Przed meczem ze Sportingiem
W ramach 4. kolejki Ligi BBVA, FC Barcelona na Camp Nou gościć będzie zespół
Sportingu Gijón. Mimo absencji Leo Messiego, chyba żaden Culé nie wyobraża sobie straty punktów w tym meczu. Jednak czy podobnie nie myśleliśmy przed pojedynkiem z Hérculésem Alicante?
Historia
Sporting Gijón jest bez wątpienia jednym z najbardziej wygodnych dla FC Barcelony rywali. Na Camp Nou obie ekipy mierzyły się 39-krotnie, bilans tych konfrontacji jest nad wyraz korzystny dla Barçy. Wobec 34 zwycięstw Blaugrany, goście odpowiedzieli jedynie 4 remisami i tylko raz zabrali do domu 3 punkty. Warto jednak zauważyć, że było to jednocześnie najwyższe wyjazdowe zwycięstwo klubu z Asturii (28.02.1987, Barcelona - Sporting 0-4).
Ostatni mecz tych drużyn na Camp Nou (31.08.2009) zakończył się rezultatem 3:0. Spotkanie inaugurowało poprzedni sezon.
Ostatni ligowy mecz (30.01.2010) miał miejsce na El Molinón, skąd Barcelona przywiozła skromne, jednobramkowe zwycięstwo. Przy okazji tego spotkania nie zabrakło kontrowersji. Przypomnijmy, że to właśnie wtedy madrycka prasa opublikowała zdjęcie rzekomego spalonego Pedro przy bramce Blaugrany, które okazało się być fotomontażem.
Obecna forma
W ostatniej kolejce Sporting dość szczęśliwie podzielił się punktami z drużyną Athletic Bilbao, spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Wcześniej zaś, po wysokiej wyjazdowej porażce z Atlético (0:4), Gijón wygrało u siebie z Mallorką (2:0). Zespół ma zatem 4 punkty (wraz z bilansem bramkowym 4-6 daje to 12 miejsce w tabeli) i raczej trudno o to, by dorobek ten powiększył po wizycie na Camp Nou.
Drużynie z Katalonii jednak dodatkowa uwaga i wzmożona koncentracja na pewno nie zaszkodzi. Wystarczy wspomnieć będącą raczej serią niefortunnych zbiegów okoliczności porażkę z Alicante u siebie, ale też postawę w pierwszej części meczu z greckim Panathinaikosem. Mająca się zrewanżować za porażkę z beniaminkiem FC Barcelona, mimo nieustannego ostrzału bramki przeciwnika, straciła bramkę na 0:1. I to po pierwszej akcji Panathinaikosu, pierwszym jego strzale na bramkę. Na szczęście presja nie spętała nóg podopiecznym Guardioli i głównie dzięki szybkiej odpowiedzi bramkowej ostatecznie mecz zakończył się wysoką wygraną nad klubem z Aten.
FC Barcelona w niedzielę wygrała z pogromcą Sportingu - Atlético Madrid, ale radość z przywiezienia trzech punktów z tego gorącego terenu przyćmiewa nieco brutalny atak w końcówce spotkania Ujfalusiego na Messim, skutkujący jego dwutygodniową kontuzją. I właśnie absencja Argentyńczyka jest tematem nr 1 w świecie Barcelonismo. Wydaje się jednak, że w meczu z Gijón spokojnie możemy zaufać i tak niezwykle silnej acz wąskiej kadrze. Pozwolenie na grę otrzymał od klubowych lekarzy Jeffrén, zwiększy to z pewnością możliwości manewru w formacji ofensywnej.
Pomni doświadczeń z zeszłego sezonu piłkarze Barcelony wiedzą, że na więcej strat punktowych, zwłaszcza u siebie, pozwolić sobie już nie mogą. A mecz ze Sportingiem to znakomita okazja na trzypunktową zdobycz. Pamiętać tylko należy,
że na boisku nie grają statystyki, miliony euro czy pozycja w tabeli. Z należnym jednak podejściem, szacunkiem dla rywala i przy uważnej grze, Gijón nie powinien być zagrożeniem dla piłkarzy klubu z Katalonii. Zatem - na boisko po zwycięstwo, Vamos!
