Brazylijski obrońca w podstawowym składzie Barçy wybiegł w tym sezonie tylko dwa razy. Na 13 rozegranych spotkań spędził na boisku 128 minut...
19 lipca 2010 roku, gdy pierwsza drużyna Barcelony rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu, Pep Guardiola bardzo chwalił Adriano, komplementując go za jego wszechstronność. Od tego momentu minęły trzy miesiące, a wkład piłkarza w grę zespołu jest minimalny. W podstawowym składzie wystąpił tylko dwa razy (w lidze), zagrał 128 minut na 1170 możliwych i wraz z Pinto jego udział w pierwszym zespole jest incydentalny. W Lidze Mistrzów w ogóle nie wybiegł na boisko, za to dziś ma szansę zaprezentować się w Pucharze Króla.
Adriano kosztował 9,5 mln euro, do których dojść mogą kolejne 4 mln zmiennych. Pierwszy raz w wyjściowym składzie pojawił się w spotkaniu 2. kolejki z Herculésem, gdy na prawej stronie obrony zastępował Daniego Alvesa i spędził na boisku 59 minut. Miało to miejsce już po spotkaniu o Superpuchar Hiszpanii, gdzie zaliczył 11 minut. Później na murawę nie wybiegł w czterech kolejnych spotkaniach i pojawił się dopiero na San Mames w meczu z Athletic. Tam już w przerwie został jednak zmieniony, bowiem odczuwał dyskomfort w mięśniu przywodziciela. Z tego powodu nie znalazł się w składzie na dwa kolejne pojedynki.
Wyleczył kontuzję, ale ostatnie trzy mecze spędził na ławce rezerwowych. Wyraźnie nie cieszy się na razie zaufaniem Pepa Guardioli. A jego wszechstronność, szybkość i ofensywne usposobienie pozwalają mu grać na obu bokach defensywy oraz w pomocy. Tymczasem niepodważalną pozycję na prawej obronie ma Dani Alves (opuścił tylko mecz z Herculésem), a na lewej Abidal, którego ewentualnie zastępuje Maxwell. W drugiej linii Guardiola konsekwentnie stawia na Busquetsa, a Keita jest pierwszym zmiennikiem. Adaptacja Adriano przebiega wolniej niż przypuszczano.
[źródło: Mundo Deportivo]
Gdzie jest Adriano?
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (52)