Wywiad z Villą
W ostatnim wywiadzie w katalońskim El Mundo Deportivo, nowy napastnik FC Barcelony porusza kilka aktualnych kwestii, m.in. porażkę z Hérculésem i swoją adaptację w nowym klubie.
Co się stało w meczu z Hérculésem?
Nie mieliśmy dobrego dnia. Nie wystartowaliśmy w swoim stylu. Czasami właśnie tak się dzieje. To był dziwny mecz, oglądałem w domu skrót tego meczu i mieliśmy naprawdę sporo okazji, by zmienić wynik. Ale to już przeszłość, musimy przeanalizować swoje błędy i starać się, by nie powtórzyło się to już nigdy więcej.
Czy to był wypadek?
Myślę, że to dobre słowo, szczególnie ze względu na początek sezonu. Byłoby to coś innego, gdybyśmy tak zagrali w Lidze Mistrzów albo w późniejszym okresie sezonu La Liga.
Nie jest to problem z odpowiednim nastawieniem?
Nie, trzeba zobaczyć mecz i uświadomić sobie, że w Żadnym wypadku to nie był problem wynikający z nastawienia.
Mówiłeś, że oglądałeś skrót. Zwykle dużo analizujesz?
Tak. Lubię to robić. Kocham mój zawód. Nie tylko uwielbiam grać, ale lubię też piłkę na ekranie telewizora. Lubię oglądać skróty meczów, w których brałem udział. Zwykle więcej analizuję w wypadku porażki.
Jaką masz wiadomość dla fanów?
Nie mam zbyt wiele do powiedzenia. To był wypadek i myślę, że fani zdają sobie z tego sprawę. Jestem pewien, że nie będziemy mieć więcej takich meczów...
Teraz trzeba skoncentrować się na Lidze Mistrzów. Grałeś w niej w barwach Valencii, ale to w FC Barcelonie masz nadzieję na jej wygranie.
Mieliśmy jeden dobry sezon z Valencią, kiedy to dobrnęliśmy do ćwierćfinałów. Dobrze graliśmy przeciw Chelsea, ale pokonali nas w ostatnich minutach meczu. W kolejnym sezonie nie wyszliśmy z grupy. Teraz mijają dwa lata odkąd grałem w tych rozgrywkach i nie mogę się już doczekać startu. W dni, kiedy rozgrywa się mecze Ligi Mistrzów, drużyny biorące w niej udział zawsze są odrobinę ponad wszystkimi innymi. To ważne uczucie, że jestem w takiej grupie ludzi.
Z oczekiwanym zwycięstwem...
Oczywiście, ale trzeba iść ostrożnie, krok za krokiem. Najpierw musimy pokonać Panathinaikos. Ważnym jest, by dobrze rozpocząć, gdyż nie jest to regularna liga. Jest tylko kilka spotkań i każdy błąd komplikuje sytuację.
Czy największym pozytywem porażki z Alicante jes to, że tak szybko możecie się odbić i zrewanżować?
Tak, w piłce zawsze jest rewanż. W sobotę zostaliśmy naprawdę przybici, ale już kilka dni później możemy wygrać. Nie można zbyt długo cierpieć po porażce, tak samo nie można zbyt długo świętować. W piłce nożnej wszystko może się zmienić w trzy dni.
Wiesz, co dla fanów znaczy Wembley?
Tak, dlatego jest to bardzo ważny sezon. Nie ma wątpliwości, że wszyscy myślą o Wembley, ale trzeba być ostrożnym.
Co pamiętasz z tego finału?
Oglądałem bramkę Koemana tysiąc razy, to była wielka ulga.
Gdzie oglądałeś mecz?
Chyba w domu. Ojciec lubił ze mną oglądać piłkę.
Jakieś wspomnienia z tego meczu?
Koeman został wybrany piłkarzem meczu, choć dla mnie i tak liczy się postawa całej drużyny. Nie jest łatwo, gdy cały świat zna twój styl gry.
