Fenomen Guardioli - część I
Zazwyczaj na łamach naszej strony nie pojawiają się artykuły, wywiady czy felietony z polskich źródeł jednak tym razem postanowiliśmy zrobić wyjątek. W Four Four Two ukazał się artykuł autorstwa Grahama Huntera, który postanowił poznać fenomen szkoleniowca Barcelony, Pepa Guardioli. Chcecie poznać historię geniusza z Santpedor w szczegółach? Zapraszamy do przeczytania felietonu.
Tekst pt. "Geniusz w pracy - nie przeszkadzać!" ukaże się w kilku częściach. Zapraszamy do przeczytania pierwszej z nich.
Zwycięstwa Barcelony z Arsenalem i Manchesterem w ostatniej edycji Ligi Mistrzów pokazują wyższość Dumy Katalonii nad angielskimi drużynami. Mówi się, że chłopcy Fergusona mają patent na sięganie po kolejne trofea, a podopieczni Wengera zachwycają wszystkich pięknym stylem gry. Wygląda jednak na to, że FC Barcelona połączyła obie te cechy, co dobitnie pokazała podczas majowego finału Ligi Mistrzów na Wembley. Obecny zespół Blaugrany może być zaliczany do grona najlepszych w historii.
Poskładał zespół po Rijkaardzie
Lionel Messi jest na dobrej drodze, aby zostawić w tyle takie legendy piłki jak Pele czy też Maradona, a Xavi to jeden z najlepszych pomocników w historii tej dyscypliny sportu. Andrés Iniesta na boisku zachowuje się jak czarodziej - ma umiejętność asystowania i strzelania goli w kluczowych momentach. W Barcelonie nawet ludzie od zabezpieczania tyłów, tacy jak Gerard Piqué, Éric Abidal i Víctor Valdés, zyskali uznanie i renomę. Do wymienionych piłkarzy należy dodać Pedro i Sergio Busquetsa, którzy stanowili część zwycięskiej Hiszpanii z mundialu w RPA. Nie można zapomnieć o Davidzie Villi, znakomitym środkowym napastniku i najlepszym strzelcu w historii La Seleccion, który w ubiegłym sezonie zdobył 23 bramki i zanotował 9 asyst. Jeden z tych goli padł w finale Ligi Mistrzów na Wembley, co zapisało Hiszpana na stałe w historii piłki nożnej. Za tymi sukcesami stoi osoba Pepa Guardioli.
Trener Dumy Katalonii wydaje się przyćmiony grą swojej fantastycznej drużyny. Nieco przygaszony, szczupły, ale zarazem pełen pasji Hiszpan nie tylko zaoferował futbol w którym kochają się miliony ludzi na świecie, lecz także uporządkował chaos, który odziedziczył po poprzednim trenerze Barçy - Franku Rijkaardzie. W 2008 roku publika na Camp Nou drwiła ze swoich piłkarzy po słabym dwumeczu z Schalke w Lidze Mistrzów, ponieważ styl gry ich pupili pozostawiał wiele do życzenia. Parę tygodni później Real Madryt po raz drugi z rzędu zdobył mistrzostwo Hiszpanii, kilka dni potem pokonał u siebie Barcelonę 4:1, a przed pierwszym gwizdkiem piłkarze Rijkaarda zobowiązani byli wykonać szpaler. Na koniec rozgrywek strata Blaugrany do odwiecznego rywala wynosiła 18 punktów.
Pep był jak jastrząb
Wraz z przybyciem Guardioli w Barcelonie nastąpiła przemiana. Zespół zaczął grać szybciej, efektowniej, rozsądniej i w sposób bardziej zorganizowany. Przybycie nowego trenera wspomina mózg drużyny, Xavi: "Wróciłem z wygranego Euro 2008 i nagle zobaczyłem inną atmosferę w szatni, nowe zasady i większą troskę o samego zawodnika. Powiedziałem wtedy Andrésowi Inieście, że musimy wskoczyć do tego pociągu, bo drugi raz nie przyjdzie. Do tej pory kilogram lub trzy kilogramy więcej nie miały znaczenia. Teraz i owszem - wszystko się liczyło. Pep był nad nami jak jastrząb, wszystko widział z góry" - wspomina Hiszpan. Z kolei Gerard Piqué, który dołączył do FC Barcelony tego samego lata, co Guardiola opowiada: "Pep nie wydaje rozkazów, on wyjaśnia dlaczego. Dzięki temu jesteś lepszym piłkarzem, ponieważ poznajesz powody takich, a nie innych instrukcji" - podkreśla.
Guardiola na początku swojego etapu w Barcelonie powiedział, że nie będzie udzielał wywiadów jeden na jednego. To oznaczało, że ci, którzy nie dorastali wraz z byłym pomocnikiem Barcelony, musieli uczyć się o nim z dystansu. Szczyt jego formy przypadł na lata 1992-1997, więc wiele osób mogło nie pamiętać, jakim wówczas był człowiekiem. Jedyne przypadki, kiedy Guardiola odstąpił od reguły nieudzielania wywiadów indywidualnych, to rozmowy przed finałami Ligi Mistrzów i podczas obu tych wydarzeń korespondent Four Four Two miał szczęście z nim rozmawiać. Jak to wszystko wyglądało? Po pierwsze jest to dość osobliwe przeżycie. W drodze do biura głównego przechodzi się przez mniejsze pomieszczenie, w którym siedzi Tito Vilanova, jego asystent. Vilanova siedzi plecami do wejścia do gabinetu swojego szefa, co sprawia wrażenie, jakby był ochroniarzem. Trener Barçy znany jest z chorobliwej wręcz doskonałości w analizowaniu rywala. Płyty DVD są ustawione w jego biurze niczym książki w bibliotece. Obok nich znajdują się prawdziwe lektury oraz zdjęcia najbliższych - długoletniej partnerki Cristiny i trojga ich dzieci, których niestety nie widuje zbyt często od momentu objęcia posady trenera.
Radził zapiąć pasy
Pep jest zazwyczaj dobrym rozmówcą, jednak doskonale wiemy, że jego odpowiedzi teraz będą krótkie i zwięzłe. Nie chce dopuszczać ciekawskich mediów zbyt blisko do siebie. Woli otwarte konferencje prasowe. Mamy mało czasu, więc zaczynamy pełną pasji i ciekawych określeń rozmowę, którą potwierdza, jak bardzo jego słowa mogą trafiać do człowieka. A to tylko próbka możliwości Guardioli. Zawsze chce wygrać, słowa "porażka" nie ma w jego słowniku. Pep wspomniał o tym już przed finałem Ligi Misttrzów w roku 2009.
"Na najwyższych szczeblach europejskich rozgrywek drużyny boją się porażki i grają uważnie", twierdzi. Niektórzy mówią wręcz, że styl gry Barcelony prowadzonej przez Guardiolę jest zuchwały. Guardiola nie jest jednak człowiekiem, który bezgranicznie ufa swojej filozofii gry. Zwraca on uwagę także na inne bardzo ważne rzeczy. "Dla mnie sens ma tylko ciężka praca, dobre planowanie, koncentracja i dyscyplina. To, jak graliśmy w tym sezonie, jest wynikiem respektu, jaki mamy przed ludźmi, którzy przychodzili na mecz płacąc za bilet lub oglądali spotkania w telewizji", mówi kataloński szkoleniowiec. Według niego określony sposób stoi wyżej niż wygrywanie samo w sobie. W ostatnich dziewięciu meczach z Realem, FC Barcelona wygrała sześć pojedynków, zremisowała dwa i przegrała jeden, notując bilans bramek 20:5! Do tego należy doliczyć 3 mistrzostwa Hiszpanii, dwa wygrane sezony Ligi Mistrzów, unikalny futbol i słowa Joana Laporty: "Jeśli mógłbym się reinkarnować, zostałbym Pepem Guardiolą." Przygoda Guardioli w ukochanym w ukochanym klubie rozpoczęła się w sobotnią, sierpniową noc w 2008 roku, kiedy został zaprezentowany jak nowy trener, wówczas jeszcze dwukrotnego, zdobywcy Pucharu Europy. Przed meczem, w którym miał zadebiutować w roli szkoleniowca wielkiej Barcelony, Pep stanął przed kamerą i powiedział: "Nie możemy obiecać tytułów, ale nigdy się nie poddamy i radzimy wam zapiąć pasy. Ta podróż się wam spodoba." Jak się później okazało, te słowa Guardioli okazały się prorocze...
