Oceny za mecz w Kopenhadze
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5,5".
Oceniający: challenger; SZUMI
Valdés - 3 - - Niebezpieczne wejście w N'Doye kładzie się smugą cienia na jego występie. Valdés zachował się nieodpowiedzialnie i mógł spowodować poważną kontuzję napastnika gospodarzy. Ważniejsze w kontekście całościowej oceny były jednak jego wpadki czysto piłkarskie. Niecelne wybicia, niezrozumiałe "kicanie" w bramce i 2 błędy przy golu rywali (złe wybicie przy dośrodkowaniu Gronkjaera i nie najlepsze ustawienie się przy strzale Claudemira) sprawiają, że wszelkie plusy jego gry blakną, a ocena musi być radykalnie obniżona; tym bardziej, że FC Kopenhaga nie dostarczyła mu okazji do porządnej rehabilitacji.
Dani Alves - 3- Wysoce nieefektywny w swych wyjściach ofensywnych, można wyróżnić tylko 2 akcje, gdy podawał do Messiego (38') i Villi (56'). Strzał z początku meczu lepiej przemilczeć. Przeraźliwie słabo w obronie. Na grających bez kompleksów rywali miał głównie faule (4). Ośmieszony przez Gronkjaera przy bramce Kopenhagi. Dwa razy więcej strat (12) niż przechwytów (6).
Piqué - 4 - Zaczął mecz od koszmarnej straty i jeszcze gorszej interwencji, po czym Claudemir uderzył w poprzeczkę. Mylił się częściej: w 15', 23' i 66'. Łatwo gubił go Gronkjaer. Zanotował kilka udanych interwencji, ale mimo to zawodnicy gospodarzy mieli pod polem karnym Valdésa za dużo swobody. Gdyby nie faul N'Doye na Puyolu - efektem tego mogła być druga bramka Kopenhagi.
Puyol - 5 - Pokazał mniejszą skłonność do ułatwiania gry gospodarzom niż jego partner ze środka obrony, ale i jemu czasem umykali co szybsi piłkarze Kopenhagi. Nie miał łatwego życia z N'Doye, kilka razy zostawiał mu zbyt wiele miejsca, a gwizdek arbitra uchronił go od "zawalenia" drugiej bramki. Nie może dać się tak łatwo przestawiać rywalom, bo nie zawsze sędzia będzie na posterunku. Dość nieudolnym zachowaniem w pewnym stopniu sprokurował konfrontację kolana Valdésa z czaszką N'Doye. W odpowiednim miejscu przy stałych fragmentach.
Abidal - 4 - Kilkakrotnie zaniedbał swe obowiązki defensywne i choć z jego strony nie wpadło w pole karne żadne groźniejsze dośrodkowanie, to zbyt często krył rywali "na radar". Szkoda, że uchylił się przy strzale Claudemira, bo bramka nie musiała paść, gdyby próbował interweniować głową. Tym razem bardzo mało wniósł do ofensywy.
Busquets - 4 - Kolejny mecz, który pokazał, że we dwójkę z Keitą nie dają ofensywie nawet pierwiastka tego, co obecność w pomocy Andrésa Iniesty. Podania w poprzek i do tyłu pomogły stworzyć 65% posiadania piłki - ale z tego nie ma bramek. Miał 6 strat przy 7 przechwytach. Pozwalał poza tym na zbyt dużo ofensywnym pomocnikom gospodarzy, co pozwoliło im wypracować aż 11 akcji strzałowych! Takiej liczby nie spodziewał się chyba nawet prezydent kopenhaskiego klubu...
Niestety, istnieje obawa, że może zostać ukarany przez FIFA. Stanąć w obronie swojego trenera - to cne i chwalebne. Ale kontakt fizyczny z trenerem rywali i odepchnięcie go - to już zupełnie co innego.
Keita - 3 -Aktywny, ale bez efektów. Stanowił wsparcie dla barcelońskiej defensywy przy kilku okazjach, ale inne sytuacje boleśnie obnażyły jego mankamenty - słabą zwrotność, jałowość wycieczek w pole karne rywali i nieprecyzyjność podań pod presją. To jego strata dała akcję bramkową rywalom. Zanotował też 3 inne, co uznać należy za sporo na tle nie więcej niż pięciu przechwytów. Patrząc na całokształt poczynań Malijczyka w tym meczu, mimo najlepszych chęci trudno uznać za zasadne umieszczenie go w wyjściowym składzie i trzymanie na boisku przez pełne 90 minut...
Xavi - 5 - Szczelnie kryty przez rywali, co przy jego powszechnie znanej dyspozycji zdrowotnej przełożyło się na występ słabszy niż zazwyczaj. Poczynaniom Xaviego na Parken brakowało typowej dla niego precyzji (szczególnie jedno łatwe zepsute podanie rzuciło się w oczy), ale nie brakowało kreatywności i determinacji. Starał się na różne sposoby złamać zasieki ustawione przez gospodarzy przed polem karnym, ale przeważnie bez powodzenia. Znacznie mniej widoczny w drugiej połowie, co ewidentnie wiązało się z przemęczeniem i wobec doniesień pomeczowych każe zadać pytanie: czemu na ławce nie było Thiago?
Iniesta - 6 - Robił wszystko, by odmienić losy meczu - strzelał, asystował, próbował wypuszczać na pozycje kolegów. Z drugiej strony, nie grało mu się łatwo przy rywalach, którzy mieli nad nim przewagę liczebną i fizyczną. Skutkowało to wyjątkową, jak na niego, ilością podań, które nie docierały do partnerów. Nie wychodziła mu kombinacyjna gra z Keitą. Iniesta nie daje drużynie na lewym skrzydle tyle, co w środku pola - szczególnie wobec silnych fizycznie rywali.
Villa - 6 - Bliski zdobycia bramki, ale znów na jego drodze stanął słupek, ehhhh. Próbował ponadto 4-krotnie zaskoczyć Wilanda, ale tylko raz trafił w bramkę. Bliski szczęścia w 54. minucie, ale nie upilnował linii spalonego. Niezły mecz, ale przed sezonem wielu culés spodziewało się, że Villa będzie potrafił rozstrzygać takie mecze sam. Może za jakiś czas...
Messi - 7 - Najczęściej uderzał na bramkę Wilanda (6 razy) i oddał tyle celnych strzałów (3), co pozostałych 11 kolegów razem. Kryty dokładnie przez obrońców gospodarzy nie pokazał jakiegoś spektakularnego występu, ale i tak był najgroźniejszym piłkarzem Barçy.
Rezerwowi:
Pedro - 6 - W 10 minut swoją dynamicznością i umiejętnościami wniósł sporo ożywienia do ofensywy Barçy. Bardzo bliski zdobycia wspaniałej bramki.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5,5".
Oceniający: challenger; SZUMI
Valdés - 3 - - Niebezpieczne wejście w N'Doye kładzie się smugą cienia na jego występie. Valdés zachował się nieodpowiedzialnie i mógł spowodować poważną kontuzję napastnika gospodarzy. Ważniejsze w kontekście całościowej oceny były jednak jego wpadki czysto piłkarskie. Niecelne wybicia, niezrozumiałe "kicanie" w bramce i 2 błędy przy golu rywali (złe wybicie przy dośrodkowaniu Gronkjaera i nie najlepsze ustawienie się przy strzale Claudemira) sprawiają, że wszelkie plusy jego gry blakną, a ocena musi być radykalnie obniżona; tym bardziej, że FC Kopenhaga nie dostarczyła mu okazji do porządnej rehabilitacji.
Dani Alves - 3- Wysoce nieefektywny w swych wyjściach ofensywnych, można wyróżnić tylko 2 akcje, gdy podawał do Messiego (38') i Villi (56'). Strzał z początku meczu lepiej przemilczeć. Przeraźliwie słabo w obronie. Na grających bez kompleksów rywali miał głównie faule (4). Ośmieszony przez Gronkjaera przy bramce Kopenhagi. Dwa razy więcej strat (12) niż przechwytów (6).
Piqué - 4 - Zaczął mecz od koszmarnej straty i jeszcze gorszej interwencji, po czym Claudemir uderzył w poprzeczkę. Mylił się częściej: w 15', 23' i 66'. Łatwo gubił go Gronkjaer. Zanotował kilka udanych interwencji, ale mimo to zawodnicy gospodarzy mieli pod polem karnym Valdésa za dużo swobody. Gdyby nie faul N'Doye na Puyolu - efektem tego mogła być druga bramka Kopenhagi.
Puyol - 5 - Pokazał mniejszą skłonność do ułatwiania gry gospodarzom niż jego partner ze środka obrony, ale i jemu czasem umykali co szybsi piłkarze Kopenhagi. Nie miał łatwego życia z N'Doye, kilka razy zostawiał mu zbyt wiele miejsca, a gwizdek arbitra uchronił go od "zawalenia" drugiej bramki. Nie może dać się tak łatwo przestawiać rywalom, bo nie zawsze sędzia będzie na posterunku. Dość nieudolnym zachowaniem w pewnym stopniu sprokurował konfrontację kolana Valdésa z czaszką N'Doye. W odpowiednim miejscu przy stałych fragmentach.
