Real - Barça 5:0... w karnych
FC Barcelona i Real Madryt idą łeb w łeb, w la Liga dzieli ich tylko jeden punkt, mają identyczną liczbę strzelonych bramek (po 33) i niemal taką samą straconych (odpowiednio 8 i 6). Jednakże są elementy, w których widać znaczną różnicę.
Zastanawiające jest to, że w 12 ligowych meczach sędziowie nie podyktowali jeszcze dla Barçy żadnego rzutu karnego, podczas gdy Blancos wykonywali ich już pięć. Jeśli dodamy do tego, iż rywale Dumy Katalonii strzelili jej dwa gole z "jedenastek", a przeciwnicy Realu żadnego (bo też żadnego nie wykonywali), daje to bilans 7:0 dla Madrytu.
To w sumie żadna nowość. W poprzednich sezonach Barça zdążyła się już do tej sytuacji przyzwyczaić. W minionym, gdy mistrz zdobył aż 99 punktów, piłkarzom Pepa Guardioli przyznano trzy rzuty karne, podczas gdy Realowi osiem. Tym razem, jeśli tendencja się utrzyma, różnica będzie jeszcze większa.
[źródło: Mundo Deportivo]
Zastanawiające jest to, że w 12 ligowych meczach sędziowie nie podyktowali jeszcze dla Barçy żadnego rzutu karnego, podczas gdy Blancos wykonywali ich już pięć. Jeśli dodamy do tego, iż rywale Dumy Katalonii strzelili jej dwa gole z "jedenastek", a przeciwnicy Realu żadnego (bo też żadnego nie wykonywali), daje to bilans 7:0 dla Madrytu.
To w sumie żadna nowość. W poprzednich sezonach Barça zdążyła się już do tej sytuacji przyzwyczaić. W minionym, gdy mistrz zdobył aż 99 punktów, piłkarzom Pepa Guardioli przyznano trzy rzuty karne, podczas gdy Realowi osiem. Tym razem, jeśli tendencja się utrzyma, różnica będzie jeszcze większa.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (44)