Kontynuować piękną historię; FC Barcelona - Real Madryt

Gołąbka&Robertinho

28 listopada 2010, 23:00

208 komentarzy
Na poniedziałkowy pojedynek pomiędzy Barceloną i Realem Madryt, już od wielu tygodni czeka cały piłkarski świat. O ile jest to dopiero trzynasta kolejka sezonu 2010/11, to kto wie, czy nie będzie to jeden z dwóch kluczowych meczów dla losów ostatecznego mistrzostwa kraju. Od dwóch lat rywalizacja stoi pod znakiem totalnej dominacji Barcelony, ale po kolejnym, bardzo aktywnym okienku transferowym, wzmocniony Real Madryt czeka na zemstę i okazję do powiększenia jednopunktowej przewagi w tabeli.

Historia piłkarskiego El Clásico trwa już od 108 lat. Pierwsze spotkanie pomiędzy Barceloną i Realem Madryt odbyło się 13 maja 1902 roku. W zasadzie, był to mecz FC Barcelona kontra Madryt CF, ponieważ pod taką nazwą funkcjonował klub ze stolicy Hiszpanii, aż do 1920 roku, kiedy to "królewski" tytuł otrzymał z rąk Alfonsa XIII. Pojedynek odbył się na torze wyścigów konnych w ramach półfinału Copa de Coronación, turnieju ku czci wyżej wymienionego króla Hiszpanii. Była to jedyna edycja, gdyż w następnych latach funkcjonował już jako Copa del Rey , czyli ówczesny Puchar Króla. Pierwszy gol w historii Gran Derbi został zdobyty kilka minut po godzinie 11 przez niemieckiego napastnika - Udo Steinberga. Druga bramka również autorstwa osiadłego w Barcelonie inżyniera produkcji z Böhmen. Rywale odpowiedzieli golem Johnsona, ale bramka założyciela Klubu Joana Gampera, przypieczętowała zwycięstwo (3:1).

Pierwszy pojedynek w ramach rozgrywek ligowych odbył się 17 lutego 1929 roku i zakończył się wyjazdowym zwycięstwem Realu 2:1. Od tego czasu, obie drużyny spotkały się w lidze 160 razy. Barcelona odniosła 62 zwycięstwa nieznacznie ustępując Realowi, który wygrywał 68 meczów. Trzydzieści razy padł remis. Zdobyto 508 bramek - 262 Real, 246 Barcelona. Najwyższym zwycięstwem Barcelony na własnym stadionie była wygrana 24 września 1950 roku (7:2 - Nicolau 9', Alvarez 14', Aurelio 39', Nicolau 56', Falcon 62', Brunet 82', Aurelio 88'), a największą porażką 2:8 z dnia 3 lutego 1935 roku.

W obecnym sezonie, wydaje się, że obie drużyny są silniejsze niż w kiedykolwiek wcześniej. Barcelona od kilkunastu lat zbiera owoce posiadania doskonale rozwiniętego systemu pracy z młodzieżą. O klasie katalońskiej cantery mogą świadczyć tak wspaniali wychowankowie jak Guardiola, Puyol, Xavi, Valdés, Iniesta czy Messi, a do drzwi pierwszej drużyny pukają już kolejni utalentowani, młodzi piłkarze. Z kolei Real, w ostatnich dwóch latach wydawał niebotyczne pieniądze na nowych zawodników. Dlatego nie bez powodu w ostatnim czasie do El Clásico przylgnęła nazwa Cantera contra Cartera, co w tłumaczeniu oznacza "szkółka młodzieżowa kontra portfel".

Dodatkowym "smaczkiem" nadchodzącej piłkarskiej wojny jest niecodzienna data meczu. Po raz trzeci w historii, Gran Derbi odbędzie się w poniedziałek. Pierwszy raz taka sytuacja miała miejsce 30 marca 1964 roku. Barcelona na własnym stadionie uległa wówczas Realowi 1:2. Druga poniedziałkowa (3 kwietnia 1972 r.) konfrontacja zakończyła się wygraną Dumy Katalonii. Jednakże dzięki ustaleniu takiego terminu, El Clásico na Camp Nou odbędzie się w rocznicę powstania klubu drugi raz z rzędu. W ubiegłym roku Barça wygrała 1:0 po golu Zlatana Ibrahimovicia.

Nie można nie wspomnieć także o pojedynku jaki odbędzie się na ławce trenerskiej. Naprzeciw siebie staną Pep Guardiola i José Mourinho. Portugalczyk, który tego lata rozpoczął pracę z Realem Madryt, wydaje się osiągać pierwsze efekty. Królewscy pod jego wodzą, grają coraz lepiej i cieszą swoich kibiców przyjemną dla oka grą. Sam trener już zdążył narobić sobie wrogów w Hiszpanii i w swoim stylu prowokował i ironicznie odpowiadał na pytania dziennikarzy - "Skoro gdy przybywałem na Camp Nou z Chelsea czy Interem było zabawnie, teraz z Realem Madryt czeka nas jeszcze więcej zabawy", mówił dla portugalskiej telewizji RTP. Z kolei Mister Barcelony jak zwykle unika słownych potyczek i woli koncentrować się na jak najlepszym przygotowywaniu swoich podopiecznych do meczu.

Drugim pojedynkiem, na który wszyscy czekają jest konfrontacja Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo. Messi pod wodzą Guardioli rozbłysnął pełnym blaskiem i mocno pracuje na to, by pobić wszelkie rekordy indywidualne w historii klubu. Mając "zaledwie" 23 lata zdobył już 150 bramek dla Barcelony i dokonał tego, czego nie potrafił zrobić nikt inny od prawie 50 lat. Ostatnim, który przekroczył tę granicę był László Kubala. Z drugiej strony, Cristiano Ronaldo zaczyna pokazywać poziom, jakiego od niego oczekiwano sprowadzając go latem 2009 roku za niebotyczną kwotę 94 milionów euro. Jak na razie, zdobywa gola za golem i wszystko wskazuje na to, że do końca sezonu będziemy obserwować bardzo interesującą walkę o Trofeo Pichichi pomiędzy nim i Messim. Sam portugalski gwiazdor jednak nie traktuje tego meczu jako indywidualnej walki, tylko pojedynek pomiędzy dwoma najlepszymi drużynami Hiszpanii. "Taka jest rola prasy, że aby sprzedać nakład, doszukują się konfrontacji. To normalne. Ale tego meczu nie widzę jako mojego pojedynku z Messim. Zagramy jedenastu przeciwko jedenastu (...)Każdy będzie starał się pomóc swojemu zespołowi, abyśmy obejrzeli dobry spektakl" - zapowiada Cristiano. Będzie to również dla niego okazja do potwierdzenia swoich nieprzeciętnych umiejętności, gdyż do tej pory w każdym meczu o wielką stawkę zawodził.

Z której strony nie spojrzeć, wszystkie znaki na niebie wskazują na to, że będziemy świadkami fantastycznego widowiska. Bukmacherzy wskazują na Barçę - za każdą złotówkę postawioną na jej zwycięstwo płacą ponad 2 zł. Obie drużyny prezentują jednak bardzo wysoką formę i ładny dla oka, ofensywny futbol. Jednakże, kluczem do emocjonującego spotkania będzie gol strzelony w pierwszej kolejności przez Barcelonę. Trzeba pamiętać, że Real jest prowadzony przez tego samego Mourinho, który zasiadał na ławce trenerskiej Chelsea Londyn i Interu Mediolan. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wyglądała gra włoskiej drużyny w ostatnim dwumeczu o finał Ligi Mistrzów. Mimo tego, iż kibice Realu z pewnością oczekują pięknej, ofensywnej gry ich ulubieńców, tak Mourinho doskonale sobie zdaje sprawę, że gra w otwarty futbol z Barceloną jest praktycznie skazaniem na pożarcie. Przed Gran Derbi portugalski szkoleniowiec przyznał, że "remis byłby dobrym wynikiem", co dodatkowo potwierdza przypuszczenia o racjonalnej taktyce na to spotkanie. Wszyscy jednak mamy nadzieję, że nawet jeśli te przewidywania się sprawdzą, ujrzymy piękny i zwycięski spektakl.

Oglądaj mecz na żywo i za darmo tutaj.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (208)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze