Fenomen Guardioli - część II
Zazwyczaj na łamach naszej strony nie pojawiają się artykuły, wywiady czy felietony z polskich źródeł jednak tym razem postanowiliśmy zrobić wyjątek. W Four Four Two ukazał się artykuł autorstwa Grahama Huntera, który postanowił poznać fenomen szkoleniowca Barcelony, Pepa Guardioli. Chcecie poznać historię geniusza z Santpedor w szczegółach? Zapraszamy do przeczytania felietonu.
Część II
Chłopiec do podawania piłek
Josép Guardiola urodził się w niewielkiej miejscowości Santpedor w samym sercu Katalonii. Do stadionu Camp Nou miał stąd mniej więcej godzinę drogi. Debiut w Barcelonie zanotował jako... chłopiec do podawania piłek. Jest znany z tego, że dwukrotnie wbiegał na boisko, aby pogratulować piłkarzom Barçy po meczach: po raz pierwszy po wygraniu ligi przez drużynę Venablesa w 1985 roku i drugi - po awansie do finału Pucharu Europy w 1986 roku.
Santpedor to małe rolnicze miasteczko, którego nazwa oznacza: złote miejsce. Pierwsze powołanie na ważny mecz Guardiola otrzymał w wieku 11 lat, ale nie chciał opuszczać rodziny, aby zamieszkać w La Masíi, ponad 300-letnim domu położonym za północną bramką stadionu Camp Nou. Tą samą bramką na którą strzelali gole Scheringham i Ole Gunnar Solskjaer podczas finału Ligi Mistrzów w 1999 roku. Według opowiadań matki, młodego Pepa ostatecznie przekonał argument, iż będzie mógł widzieć boisko piłkarskie każdego dnia po przebudzeniu. Potem powstał kolejny problem, który dotyczył wielu utalentowanych piłkarzy - Xaviego, Iniesty, Fábregasa, Guardioli i przede wszystkim Messiego: czy stosunkowo drobna postura pozwoli im grać w piłkę?
Carlos Naval, jeden z najbardziej znanych i najdłużej przebywających w klubie pracowników, powiedział: "Nie widziałem nikogo, kto potrafił tak dobrze przewidywać to, co wydarzy się na boisku. Ludzie mówili, że taki rodzaj zawodnika nie istnieje. Zapominali jednak o tym, że Pep miał wówczas 11 lat, więc miał jeszcze długą drogę przed sobą." Charly Rexach, jeden z legendarnych strzelców Barcelony lat 60. I 70., który został asystentem Johana Cruyffa i przyczynił się do podpisania kontraktu z Messim, zawsze trzymał stronę Guardioli. "Moją uwagę zwrócił fakt, że Guardiola był wprawdzie niezbyt imponującym fizycznie piłkarzem, ale wartościowym zawodnikiem, bo grał zazwyczaj bardzo szybko, co stawiało go ponad jego rówieśnikami", opowiada Rexach. Cruyff i Rexach nie tylko wierzyli w jego umiejętności, lecz szybko przenieśli go do pierwszej drużyny.
Nie miał ciągu na bramkę
Aby wszystko lepiej zrozumieć, należy przenieść się do Kataru, gdzie Guardiola spędził część ostatnich lat swojej kariery. Po przygodzie w Serie A zaczął zastanawiać się nad swoją dalszą przygodą z piłką. Po nieudanych negocjacjach z Manchesterem City w 2001 roku zorientował się, że w wieku 32 lat żadna poważna europejska firma nie będzie chciała go zatrudnić. A właśnie w taki sposób pragnął zakończyć karierę. "Uzyskałem stałe miejsce w składzie mając 20 lat, ponieważ Cruyff we mnie wierzył, a drużyna grała w odpowiadający mi sposób. Dziś gdybym znów miał 20 lat i takie same umiejętności, grałbym w trzeciej lidze, ponieważ futbol stał się bardziej fizyczny. Aby grać na pozycji defensywnego pomocnika, należy być silnym i notować dużo odbiorów piłki, jak Patrick Vieira. Jeśli dysponujesz dobrym podaniem, jest to dodatkowy atut", mówi Guardiola.
Obecny trener Dumy Katalonii nie grał tak blisko bramki przeciwnika, jak obecnie jego następca, Xavi, ale okupował mityczną pozycję w Cruyffowskim systemie 3-4-3. Był typowym numerem 4. Wspomagał bezpośrednio obrońców atakując z zaciekłością przeciwnika, czasem odbierał piłkę i rozpoczynał ataki drużyny, co zapewniało zespołowi płynność w grze. Bobby Robson (trener Barcelony w sezonie 1996/1997) powiedział, że najbardziej lubił zawodników, którzy szybko przyswajają przekazaną przez niego wiedzę. I właśnie Guardiola spełniał te warunki: "I na boisku, i poza nim Pep jest bardzo inteligentnym człowiekiem. Taktycznie jest perfekcyjny", wspomina Anglik.
Barça już wtedy grała futbol polegający na dużej liczbie podań, a wszystkiemu towarzyszyła wielka precyzja. Marc Overmars, który grał z Guardiolą oraz przeciwko niemu, przyznał: "Pep był unikalny. On przewidywał wszystko szybciej niż ktokolwiek inny. Doskonałym podaniem potrafił uruchomić kolegę z drużyny w ten sposób, że od razu była stwarzana przewaga", wspomina Holender. Obecnie pozycję Guardioli można porównywać z pozycją Busquetsa i Carricka. Jak sam zresztą wspomina - nie miał parcia na bramkę, jak na przykład Frank Lampard czy Steven Gerrard. To piłka miała wykonywać całą pracę. Pep wiedział, co robi na boisku, co inni powinni robić, a co najważniejsze - wiedział czego jego koledzy powinni unikać.
Gdy przegrywał, tracił apetyt
Kiko, legenda Atlético Madryt i kolega ze złotej drużyny z Igrzysk w Barcelonie, wspomina: "On mówił innym na boisku, co mają robić. Wyobrażałem go sobie mówiącego do dzieci - ty śpisz w tym łóżeczku, a ty w drugim." Z kolei Xavi wspomina, że ciężko było grać w cieniu Guardioli: "Gdy wchodziłem do drużyny, byłem taktowany jako ktoś, kto miałby go zastąpić. Sam Pep traktował mnie po przyjacielsku i służył radą. Ale dla publiczności była to dziwna sytuacja. Byłem traktowany jak outsider, mimo że uczyłem się rzemiosła piłkarskiego w La Masíi. Ludzie traktowali mnie jako tego, który ma usunąć Pepa z drużyny. Wówczas nabrałem wątpliwości czy zostać w klubie, czy też wybrać inną opcję (Manchester United - dop. red.)", wyjawia Xavi.
W 2001 do klubu przyszedł Louis Van Gaal. Guardiola później opowiadał, że był to najgorszy człowiek,z którym kiedykolwiek rozmawiał o piłce nożnej. Barcelona znajdowała się w kryzysie po niezliczonej liczbie transferów zza granicy, a Guardiola musiał opuścić swój stadion po sezonie, w którym doznał ciężkiej kontuzji. Oprócz tego pojawiły się plotki o homoseksualizmie w związku z zamiłowaniem Pepa do mody, książek, kina i innych rozrywek kulturalnych. Guardiola skorzystał z zapisu w kontrakcie i odszedł z klubu żegnając się z fanami: "To nie jest decyzja podjęta w związku ze złym meczem lub porażką poniesioną kilka dni temu. Myślałem długo o tym wszystkim i stwierdziłem, że chcę poznać nowe kraje, nowe kultury piłkarskie i nauczyć się nowego języka", wyjaśnił. "Może klub nie zasługuje na takiego zawodnika - kogoś, kto stracił apetyt gdy jego drużyna przegrywała", powiedział jego ojciec, Valenti. Pobyt Guardioli na Półwyspie Apenińskim był naznaczony kolejną aferą - oskarżono Pepa o zażywanie nandrolonu (środka dopingującego). Po siedmiu latach procesu, Pep wygrał bitwę o swoją niewinność. Jego siostra Francesca, wspomina: "Myślałam, że Josép się podda, sama mu mówiłam, że nie uwierzą w jego niewinność, ale jemu nie w głowie była rezygnacja. Nigdy w życiu nie rzuciłby ręcznika na ring", zapewnia.
