Rosell bliżej Guardioli?
Co prawda chłodne przyjęcie przez Guardioli prezydentury Sandro Rosella jest raczej wymysłem mediów, niektóre obserwacje mogą potwierdzać ten stan rzeczy. Wydaje się jednak, że nastąpiło wyraźne ocieplenie wzajemnych stosunków.
Choć Pep był ponoć zaniepokojony pierwszymi decyzjami Sandro Rosella (transfer Czyhrynskiego i zakwestionowanie Johana Cruyffa jako honorowego prezydenta Barcelony, podpisanie kontraktu tylko na rok), obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Trener zaczyna lubić poczucie humoru prezydenta, Sandro zdobywa też Pepa dyskrecją i skutecznością swoich działań.
Lato to okres, w którym w mediach wiele mówi się o transferach, a na pierwszy plan często wychodzą klubowi działacze. Tymczasem brak niepotrzebnych wypowiedzi, Rosell zdaje się być w cieniu. W poprzednich latach Laporta wręcz wychodził z własnej skóry, wdawał się w polemikę z Florentino Pérezem, a gazety w czasach kryzysu miały dzięki temu zapewnioną dużą poczytność i sprzedać całego nakładu. Dlatego Místerowi szczególnie do gustu przypadł sposób, w jaki przeprowadzono negocjacje z Sevillą ws. transferu Adriano.
Dodatkowo, okazało się, że klub nie jest w tak świetnej kondycji finansowej, o jakiej mówił Joan Laporta. Zaraz po zmianie zarządu dowiadujemy się, że zamiast zyskiwać, klub traci pieniądze. Czyżbyśmy właśnie przekonywali się, że zapewnienia Laporty nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością? Pamiętajmy, że często te same informacje są inaczej przedstawiane, by zdyskredytować przeciwników. Nie ma jednak podstaw ku temu, by nie ufać nowemu prezydentowi. Szczególnie, że chwali go sam Pep Guardiola.
Należy wierzyć, że na pierwszym planie pozostaną wydarzenia na boiskach, a FC Barcelona wywalczy na nich kolejne trofea. I to głównie przez ten pryzmat oceniany za kilka lat będzie Rosell.
[źródło: Don Balon, własne]
Choć Pep był ponoć zaniepokojony pierwszymi decyzjami Sandro Rosella (transfer Czyhrynskiego i zakwestionowanie Johana Cruyffa jako honorowego prezydenta Barcelony, podpisanie kontraktu tylko na rok), obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Trener zaczyna lubić poczucie humoru prezydenta, Sandro zdobywa też Pepa dyskrecją i skutecznością swoich działań.
Lato to okres, w którym w mediach wiele mówi się o transferach, a na pierwszy plan często wychodzą klubowi działacze. Tymczasem brak niepotrzebnych wypowiedzi, Rosell zdaje się być w cieniu. W poprzednich latach Laporta wręcz wychodził z własnej skóry, wdawał się w polemikę z Florentino Pérezem, a gazety w czasach kryzysu miały dzięki temu zapewnioną dużą poczytność i sprzedać całego nakładu. Dlatego Místerowi szczególnie do gustu przypadł sposób, w jaki przeprowadzono negocjacje z Sevillą ws. transferu Adriano.
Dodatkowo, okazało się, że klub nie jest w tak świetnej kondycji finansowej, o jakiej mówił Joan Laporta. Zaraz po zmianie zarządu dowiadujemy się, że zamiast zyskiwać, klub traci pieniądze. Czyżbyśmy właśnie przekonywali się, że zapewnienia Laporty nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością? Pamiętajmy, że często te same informacje są inaczej przedstawiane, by zdyskredytować przeciwników. Nie ma jednak podstaw ku temu, by nie ufać nowemu prezydentowi. Szczególnie, że chwali go sam Pep Guardiola.
Należy wierzyć, że na pierwszym planie pozostaną wydarzenia na boiskach, a FC Barcelona wywalczy na nich kolejne trofea. I to głównie przez ten pryzmat oceniany za kilka lat będzie Rosell.
[źródło: Don Balon, własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (14)