Salgado: Madryt jest zdesperowany
Były wieloletni piłkarz Realu Madryt, Míchel Salgado, obecnie spędzający swoją piłkarską emeryturę w Blackburn Rovers, wypowiedział się na łamach brytyjskiego The Guardian na temat zbliżających się Gran Derbi. Omawiał obecną sytuację Realu Madryt oraz wspominał powrót Figo na Camp Nou w 2000 roku.
"Oni (Real Madryt - przyp. red.) są zdesperowani i muszą wygrać", twierdzi Salgado, który uważa również, że Madryt wybrał Mourinho, ponieważ Florentino Pérez "stara się znaleźć czynnik anty-Guardiola".
"Mourinho jest jedynym rodzajem zdolnym do pokonania Guardioli. Pokazał to w ubiegłej edycji Ligi Mistrzów, kiedy wyeliminował go z Interem", powiedział, a następnie dodał, że "Portugalczyk jest rozwiązaniem tymczasowym, potrzebnym do zatrzymania cyklu zwycięstw Barcelony".
"Real Madryt ma za sobą dwa lata bez tytułu. Dodatkowo w tym czasie wydał bardzo dużo pieniędzy. Najważniejszą rzeczą dla Realu Madryt w obecnym momencie jest przerwanie cyklu zwycięstw Barçy. Do tego potrzebny jest Mourinho. Gdy to się stanie prezydent będzie musiał znaleźć własnego Guardiolę i budować zespół na lata", wyjaśnił.
"Mówiać 'własnego Guardiolę' mam na myśli trenera, który wychował się w Realu Madryt i zna wartość Realu Madryt. Człowieka, który będzie wygrywał w ładnym stylu. Będzie stanowił wzór dla piłkarzy oraz będzie dumnie reprezentował klub na boisku i poza nim", powiedział piłkarz, który cztery mistrzostwa Hiszpanii i dwa tytuły Ligi Mistrzów w barwach Królewskich.
Salgado, zięć byłego prezydenta Realu Madryt, Lorenzo Sanza, powiedział, że "pierwszym i największym błędem Florentino Péreza było nie przedłużenie kontraktu z Vicente del Bosque", a następnie popełnił kolejne błędy nie podpisując nowych umów z Hierro, McManamanem, Morientesem i Makelele.
Były gracz Realu stwierdził, że co by się nie stało, te Gran Derbi pod względem atmosfery będą niczym przy powrocie Luisa Figo na Camp Nou w 2000 roku. "W drodze na stadion straciliśmy cztery lub pięć okien w autobusie. Wszyscy leżeliśmy na podłodze autokaru, bo przez wybite okna do środka wpadały butelki i kamienie", opowiadał.
"To była noc. Rzucano świńskie ryje, butelki po whiskey, a nawet nóż. Kiedy po raz pierwszy poszedł wybić rzut rożny, widziałem lecący nóż. Wtedy mówiłem mu, że kolejne stałe fragmenty będzie bił na własną odpowiedzialność", wspominał.
Míchel Salgado wyznał, że Mourinho nie spotka się z taką gwałtowną reakcją publiczności na Camp Nou, jak Figo. "Mourinho był zupełnie nieznany w piłce nożnej, kiedy pracował w Barcelonie będąc asystentem Robsona. Figo był zupełnie kimś innym dla Barçy", zakończył.
[źródło: Sport]
"Oni (Real Madryt - przyp. red.) są zdesperowani i muszą wygrać", twierdzi Salgado, który uważa również, że Madryt wybrał Mourinho, ponieważ Florentino Pérez "stara się znaleźć czynnik anty-Guardiola".
"Mourinho jest jedynym rodzajem zdolnym do pokonania Guardioli. Pokazał to w ubiegłej edycji Ligi Mistrzów, kiedy wyeliminował go z Interem", powiedział, a następnie dodał, że "Portugalczyk jest rozwiązaniem tymczasowym, potrzebnym do zatrzymania cyklu zwycięstw Barcelony".
"Real Madryt ma za sobą dwa lata bez tytułu. Dodatkowo w tym czasie wydał bardzo dużo pieniędzy. Najważniejszą rzeczą dla Realu Madryt w obecnym momencie jest przerwanie cyklu zwycięstw Barçy. Do tego potrzebny jest Mourinho. Gdy to się stanie prezydent będzie musiał znaleźć własnego Guardiolę i budować zespół na lata", wyjaśnił.
"Mówiać 'własnego Guardiolę' mam na myśli trenera, który wychował się w Realu Madryt i zna wartość Realu Madryt. Człowieka, który będzie wygrywał w ładnym stylu. Będzie stanowił wzór dla piłkarzy oraz będzie dumnie reprezentował klub na boisku i poza nim", powiedział piłkarz, który cztery mistrzostwa Hiszpanii i dwa tytuły Ligi Mistrzów w barwach Królewskich.
Salgado, zięć byłego prezydenta Realu Madryt, Lorenzo Sanza, powiedział, że "pierwszym i największym błędem Florentino Péreza było nie przedłużenie kontraktu z Vicente del Bosque", a następnie popełnił kolejne błędy nie podpisując nowych umów z Hierro, McManamanem, Morientesem i Makelele.
Były gracz Realu stwierdził, że co by się nie stało, te Gran Derbi pod względem atmosfery będą niczym przy powrocie Luisa Figo na Camp Nou w 2000 roku. "W drodze na stadion straciliśmy cztery lub pięć okien w autobusie. Wszyscy leżeliśmy na podłodze autokaru, bo przez wybite okna do środka wpadały butelki i kamienie", opowiadał.
"To była noc. Rzucano świńskie ryje, butelki po whiskey, a nawet nóż. Kiedy po raz pierwszy poszedł wybić rzut rożny, widziałem lecący nóż. Wtedy mówiłem mu, że kolejne stałe fragmenty będzie bił na własną odpowiedzialność", wspominał.
Míchel Salgado wyznał, że Mourinho nie spotka się z taką gwałtowną reakcją publiczności na Camp Nou, jak Figo. "Mourinho był zupełnie nieznany w piłce nożnej, kiedy pracował w Barcelonie będąc asystentem Robsona. Figo był zupełnie kimś innym dla Barçy", zakończył.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (51)