Przed meczem na Parken Stadium
Barcelona przyjeżdża do Kopenhagi jako lider grupy D, ale Duńczycy liczą, że wzorem Rubina będą w stanie urwać punkty faworytom. Nie ma się im co dziwić - na Camp Nou zagrali twardo i nieustępliwie, a drugą bramkę stracili dopiero w samej końcówce meczu. Na stadionie Parken zasiądzie dziś liczna grupa kibiców z polskiego fanklubu oraz członkowie naszej redakcji.
W sobotę Barça urządziła sobie goleadę, wciskając Sevilli aż pięć bramek. To wlało w serca culés nadzieję, że katalońscy bohaterowie znów zaczynają grać na wyższych obrotach i teraz będą już świadkami ich prawdziwych popisów. Pep Guardiola ostrzega jednak, że spotkanie w Kopenhadze będzie zupełnie inne i zwraca uwagę na siłę przeciwnika. Ma zresztą rację, bo w rodzimej lidze zespół Ståle Solbakkena po 14 kolejkach ma... 15 punktów przewagi nad wiceliderem FC Midtjylland. Dla Byens Hold porażka na Camp Nou była dopiero drugą w tym sezonie. Pierwszej doznali w rundzie kwalifikacyjnej do Ligi Mistrzów, z Rosenborgiem.
W Barcelonie nastroje są dobre, wszyscy podstawowi piłkarze są zdolni do gry. Na konferencji prasowej Guardiola mówił, że problem Xaviego nie do końca został jeszcze rozwiązany, ale trudno spodziewać się by mózg drużyny rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Z Sevillą zagrał 60 minut, dziś może być podobnie. Nawet jednak bez Xaviego Barcelona jest bezdyskusyjnym faworytem, co potwierdzają bukmacherzy - za każdą złotówkę postawioną na zwycięstwo gospodarzy płacą aż 8,5 zł.
W trzech meczach tej edycji Ligi Mistrzów Barça oddała dwa razy więcej strzałów (50) niż Kopenhaga (25). 25 z nich to uderzenia w światło bramki, co przekłada się na gole. Katalończycy mają ich osiem, Duńczycy tylko trzy. Barcelona już dzisiaj może zapewnić sobie awans do 1/8 finału - warunkiem jest tylko zwycięstwo na stadionie Parken. W takim przypadku wynik drugiego spotkania (Rubin - Panathinaikos) nie będzie miał już znaczenia.
FC Kopenhaga nigdy nie wygrała u siebie meczu z hiszpańską drużyną. W trzech spotkaniach udało jej się wywalczyć tylko jeden remis. Dla porównania, Barça zawsze wygrywała w Danii - rozegrała tam trzy pojedynki. Ostatnie zwycięstwo odniosła nad Brøndby IF w stosunku 2:0. Tymczasem Leo Messi może zdobyć dziś swoją setną bramkę pod wodzą Pepa Guardioli. Patrząc na ostatnie wyczyny Argentyńczyka, można postawić większe pieniądze, że dziś trafi do siatki.
Dzisiejszy mecz czwartej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów jest pierwszą potyczką Barçy w listopadzie, który zakończy się rywalizacją na Camp Nou z Realem Madryt. Po drodze podopiecznych Guardioli czekają jednak nie mniej ważne wydarzenia: wyjazd do stolicy na mecz z Getafe, rewanżowe spotkanie 1/16 finału Copa del Rey z Ceutą, mecz na szczycie La Liga z Villareal, a ponadto wyjazdy Almerii i Aten.
Kopenhaga jest podekscytowana wizytą Barcelony i tętni życiem. Duńczycy wiedzą, że dziś wieczorem będą mogli podziwiać futbol w najlepszym wydaniu. To dla nich wielka szansa, by sprawić niespodziankę.
Najlepszą ofertę i najwyższe kursy znajdziesz na bet-at-home.com! Kliknij tutaj...
W sobotę Barça urządziła sobie goleadę, wciskając Sevilli aż pięć bramek. To wlało w serca culés nadzieję, że katalońscy bohaterowie znów zaczynają grać na wyższych obrotach i teraz będą już świadkami ich prawdziwych popisów. Pep Guardiola ostrzega jednak, że spotkanie w Kopenhadze będzie zupełnie inne i zwraca uwagę na siłę przeciwnika. Ma zresztą rację, bo w rodzimej lidze zespół Ståle Solbakkena po 14 kolejkach ma... 15 punktów przewagi nad wiceliderem FC Midtjylland. Dla Byens Hold porażka na Camp Nou była dopiero drugą w tym sezonie. Pierwszej doznali w rundzie kwalifikacyjnej do Ligi Mistrzów, z Rosenborgiem.
W Barcelonie nastroje są dobre, wszyscy podstawowi piłkarze są zdolni do gry. Na konferencji prasowej Guardiola mówił, że problem Xaviego nie do końca został jeszcze rozwiązany, ale trudno spodziewać się by mózg drużyny rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Z Sevillą zagrał 60 minut, dziś może być podobnie. Nawet jednak bez Xaviego Barcelona jest bezdyskusyjnym faworytem, co potwierdzają bukmacherzy - za każdą złotówkę postawioną na zwycięstwo gospodarzy płacą aż 8,5 zł.
W trzech meczach tej edycji Ligi Mistrzów Barça oddała dwa razy więcej strzałów (50) niż Kopenhaga (25). 25 z nich to uderzenia w światło bramki, co przekłada się na gole. Katalończycy mają ich osiem, Duńczycy tylko trzy. Barcelona już dzisiaj może zapewnić sobie awans do 1/8 finału - warunkiem jest tylko zwycięstwo na stadionie Parken. W takim przypadku wynik drugiego spotkania (Rubin - Panathinaikos) nie będzie miał już znaczenia.
FC Kopenhaga nigdy nie wygrała u siebie meczu z hiszpańską drużyną. W trzech spotkaniach udało jej się wywalczyć tylko jeden remis. Dla porównania, Barça zawsze wygrywała w Danii - rozegrała tam trzy pojedynki. Ostatnie zwycięstwo odniosła nad Brøndby IF w stosunku 2:0. Tymczasem Leo Messi może zdobyć dziś swoją setną bramkę pod wodzą Pepa Guardioli. Patrząc na ostatnie wyczyny Argentyńczyka, można postawić większe pieniądze, że dziś trafi do siatki.
Dzisiejszy mecz czwartej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów jest pierwszą potyczką Barçy w listopadzie, który zakończy się rywalizacją na Camp Nou z Realem Madryt. Po drodze podopiecznych Guardioli czekają jednak nie mniej ważne wydarzenia: wyjazd do stolicy na mecz z Getafe, rewanżowe spotkanie 1/16 finału Copa del Rey z Ceutą, mecz na szczycie La Liga z Villareal, a ponadto wyjazdy Almerii i Aten.
Kopenhaga jest podekscytowana wizytą Barcelony i tętni życiem. Duńczycy wiedzą, że dziś wieczorem będą mogli podziwiać futbol w najlepszym wydaniu. To dla nich wielka szansa, by sprawić niespodziankę.
Najlepszą ofertę i najwyższe kursy znajdziesz na bet-at-home.com! Kliknij tutaj...
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (65)