Márquez: Zawsze będę culé
Rafa Márquez, jeden z najbardziej zasłużonych piłkarzy zagranicznych w historii klubu wczorajszego wieczora oficjalnie pożegnał się z klubem: "Zawsze będę Culé. Nie mówię żegnajcie lecz do zobaczenia ponieważ jeszcze tu wrócę!", takimi oto słowami Meksykanin rozpoczął konferencję prasową.
W Sali Paryskiej w obecności między innymi prezydenta Sandro Rosella, trenera Pepa Guardioli, oraz kapitana zespołu, Carlesa Puyola, Rafa wyjaśnił powody swojego odejścia z klubu w którym spędził siedem lat.
"Najwspanialsze lata mojego życia"
"To były najwspanialsze lata mojego życia, mojej piłkarskiej kariery. Z tym zespołem wygrałem wszystko, co było do wygrania". Rafa dziękował członkom klubu, kibicom i prasie "bo chociaż na początku były wątpliwości, co do mojej osoby, swoją ciężką pracą sprawiłem, iż mi zaufano. Zawsze czułem się częścią tego zespołu", mówił Márquez.
Odchodzi jako wielki piłkarz
Meksykanin dziękował Frankowi Rijkaardowi i Pepowi Guardioli za zaufanie jakim go obdarzyli, a także prezydentowi Sandro Rosellowi, który "doprowadził do mojego transferu w 2003 roku. Chciałbym mu także podziękować za zorganizowanie tego wszystkiego, nie każdy piłkarz w takim stylu może pożegnać się z klubem."
Długa lista sukcesów
2 zwycięstwa w Lidze Mistrzów, 4 Mistrzostwa Hiszpanii, Klubowe Mistrzostwo Świata, Superpuchar Europy, Puchar Hiszpanii oraz 3 Superpuchary Hiszpanii. Tak prezentuje się imponująca lista zdobytych pucharów przez Márqueza. "Będę Culé do końca życia. Jestem pewien, że pewnego dnia wrócę do Barcelony i do tego klubu."
Nowe wyzwanie
"Zwycięskie tytuły są oczywiście bardzo ważne, ale dobro klubu jest najważniejsze", Rafa wyjaśniał powody swojego odejścia: "W zeszłym sezonie nie grałem tyle ile bym chciał. Pod koniec sezonu rozmawiałem z Pepem, który powiedział, iż sam mogę zdecydować o swojej przyszłości. Myślę, że mój czas dobiegł końca. Zawsze byłem ambitny i wciąż chcę grać regularnie. Tutaj na to nie mam szans, więc to dobry moment by odejść z podniesioną głową", tłumaczył defensor.
Szczęśliwy
Rafa powiedział również, iż: "Zwykło się mówić, że pożegnania są smutne, ale ja jestem szczęśliwy ponieważ mam świadomość, że wygrałem wszystko. Marzyłem by zakończyć karierę w tym klubie, ale nie zawsze wszystko układa się po Twojej myśli. Nadal nie wiem, gdzie będę teraz grał, muszę rozważyć wszystkie opcje."
Standing ovation
Márquez nie ukrywał, iż Barça zawsze będzie w jego sercu, z trudem powstrzymywał łzy gdy na pożegnanie otrzymał owację na stojąco od wszystkich zgromadzonych. Meksykanin przyznał, iż najwspanialszym momentem w jego karierze w Barcelonie był finał Ligi Mistrzów w 2006 roku. To właśnie ogromny obraz z celebracją zdobycia tytułu Champions Leauge w tle zamontowano na ścianie Sali Paryskiej, w której odbyło się pożegnanie tak zasłużonego dla Barçy piłkarza.
Dziękujemy za wszystko Rafa!
[źródło: fcbarcelona.com]
W Sali Paryskiej w obecności między innymi prezydenta Sandro Rosella, trenera Pepa Guardioli, oraz kapitana zespołu, Carlesa Puyola, Rafa wyjaśnił powody swojego odejścia z klubu w którym spędził siedem lat.
"Najwspanialsze lata mojego życia"
"To były najwspanialsze lata mojego życia, mojej piłkarskiej kariery. Z tym zespołem wygrałem wszystko, co było do wygrania". Rafa dziękował członkom klubu, kibicom i prasie "bo chociaż na początku były wątpliwości, co do mojej osoby, swoją ciężką pracą sprawiłem, iż mi zaufano. Zawsze czułem się częścią tego zespołu", mówił Márquez.
Odchodzi jako wielki piłkarz
Meksykanin dziękował Frankowi Rijkaardowi i Pepowi Guardioli za zaufanie jakim go obdarzyli, a także prezydentowi Sandro Rosellowi, który "doprowadził do mojego transferu w 2003 roku. Chciałbym mu także podziękować za zorganizowanie tego wszystkiego, nie każdy piłkarz w takim stylu może pożegnać się z klubem."
Długa lista sukcesów
2 zwycięstwa w Lidze Mistrzów, 4 Mistrzostwa Hiszpanii, Klubowe Mistrzostwo Świata, Superpuchar Europy, Puchar Hiszpanii oraz 3 Superpuchary Hiszpanii. Tak prezentuje się imponująca lista zdobytych pucharów przez Márqueza. "Będę Culé do końca życia. Jestem pewien, że pewnego dnia wrócę do Barcelony i do tego klubu."
Nowe wyzwanie
"Zwycięskie tytuły są oczywiście bardzo ważne, ale dobro klubu jest najważniejsze", Rafa wyjaśniał powody swojego odejścia: "W zeszłym sezonie nie grałem tyle ile bym chciał. Pod koniec sezonu rozmawiałem z Pepem, który powiedział, iż sam mogę zdecydować o swojej przyszłości. Myślę, że mój czas dobiegł końca. Zawsze byłem ambitny i wciąż chcę grać regularnie. Tutaj na to nie mam szans, więc to dobry moment by odejść z podniesioną głową", tłumaczył defensor.
Szczęśliwy
Rafa powiedział również, iż: "Zwykło się mówić, że pożegnania są smutne, ale ja jestem szczęśliwy ponieważ mam świadomość, że wygrałem wszystko. Marzyłem by zakończyć karierę w tym klubie, ale nie zawsze wszystko układa się po Twojej myśli. Nadal nie wiem, gdzie będę teraz grał, muszę rozważyć wszystkie opcje."
Standing ovation
Márquez nie ukrywał, iż Barça zawsze będzie w jego sercu, z trudem powstrzymywał łzy gdy na pożegnanie otrzymał owację na stojąco od wszystkich zgromadzonych. Meksykanin przyznał, iż najwspanialszym momentem w jego karierze w Barcelonie był finał Ligi Mistrzów w 2006 roku. To właśnie ogromny obraz z celebracją zdobycia tytułu Champions Leauge w tle zamontowano na ścianie Sali Paryskiej, w której odbyło się pożegnanie tak zasłużonego dla Barçy piłkarza.
Dziękujemy za wszystko Rafa!
[źródło: fcbarcelona.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (20)