Futbol na pierwszym miejscu
Mimo szybkiego zaaklimatyzowania się we Włoszech, Pep był bardzo rozczarowany kulturą piłkarską w Serie A. Wspominał o tym na łamach hiszpańskiego El Pais: "We Włoszech powiedziano mi, żebym zapomniał o częstym podawaniu piłki, ponieważ u nich jest mniej miejsca na boisku. Nigdy tego nie zrozumiałem. Przecież boisko miało te same rozmiary. Gdy widziałem ruch zawodników, często zauważałem błędy w ich ustawieniu. To było powodem ograniczonej, przestrzeni boiskowej", analizował. Al-Ahly był kolejnym przystankiem w karierze Pepa. Życie w Katarze było dla niego przygodą i w pewnym sensie odpoczynkiem po intensywnej karierze. W czasie wolnym Josép Guardiola uczył się angielskiego i grał w golfa. Wtedy też uświadomił sobie, że dla niego nie ma innego zajęcia na świecie niż futbol. Co prawda jego rozległe zainteresowania sprawiały, że czas miał całkowicie wypełniony, ale to właśnie piłka stała na pierwszym miejscu w jego życiu.
W 2007 roku Guardiola został trenerem Barçy B. Txiki Begiristain (były skrzydłowy Dream Teamu Cruyffa, który został dyrektorem sportowym w 2003 roku, gdy Laporta odniósł zwycięstwo w wyborach prezydenckich) powiedział, że należy przywrócić jeden z najcenniejszych produktów barcelońskiej szkółki. Potwierdził to były dyrektor klubu, Evarist Mutra: "Gdyby nie opór Txikiego, nie podpisalibyśmy kontraktu z Pepem", rzekł. Guardiola został poinformowany, że jeśli Frank Rijkaard Rijkaard nie wygra niczego w sezonie 2007/2008, to właśnie on przejmie władzę w klubie. Sztab techniczny obserwował uważnie rozwój Pepa, który świetnie radził sobie z zapleczem pierwszej drużyny. Największym sukcesem był awans z trzeciej dywizji do Segunda B (pierwszy raz w historii). Wszyscy byli pod wrażeniem jego taktyki, kontaktu z ludźmi i poczucia pełnej kontroli nad wszystkim...
Część III, ostatnia pojawi się w dniu jutrzejszym.
[źródło: Four Four Two]
Część II
Chłopiec do podawania piłek
Josép Guardiola urodził się w niewielkiej miejscowości Santpedor w samym sercu Katalonii. Do stadionu Camp Nou miał stąd mniej więcej godzinę drogi. Debiut w Barcelonie zanotował jako... chłopiec do podawania piłek. Jest znany z tego, że dwukrotnie wbiegał na boisko, aby pogratulować piłkarzom Barçy po meczach: po raz pierwszy po wygraniu ligi przez drużynę Venablesa w 1985 roku i drugi - po awansie do finału Pucharu Europy w 1986 roku.
Santpedor to małe rolnicze miasteczko, którego nazwa oznacza: złote miejsce. Pierwsze powołanie na ważny mecz Guardiola otrzymał w wieku 11 lat, ale nie chciał opuszczać rodziny, aby zamieszkać w La Masíi, ponad 300-letnim domu położonym za północną bramką stadionu Camp Nou. Tą samą bramką na którą strzelali gole Scheringham i Ole Gunnar Solskjaer podczas finału Ligi Mistrzów w 1999 roku. Według opowiadań matki, młodego Pepa ostatecznie przekonał argument, iż będzie mógł widzieć boisko piłkarskie każdego dnia po przebudzeniu. Potem powstał kolejny problem, który dotyczył wielu utalentowanych piłkarzy - Xaviego, Iniesty, Fábregasa, Guardioli i przede wszystkim Messiego: czy stosunkowo drobna postura pozwoli im grać w piłkę?