Teraz jesteś w składzie drużyny porównywanej do słynnego Dream Teamu. Myślisz, że będziecie w stanie przebić ich osiągnięcia?
Moi obecni partnerzy z drużyny wygrali wszystko, czego nie zrobił nikt wcześniej (wygranie sześciu pucharów). Myślę, że trudno będzie komukolwiek przebić właśnie to. Czuję dumę, że mogę być wśród nich.
Jak się czujesz w swoich pierwszych tygodniach w Barcelonie?
Bardzo dobrze, pomimo ostatniej porażki. Wszystko idzie lepiej, niż to sobie wyobrażałem.
To trochę tak, jak byś zawsze grał w Barcelonie.
Znam mnóstwo kolegów, dlatego tak łatwo jest mi się dostosować. Kilka razy zmieniałem drużyny, ale tym razem jest z tym najłatwiej. Większość z nich spotkałem w reprezentacji. Gabiego znam z Zaragozy, a Leo ze spotkań będących wynikiem akcji sponsorskich. Ale wszyscy inni są też bardzo otwarci i pomocni.
Z takimi kolegami łatwiej dopasować się do lewej flanki, czy jednak wolisz grać na środku ataku?
Nie. Jestem po prostu kolejnym piłkarzem drużyny, to trener decyduje o mojej roli. Jeśli uważa, że lepiej poradzę sobie na flance i będzie to z większą korzyścią dla drużyny - będę grał na flance. Może być prawa, może być środek, nieistotne. Zawsze uważałem siebie za gracza, który chce pomóc drużynie. Czuję się doskonale na każdej pozycji.
Dostałeś od trenera wolną rękę w wyborze pozycji podczas meczu?
Sześciu, siedmiu piłkarzy z przodu może grać niemal w każdej pozycji. To sprawia, że wymienność pozycji trzech napastników nie jest dla drużyny żadnym problemem.
Jaką różnicą zauważyłeś w treningach?
Dużo pracujemy nad wyprowadzaniem piłki. Robimy to w każdym tygodniu zajęć. Podczas zajęć w Valencii, Zaragozie i Sportingu nie przywiązywano do tego aspektu aż takiej uwagi.
Jest coś, czego się nie spodziewałeś?
Chyba nie. Przez półtora miesiąca w RPA o wszystkim rozmawiałem z nowymi kolegami.
Czy odejście Ibry jest dla ciebie kłopotliwe?
Nie przywiązywałem do tego zbyt dużej uwagi. Gdy był tutaj, była większa konkurencją, było trudniej o miejsce w składzie. Teraz wciąż jest wielu dobrych napastników. Muszę ciężko pracować, jeśli chcę grać.
Co myślisz o Guardioli?
Jego wyniki mówią same za niego. Mógłbym powiedzieć mnóstwo dobrych rzeczy, ale zdobyte przez niego trofea sprawiają, że nie ma takiej potrzeby.
Prosił cię o coś szczególnego, na co musisz zwracać uwagę?
Raczej nie. Jako napastnicy musimy zawsze atakować, ale mamy też kilka obowiązków defensywnych. Te zagadnienia są dla mnie nieco trudniejsze i pomaga mi się w nie wdrożyć.
Masz swój indywidualny cel?
Próbować i pomóc. Jak powiedział Xavi: wysiłki poszczególnych piłkarzy są dostrzegane wtedy, gdy cała drużyna gra dobrze.
Do tej pory bywałeś najskuteczniejszym piłkarzem swoim drużyn. Założyłeś się już z Messim o to, kto strzeli więcej?
Mam nadzieję, że do końca będziemy walczyć o czołową pozycję w klasyfikacji strzelców. Byłoby to dobre dla Barcelony.
Wygląda na to, że dobrze się z nim rozumiesz.
Tak. Jest najlepszym piłkarzem świata i sprawia, że wszyscy go otaczający stają się automatycznie lepszymi zawodnikami. Gra z nim jest gwarancją, bo wiesz, że będziesz grał lepiej.
Czy Real jest drużyną do pokonania?
