Mascherano: Szybko się dostosuję

mystique

11 września 2010, 14:21

15 komentarzy
Javier Mascherano w ostatnich tygodniach nie może narzekać na brak zainteresowania mediów. W kolejnym wywiadzie (dla katalońskiego Sportu) mówi nieco więcej o swoim transferze i pierwszych odczuciach z pobytu w Barcelonie.

Po dwóch latach plotek w końcu udało się sfinalizować twój transfer do Barcelony.

Jestem szczęśliwy, że to już za mną. Cała moja rodzina również, teraz muszę wykorzystać szansę.

Jak przebiegało drugie podejście do transferu?

Barça skontaktowała się z moim agentem, on z kolei przekazał mi, że klub nadal jest zainteresowany transferem. To były dla mnie bardzo dobre wieści.

Sposób, w jakim o tym mówisz, sugeruje prostą operację.

Teraz wydaje się to być proste, ale pojawiło się kilka trudności podczas negocjacji. Do końca nie byłem pewien, czy wszystko się uda.

Musiałeś wnieść własny wkład, by sfinalizować transfer,

To nie było problemem. Wiem, że Barcelona zrobiła wszystko, co mogła i również ja musiałem pójść na jakiś kompromis.

Przepraszam za dociekliwość, ale piłkarze nie zwykli w ramach ustaleń z klubami oddawać części swoich uposażeń.

W ogóle tego nie żałuję. Musiałem też w jakiś sposób pokazać, że zależy mi na bycie częścią tej drużyny. Jestem z tego zadowolony i zrobiłbym to ponownie.

Pierwszy krok za tobą. Co masz nadzieję uzyskać od klubu?

Nic. O nic nie muszę prosić. W ostatnim czasie okazano mi zaufanie. To ja powinienem udowadniać to, że zasługuję na bycie w najlepszym klubie świata.

Co możesz dać drużynie? Czego mogą spodziewać się fani

Nie lubię o sobie mówić. Nie jestem tu, by zająć czyjeś miejsce. Jestem, żeby pomóc na tyle, na ile potrafię. Chcę, by Barcelona nadal podążała drogą usłaną trofeami.

Jesteś tu, by zastąpić Yaya Touré.

Nieco się powtórzę. Nie jestem tu, by zastąpić Touré. Zamierzam spróbować dać coś z siebie i wykonywać swoją pracę. Nie jestem lepszy czy gorszy od Touré. Po prostu inny.

Styl Barçy jest daleki od stylu Liverpoolu...

Wszyscy mogą odetchnąć z ulgą, gdyż doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że będę musiał dostosować się do nowego stylu, który jest kompletnie inny od tego w Liverpoolu. Nie martwię się jednak, gdyż to tylko kwestia czasu. Jestem pewien, że szybko sobie z tym poradzę.

Co myślałeś o Barcelonie grając w Anglii?

To samo, co cały piłkarski świat. Ostatnie lata były cudowne. Nie tylko ze względu na trofea, ale przede wszystkim ze względu na styl, atrakcyjny dla każdego widza.

Wygląda na to, że na najwyższym szczeblu są dwie szkoły piłki: Guardioli i Mourinho.

Każdy trener ma swój własny sposób na grę. Niemal każda się sprawdza, gdyż praktycznie każdy może zdobyć trofea. Ale na pewno 98 ze 100 osób odpowiedziałoby, że preferuje styl Barcelony.

La Liga to wyścig pomiędzy dwoma klubami?

Nie interesuje mnie to. Nieistotne, co zrobił Real lub co powiedział Mourinho.

Nie będę nalegał na mówienie o Mourinho.

Nie zamierzam dać się wplątać w jego grę. To dla mnie się nie liczy. Interesuje mnie to, co dzieje się w mojej szatni.

Co ci powiedział Pep?

Niewiele z nim rozmawiałem. Zadzwonił do mnie po transferze i pogratulował. Od tego czasu kilkakrotnie zamieniliśmy kilka słów. Powiedział, żebym odpoczął, a potem ciężką pracą zapewnię sobie ciepłe przyjęcie w szatni. Miał rację.

Powiedz mi jedno. Marzyłeś już o wygraniu jakiegoś trofeum?

Moim prawdziwym marzeniem jest bycie ważną częścią najlepszej drużyny świata.

Rozmawiamy kilka dobrych minut, a nie wspomnieliśmy nic o Messim...

Wespół z Leo i Gabim jesteśmy przyjaciółmi. Wiem, że opinie innych bywają istotne i cieszę się, że mówią o mnie dobrze. Cieszy, że mają mnie za dobrego piłkarza i uważają za dobrego człowieka.

Przeszkadza ci to, że nazywają cię ochroniarzem Leo?

Nie, to komplement i coś, z czego się śmiejemy.


[źródło: Sport.es]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze