Torres za 60 mln euro
Po transferze Davida Villi i zapewnieniach, że na kolejny sezon zostaje Zlatan Ibrahimović, wydawało się, iż Barcelona zakończyła wzmacnianie ofensywy na kolejny sezon. Od kilku dni katalońska prasa pisze jednak o zainteresowaniu Fernando Torresem, który wart jest fortunę, ale stanowi inwestycję na długie lata. Liverpool chce za niego 60 mln euro, słusznie podpierając się argumentami o klasie i instynkcie strzeleckim piłkarza.
Sprawą tą zajmować się będzie już nowy zarząd i nowy sekretariat techniczny Barçy. Sandro Rosell planuje złożenie oferty opiewającej na 45 mln euro, mając na uwadze kwotę, jaką klub zapłacił za innego znakomitego napastnika Davida Villę. Ale Liverpool sprawy nie ułatwi, bo tylko tego lata może stracić trzech kluczowych zawodników. Rafa Benitez (teraz Inter) chce mieć u siebie Javiera Mascherano (stara się o niego również Barca), na Gerrarda poluje Real Madryt, a o kontrakt z Torresem zabiega cała europejska elita.
O Fernando Katalończycy starali się jeszcze gdy ten grał w Atlético. Rosell był wówczas wiceprezesem ds. sportowych. Teraz piłkarz nie jest transferowym priorytetem (pozostaje nim Cesc Fabregas), lecz kolejny rok bez tytułów czyni z niego gracza, którego łatwiej przekonać do transferu. A Barcelona gwarantuje mu walkę o najwyższe cele i spotkanie z wieloma rodakami, których zna z reprezentacji. Gwarancję gry o to co najważniejsze dają mu jednak również Manchester United i Chelsea. Sir Alex Ferguson skłonny jest nawet wyłożyć 48 mln euro, aby wzmocnić skład po ubiegłorocznych stratach w postaci Cristiano Ronaldo i Carlosa Teveza. Carlo Ancelotti szuka natomiast zawodnika, który w dłuższej perspektywie zastąpi starzejącego się Didiera Drogbę.
Sam El Niño doniesień prasowych nie komentuje i jak to zwykle w takich przypadkach bywa skupia się na Mistrzostwach Świata. Musi jednak zdawać sobie sprawę, że przez niemal 10 lat w elicie nie zdobył żadnego tytułu, co z pewnością boli zawodnika tej klasy. Opcja zmiany klubu w Premiership jest kusząca, ale kierunek Barcelona oznacza powrót do ojczyzny i ofensywny styl gry. W dodatku nie złamałby wówczas swojego przyrzeczenia, że będąc wychowankiem Atlético nigdy nie zagra w barwach Realu Madryt.
Media donoszą, iż nowym menedżerem Liverpoolu zostanie Manuel Pellegrini. Jeśli ta informacja się potwierdzi, Chilijczyk na pewno będzie chciał uniknąć destabilizacji w zespole i zatrzymać największe gwiazdy. A Torres jest tam jedną z tych, które świecą najjaśniejszym blaskiem.
[źródło: Sport]
Sprawą tą zajmować się będzie już nowy zarząd i nowy sekretariat techniczny Barçy. Sandro Rosell planuje złożenie oferty opiewającej na 45 mln euro, mając na uwadze kwotę, jaką klub zapłacił za innego znakomitego napastnika Davida Villę. Ale Liverpool sprawy nie ułatwi, bo tylko tego lata może stracić trzech kluczowych zawodników. Rafa Benitez (teraz Inter) chce mieć u siebie Javiera Mascherano (stara się o niego również Barca), na Gerrarda poluje Real Madryt, a o kontrakt z Torresem zabiega cała europejska elita.
O Fernando Katalończycy starali się jeszcze gdy ten grał w Atlético. Rosell był wówczas wiceprezesem ds. sportowych. Teraz piłkarz nie jest transferowym priorytetem (pozostaje nim Cesc Fabregas), lecz kolejny rok bez tytułów czyni z niego gracza, którego łatwiej przekonać do transferu. A Barcelona gwarantuje mu walkę o najwyższe cele i spotkanie z wieloma rodakami, których zna z reprezentacji. Gwarancję gry o to co najważniejsze dają mu jednak również Manchester United i Chelsea. Sir Alex Ferguson skłonny jest nawet wyłożyć 48 mln euro, aby wzmocnić skład po ubiegłorocznych stratach w postaci Cristiano Ronaldo i Carlosa Teveza. Carlo Ancelotti szuka natomiast zawodnika, który w dłuższej perspektywie zastąpi starzejącego się Didiera Drogbę.
Sam El Niño doniesień prasowych nie komentuje i jak to zwykle w takich przypadkach bywa skupia się na Mistrzostwach Świata. Musi jednak zdawać sobie sprawę, że przez niemal 10 lat w elicie nie zdobył żadnego tytułu, co z pewnością boli zawodnika tej klasy. Opcja zmiany klubu w Premiership jest kusząca, ale kierunek Barcelona oznacza powrót do ojczyzny i ofensywny styl gry. W dodatku nie złamałby wówczas swojego przyrzeczenia, że będąc wychowankiem Atlético nigdy nie zagra w barwach Realu Madryt.
Media donoszą, iż nowym menedżerem Liverpoolu zostanie Manuel Pellegrini. Jeśli ta informacja się potwierdzi, Chilijczyk na pewno będzie chciał uniknąć destabilizacji w zespole i zatrzymać największe gwiazdy. A Torres jest tam jedną z tych, które świecą najjaśniejszym blaskiem.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (43)