Sportingu Gijón. Mimo absencji Leo Messiego, chyba żaden Culé nie wyobraża sobie straty punktów w tym meczu. Jednak czy podobnie nie myśleliśmy przed pojedynkiem z Hérculésem Alicante?
Historia
Sporting Gijón jest bez wątpienia jednym z najbardziej wygodnych dla FC Barcelony rywali. Na Camp Nou obie ekipy mierzyły się 39-krotnie, bilans tych konfrontacji jest nad wyraz korzystny dla Barçy. Wobec 34 zwycięstw Blaugrany, goście odpowiedzieli jedynie 4 remisami i tylko raz zabrali do domu 3 punkty. Warto jednak zauważyć, że było to jednocześnie najwyższe wyjazdowe zwycięstwo klubu z Asturii (28.02.1987, Barcelona - Sporting 0-4).
Ostatni mecz tych drużyn na Camp Nou (31.08.2009) zakończył się rezultatem 3:0. Spotkanie inaugurowało poprzedni sezon.
Ostatni ligowy mecz (30.01.2010) miał miejsce na El Molinón, skąd Barcelona przywiozła skromne, jednobramkowe zwycięstwo. Przy okazji tego spotkania nie zabrakło kontrowersji. Przypomnijmy, że to właśnie wtedy madrycka prasa opublikowała zdjęcie rzekomego spalonego Pedro przy bramce Blaugrany, które okazało się być fotomontażem.
Obecna forma
W ostatniej kolejce Sporting dość szczęśliwie podzielił się punktami z drużyną Athletic Bilbao, spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Wcześniej zaś, po wysokiej wyjazdowej porażce z Atlético (0:4), Gijón wygrało u siebie z Mallorką (2:0). Zespół ma zatem 4 punkty (wraz z bilansem bramkowym 4-6 daje to 12 miejsce w tabeli) i raczej trudno o to, by dorobek ten powiększył po wizycie na Camp Nou.
Drużynie z Katalonii jednak dodatkowa uwaga i wzmożona koncentracja na pewno nie zaszkodzi. Wystarczy wspomnieć będącą raczej serią niefortunnych zbiegów okoliczności porażkę z Alicante u siebie, ale też postawę w pierwszej części meczu z greckim Panathinaikosem. Mająca się zrewanżować za porażkę z beniaminkiem FC Barcelona, mimo nieustannego ostrzału bramki przeciwnika, straciła bramkę na 0:1. I to po pierwszej akcji Panathinaikosu, pierwszym jego strzale na bramkę. Na szczęście presja nie spętała nóg podopiecznym Guardioli i głównie dzięki szybkiej odpowiedzi bramkowej ostatecznie mecz zakończył się wysoką wygraną nad klubem z Aten.
FC Barcelona w niedzielę wygrała z pogromcą Sportingu - Atlético Madrid, ale radość z przywiezienia trzech punktów z tego gorącego terenu przyćmiewa nieco brutalny atak w końcówce spotkania Ujfalusiego na Messim, skutkujący jego dwutygodniową kontuzją. I właśnie absencja Argentyńczyka jest tematem nr 1 w świecie Barcelonismo. Wydaje się jednak, że w meczu z Gijón spokojnie możemy zaufać i tak niezwykle silnej acz wąskiej kadrze. Pozwolenie na grę otrzymał od klubowych lekarzy Jeffrén, zwiększy to z pewnością możliwości manewru w formacji ofensywnej.
Pomni doświadczeń z zeszłego sezonu piłkarze Barcelony wiedzą, że na więcej strat punktowych, zwłaszcza u siebie, pozwolić sobie już nie mogą. A mecz ze Sportingiem to znakomita okazja na trzypunktową zdobycz. Pamiętać tylko należy,
że na boisku nie grają statystyki, miliony euro czy pozycja w tabeli. Z należnym jednak podejściem, szacunkiem dla rywala i przy uważnej grze, Gijón nie powinien być zagrożeniem dla piłkarzy klubu z Katalonii. Zatem - na boisko po zwycięstwo, Vamos!
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (129)