Ingla: Będę cichym prezydentem
Marc Ingla, kandydat na prezydenta Barcelony, udzielił wywiadu katalońskiej gazecie sportowej El 9 Esportiu.
Jako były wiceprezes ds. sportowych, a zatem ekspert od płaszczyzny sportowej, jak pan sądzi, co należy zmienić?
To coś, o czym powinien decydować departament techniczny. Kiedy byłem wiceprezesem, najważniejsze były żądania trenera, a moim zadaniem było wyjaśnianie ich zarządowi.
Zgadza się pan z transferami przed wyborami?
Klub musi funkcjonować we własnym tempie i jeśli są operacje gotowe do zamknięcia, powinno się je zamknąć; żeby nowi piłkarze mogli zacząć żyć rytmem klubu, plany przygotowania fizycznego mogły być sporządzane itp.
Ściąganie teraz zawodników jest droższe?
Zależy. Jeśli pozycje ekonomiczne są podobne, nie powinno się czekać dłużej. Jeśli jednak istnieje różnica, prosiłbym o ostrożność. Jeśli trzeba poczekać dwa tygodnie, to się czeka.
Nie sądzi pan jednak, że prezydent chce zostawić spuściznę jeśli chodzi o zawodników?
Nie wiem, czy to jest przyczyną. Kiedy jesteś prezydentem Barçy, musisz działać z korzyścią dla klubu. Zawsze. Kiedy zadasz sobie pytanie, co będzie najlepsze dla klubu, zawsze podejmiesz najlepszą decyzję.
Całkowicie wyklucza pan ogłoszenie przez pana transferu?
Tak, chociaż prawdą jest to, że otrzymaliśmy wiele telefonów z ofertami transferów piłkarzy. Jeśli będzie jakaś ciekawa, przekażemy informację do klubu.
Będzie pan próbował przekonać Txikiego do pozostania?
Tak. Mam pewne pomysły związane z działem technicznym do wyjaśnienia. Jeśli będzie mu to odpowiadać, będę zachwycony.
Txiki musi sobie radzić z dużą krytyką...
Był w stanie budować ten udany model. Był jego architektem. Rijkaard dał nam równowagę, a Pep przeniósł to na najwyższy poziom. Powiedział mi, że era Rijkaarda się skończyła i że Pep był naturalnym wyborem.
Jakich innych trenerów miał pan na myśli, poza Mourinho?
Ernesto Valverde i Laurenta Blanca, a później także Michaela Laudrupa. Nie rozmawialiśmy z nimi, ponieważ Pep był zawsze główną opcją. Spotkaliśmy się z nim i jego entuzjazm nas przekonał.
Pańscy przeciwnicy nie wahają się powiedzieć, że chciał pan Mourinho...
To fałsz i każdy, kto mówi inaczej, nie mówi prawdy. Chciał trenować Barcelonę, wciąż ma tu przyjaciół, znał klub i styl gry. Nie miał wówczas pracy i chcieliśmy poznać jego zalety i wady. Te były oczywiste. Trener Barçy to wizerunek klubu. A Mourinho nie był właściwą osobą i to właśnie powiedziałem prezydentowi. Mam świadków.
Jest odpowiednią osobą dla Realu?
Chyba tak, ponieważ Real przechodzi z jednej strony na drugą, nie ma określonej linii.
Co sądzi pan o projekcie Florentino?
Nie interesuje mnie bardzo to, co robi przeciwnik. Sądzę jednak, że to nieodpowiedzialne, aby mieć pozornie nieograniczony budżet. Mamy zupełnie inny model.
Oliver pozostanie w klubie jeśli pan wygra?
Pan Oliver dołączył do klubu w ostatniej fazie i choć przyczynił się do sukcesu tego modelu, szukamy osoby o innym profilu.
Czy klub może się umocnić w zakresie merchandisingu?
Dużą częścią wzrostu jest internacjonalizacja. Jesteśmy obecnie klubem z największą liczbą widzów przed telewizorami. Ludzie są podekscytowani naszym stylem gry. Należy podjąć wysiłki w celu wykorzystania tego na takich rynkach jak Chiny, Indie, Azja, Afryka, Ameryka Południowa i Stany Zjednoczone. Jeśli dzisiaj około 10% przychodów klubu pochodzi z międzynarodowej działalności gospodarczej, w ciągu czterech lub sześciu lat powinno to być 40%.
UNICEF?
To niesamowita pomoc dla wizerunku klubu. Pomaga nam bronić szeregu wartości.
Wielkie zespoły powinny bronić modelu praw telewizyjnych podobnego do tego z Premier League.
Obecny model, negocjowanie praw indywidualnie, funkcjonuje bardzo dobrze. Zmienianie go byłoby ryzykiem. Jeśli jest kolektywny model, który gwarantuje, że możemy pozostać konkurencyjni, musimy się temu przyjrzeć.
To wyzwanie pańskiego życia?
Wyzwaniem było zostanie wiceprezesem ds. sportowych po dwóch latach bez tytułów. Nie mogliśmy popełnić błędów, a drużyna skończyła jako Barça sześciu pucharów. Teraz nie czuję presji.
Jakim prezydentem chciałby pan być?
Takim, który prawidłowo reprezentuje klub, działa w zespole, jest otoczony doświadczonymi ludźmi, ale także wprowadza świeże pomysły nowych członków zarządu. I wreszcie, jest cichym prezydentem.
[źródło: barcaelections2010.blogspot.com]
Jako były wiceprezes ds. sportowych, a zatem ekspert od płaszczyzny sportowej, jak pan sądzi, co należy zmienić?
To coś, o czym powinien decydować departament techniczny. Kiedy byłem wiceprezesem, najważniejsze były żądania trenera, a moim zadaniem było wyjaśnianie ich zarządowi.
Zgadza się pan z transferami przed wyborami?
Klub musi funkcjonować we własnym tempie i jeśli są operacje gotowe do zamknięcia, powinno się je zamknąć; żeby nowi piłkarze mogli zacząć żyć rytmem klubu, plany przygotowania fizycznego mogły być sporządzane itp.
Ściąganie teraz zawodników jest droższe?
Zależy. Jeśli pozycje ekonomiczne są podobne, nie powinno się czekać dłużej. Jeśli jednak istnieje różnica, prosiłbym o ostrożność. Jeśli trzeba poczekać dwa tygodnie, to się czeka.
Nie sądzi pan jednak, że prezydent chce zostawić spuściznę jeśli chodzi o zawodników?
Nie wiem, czy to jest przyczyną. Kiedy jesteś prezydentem Barçy, musisz działać z korzyścią dla klubu. Zawsze. Kiedy zadasz sobie pytanie, co będzie najlepsze dla klubu, zawsze podejmiesz najlepszą decyzję.
Całkowicie wyklucza pan ogłoszenie przez pana transferu?
Tak, chociaż prawdą jest to, że otrzymaliśmy wiele telefonów z ofertami transferów piłkarzy. Jeśli będzie jakaś ciekawa, przekażemy informację do klubu.
Będzie pan próbował przekonać Txikiego do pozostania?
Tak. Mam pewne pomysły związane z działem technicznym do wyjaśnienia. Jeśli będzie mu to odpowiadać, będę zachwycony.
Txiki musi sobie radzić z dużą krytyką...
Był w stanie budować ten udany model. Był jego architektem. Rijkaard dał nam równowagę, a Pep przeniósł to na najwyższy poziom. Powiedział mi, że era Rijkaarda się skończyła i że Pep był naturalnym wyborem.
Jakich innych trenerów miał pan na myśli, poza Mourinho?
Ernesto Valverde i Laurenta Blanca, a później także Michaela Laudrupa. Nie rozmawialiśmy z nimi, ponieważ Pep był zawsze główną opcją. Spotkaliśmy się z nim i jego entuzjazm nas przekonał.
Pańscy przeciwnicy nie wahają się powiedzieć, że chciał pan Mourinho...
To fałsz i każdy, kto mówi inaczej, nie mówi prawdy. Chciał trenować Barcelonę, wciąż ma tu przyjaciół, znał klub i styl gry. Nie miał wówczas pracy i chcieliśmy poznać jego zalety i wady. Te były oczywiste. Trener Barçy to wizerunek klubu. A Mourinho nie był właściwą osobą i to właśnie powiedziałem prezydentowi. Mam świadków.
Jest odpowiednią osobą dla Realu?
Chyba tak, ponieważ Real przechodzi z jednej strony na drugą, nie ma określonej linii.
Co sądzi pan o projekcie Florentino?
Nie interesuje mnie bardzo to, co robi przeciwnik. Sądzę jednak, że to nieodpowiedzialne, aby mieć pozornie nieograniczony budżet. Mamy zupełnie inny model.
Oliver pozostanie w klubie jeśli pan wygra?
Pan Oliver dołączył do klubu w ostatniej fazie i choć przyczynił się do sukcesu tego modelu, szukamy osoby o innym profilu.
Czy klub może się umocnić w zakresie merchandisingu?
Dużą częścią wzrostu jest internacjonalizacja. Jesteśmy obecnie klubem z największą liczbą widzów przed telewizorami. Ludzie są podekscytowani naszym stylem gry. Należy podjąć wysiłki w celu wykorzystania tego na takich rynkach jak Chiny, Indie, Azja, Afryka, Ameryka Południowa i Stany Zjednoczone. Jeśli dzisiaj około 10% przychodów klubu pochodzi z międzynarodowej działalności gospodarczej, w ciągu czterech lub sześciu lat powinno to być 40%.
UNICEF?
To niesamowita pomoc dla wizerunku klubu. Pomaga nam bronić szeregu wartości.
Wielkie zespoły powinny bronić modelu praw telewizyjnych podobnego do tego z Premier League.
Obecny model, negocjowanie praw indywidualnie, funkcjonuje bardzo dobrze. Zmienianie go byłoby ryzykiem. Jeśli jest kolektywny model, który gwarantuje, że możemy pozostać konkurencyjni, musimy się temu przyjrzeć.
To wyzwanie pańskiego życia?
Wyzwaniem było zostanie wiceprezesem ds. sportowych po dwóch latach bez tytułów. Nie mogliśmy popełnić błędów, a drużyna skończyła jako Barça sześciu pucharów. Teraz nie czuję presji.
Jakim prezydentem chciałby pan być?
Takim, który prawidłowo reprezentuje klub, działa w zespole, jest otoczony doświadczonymi ludźmi, ale także wprowadza świeże pomysły nowych członków zarządu. I wreszcie, jest cichym prezydentem.
[źródło: barcaelections2010.blogspot.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (1)