Oceny za mecz z Levante
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Villa 7, a Bojan 5.5".
Oceniający: SZUMI, Blazeq
Valdés - 5 - Z jednej strony Victor świetnie zachował się w kilku trudnych sytuacjach, broniąc między innym groźne uderzenie głową Rafy Jordy. Z drugiej czasem zapominał, że nie gra z kolegami w popularnego "dziada"na przyblokowym trzepaku, a strata piłki może kosztować punkty (vide sytuacja z 16. minuty). Przy uderzeniu Stuaniego był bezradny.
Alves - 8 - Dani nie pokazał nam w meczu z Levante niczego, do czego już wcześniej nie zdążyłby nas przyzwyczaić. Jego obecność w akcjach ofensywnych była równie oczywista, jak dwucyfrowa liczba strat (12). Prawy obrońca Barcelony był jednak bardzo aktywny również w defensywie (8 odbiorów), a pośród jego licznych wycieczek w pole karne rywali znalazły się dwie, które zdołał zakończyć asystami. Jeden z dwóch bohaterów niedzielnego meczu, choć powinien był uzbierać asystowy tryplet, a za sytuacje z 86. minuty oraz drugie w tym sezonie wyręczenie obrońców (26') powinien otrzymać burę od Guardioli. Jednak jego boiskowe nieokrzesanie w większości przypadków wnosi do poukładanej gry Barcelony element zaskoczenia, co w tym spotkaniu dwukrotnie dało bramki i summa summarum plus trzy punkty w tabeli ligowej.
Sergio Busquets - 7 - Sergio był tego dnia niezwykle oszczędny w ruchach i efektywny w destrukcji, notując aż 14 odbiorów (25% odbiorów całej drużyny!). Choć widać było momentami, że gra w środku defensywy nie jest to dla niego codziennością, ogólnie zaprezentował się naprawdę dobrze. Oprócz wielu udanych interwencji (jak wślizg z 34. minuty), jedynym poważniejszym uchybieniem był brak zdecydowania we własnym polu karnym. Kilka będących w jego zasięgu dośrodkowań, odprowadził jedynie wzrokiem i powinien podziękować rosłemu snajperowi Levante, że ten piłki raczej unikał. Ogólnie należy docenić, iż nawet nie występując na swojej nominalnej pozycji potrafił dać zespołowi wartość dodaną, nie powodując pogorszenia jakości całej drużyny.
Abidal - 8 - Doświadczony Francuz mógł wreszcie zdobyć upragnioną bramkę, ale zabrakło zdecydowania. Można wręcz odnieść wrażenie, że stojąc kilka metrów przed bramką przeciwnika i mając piłkę na nodze Eric zaczął nucić pod nosem "
Maxwell - 5 - Drugi z brazylijskich obrońców był tym razem wyjątkowo niemrawy w ofensywie. Jeśli chodzi o grę "do przodu", to moglibyśmy już w tym miejscu zakończyć nasze rozważania. Znacznie lepiej było w defensywie. Dziewięć odbiorów przy zaledwie dwóch stratach to bardzo dobry wynik. Statystyki jednak nie powiedzą nam, że właśnie z prawej strony boiska kierowane były w stronę pola karnego Barcelony najgroźniejsze dośrodkowania. Solidna "piątka".
Mascherano - 6 - Uważnie obserwował poczynania ofensywne rywala, ale stosunkowo rzadko decydował się interweniować (tylko dwa odbiory). Jego podania jednak przeważnie docierały do celu, a i w ofensywie udzielał się całkiem sporo. Choć wszyscy pewnie oczekiwali trochę więcej, to na pewno nie można było narzekać na grę Argentyńczyka, zwłaszcza, że dzień później okazało się, iż Javiera zaczynała rozkładać choroba.
Xavi - 6 - Mecz rozpoczął w trochę benefisowej atmosferze. Starał się rozdzielać piłki możliwie szybko, bo tylko tak można było liczyć na rozmontowanie skondensowanej przed bramką Reiny defensywy rywala. Po kilku(nastu?) próbach gry środkiem, zaczął częściej uruchamiać skrzydła i to przyniosło efekt w postaci dwóch asyst Alvesa i dwóch bramek Pedro. Trzykrotnie strzelał na bramkę. Przyzwoity mecz kapitana Barcelony, nie ustrzegł się jednakże kilku błędów oraz strat, z których co najmniej dwie mogły zakończyć się śle dla Barcelony.
Iniesta - 6 - Zaczął spotkanie bardzo dobrze i w pierwszej połowie wraz z Abidalem byli najjaśniejszymi punktami ogólnie grającej dość bezpłciowo Barcelony. Pięknie minął w czwartej minucie trzech zawodników gości, a w 6. minucie tylko genialna interwencja wyciągniętego niczym struna Reiny zapobiegła utrzecie bramki. W kolejnych minutach kilka jego akcji ze skrzydła mogło się zakończyć bramkami (przepuszczenie między nogami piłki do Maxwella, kilka klepek z Bojanem w tym jego sam na sam z 24. minuty, akcja z 26' kiedy Dani Alves ponownie zapobiegł utracie bramki ...przez gości). W drugiej połowie było już tylko poprawnie. Próby kreatywnej gry bardzo często kończyły się stratami (12), a dryblingi rzadko dawały jakieś korzyści drużynie.
Pedro - 9 - W trudnym spotkaniu, w którym Barcelonie wybitnie się "nie wiodło", dwie decydujące bramki oznaczają dla strzelca tytuł Bohatera meczu. Pomimo, iż ten przez większość pierwszych 45. minut był nieomalże niewidoczny. Jednak wszystko co najlepsze zostawił na drugą połowę. Taki skrzydłowy to skarb. Rzadko popełniał błędy (zaledwie trzy straty), wygrał wiele pojedynków na skrzydle, uczestniczył w rozgrywaniu piłki w środku pola, a w ostateczności znalazł się jeszcze dwukrotnie tam, gdzie rasowy snajper znaleźć się powinien przynajmniej kilka razy w meczu i swoich okazji nie zmarnował. Tak, to już jest wielki zawodnik, a jeśli ktoś chciałby jeszcze podyskutować na temat sprowadzenia lepszego skrzydłowego, niech się dwa razy zastanowi. Szkoda, iż na drodze po hattricka stanęła w 66. minucie poprzeczka, co zapewniłoby spokojna końcówkę spotkania.
Bojan - 4 - Walczył, starał się, ale to trochę za mało, aby nosić numer ‘9' w FC Barcelonie. Jeżeli napastnik w ciągu ponad godziny zaledwie raz uderza na bramkę, to coś jest nie tak. Miejmy nadzieję, że Guardiola szybko znajdzie przyczynę tej niedyspozycji młodego snajpera, bo w decydującej fazie sezonu jego skuteczność może być na wagę złota. Nadzieje dają dwie dobre akcje z Iniestą w tym sytuacja z 24. minuty, kiedy do bramki zabrakło nieco szczęścia bądź szybkości. Poza tym trzeba jasno powiedzieć, że Bojan nie otrzymał ani jeden dobrej piłki za plecy obrońców, a bezustannie próbował się pokazać do właśnie tego typu dogrania z drugiej linii.
Villa - 6 - Mógł, a nawet powinien strzelić przynajmniej jedną bramkę. Był bardzo aktywny, a wręcz agresywny, czego nie sposób nie docenić. Oddał siedem strzałów na bramkę, z czego przynajmniej dwa niewiele minęły bramkę przeciwników ( w tym z wolnego w 21'), ale ani razu nie zmusił bramkarza rywali do interwencji. Obok Iniesty najczęściej tracił piłkę i nie zapisał na swoim żadnym spektakularnych podań do partnerów, co mu się w tym sezonie już wiele razy zdarzało. Bardziej aktywny od Xaviego, mniej od Iniesty, ale w sumie przeciętny występ walecznego Asturyjczyka. Dużo wiatru, mało efektu, tak w sumie można podsumować występ Villi w pierwszym noworocznym spotkaniu.
Rezerwowi:
Thiago - 7 - Nie będzie wielką przesadą, jeżeli napiszemy, że jego wejście odmieniło grę zespołu. W ciągu 44 minut gry pokazał, że stać go na bardzo wiele. Zanotował cztery odbiory przy zaledwie dwóch stratach, będąc przy tym chyba najbardziej kreatywnym i nastawionym na grę "do przodu" pomocnikiem. Umiejętnie poruszał się pomiędzy rywalami, zgrabnie kierując piłki w kierunku skrzydeł. Raz groźnie uderzał na bramkę. Kolejny dobry mecz nastoletniego pomocnika. Z każdym występ powoduje więcej uśmiech na twarzach Cules.
Keita - 5 - Na boisku przebywał prawie pół godziny, ale niewiele zdołał pokazać. Seydou był na boisku nieomalże piłkarzem widmo, co pozwala nam spokojnie na wystawienie oceny wyjściowej.
Milito - 3 - Jedna strata, jeden odbiór, jeden faul i... jeden błąd, który zakończył się zdobyciem bramki przez Levante. Przez kwadrans, podczas którego przebywał na boisku, zdążył pokazać się raczej z tej gorszej strony. Niby zanotował pierwsze wejście po kontuzji, ale jeśli chce nawiązać walkę z młodymi wilczkami z cantery, musi pokazywać więcej, bądź odejdzie do innego klubu, o czym informują już media.
Komentarze (0)