Bojan - jak nowonarodzony
Gdy było coraz bliżej decydujących rozstrzygnięć La Liga, okazało się, że w ciężkich chwilach Barça ma wielu graczy, którzy są w stanie wziąć na siebie część odpowiedzialności. Dowodząc ofensywą, inspirując fanów i dając przykład partnerom z drużyny.
Wielu piłkarzy jest wręcz 'uszytych' z tego materiału - Xavi, Puyol, Piqué, Messi, Valdés - jednakże to w ich wypadku nie zaskakuje, ze względu na ich pozycję w klubie i doświadczenie. Pamiętajmy, że nie tylko najdojrzalsi i najbardziej szanowani gracze naszego klubu potrafią zachować szczyt formy podczas decydujących momentów sezonu.
Zarówno Pedro Rodríguez, jak i Bojan Krkić zrobili dla kolejnego tytułu Barcelony zdecydowanie więcej, niż ktokolwiek się tego po nich spodziewał. Dopiero jednak niedawno naprawdę zyskali w oczach kibiców i postronnych widzów.
Młody napastnik pod wodzą Guardioli stał się naprawdę wartościowym zawodnikiem. Z pewnością nie bez znaczenia była wiara Pepa w umiejętności chłopaka z Linyoli. W ostatnich miesiącach, w lidze i pucharach, Bojan zrobił wszystko, co mógł, by swą pasją i klasą przekonać trenera do swojej osoby.
Po imponującym debiutanckim sezonie, gdy w wieku 16 lat zdołał strzelić 12 bramek w 42 występach, Bojan zdawał się być crackiem na miarę Lionela Messiego. Porównywano jego szybkie zagrania i dynamikę. Rozczarowanie przyniósł jednak sezon 2008-2009. Wydawało się, że zawodnik doświadczył za dużego ładunku presji i podąży śladami swojego kolegi - Giovanniego Dos Santosa. A jednak, młody Hiszpan 'wrócił do gry'.
Od jego pierwszych występów, pojawiało się dużo sceptyków kwestionujących przydatność Bojana w drużynie. Ku ich zaskoczeniu zdołał udowodnić w bardzo trudnym sezonie, pełnym zamieszania w składzie i z przedwyborczą debatą w tle, że jego forma nie jest przypadkiem. I mamy teraz tego potwierdzenie.
Jego ostatnia zwyżka formy udowadnia, że nie mylili się ci, którzy stawiali na Bojana od początku. Oprócz wspaniałej szybkości i skutecznego wykończenia, Bojan wydaje się być również znacznie mocniejszy fizycznie. To tłumaczy, dlaczego Pep zdaje się, że porzucił wszelkie obawy dotyczące obecności Krkicia wśród zawodników formacji ofensywnej. Zawsze grał z uśmiechem na twarzy, z widoczną swobodą, teraz jednak wydaje się być lepiej przygotowanym do wymagającego zaciętej rywalizacji modelu Guardioli. Jest przygotowany na wślizgi na pograniczu faulu, umiejętne cofanie się, unikanie fauli z przodu... Co prawda nie jest jeszcze w tym perfekcjonistą, ale zdecydowanie poprawił te aspekty gry w stosunku do wcześniejszego sezonu.
Prawdopodobnie najlepiej będzie porównać go do Eto'o. Oczywiście, nikt nie powie, że są sobie równi, ale w posturze i stylu gry trzeba zauważyć między nimi pewne podobieństwa. Szczególnie, że Bojan mógł (i zapewne to robił) uczyć się piłkarskiego fachu właśnie od Kameruńczyka. Szybkość Eto'o, wykończenie akcji i świetne poruszanie się po boisku nie są mu teraz obce. Jeśli podobnie zaadaptuje do swojego stylu gry nieco więcej agresji i sprytu - koszulka z numerem '9' może należeć do niego szybciej, niż ktokolwiek się tego spodziewa.
Spójrzmy na bramki strzelone Teneryfie i Villarrealowi, w tak napiętej końcówce sezonu. Podobieństwo do Eto'o jest wręcz uderzające. Gra przy ostatnim obrońcy, przemyślane poruszanie się bez piłki i wykończenie akcji, którego pozazdrościłoby mu wielu najlepszych napastników świata.
Podczas kariery w pierwszej kadrze, Bojan cały czas musi grać na nie do końca odpowiadającej mu pozycji. Grał za Eto'o, ale ustawiano go również z dala od szpicy, co powodowało, że marnowano jego największy atut - wykończenie. Być może teraz wreszcie dostanie szansę na nową rolę w zespole?
Do tej pory, uniwersalność Bojana była bezcenna. Uwidoczniała ją inteligentna współpraca i wymiana pozycji z Messim, Pedro i Ibrą, na pewno jednak nie pociesza go fakt, że swoim nazwiskiem nie może firmować pozycji, na której czuje się najlepiej. Podobnie jak dla Eto'o, wygląda na to, że miejsce na środku ataku to jego naturalna pozycja. Dlatego teraz, z Villą w składzie, Krkić musi pozostać wytrwałym. Jeśli ktokolwiek mógłby nauczyć Bojana nowych sztuczek typowych dla klasycznej '9' i to prawdopodobnie lepiej od Eto'o, będzie to David Villa.
Jeśli młody napastnik nauczy się wszystkiego od reprezentanta Hiszpanii, stanie przed szansą bycia jednym z najlepszych atakujących w historii Barcelony. Ale tylko, jeśli będzie w stanie poprawić pewne aspekty gry, jak często za mocne zagrania z pierwszej piłki i grę głową.
Jego krytycy najczęściej zarzucają mu to, że jest mało widoczny na murawie, mając na myśli to, że nie wywiera na obrońcach takiego pressingu, jak czynią to Eto'o, Ibra czy Villa. Dodatkowo, rzadko widzimy Bojana w wygranych pojedynkach 1 na 1. Wynika to z kilku przyczyn.
Po pierwsze. Atutem Bojana jest gra za plecami obrońców, a nie bezpośrednie pojedynki z nimi. Kiedy biegnie wprost na obrońców, często zamiast decydującego podania obserwujemy wycofanie piłki do linii pomocy i tym samym cofnięcie całej akcji. Eto'o i Villa robią to zupełnie inaczej - pozwalają obrońcom na walkę, szukają fauli, starannie podają piłki i szukają jeszcze lepszych pozycji.
Bojan pokazał, że to potrafi, ale nie udaje mu się to dostatecznie czaęsto - te elementy gry musi poprawić. Dla niego, jak dla każdego piłkarza, najważniejsza jest regularność. Musi nieco śmielej wybierać adresatów podań i odważniej wychodzić na obrońców. Przecież - jak doskonale wiemy - ma bardzo szybką nogę, potrzebuje tylko trochę więcej pewności siebie i spokoju, wtedy będzie to robił częściej.
Po drugie. Bojanowi brakuje nieco sprytu do dyrygowania całą linią napadu. Owszem, zagra poprawnie na każdej, wskazanej przez Pepa pozycji. Kiedy jednak gra jako środkowy, powinien dostać się za linię obrony lub potrafić zrobić sobie miejsce. Być w stanie przytrzymać piłkę, która często trafiać będzie do niego nieco za wcześnie, a z tym ma już problem. Przypomina zatem bardziej Eto'o niż Villę, który świetnie (co pokazywał barwach Valencii i reprezentacji Hiszpanii) potrafi przytrzymać piłkę, rozdzielić ją między pozostałych atakujących lub wywieść w pole defensorów, robiąc tym samym miejsce dla partnerów z drużyny. Pod tym względem Bojan jeszcze ma nieco do nadrobienia.
Przypomnijmy sobie wiele meczów Eto'o, gdy ten, grając środkowego napastnika, kompletnie znikał z boiska. Był niewidoczny, nie mogąc przytrzymać dłużej piłki przy defensywie rywala. Oczekiwał jedynie na podania. Miało to miejsce w pojedynku z Chelsea, a także z Manchesterem United w półfinale Ligi Mistrzów sezonu 2007/2008, gdzie Kameruńczyk praktycznie nie istniał. Bardziej przypominał skrzydłowego i dlatego do klubu sprowadzono Ibrahimovicia.
