Skromna kadra Guardioli
Po 59 spotkaniach w oficjalnych meczach oraz rozegranych Mistrzostwach Świata, grupa piłkarzy, których na początku swoich przygotowań do nowego sezonu ma Guardiola, jest znacznie "szczuplejsza" od tej z poprzednich rozgrywek. Brakuje ośmiu mistrzów świata, a także Lionela Messiego oraz Daniego Alvesa, a już przyszła pora na zastanowienie się nad nadchodzącym sezonem. Nad sezonem, w którym Barcelona rozegra maksymalnie 62 spotkania (38 w lidze, 13 w Lidze Mistrzów, 9 w Pucharze Króla, a także 2 w ramach rozgrywek o Superpuchar Hiszpanii). Jeśli piłkarze mają zamiar przebić swoje osiągnięcia z zeszłego sezonu (2 tytuły) będą musieli wykazać się nie lada zaangażowaniem.
Swojego rodzaju motorem napędowym dla Barcelony z pewnością jest Real Madryt, który latem zatrudnił na swoim stołku trenerskim samego Jose Mourinho. W Katalonii nie od dziś wiadomo, że w walce o triumf w ligowych rozgrywkach liczy się każdy punkt, a każde potknięcie może być niesamowicie kosztowne. Jedną przeszkodą może być fakt, że tego lata kataloński zespołów opuściło już trzech piłkarzy (Czyhrynski, Touré i Henry), a nad odejściem kolejnego bardzo głośno spekulują media, mowa o Rafie Márquezie. Z drugiej strony, jak dotychczas do klubu Barçy dołączyli jedynie, David Villa z Valencii, a także Adriano z Sevilli. Jeśli ostatnie doniesienia o odejściu Márqueza staną się faktem, wówczas Pep Guardiola zostanie z 19 piłkarzami pierwszego składu. Właśnie dlatego transfer kolejnych dwóch piłkarzy zdaję się niezbędny do zachowania realnych szans na osiągnięcie sukcesu w nadchodzącym sezonie.
Pep Guardiola po wczorajszym treningu chwalił postawę młodych graczy, na co dzień trenujących pod okiem Luisa Enrique i być może to właśnie w nich widzi graczy mogących wspomagać pierwszą drużynę. Faktem jest, że Frank Rijkaard zaczynając sezon miał, najmniej, 24 piłkarzy do dyspozycji. W drugiej części sezonu liczba ta zmalała do 22, z powodu poważnych kontuzji ze składu wypadli Edmílson, Motta, Gabri i Larsson, w ich miejsce sprowadzeni zostali Albertini i Maxi López.
W swoim pierwszym sezonie na ławce trenerskiej pierwszej drużyny Barcelony, Pep Guardiola, stworzył swoją kadrę z 23 piłkarzy (w tym Pedro (14 spotkań) oraz Victor Sanchez (12), który byli oficjalnie piłkarzami drugiej drużyny). Guardiola do stycznia 2010 roku nie mógł korzystać z Gabriela Milito. Po wygraniu potrójnej korony postawił już tylko na 21 graczy; z zespołem pożegnali się Jorquera, Sylvinho, Cáceres, Víctor Sánchez, Gudjohnsen, Hleb i Eto'o, a sprowadzeni zostali Maxwell, Chygrynskiy, Ibrahimovic, do drużyny dołączył powracający do zdrowia Milito, z zespołu rezerw podopiecznych Guardioli zasilił Jeffren. W ubiegłym sezonie, skład ucierpiał także na wyjeździe na Puchar Nardów Afryki, Touré i Keity. W chwili obecnej w razie transferu dwóch piłkarzy, liczba członków pierwszego zespołu wzrośnie do 21, aczkolwiek ciągle pojawiają się spekulację na temat odejścia Ibrahimovicia. Czy Pepowi wystarczy wszechstronność?
[źródło: Mundo Deportivo]
Swojego rodzaju motorem napędowym dla Barcelony z pewnością jest Real Madryt, który latem zatrudnił na swoim stołku trenerskim samego Jose Mourinho. W Katalonii nie od dziś wiadomo, że w walce o triumf w ligowych rozgrywkach liczy się każdy punkt, a każde potknięcie może być niesamowicie kosztowne. Jedną przeszkodą może być fakt, że tego lata kataloński zespołów opuściło już trzech piłkarzy (Czyhrynski, Touré i Henry), a nad odejściem kolejnego bardzo głośno spekulują media, mowa o Rafie Márquezie. Z drugiej strony, jak dotychczas do klubu Barçy dołączyli jedynie, David Villa z Valencii, a także Adriano z Sevilli. Jeśli ostatnie doniesienia o odejściu Márqueza staną się faktem, wówczas Pep Guardiola zostanie z 19 piłkarzami pierwszego składu. Właśnie dlatego transfer kolejnych dwóch piłkarzy zdaję się niezbędny do zachowania realnych szans na osiągnięcie sukcesu w nadchodzącym sezonie.
Pep Guardiola po wczorajszym treningu chwalił postawę młodych graczy, na co dzień trenujących pod okiem Luisa Enrique i być może to właśnie w nich widzi graczy mogących wspomagać pierwszą drużynę. Faktem jest, że Frank Rijkaard zaczynając sezon miał, najmniej, 24 piłkarzy do dyspozycji. W drugiej części sezonu liczba ta zmalała do 22, z powodu poważnych kontuzji ze składu wypadli Edmílson, Motta, Gabri i Larsson, w ich miejsce sprowadzeni zostali Albertini i Maxi López.
W swoim pierwszym sezonie na ławce trenerskiej pierwszej drużyny Barcelony, Pep Guardiola, stworzył swoją kadrę z 23 piłkarzy (w tym Pedro (14 spotkań) oraz Victor Sanchez (12), który byli oficjalnie piłkarzami drugiej drużyny). Guardiola do stycznia 2010 roku nie mógł korzystać z Gabriela Milito. Po wygraniu potrójnej korony postawił już tylko na 21 graczy; z zespołem pożegnali się Jorquera, Sylvinho, Cáceres, Víctor Sánchez, Gudjohnsen, Hleb i Eto'o, a sprowadzeni zostali Maxwell, Chygrynskiy, Ibrahimovic, do drużyny dołączył powracający do zdrowia Milito, z zespołu rezerw podopiecznych Guardioli zasilił Jeffren. W ubiegłym sezonie, skład ucierpiał także na wyjeździe na Puchar Nardów Afryki, Touré i Keity. W chwili obecnej w razie transferu dwóch piłkarzy, liczba członków pierwszego zespołu wzrośnie do 21, aczkolwiek ciągle pojawiają się spekulację na temat odejścia Ibrahimovicia. Czy Pepowi wystarczy wszechstronność?
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (14)