Eto'o: Chcę zdobyć wszystko!
Samuel Eto'o wciąż powtarza, że w obecnych rozgrywkach F.C. Barcelona niczego jeszcze nie osiągnęła. Jak twierdzi, wszystko jest na dobrej drodze, jednak w decydujących meczach nie może zabraknąć koncentracji maksymalnej mobilizacji. To cały Eto'o. On nie pozwala sobie na chwilę rozluźnienia, nigdy nie mówi sobie dość, chce wciąż wygrywać...
Już dziś możecie być mistrzami. Musicie wygrać z Cadiz i liczyć na porażkę Valencii...
Tak, ale najpierw musimy wygrać z Cadiz. Nie ma sensu myśleć o Valencii. Nie ma co liczyć na innych. Prędzej czy później i tak powinniśmy zapewnić sobie tytuł swoją grą, a nie czekać na potknięcia rywali.
Dla wszystkich raczej pewne jest to, że wygracie z Cadiz. Jesteście zdecydowanym faworytem tego spotkania.
To opinia innych. Według mnie każdy kto myśli, że pójdzie nam łatwo jest w dużym błędzie. Cadiz broni się przed spadkiem, więc mają o co grać. Na pewno sprawią nam wiele problemów. To jest tylko piłka nożna, a więc sport pełen niespodzianek.
Co będzie dla was najtrudniejsze w dzisiejszym spotkaniu?
Myślę, że musimy wyjść na boisko z nastawieniem takim jakbyśmy mieli oddać życie. Jeśli tak podejdziemy do tego spotkania to myślę, że powinno być dobrze. W żadnym wypadku nie wolno nam zlekceważyć rywali.
Z pewnością jesteście świadomi, że możecie dokonać czegoś historycznego...
Uważam, że robimy coś wielkiego, coś co na długo pozostanie w pamięci naszych kibiców. Jednak musimy jeszcze postawić kropkę nad i, a do tego jeszcze trochę czasu i przede wszystkim dużo wysiłku.
Nie boisz się atmosfery euforii i wielkiej radości, jaka nastała wśród kibiców Barçy? Oczekiwania są ogromne.
Może trochę. W szatni nie słuchamy tego co dzieje się wokół nas, ponieważ byśmy oszaleli. Nie ma też co słuchać tych co kłamią, chcąc wywierać na nas presję i wprowadzać złą atmosferę w zespole.
Jakie kłamstwa?
Wiele osób mówi, że La Liga jest już zdobyta, że jesteśmy poza zasięgiem innych. A przecież nie jesteśmy z kosmosu, jesteśmy ludźmi więc błędy, porażki zawsze mogą się nam przytrafić.
Mówisz tak z własnego doświadczenia?
Oczywiście. Sam przecież zmarnowałem mnóstwo sytuacji strzeleckich. Ale przecież żeby zdobyć gola muszę trochę okazji zmarnować. Nikt nie jest w stu procentach skuteczny. Jestem gotowy brać odpowiedzialność za swoją grę. Nigdy się nie chowam. Oddaję całego siebie dla klubu.
Prowadzisz w klasyfikacji pichichi Primera Division. Jednak w ostatnim czasie nie jesteś już tak skuteczny. Nie boisz się powtórki z zeszłego sezonu, gdy wyprzedził cię w wyścigu o miano najskuteczniejszego Forlan. Teraz zapewne czujesz na plecach oddech Villi z Valencii.
Wiele się nauczyłem z tamtej sytuacji. Jednak zapewniam, że dla mnie liczy się dobro drużyny, a nie moje własne osiągnięcia. Moim celem jest wygrywanie spotkań, a jeśli będziemy grać dobrze, gole same przyjdą.
Czy liczyłeś punkty, o które swoje konto wzbogaciła Barça dzięki Twoim bramkom?
Nie. Powtarzam jeszcze raz. Najważniejsza jest drużyna, a nie moja osoba.
Mówię tak dlatego, że według obliczeń było tego ponad 25 punktow...
To nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko kolektyw. W piłce nożnej nie grają jednostki, tylko zespoły. Nawet Maradona czy Pele nie byliby w stanie zdziałać czegoś wielkiego w pojedynkę.
Ale przyznasz, że Twoje statystki z obecnego sezonu są imponujące. 31 bramek w 41 meczach to doskonały wyczyn.
Tak to prawda. Zawsze przed sezonem stawiam sobie cel, by pobijać własne najlepsze osiągnięcia. Podczas zeszłego sezonu zdobyłem 28 bramek we wszystkich rozgrywkach. W obecnych mam ich już na koncie 31. To wynik, który jest dla mnie bardzo cenny. Chcę co roku być lepszy i lepszy, robić ciągle postępy. Uważam, że jestem jednym z najbardziej regularnych piłkarzy w Primera Division. Liczby mówią same za siebie.
Kibice pożegnali Cię owacją na stojąco, gdy byłeś zmieniany w meczu z Milanem...
Kibice Barçy zawsze mnie zadziwiali. Są wspaniali. Staram się im odwdzięczać, za tak wspaniały doping jak najlepszą grą i bramkami. Uwielbiam ich uszczęśliwiać.
Może tak dopingują Cię, ponieważ widzą w Tobie nowego Maldiniego?
Ha ha bardzo śmieszne. Też pamiętam ten moment z meczu z Milanem. Wówczas na boisku pojawił się Cafu. Rijkaard powiedział mi, że mam zrobić wszystko by ograniczyć poczynania tego zawodnika. Biegałem więc za nim po całym boisku, a raz bardzo dobrze zabrałem mu piłkę. Jestem coraz bardziej wszechstronny, staram się pomagać kolegom nie tylko zdobywając gole, lecz także wspomagając ich w obronie.
Nie szkoda Ci było dwóch wyśmienitych okazji z pierwszej połowy meczu z Milanem?
Wiem, że jeśli by wpadła choć jedna bramka, to byłoby nam zdecydowanie łatwiej. Bóg jednak chciał inaczej. Myślę, że bramki jeszcze przyjdą.
Zgodzisz się z opinią, że Iniesta rozegrał wówczas doskonałe spotkanie?
Tak. Myślę, że był najlepszy na boisku. Mimo młodego wieku to doskonały gracz.
Jednak chyba dla wszystkich najlepszą wiadomością przed dzisiejszym meczem jest powrót Xaviego. Znalazł się on wśród powołanych na mecz z Cadiz.
Xavi jest moim zdaniem niezastąpionym graczem naszego zespołu. Od zawsze tak uważałem. Można powiedzieć sercem tego zespołu, to on nadaje tempo naszym akcjom, sprawnie kieruje poczynaniami Barcelony. Z nim w składzie będziemy mogli jeszcze bardziej kontrolować grę.
Jeśli już mówimy o wielkich postaciach środka pola. Co myślisz o decyzji Zidane'a, o zakończeniu po Mistrzostwach Świata kariery?
To bardzo wielka strata dla piłki nożnej, że odchodzi ktoś taki jak Zizu. Zrobił bardzo wiele dla zespołów, w których grał. Będzie nam go brakowało.
[źródło: Sport]
Już dziś możecie być mistrzami. Musicie wygrać z Cadiz i liczyć na porażkę Valencii...
Tak, ale najpierw musimy wygrać z Cadiz. Nie ma sensu myśleć o Valencii. Nie ma co liczyć na innych. Prędzej czy później i tak powinniśmy zapewnić sobie tytuł swoją grą, a nie czekać na potknięcia rywali.
Dla wszystkich raczej pewne jest to, że wygracie z Cadiz. Jesteście zdecydowanym faworytem tego spotkania.
To opinia innych. Według mnie każdy kto myśli, że pójdzie nam łatwo jest w dużym błędzie. Cadiz broni się przed spadkiem, więc mają o co grać. Na pewno sprawią nam wiele problemów. To jest tylko piłka nożna, a więc sport pełen niespodzianek.
Co będzie dla was najtrudniejsze w dzisiejszym spotkaniu?
Myślę, że musimy wyjść na boisko z nastawieniem takim jakbyśmy mieli oddać życie. Jeśli tak podejdziemy do tego spotkania to myślę, że powinno być dobrze. W żadnym wypadku nie wolno nam zlekceważyć rywali.
Z pewnością jesteście świadomi, że możecie dokonać czegoś historycznego...
Uważam, że robimy coś wielkiego, coś co na długo pozostanie w pamięci naszych kibiców. Jednak musimy jeszcze postawić kropkę nad i, a do tego jeszcze trochę czasu i przede wszystkim dużo wysiłku.
Nie boisz się atmosfery euforii i wielkiej radości, jaka nastała wśród kibiców Barçy? Oczekiwania są ogromne.
Może trochę. W szatni nie słuchamy tego co dzieje się wokół nas, ponieważ byśmy oszaleli. Nie ma też co słuchać tych co kłamią, chcąc wywierać na nas presję i wprowadzać złą atmosferę w zespole.
Jakie kłamstwa?
Wiele osób mówi, że La Liga jest już zdobyta, że jesteśmy poza zasięgiem innych. A przecież nie jesteśmy z kosmosu, jesteśmy ludźmi więc błędy, porażki zawsze mogą się nam przytrafić.
Mówisz tak z własnego doświadczenia?
Oczywiście. Sam przecież zmarnowałem mnóstwo sytuacji strzeleckich. Ale przecież żeby zdobyć gola muszę trochę okazji zmarnować. Nikt nie jest w stu procentach skuteczny. Jestem gotowy brać odpowiedzialność za swoją grę. Nigdy się nie chowam. Oddaję całego siebie dla klubu.
Prowadzisz w klasyfikacji pichichi Primera Division. Jednak w ostatnim czasie nie jesteś już tak skuteczny. Nie boisz się powtórki z zeszłego sezonu, gdy wyprzedził cię w wyścigu o miano najskuteczniejszego Forlan. Teraz zapewne czujesz na plecach oddech Villi z Valencii.
Wiele się nauczyłem z tamtej sytuacji. Jednak zapewniam, że dla mnie liczy się dobro drużyny, a nie moje własne osiągnięcia. Moim celem jest wygrywanie spotkań, a jeśli będziemy grać dobrze, gole same przyjdą.
Czy liczyłeś punkty, o które swoje konto wzbogaciła Barça dzięki Twoim bramkom?
Nie. Powtarzam jeszcze raz. Najważniejsza jest drużyna, a nie moja osoba.
Mówię tak dlatego, że według obliczeń było tego ponad 25 punktow...
To nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko kolektyw. W piłce nożnej nie grają jednostki, tylko zespoły. Nawet Maradona czy Pele nie byliby w stanie zdziałać czegoś wielkiego w pojedynkę.
Ale przyznasz, że Twoje statystki z obecnego sezonu są imponujące. 31 bramek w 41 meczach to doskonały wyczyn.
Tak to prawda. Zawsze przed sezonem stawiam sobie cel, by pobijać własne najlepsze osiągnięcia. Podczas zeszłego sezonu zdobyłem 28 bramek we wszystkich rozgrywkach. W obecnych mam ich już na koncie 31. To wynik, który jest dla mnie bardzo cenny. Chcę co roku być lepszy i lepszy, robić ciągle postępy. Uważam, że jestem jednym z najbardziej regularnych piłkarzy w Primera Division. Liczby mówią same za siebie.
Kibice pożegnali Cię owacją na stojąco, gdy byłeś zmieniany w meczu z Milanem...
Kibice Barçy zawsze mnie zadziwiali. Są wspaniali. Staram się im odwdzięczać, za tak wspaniały doping jak najlepszą grą i bramkami. Uwielbiam ich uszczęśliwiać.
Może tak dopingują Cię, ponieważ widzą w Tobie nowego Maldiniego?
Ha ha bardzo śmieszne. Też pamiętam ten moment z meczu z Milanem. Wówczas na boisku pojawił się Cafu. Rijkaard powiedział mi, że mam zrobić wszystko by ograniczyć poczynania tego zawodnika. Biegałem więc za nim po całym boisku, a raz bardzo dobrze zabrałem mu piłkę. Jestem coraz bardziej wszechstronny, staram się pomagać kolegom nie tylko zdobywając gole, lecz także wspomagając ich w obronie.
Nie szkoda Ci było dwóch wyśmienitych okazji z pierwszej połowy meczu z Milanem?
Wiem, że jeśli by wpadła choć jedna bramka, to byłoby nam zdecydowanie łatwiej. Bóg jednak chciał inaczej. Myślę, że bramki jeszcze przyjdą.
Zgodzisz się z opinią, że Iniesta rozegrał wówczas doskonałe spotkanie?
Tak. Myślę, że był najlepszy na boisku. Mimo młodego wieku to doskonały gracz.
Jednak chyba dla wszystkich najlepszą wiadomością przed dzisiejszym meczem jest powrót Xaviego. Znalazł się on wśród powołanych na mecz z Cadiz.
Xavi jest moim zdaniem niezastąpionym graczem naszego zespołu. Od zawsze tak uważałem. Można powiedzieć sercem tego zespołu, to on nadaje tempo naszym akcjom, sprawnie kieruje poczynaniami Barcelony. Z nim w składzie będziemy mogli jeszcze bardziej kontrolować grę.
Jeśli już mówimy o wielkich postaciach środka pola. Co myślisz o decyzji Zidane'a, o zakończeniu po Mistrzostwach Świata kariery?
To bardzo wielka strata dla piłki nożnej, że odchodzi ktoś taki jak Zizu. Zrobił bardzo wiele dla zespołów, w których grał. Będzie nam go brakowało.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)