Jeśli Bojan liczy, że wzmocni swoją pozycję wśród napastników Barcelony, musi nauczyć się szanować piłkę i potrafić ją utrzymać przy rywalu. Być może pomóc mogłoby kilka godzin więcej na siłowni oraz pomocne słowo Ibry i Villi.
Po trzecie, co jest najmniejszym problemem, Bojan jest nadal bardzo młody i dość naiwny. Gra w sposób dość czytelny (co nie oznacza, że nie jest on skuteczny) i skutkuje to imponującymi, jak i frustrującymi zagraniami. Oczywiście zmieni to większa regularność występów młodego Hiszpana; musimy być cierpliwi.
Na szczęście dla zawodnika z Linyoli, wygląda na to, że jest ulubieńcem niemal wszystkich związanych z klubem. Wszystkim zdaje się podobać jego wieczny szczery uśmiech, młodzieńcza ekspresja i walka do upadłego, którą zjednał do siebie m.in. Guardiolę.
Nigdy nie okazywał publicznie złości, nigdy nie wołał o więcej minut na boisku, nie szantażował odejściem. W erze ogromnego ego i rządów agentów, Bojan jest świetnym przykładem dla wszystkich młodych zawodników i - wszyscy w to wierzymy - z pewnością z każdą chwilą w klubie będzie rozwijał się coraz bardziej.
Być może za dziecięcym uśmiechem Bojana jest zimna rezerwa i siła, która posunie go dalej, do jeszcze większych rzeczy. Prawdopodobnie spędzi w nadchodzącym sezonie nieco więcej czasu na ławce rezerwowych, niż by tego sobie życzył, ale oceniając jego ostatnie dokonania w klubie, z pewnością jest obecnie bliżej Guardioli, niż był kiedykolwiek wcześniej.
A może to Villa będzie musiał zachować kilka swoich 'strzeleckich sekretów' dla siebie, by samemu nie bać się o miejsce w wyjściowym składzie?
[źródło: totalbarca.com]
Wielu piłkarzy jest wręcz 'uszytych' z tego materiału - Xavi, Puyol, Piqué, Messi, Valdés - jednakże to w ich wypadku nie zaskakuje, ze względu na ich pozycję w klubie i doświadczenie. Pamiętajmy, że nie tylko najdojrzalsi i najbardziej szanowani gracze naszego klubu potrafią zachować szczyt formy podczas decydujących momentów sezonu.
Zarówno Pedro Rodríguez, jak i Bojan Krkić zrobili dla kolejnego tytułu Barcelony zdecydowanie więcej, niż ktokolwiek się tego po nich spodziewał. Dopiero jednak niedawno naprawdę zyskali w oczach kibiców i postronnych widzów.
Młody napastnik pod wodzą Guardioli stał się naprawdę wartościowym zawodnikiem. Z pewnością nie bez znaczenia była wiara Pepa w umiejętności chłopaka z Linyoli. W ostatnich miesiącach, w lidze i pucharach, Bojan zrobił wszystko, co mógł, by swą pasją i klasą przekonać trenera do swojej osoby.
Po imponującym debiutanckim sezonie, gdy w wieku 16 lat zdołał strzelić 12 bramek w 42 występach, Bojan zdawał się być crackiem na miarę Lionela Messiego. Porównywano jego szybkie zagrania i dynamikę. Rozczarowanie przyniósł jednak sezon 2008-2009. Wydawało się, że zawodnik doświadczył za dużego ładunku presji i podąży śladami swojego kolegi - Giovanniego Dos Santosa. A jednak, młody Hiszpan 'wrócił do gry'.
Od jego pierwszych występów, pojawiało się dużo sceptyków kwestionujących przydatność Bojana w drużynie. Ku ich zaskoczeniu zdołał udowodnić w bardzo trudnym sezonie, pełnym zamieszania w składzie i z przedwyborczą debatą w tle, że jego forma nie jest przypadkiem. I mamy teraz tego potwierdzenie.
Jego ostatnia zwyżka formy udowadnia, że nie mylili się ci, którzy stawiali na Bojana od początku. Oprócz wspaniałej szybkości i skutecznego wykończenia, Bojan wydaje się być również znacznie mocniejszy fizycznie. To tłumaczy, dlaczego Pep zdaje się, że porzucił wszelkie obawy dotyczące obecności Krkicia wśród zawodników formacji ofensywnej. Zawsze grał z uśmiechem na twarzy, z widoczną swobodą, teraz jednak wydaje się być lepiej przygotowanym do wymagającego zaciętej rywalizacji modelu Guardioli. Jest przygotowany na wślizgi na pograniczu faulu, umiejętne cofanie się, unikanie fauli z przodu... Co prawda nie jest jeszcze w tym perfekcjonistą, ale zdecydowanie poprawił te aspekty gry w stosunku do wcześniejszego sezonu.
Prawdopodobnie najlepiej będzie porównać go do Eto'o. Oczywiście, nikt nie powie, że są sobie równi, ale w posturze i stylu gry trzeba zauważyć między nimi pewne podobieństwa. Szczególnie, że Bojan mógł (i zapewne to robił) uczyć się piłkarskiego fachu właśnie od Kameruńczyka. Szybkość Eto'o, wykończenie akcji i świetne poruszanie się po boisku nie są mu teraz obce. Jeśli podobnie zaadaptuje do swojego stylu gry nieco więcej agresji i sprytu - koszulka z numerem '9' może należeć do niego szybciej, niż ktokolwiek się tego spodziewa.
Spójrzmy na bramki strzelone Teneryfie i Villarrealowi, w tak napiętej końcówce sezonu. Podobieństwo do Eto'o jest wręcz uderzające. Gra przy ostatnim obrońcy, przemyślane poruszanie się bez piłki i wykończenie akcji, którego pozazdrościłoby mu wielu najlepszych napastników świata.
Podczas kariery w pierwszej kadrze, Bojan cały czas musi grać na nie do końca odpowiadającej mu pozycji. Grał za Eto'o, ale ustawiano go również z dala od szpicy, co powodowało, że marnowano jego największy atut - wykończenie. Być może teraz wreszcie dostanie szansę na nową rolę w zespole?
Do tej pory, uniwersalność Bojana była bezcenna. Uwidoczniała ją inteligentna współpraca i wymiana pozycji z Messim, Pedro i Ibrą, na pewno jednak nie pociesza go fakt, że swoim nazwiskiem nie może firmować pozycji, na której czuje się najlepiej. Podobnie jak dla Eto'o, wygląda na to, że miejsce na środku ataku to jego naturalna pozycja. Dlatego teraz, z Villą w składzie, Krkić musi pozostać wytrwałym. Jeśli ktokolwiek mógłby nauczyć Bojana nowych sztuczek typowych dla klasycznej '9' i to prawdopodobnie lepiej od Eto'o, będzie to David Villa.
Jeśli młody napastnik nauczy się wszystkiego od reprezentanta Hiszpanii, stanie przed szansą bycia jednym z najlepszych atakujących w historii Barcelony. Ale tylko, jeśli będzie w stanie poprawić pewne aspekty gry, jak często za mocne zagrania z pierwszej piłki i grę głową.
Jego krytycy najczęściej zarzucają mu to, że jest mało widoczny na murawie, mając na myśli to, że nie wywiera na obrońcach takiego pressingu, jak czynią to Eto'o, Ibra czy Villa. Dodatkowo, rzadko widzimy Bojana w wygranych pojedynkach 1 na 1. Wynika to z kilku przyczyn.
Po pierwsze. Atutem Bojana jest gra za plecami obrońców, a nie bezpośrednie pojedynki z nimi. Kiedy biegnie wprost na obrońców, często zamiast decydującego podania obserwujemy wycofanie piłki do linii pomocy i tym samym cofnięcie całej akcji. Eto'o i Villa robią to zupełnie inaczej - pozwalają obrońcom na walkę, szukają fauli, starannie podają piłki i szukają jeszcze lepszych pozycji.
Bojan pokazał, że to potrafi, ale nie udaje mu się to dostatecznie czaęsto - te elementy gry musi poprawić. Dla niego, jak dla każdego piłkarza, najważniejsza jest regularność. Musi nieco śmielej wybierać adresatów podań i odważniej wychodzić na obrońców. Przecież - jak doskonale wiemy - ma bardzo szybką nogę, potrzebuje tylko trochę więcej pewności siebie i spokoju, wtedy będzie to robił częściej.
Po drugie. Bojanowi brakuje nieco sprytu do dyrygowania całą linią napadu. Owszem, zagra poprawnie na każdej, wskazanej przez Pepa pozycji. Kiedy jednak gra jako środkowy, powinien dostać się za linię obrony lub potrafić zrobić sobie miejsce. Być w stanie przytrzymać piłkę, która często trafiać będzie do niego nieco za wcześnie, a z tym ma już problem. Przypomina zatem bardziej Eto'o niż Villę, który świetnie (co pokazywał barwach Valencii i reprezentacji Hiszpanii) potrafi przytrzymać piłkę, rozdzielić ją między pozostałych atakujących lub wywieść w pole defensorów, robiąc tym samym miejsce dla partnerów z drużyny. Pod tym względem Bojan jeszcze ma nieco do nadrobienia.
Przypomnijmy sobie wiele meczów Eto'o, gdy ten, grając środkowego napastnika, kompletnie znikał z boiska. Był niewidoczny, nie mogąc przytrzymać dłużej piłki przy defensywie rywala. Oczekiwał jedynie na podania. Miało to miejsce w pojedynku z Chelsea, a także z Manchesterem United w półfinale Ligi Mistrzów sezonu 2007/2008, gdzie Kameruńczyk praktycznie nie istniał. Bardziej przypominał skrzydłowego i dlatego do klubu sprowadzono Ibrahimovicia.
Jeśli Bojan liczy, że wzmocni swoją pozycję wśród napastników Barcelony, musi nauczyć się szanować piłkę i potrafić ją utrzymać przy rywalu. Być może pomóc mogłoby kilka godzin więcej na siłowni oraz pomocne słowo Ibry i Villi.
Po trzecie, co jest najmniejszym problemem, Bojan jest nadal bardzo młody i dość naiwny. Gra w sposób dość czytelny (co nie oznacza, że nie jest on skuteczny) i skutkuje to imponującymi, jak i frustrującymi zagraniami. Oczywiście zmieni to większa regularność występów młodego Hiszpana; musimy być cierpliwi.
Na szczęście dla zawodnika z Linyoli, wygląda na to, że jest ulubieńcem niemal wszystkich związanych z klubem. Wszystkim zdaje się podobać jego wieczny szczery uśmiech, młodzieńcza ekspresja i walka do upadłego, którą zjednał do siebie m.in. Guardiolę.
Nigdy nie okazywał publicznie złości, nigdy nie wołał o więcej minut na boisku, nie szantażował odejściem. W erze ogromnego ego i rządów agentów, Bojan jest świetnym przykładem dla wszystkich młodych zawodników i - wszyscy w to wierzymy - z pewnością z każdą chwilą w klubie będzie rozwijał się coraz bardziej.
Być może za dziecięcym uśmiechem Bojana jest zimna rezerwa i siła, która posunie go dalej, do jeszcze większych rzeczy. Prawdopodobnie spędzi w nadchodzącym sezonie nieco więcej czasu na ławce rezerwowych, niż by tego sobie życzył, ale oceniając jego ostatnie dokonania w klubie, z pewnością jest obecnie bliżej Guardioli, niż był kiedykolwiek wcześniej.
A może to Villa będzie musiał zachować kilka swoich 'strzeleckich sekretów' dla siebie, by samemu nie bać się o miejsce w wyjściowym składzie?
[źródło: totalbarca.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (28)