Tako rzecze Hristo: A teraz Benfica
Powtórzyła się historia z meczu z Lizbony i Barça nie odniosła triumfu nad Madrytem, na który sobie zasłużyła. Barça stworzyła wiele sytuacji bramkowych, ale nie widziała, jak je wykończyć. Aby jutro wyeliminować Benficę trzeba koniecznie nastawić swoje celowniki i nie zapominać o tej poprawce stojąc przed bramką. To także kwestia tego, by na boisko wyjść z odpowiednią mentalnością, nie wolno przejść obok meczu, trzeba za to bardzo pragnąć zdobyć bramkę. Jeśli Barça będzie korzystała z tych prostych rad zostaniemy zwycięzcami Ligi Mistrzów.
Zbliża się koniec sezonu i w ekipie Barçy coraz wyraźniej widać zmęczenie, mamy jednak dość klasy na to, by zdobyć zarówno mistrzostwo, jak i Ligę Mistrzów. W Primera Division tytuł jest kwestią dni, a w Pucharze Europy nie widzę drużyny, która na chwilę obecną byłaby lepsza od Azulgrany. Osobiście wolałbym, by Olympique Lyon wyeliminował Milan, ponieważ Włosi są groźniejszymi rywalami, ale na dziś dzień, Barça jest dużo lepsza o obu ekip.
Czy Barça powinna mieć jakieś kompleksy? Po wyeliminowaniu Chelsea dowodzonej przez Jose Mourinho i zakwalifikowaniu się do ćwierćfinału nie ma sensu nikogo się obawiać. A najmniej, Benfici. Choć mój przyjaciel, Ronald, wykonuje tam świetną pracę ze swoją drużyną, oczywiste jest, że pomiędzy nimi a innymi ekipami jest różnica klas. Barça awansuje dalej jeśli zapomni o swoich problemach przed bramką rywala, które miała w ostatnim meczu, zagra bez kompleksów, z czystym umysłem i podejściem iż może wykorzystać podczas meczu sto na sto szans.
Kluczem do zwycięstwa w meczu z Benficą mogą być początkowe minuty. Jeśli Barça strzeli gola w ciągu pół godziny, losy eliminacji będą przesądzone. Sprawy się skomplikują, jeśli Portugalczykom uda się utrzymać wynik 0-0 do przerwy, ale nawet jeśli tak się stanie, wierzę, że Barça ostatecznie zwycięży. Atmosfera podczas potyczki będzie kluczowa, a publiczność na pewno nie zawiedzie, jestem o tym święcie przekonany.
Tak samo, jak nie zawiodła sobotniego meczu, w którym zmierzyliśmy się z Madrytem. Na Camp Nou było niesamowicie, a wszyscy ludzie, na całym świecie mogli to zobaczyć na ekranach swoich telewizorów. „Jak w bajce”, powiedziałby Laporta. To zdanie świetnie oddaje atmosferę, ja jednak zawsze tak myślę, po prostu nie zamierzam się powtarzać. Barça zasłużyła w tym sezonie na zwycięstwo w Lidze Mistrzów, tak by mogła zagrać w kolejnym Pucharze Interkontynentalnym i zwyciężyć w tych rozgrywkach, gdyż trofeum to, niesprawiedliwie uciekło z naszych rąk po meczu z Sao Paulo w Tokio. Ale to jest już temat na osobny artykuł.
Teraz trzeba bardzo poważnie podejść do meczu z Benficą, nastawić swoje celowniki i przygotować się na kolejną, magiczną noc na Camp Nou.
[źródło: Mundo Deportivo]
Zbliża się koniec sezonu i w ekipie Barçy coraz wyraźniej widać zmęczenie, mamy jednak dość klasy na to, by zdobyć zarówno mistrzostwo, jak i Ligę Mistrzów. W Primera Division tytuł jest kwestią dni, a w Pucharze Europy nie widzę drużyny, która na chwilę obecną byłaby lepsza od Azulgrany. Osobiście wolałbym, by Olympique Lyon wyeliminował Milan, ponieważ Włosi są groźniejszymi rywalami, ale na dziś dzień, Barça jest dużo lepsza o obu ekip.
Czy Barça powinna mieć jakieś kompleksy? Po wyeliminowaniu Chelsea dowodzonej przez Jose Mourinho i zakwalifikowaniu się do ćwierćfinału nie ma sensu nikogo się obawiać. A najmniej, Benfici. Choć mój przyjaciel, Ronald, wykonuje tam świetną pracę ze swoją drużyną, oczywiste jest, że pomiędzy nimi a innymi ekipami jest różnica klas. Barça awansuje dalej jeśli zapomni o swoich problemach przed bramką rywala, które miała w ostatnim meczu, zagra bez kompleksów, z czystym umysłem i podejściem iż może wykorzystać podczas meczu sto na sto szans.
Kluczem do zwycięstwa w meczu z Benficą mogą być początkowe minuty. Jeśli Barça strzeli gola w ciągu pół godziny, losy eliminacji będą przesądzone. Sprawy się skomplikują, jeśli Portugalczykom uda się utrzymać wynik 0-0 do przerwy, ale nawet jeśli tak się stanie, wierzę, że Barça ostatecznie zwycięży. Atmosfera podczas potyczki będzie kluczowa, a publiczność na pewno nie zawiedzie, jestem o tym święcie przekonany.
Tak samo, jak nie zawiodła sobotniego meczu, w którym zmierzyliśmy się z Madrytem. Na Camp Nou było niesamowicie, a wszyscy ludzie, na całym świecie mogli to zobaczyć na ekranach swoich telewizorów. „Jak w bajce”, powiedziałby Laporta. To zdanie świetnie oddaje atmosferę, ja jednak zawsze tak myślę, po prostu nie zamierzam się powtarzać. Barça zasłużyła w tym sezonie na zwycięstwo w Lidze Mistrzów, tak by mogła zagrać w kolejnym Pucharze Interkontynentalnym i zwyciężyć w tych rozgrywkach, gdyż trofeum to, niesprawiedliwie uciekło z naszych rąk po meczu z Sao Paulo w Tokio. Ale to jest już temat na osobny artykuł.
Teraz trzeba bardzo poważnie podejść do meczu z Benficą, nastawić swoje celowniki i przygotować się na kolejną, magiczną noc na Camp Nou.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)