Abidal - 4 - Kilkakrotnie zaniedbał swe obowiązki defensywne i choć z jego strony nie wpadło w pole karne żadne groźniejsze dośrodkowanie, to zbyt często krył rywali "na radar". Szkoda, że uchylił się przy strzale Claudemira, bo bramka nie musiała paść, gdyby próbował interweniować głową. Tym razem bardzo mało wniósł do ofensywy.
Busquets - 4 - Kolejny mecz, który pokazał, że we dwójkę z Keitą nie dają ofensywie nawet pierwiastka tego, co obecność w pomocy Andrésa Iniesty. Podania w poprzek i do tyłu pomogły stworzyć 65% posiadania piłki - ale z tego nie ma bramek. Miał 6 strat przy 7 przechwytach. Pozwalał poza tym na zbyt dużo ofensywnym pomocnikom gospodarzy, co pozwoliło im wypracować aż 11 akcji strzałowych! Takiej liczby nie spodziewał się chyba nawet prezydent kopenhaskiego klubu...
Niestety, istnieje obawa, że może zostać ukarany przez FIFA. Stanąć w obronie swojego trenera - to cne i chwalebne. Ale kontakt fizyczny z trenerem rywali i odepchnięcie go - to już zupełnie co innego.
Keita - 3 -Aktywny, ale bez efektów. Stanowił wsparcie dla barcelońskiej defensywy przy kilku okazjach, ale inne sytuacje boleśnie obnażyły jego mankamenty - słabą zwrotność, jałowość wycieczek w pole karne rywali i nieprecyzyjność podań pod presją. To jego strata dała akcję bramkową rywalom. Zanotował też 3 inne, co uznać należy za sporo na tle nie więcej niż pięciu przechwytów. Patrząc na całokształt poczynań Malijczyka w tym meczu, mimo najlepszych chęci trudno uznać za zasadne umieszczenie go w wyjściowym składzie i trzymanie na boisku przez pełne 90 minut...
Xavi - 5 - Szczelnie kryty przez rywali, co przy jego powszechnie znanej dyspozycji zdrowotnej przełożyło się na występ słabszy niż zazwyczaj. Poczynaniom Xaviego na Parken brakowało typowej dla niego precyzji (szczególnie jedno łatwe zepsute podanie rzuciło się w oczy), ale nie brakowało kreatywności i determinacji. Starał się na różne sposoby złamać zasieki ustawione przez gospodarzy przed polem karnym, ale przeważnie bez powodzenia. Znacznie mniej widoczny w drugiej połowie, co ewidentnie wiązało się z przemęczeniem i wobec doniesień pomeczowych każe zadać pytanie: czemu na ławce nie było Thiago?
Iniesta - 6 - Robił wszystko, by odmienić losy meczu - strzelał, asystował, próbował wypuszczać na pozycje kolegów. Z drugiej strony, nie grało mu się łatwo przy rywalach, którzy mieli nad nim przewagę liczebną i fizyczną. Skutkowało to wyjątkową, jak na niego, ilością podań, które nie docierały do partnerów. Nie wychodziła mu kombinacyjna gra z Keitą. Iniesta nie daje drużynie na lewym skrzydle tyle, co w środku pola - szczególnie wobec silnych fizycznie rywali.
Villa - 6 - Bliski zdobycia bramki, ale znów na jego drodze stanął słupek, ehhhh. Próbował ponadto 4-krotnie zaskoczyć Wilanda, ale tylko raz trafił w bramkę. Bliski szczęścia w 54. minucie, ale nie upilnował linii spalonego. Niezły mecz, ale przed sezonem wielu culés spodziewało się, że Villa będzie potrafił rozstrzygać takie mecze sam. Może za jakiś czas...
Messi - 7 - Najczęściej uderzał na bramkę Wilanda (6 razy) i oddał tyle celnych strzałów (3), co pozostałych 11 kolegów razem. Kryty dokładnie przez obrońców gospodarzy nie pokazał jakiegoś spektakularnego występu, ale i tak był najgroźniejszym piłkarzem Barçy.
Rezerwowi:
Pedro - 6 - W 10 minut swoją dynamicznością i umiejętnościami wniósł sporo ożywienia do ofensywy Barçy. Bardzo bliski zdobycia wspaniałej bramki.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (46)