Mecze z Valencią, Sevillą, Villarrealem i Atlético również będą ciężkimi spotkaniami. Real jest jednym z kilku naszych rywali.
[źródło: El Mundo Deportivo]
Co się stało w meczu z Hérculésem?
Nie mieliśmy dobrego dnia. Nie wystartowaliśmy w swoim stylu. Czasami właśnie tak się dzieje. To był dziwny mecz, oglądałem w domu skrót tego meczu i mieliśmy naprawdę sporo okazji, by zmienić wynik. Ale to już przeszłość, musimy przeanalizować swoje błędy i starać się, by nie powtórzyło się to już nigdy więcej.
Czy to był wypadek?
Myślę, że to dobre słowo, szczególnie ze względu na początek sezonu. Byłoby to coś innego, gdybyśmy tak zagrali w Lidze Mistrzów albo w późniejszym okresie sezonu La Liga.
Nie jest to problem z odpowiednim nastawieniem?
Nie, trzeba zobaczyć mecz i uświadomić sobie, że w Żadnym wypadku to nie był problem wynikający z nastawienia.
Mówiłeś, że oglądałeś skrót. Zwykle dużo analizujesz?
Tak. Lubię to robić. Kocham mój zawód. Nie tylko uwielbiam grać, ale lubię też piłkę na ekranie telewizora. Lubię oglądać skróty meczów, w których brałem udział. Zwykle więcej analizuję w wypadku porażki.
Jaką masz wiadomość dla fanów?
Nie mam zbyt wiele do powiedzenia. To był wypadek i myślę, że fani zdają sobie z tego sprawę. Jestem pewien, że nie będziemy mieć więcej takich meczów...
Teraz trzeba skoncentrować się na Lidze Mistrzów. Grałeś w niej w barwach Valencii, ale to w FC Barcelonie masz nadzieję na jej wygranie.
Mieliśmy jeden dobry sezon z Valencią, kiedy to dobrnęliśmy do ćwierćfinałów. Dobrze graliśmy przeciw Chelsea, ale pokonali nas w ostatnich minutach meczu. W kolejnym sezonie nie wyszliśmy z grupy. Teraz mijają dwa lata odkąd grałem w tych rozgrywkach i nie mogę się już doczekać startu. W dni, kiedy rozgrywa się mecze Ligi Mistrzów, drużyny biorące w niej udział zawsze są odrobinę ponad wszystkimi innymi. To ważne uczucie, że jestem w takiej grupie ludzi.
Z oczekiwanym zwycięstwem...
Oczywiście, ale trzeba iść ostrożnie, krok za krokiem. Najpierw musimy pokonać Panathinaikos. Ważnym jest, by dobrze rozpocząć, gdyż nie jest to regularna liga. Jest tylko kilka spotkań i każdy błąd komplikuje sytuację.
Czy największym pozytywem porażki z Alicante jes to, że tak szybko możecie się odbić i zrewanżować?
Tak, w piłce zawsze jest rewanż. W sobotę zostaliśmy naprawdę przybici, ale już kilka dni później możemy wygrać. Nie można zbyt długo cierpieć po porażce, tak samo nie można zbyt długo świętować. W piłce nożnej wszystko może się zmienić w trzy dni.
Wiesz, co dla fanów znaczy Wembley?
Tak, dlatego jest to bardzo ważny sezon. Nie ma wątpliwości, że wszyscy myślą o Wembley, ale trzeba być ostrożnym.
Co pamiętasz z tego finału?
Oglądałem bramkę Koemana tysiąc razy, to była wielka ulga.
Gdzie oglądałeś mecz?
Chyba w domu. Ojciec lubił ze mną oglądać piłkę.
Jakieś wspomnienia z tego meczu?
Koeman został wybrany piłkarzem meczu, choć dla mnie i tak liczy się postawa całej drużyny. Nie jest łatwo, gdy cały świat zna twój styl gry.
Teraz jesteś w składzie drużyny porównywanej do słynnego Dream Teamu. Myślisz, że będziecie w stanie przebić ich osiągnięcia?
