przemysłowiec z Cordoby. Hiszpan prowadzi mecze Primera Division od niemal 5 lat. W tym czasie sędziował aż dziewięć meczów z udziałem Królewskich, z których madrycki klub wygrał osiem i tylko raz zremisował. Mniej szczęścia mają do niego gracze Barcelony, którzy zanotowali cztery zwycięstwa, trzy remisy i jedną porażkę.

Małe podsumowanie

Obydwa zespoły do tego spotkania podchodzą bardzo poważnie, a piłkarze Realu nawet jak do finału Ligi Mistrzów. Zespoły będą osłabione, ponieważ w Blaugranie nie wystąpi Deco zaś u Królewskich pauzują Samuel i Guti. Statystycy po obliczeniach doszli do wniosku, iż w meczach Gran Derby na Santiago Bernabeu podopieczni trenera Luxemburgo zdobyli 80 procent punktów w meczach z Barcą, lecz to nie świadczy, że jutro także Królewscy zgarną 3 punkty.

[źródło: Przegląd Sportowy]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze