Basile zostanie w Barcelonie
Jak co roku Gianluca Basile wybrał się na zasłużony urlop na Sardynię. Koszykarzowi towarzyszy jego żona Nunzia oraz trzy córki: Alessia, Manuela i Federica. Włoch jest o wiele spokojniejszy, gdyż Joan Creus poinformował go, że trener będzie na niego liczył w nadchodzącym sezonie. Choć pozostanie Basile w katalońskim klubie wydaje się być uzależnione od możliwego przybycia Rudy'ego Fernándeza, koszykarz przyznał, że przedłużenie kontraktu jest blisko. "Sytuacja jest bardzo zaawansowana, do uzgodnienia pozostały szczegóły. Mam nadzieję, że sprawa zakończy się w ciągu dwóch dni".
35-letni Basile zapewnia, że czuje się dobrze i może rywalizować z najlepszymi. "Nie wyznaczam sobie żadnych granic. Każdego roku w czerwcu muszę zdecydować, czy jestem w dobrym stanie fizycznym i psychicznym, aby kontynuować grę na tym poziomie. Później to klub musi podjąć decyzję. Moim marzeniem jest zakończenie kariery w Barcelonie", powiedział zawodnik urodzony w Ruvo di Puglia. Basile jest bardzo szczery i zapewnia, że kiedy nie będzie czuł się dobrze w stu procentach, będzie pierwszą osobą, która to przyzna. "Nie lubię nikogo oszukiwać", mówi.
Przedłużenie kontraktu będzie nagrodą dla zawodnika, który zawsze poświęcał się dla klubu, z którym w pełni się identyfikuje. "Spędzenie pięciu lat w Barcelonie oznacza, że pracowałem bardzo dobrze i jestem z tego powodu szczęśliwy".
Zapytany, czy kiedykolwiek mówiono mu, że przedłużenie kontraktu zależy od przybycia Rudy'ego Fernándeza, Basile przyznał: "Barça to wielki zespół, i każdego lata musi starać się stworzyć jak najlepszą drużynę, by zawsze być na najwyższym poziomie. Gdybym był na miejscu Joana Creusa i miał możliwość zamiany Basile na Rudy'ego, też bym to zrobił. Takie jest prawo sportu".
Mówiąc o przyszłym sezonie, Gianluca stwierdził, że utrzymanie poziomu prezentowanego w poprzednich rozgrywkach będzie ciężkim zadaniem, ale drużyna będzie walczyć, by zdobyć wszystkie tytuły. "Wygrywanie jest trudne, ale utrzymanie tego poziomu jest jeszcze trudniejsze. Porażka w lidze sprawiła, że byliśmy wściekli. Sądzę, że mamy ekipę zdolną osiągnąć więcej niż w ubiegłym sezonie".
[źródło: Sport]
35-letni Basile zapewnia, że czuje się dobrze i może rywalizować z najlepszymi. "Nie wyznaczam sobie żadnych granic. Każdego roku w czerwcu muszę zdecydować, czy jestem w dobrym stanie fizycznym i psychicznym, aby kontynuować grę na tym poziomie. Później to klub musi podjąć decyzję. Moim marzeniem jest zakończenie kariery w Barcelonie", powiedział zawodnik urodzony w Ruvo di Puglia. Basile jest bardzo szczery i zapewnia, że kiedy nie będzie czuł się dobrze w stu procentach, będzie pierwszą osobą, która to przyzna. "Nie lubię nikogo oszukiwać", mówi.
Przedłużenie kontraktu będzie nagrodą dla zawodnika, który zawsze poświęcał się dla klubu, z którym w pełni się identyfikuje. "Spędzenie pięciu lat w Barcelonie oznacza, że pracowałem bardzo dobrze i jestem z tego powodu szczęśliwy".
Zapytany, czy kiedykolwiek mówiono mu, że przedłużenie kontraktu zależy od przybycia Rudy'ego Fernándeza, Basile przyznał: "Barça to wielki zespół, i każdego lata musi starać się stworzyć jak najlepszą drużynę, by zawsze być na najwyższym poziomie. Gdybym był na miejscu Joana Creusa i miał możliwość zamiany Basile na Rudy'ego, też bym to zrobił. Takie jest prawo sportu".
Mówiąc o przyszłym sezonie, Gianluca stwierdził, że utrzymanie poziomu prezentowanego w poprzednich rozgrywkach będzie ciężkim zadaniem, ale drużyna będzie walczyć, by zdobyć wszystkie tytuły. "Wygrywanie jest trudne, ale utrzymanie tego poziomu jest jeszcze trudniejsze. Porażka w lidze sprawiła, że byliśmy wściekli. Sądzę, że mamy ekipę zdolną osiągnąć więcej niż w ubiegłym sezonie".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (7)