[źródło: Four Four Two]
Tekst pt. "Geniusz w pracy - nie przeszkadzać!" ukaże się w kilku częściach. Zapraszamy do przeczytania pierwszej z nich.
Zwycięstwa Barcelony z Arsenalem i Manchesterem w ostatniej edycji Ligi Mistrzów pokazują wyższość Dumy Katalonii nad angielskimi drużynami. Mówi się, że chłopcy Fergusona mają patent na sięganie po kolejne trofea, a podopieczni Wengera zachwycają wszystkich pięknym stylem gry. Wygląda jednak na to, że FC Barcelona połączyła obie te cechy, co dobitnie pokazała podczas majowego finału Ligi Mistrzów na Wembley. Obecny zespół Blaugrany może być zaliczany do grona najlepszych w historii.
Poskładał zespół po Rijkaardzie
Lionel Messi jest na dobrej drodze, aby zostawić w tyle takie legendy piłki jak Pele czy też Maradona, a Xavi to jeden z najlepszych pomocników w historii tej dyscypliny sportu. Andrés Iniesta na boisku zachowuje się jak czarodziej - ma umiejętność asystowania i strzelania goli w kluczowych momentach. W Barcelonie nawet ludzie od zabezpieczania tyłów, tacy jak Gerard Piqué, Éric Abidal i Víctor Valdés, zyskali uznanie i renomę. Do wymienionych piłkarzy należy dodać Pedro i Sergio Busquetsa, którzy stanowili część zwycięskiej Hiszpanii z mundialu w RPA. Nie można zapomnieć o Davidzie Villi, znakomitym środkowym napastniku i najlepszym strzelcu w historii La Seleccion, który w ubiegłym sezonie zdobył 23 bramki i zanotował 9 asyst. Jeden z tych goli padł w finale Ligi Mistrzów na Wembley, co zapisało Hiszpana na stałe w historii piłki nożnej. Za tymi sukcesami stoi osoba Pepa Guardioli.
Trener Dumy Katalonii wydaje się przyćmiony grą swojej fantastycznej drużyny. Nieco przygaszony, szczupły, ale zarazem pełen pasji Hiszpan nie tylko zaoferował futbol w którym kochają się miliony ludzi na świecie, lecz także uporządkował chaos, który odziedziczył po poprzednim trenerze Barçy - Franku Rijkaardzie. W 2008 roku publika na Camp Nou drwiła ze swoich piłkarzy po słabym dwumeczu z Schalke w Lidze Mistrzów, ponieważ styl gry ich pupili pozostawiał wiele do życzenia. Parę tygodni później Real Madryt po raz drugi z rzędu zdobył mistrzostwo Hiszpanii, kilka dni potem pokonał u siebie Barcelonę 4:1, a przed pierwszym gwizdkiem piłkarze Rijkaarda zobowiązani byli wykonać szpaler. Na koniec rozgrywek strata Blaugrany do odwiecznego rywala wynosiła 18 punktów.
Pep był jak jastrząb
Wraz z przybyciem Guardioli w Barcelonie nastąpiła przemiana. Zespół zaczął grać szybciej, efektowniej, rozsądniej i w sposób bardziej zorganizowany. Przybycie nowego trenera wspomina mózg drużyny, Xavi: "Wróciłem z wygranego Euro 2008 i nagle zobaczyłem inną atmosferę w szatni, nowe zasady i większą troskę o samego zawodnika. Powiedziałem wtedy Andrésowi Inieście, że musimy wskoczyć do tego pociągu, bo drugi raz nie przyjdzie. Do tej pory kilogram lub trzy kilogramy więcej nie miały znaczenia. Teraz i owszem - wszystko się liczyło. Pep był nad nami jak jastrząb, wszystko widział z góry" - wspomina Hiszpan. Z kolei Gerard Piqué, który dołączył do FC Barcelony tego samego lata, co Guardiola opowiada: "Pep nie wydaje rozkazów, on wyjaśnia dlaczego. Dzięki temu jesteś lepszym piłkarzem, ponieważ poznajesz powody takich, a nie innych instrukcji" - podkreśla.
Guardiola na początku swojego etapu w Barcelonie powiedział, że nie będzie udzielał wywiadów jeden na jednego. To oznaczało, że ci, którzy nie dorastali wraz z byłym pomocnikiem Barcelony, musieli uczyć się o nim z dystansu. Szczyt jego formy przypadł na lata 1992-1997, więc wiele osób mogło nie pamiętać, jakim wówczas był człowiekiem. Jedyne przypadki, kiedy Guardiola odstąpił od reguły nieudzielania wywiadów indywidualnych, to rozmowy przed finałami Ligi Mistrzów i podczas obu tych wydarzeń korespondent Four Four Two miał szczęście z nim rozmawiać. Jak to wszystko wyglądało? Po pierwsze jest to dość osobliwe przeżycie. W drodze do biura głównego przechodzi się przez mniejsze pomieszczenie, w którym siedzi Tito Vilanova, jego asystent. Vilanova siedzi plecami do wejścia do gabinetu swojego szefa, co sprawia wrażenie, jakby był ochroniarzem. Trener Barçy znany jest z chorobliwej wręcz doskonałości w analizowaniu rywala. Płyty DVD są ustawione w jego biurze niczym książki w bibliotece. Obok nich znajdują się prawdziwe lektury oraz zdjęcia najbliższych - długoletniej partnerki Cristiny i trojga ich dzieci, których niestety nie widuje zbyt często od momentu objęcia posady trenera.
Radził zapiąć pasy
Pep jest zazwyczaj dobrym rozmówcą, jednak doskonale wiemy, że jego odpowiedzi teraz będą krótkie i zwięzłe. Nie chce dopuszczać ciekawskich mediów zbyt blisko do siebie. Woli otwarte konferencje prasowe. Mamy mało czasu, więc zaczynamy pełną pasji i ciekawych określeń rozmowę, którą potwierdza, jak bardzo jego słowa mogą trafiać do człowieka. A to tylko próbka możliwości Guardioli. Zawsze chce wygrać, słowa "porażka" nie ma w jego słowniku. Pep wspomniał o tym już przed finałem Ligi Misttrzów w roku 2009.
"Na najwyższych szczeblach europejskich rozgrywek drużyny boją się porażki i grają uważnie", twierdzi. Niektórzy mówią wręcz, że styl gry Barcelony prowadzonej przez Guardiolę jest zuchwały. Guardiola nie jest jednak człowiekiem, który bezgranicznie ufa swojej filozofii gry. Zwraca on uwagę także na inne bardzo ważne rzeczy. "Dla mnie sens ma tylko ciężka praca, dobre planowanie, koncentracja i dyscyplina. To, jak graliśmy w tym sezonie, jest wynikiem respektu, jaki mamy przed ludźmi, którzy przychodzili na mecz płacąc za bilet lub oglądali spotkania w telewizji", mówi kataloński szkoleniowiec. Według niego określony sposób stoi wyżej niż wygrywanie samo w sobie. W ostatnich dziewięciu meczach z Realem, FC Barcelona wygrała sześć pojedynków, zremisowała dwa i przegrała jeden, notując bilans bramek 20:5! Do tego należy doliczyć 3 mistrzostwa Hiszpanii, dwa wygrane sezony Ligi Mistrzów, unikalny futbol i słowa Joana Laporty: "Jeśli mógłbym się reinkarnować, zostałbym Pepem Guardiolą." Przygoda Guardioli w ukochanym w ukochanym klubie rozpoczęła się w sobotnią, sierpniową noc w 2008 roku, kiedy został zaprezentowany jak nowy trener, wówczas jeszcze dwukrotnego, zdobywcy Pucharu Europy. Przed meczem, w którym miał zadebiutować w roli szkoleniowca wielkiej Barcelony, Pep stanął przed kamerą i powiedział: "Nie możemy obiecać tytułów, ale nigdy się nie poddamy i radzimy wam zapiąć pasy. Ta podróż się wam spodoba." Jak się później okazało, te słowa Guardioli okazały się prorocze...
[źródło: Four Four Two]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (59)