Carlos Naval, jeden z najbardziej znanych i najdłużej przebywających w klubie pracowników, powiedział: "Nie widziałem nikogo, kto potrafił tak dobrze przewidywać to, co wydarzy się na boisku. Ludzie mówili, że taki rodzaj zawodnika nie istnieje. Zapominali jednak o tym, że Pep miał wówczas 11 lat, więc miał jeszcze długą drogę przed sobą." Charly Rexach, jeden z legendarnych strzelców Barcelony lat 60. I 70., który został asystentem Johana Cruyffa i przyczynił się do podpisania kontraktu z Messim, zawsze trzymał stronę Guardioli. "Moją uwagę zwrócił fakt, że Guardiola był wprawdzie niezbyt imponującym fizycznie piłkarzem, ale wartościowym zawodnikiem, bo grał zazwyczaj bardzo szybko, co stawiało go ponad jego rówieśnikami", opowiada Rexach. Cruyff i Rexach nie tylko wierzyli w jego umiejętności, lecz szybko przenieśli go do pierwszej drużyny.
Nie miał ciągu na bramkę
Aby wszystko lepiej zrozumieć, należy przenieść się do Kataru, gdzie Guardiola spędził część ostatnich lat swojej kariery. Po przygodzie w Serie A zaczął zastanawiać się nad swoją dalszą przygodą z piłką. Po nieudanych negocjacjach z Manchesterem City w 2001 roku zorientował się, że w wieku 32 lat żadna poważna europejska firma nie będzie chciała go zatrudnić. A właśnie w taki sposób pragnął zakończyć karierę. "Uzyskałem stałe miejsce w składzie mając 20 lat, ponieważ Cruyff we mnie wierzył, a drużyna grała w odpowiadający mi sposób. Dziś gdybym znów miał 20 lat i takie same umiejętności, grałbym w trzeciej lidze, ponieważ futbol stał się bardziej fizyczny. Aby grać na pozycji defensywnego pomocnika, należy być silnym i notować dużo odbiorów piłki, jak Patrick Vieira. Jeśli dysponujesz dobrym podaniem, jest to dodatkowy atut", mówi Guardiola.
Obecny trener Dumy Katalonii nie grał tak blisko bramki przeciwnika, jak obecnie jego następca, Xavi, ale okupował mityczną pozycję w Cruyffowskim systemie 3-4-3. Był typowym numerem 4. Wspomagał bezpośrednio obrońców atakując z zaciekłością przeciwnika, czasem odbierał piłkę i rozpoczynał ataki drużyny, co zapewniało zespołowi płynność w grze. Bobby Robson (trener Barcelony w sezonie 1996/1997) powiedział, że najbardziej lubił zawodników, którzy szybko przyswajają przekazaną przez niego wiedzę. I właśnie Guardiola spełniał te warunki: "I na boisku, i poza nim Pep jest bardzo inteligentnym człowiekiem. Taktycznie jest perfekcyjny", wspomina Anglik.
Barça już wtedy grała futbol polegający na dużej liczbie podań, a wszystkiemu towarzyszyła wielka precyzja. Marc Overmars, który grał z Guardiolą oraz przeciwko niemu, przyznał: "Pep był unikalny. On przewidywał wszystko szybciej niż ktokolwiek inny. Doskonałym podaniem potrafił uruchomić kolegę z drużyny w ten sposób, że od razu była stwarzana przewaga", wspomina Holender. Obecnie pozycję Guardioli można porównywać z pozycją Busquetsa i Carricka. Jak sam zresztą wspomina - nie miał parcia na bramkę, jak na przykład Frank Lampard czy Steven Gerrard. To piłka miała wykonywać całą pracę. Pep wiedział, co robi na boisku, co inni powinni robić, a co najważniejsze - wiedział czego jego koledzy powinni unikać.
Gdy przegrywał, tracił apetyt
Kiko, legenda Atlético Madryt i kolega ze złotej drużyny z Igrzysk w Barcelonie, wspomina: "On mówił innym na boisku, co mają robić. Wyobrażałem go sobie mówiącego do dzieci - ty śpisz w tym łóżeczku, a ty w drugim." Z kolei Xavi wspomina, że ciężko było grać w cieniu Guardioli: "Gdy wchodziłem do drużyny, byłem taktowany jako ktoś, kto miałby go zastąpić. Sam Pep traktował mnie po przyjacielsku i służył radą. Ale dla publiczności była to dziwna sytuacja. Byłem traktowany jak outsider, mimo że uczyłem się rzemiosła piłkarskiego w La Masíi. Ludzie traktowali mnie jako tego, który ma usunąć Pepa z drużyny. Wówczas nabrałem wątpliwości czy zostać w klubie, czy też wybrać inną opcję (Manchester United - dop. red.)", wyjawia Xavi.
W 2001 do klubu przyszedł Louis Van Gaal. Guardiola później opowiadał, że był to najgorszy człowiek,z którym kiedykolwiek rozmawiał o piłce nożnej. Barcelona znajdowała się w kryzysie po niezliczonej liczbie transferów zza granicy, a Guardiola musiał opuścić swój stadion po sezonie, w którym doznał ciężkiej kontuzji. Oprócz tego pojawiły się plotki o homoseksualizmie w związku z zamiłowaniem Pepa do mody, książek, kina i innych rozrywek kulturalnych. Guardiola skorzystał z zapisu w kontrakcie i odszedł z klubu żegnając się z fanami: "To nie jest decyzja podjęta w związku ze złym meczem lub porażką poniesioną kilka dni temu. Myślałem długo o tym wszystkim i stwierdziłem, że chcę poznać nowe kraje, nowe kultury piłkarskie i nauczyć się nowego języka", wyjaśnił. "Może klub nie zasługuje na takiego zawodnika - kogoś, kto stracił apetyt gdy jego drużyna przegrywała", powiedział jego ojciec, Valenti. Pobyt Guardioli na Półwyspie Apenińskim był naznaczony kolejną aferą - oskarżono Pepa o zażywanie nandrolonu (środka dopingującego). Po siedmiu latach procesu, Pep wygrał bitwę o swoją niewinność. Jego siostra Francesca, wspomina: "Myślałam, że Josép się podda, sama mu mówiłam, że nie uwierzą w jego niewinność, ale jemu nie w głowie była rezygnacja. Nigdy w życiu nie rzuciłby ręcznika na ring", zapewnia.
Futbol na pierwszym miejscu
Mimo szybkiego zaaklimatyzowania się we Włoszech, Pep był bardzo rozczarowany kulturą piłkarską w Serie A. Wspominał o tym na łamach hiszpańskiego El Pais: "We Włoszech powiedziano mi, żebym zapomniał o częstym podawaniu piłki, ponieważ u nich jest mniej miejsca na boisku. Nigdy tego nie zrozumiałem. Przecież boisko miało te same rozmiary. Gdy widziałem ruch zawodników, często zauważałem błędy w ich ustawieniu. To było powodem ograniczonej, przestrzeni boiskowej", analizował. Al-Ahly był kolejnym przystankiem w karierze Pepa. Życie w Katarze było dla niego przygodą i w pewnym sensie odpoczynkiem po intensywnej karierze. W czasie wolnym Josép Guardiola uczył się angielskiego i grał w golfa. Wtedy też uświadomił sobie, że dla niego nie ma innego zajęcia na świecie niż futbol. Co prawda jego rozległe zainteresowania sprawiały, że czas miał całkowicie wypełniony, ale to właśnie piłka stała na pierwszym miejscu w jego życiu.
W 2007 roku Guardiola został trenerem Barçy B. Txiki Begiristain (były skrzydłowy Dream Teamu Cruyffa, który został dyrektorem sportowym w 2003 roku, gdy Laporta odniósł zwycięstwo w wyborach prezydenckich) powiedział, że należy przywrócić jeden z najcenniejszych produktów barcelońskiej szkółki. Potwierdził to były dyrektor klubu, Evarist Mutra: "Gdyby nie opór Txikiego, nie podpisalibyśmy kontraktu z Pepem", rzekł. Guardiola został poinformowany, że jeśli Frank Rijkaard Rijkaard nie wygra niczego w sezonie 2007/2008, to właśnie on przejmie władzę w klubie. Sztab techniczny obserwował uważnie rozwój Pepa, który świetnie radził sobie z zapleczem pierwszej drużyny. Największym sukcesem był awans z trzeciej dywizji do Segunda B (pierwszy raz w historii). Wszyscy byli pod wrażeniem jego taktyki, kontaktu z ludźmi i poczucia pełnej kontroli nad wszystkim...
Część III, ostatnia pojawi się w dniu jutrzejszym.
[źródło: Four Four Two]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (36)