Moi obecni partnerzy z drużyny wygrali wszystko, czego nie zrobił nikt wcześniej (wygranie sześciu pucharów). Myślę, że trudno będzie komukolwiek przebić właśnie to. Czuję dumę, że mogę być wśród nich.
Jak się czujesz w swoich pierwszych tygodniach w Barcelonie?
Bardzo dobrze, pomimo ostatniej porażki. Wszystko idzie lepiej, niż to sobie wyobrażałem.
To trochę tak, jak byś zawsze grał w Barcelonie.
Znam mnóstwo kolegów, dlatego tak łatwo jest mi się dostosować. Kilka razy zmieniałem drużyny, ale tym razem jest z tym najłatwiej. Większość z nich spotkałem w reprezentacji. Gabiego znam z Zaragozy, a Leo ze spotkań będących wynikiem akcji sponsorskich. Ale wszyscy inni są też bardzo otwarci i pomocni.
Z takimi kolegami łatwiej dopasować się do lewej flanki, czy jednak wolisz grać na środku ataku?
Nie. Jestem po prostu kolejnym piłkarzem drużyny, to trener decyduje o mojej roli. Jeśli uważa, że lepiej poradzę sobie na flance i będzie to z większą korzyścią dla drużyny - będę grał na flance. Może być prawa, może być środek, nieistotne. Zawsze uważałem siebie za gracza, który chce pomóc drużynie. Czuję się doskonale na każdej pozycji.
Dostałeś od trenera wolną rękę w wyborze pozycji podczas meczu?
Sześciu, siedmiu piłkarzy z przodu może grać niemal w każdej pozycji. To sprawia, że wymienność pozycji trzech napastników nie jest dla drużyny żadnym problemem.
Jaką różnicą zauważyłeś w treningach?
Dużo pracujemy nad wyprowadzaniem piłki. Robimy to w każdym tygodniu zajęć. Podczas zajęć w Valencii, Zaragozie i Sportingu nie przywiązywano do tego aspektu aż takiej uwagi.
Jest coś, czego się nie spodziewałeś?
Chyba nie. Przez półtora miesiąca w RPA o wszystkim rozmawiałem z nowymi kolegami.
Czy odejście Ibry jest dla ciebie kłopotliwe?
Nie przywiązywałem do tego zbyt dużej uwagi. Gdy był tutaj, była większa konkurencją, było trudniej o miejsce w składzie. Teraz wciąż jest wielu dobrych napastników. Muszę ciężko pracować, jeśli chcę grać.
Co myślisz o Guardioli?
Jego wyniki mówią same za niego. Mógłbym powiedzieć mnóstwo dobrych rzeczy, ale zdobyte przez niego trofea sprawiają, że nie ma takiej potrzeby.
Prosił cię o coś szczególnego, na co musisz zwracać uwagę?
Raczej nie. Jako napastnicy musimy zawsze atakować, ale mamy też kilka obowiązków defensywnych. Te zagadnienia są dla mnie nieco trudniejsze i pomaga mi się w nie wdrożyć.
Masz swój indywidualny cel?
Próbować i pomóc. Jak powiedział Xavi: wysiłki poszczególnych piłkarzy są dostrzegane wtedy, gdy cała drużyna gra dobrze.
Do tej pory bywałeś najskuteczniejszym piłkarzem swoim drużyn. Założyłeś się już z Messim o to, kto strzeli więcej?
Mam nadzieję, że do końca będziemy walczyć o czołową pozycję w klasyfikacji strzelców. Byłoby to dobre dla Barcelony.
Wygląda na to, że dobrze się z nim rozumiesz.
Tak. Jest najlepszym piłkarzem świata i sprawia, że wszyscy go otaczający stają się automatycznie lepszymi zawodnikami. Gra z nim jest gwarancją, bo wiesz, że będziesz grał lepiej.
Czy Real jest drużyną do pokonania?
Mecze z Valencią, Sevillą, Villarrealem i Atlético również będą ciężkimi spotkaniami. Real jest jednym z kilku naszych rywali.
[źródło: El Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (13)