David Villa jest już Katalończykiem - wywiad z ojcem piłkarza
W końcu spokój, prawda?
Oczywiście. Jesteśmy spokojni, i bardzo szczęśliwi. Zapomnieliśmy już o tym, co działo się rok temu. Najważniejsze, że David spełnił swoje marzenie i jest szczęśliwy. Gdybyśmy musieli przeżywać jeszcze raz to, co zeszłego lata, oszalelibyśmy...
Mimo całego zamieszania rok temu, David w tym sezonie dawał z siebie wszystko w Valencii...
Tak trzeba. David był związany kontraktem z Valencią i wypełniał go najlepiej jak mógł. Jego celem zawsze jest dobro klubu. W tym sezonie, kiedy trzecie miejsce Valencii było już zapewnione, mógł odpocząć, skupić się na Mundialu, na tym jak pomóc reprezentacji. Moim zdaniem, gdyby grał do końca, skończyłby sezon z 25 bramkami na koncie.
Sądzi Pan, że w Barcelonie podtrzyma swoją formę strzelecką?
Zobaczymy... On zawsze strzelał dużo bramek i wierzę, że nadal będzie to robił. Poza tym, chce pomóc klubowi w walce o trofea.
Ponad 35 tysięcy kibiców powitało Davida na Camp Nou. Był Pan zaskoczony?
Byłem tam. Dow wielu rzeczy można się przyzwyczaić, ale muszę przyznać, że było mi bardzo miło. To wspaniałe uczucie, gdy 35 tysięcy fanów krzyczy imię twojego syna.
Nawet klub się tego nie spodziewał...
Dokładnie. Oczekiwali 15, może 20 tysięcy kibiców. To wspaniałe... David był trochę zdenerwowany, zaniepokojony, ale wszystko skończyło się jak najlepiej.
Jak rodzina przeżyła dni przed ogłoszeniem transferu?
Byliśmy z nim cały tydzień - ja, jego matka i teściowie. W ostatnich dniach obawialiśmy się, że porozumienie nie dojdzie do skutku. Jednak wszystko poszło zgodnie z planem, a na dodatek bardzo szybko. Warunki były bardzo podobne do zeszłorocznych, ten transfer na pewno pomoże Valencii w walce z problemami ekonomicznymi. Wiemy, że to trudne doświadczenie dla kibiców, ale klub nie miał innego wyjścia. Syn powiedział, że albo będzie grał w Barcelonie, albo zostaje w Valencii.
Jak się Panu podoba Laporta?
Po prezentacji zjedliśmy razem obiad, i wydał mi się bardzo sympatyczny. Było to bardzo miłe doświadczenie.
Jak czuje się teraz David?
Jest szczęśliwy, jak cała rodzina. Wszyscy bardzo pragnęliśmy, aby wszystko zostało uporządkowane jeszcze przed Mundialem, i tak się stało. Możemy być spokojni. Zwykle spędzaliśmy z synem około dziesięciu dni w miesiącu w Walencji, ale do Barcelony jest więcej lotów, mam więc nadzieję, że będziemy spotykać się częściej.
Pytanie za milion: Czy David jest culé?
Mogę powiedzieć, że ma zdjęcie z Guardiolą, kiedy ten jeszcze grał. Zawsze był za Barceloną, co jest dla mnie tym bardziej wzruszające, że w końcu spełnił swoje marzenie i gra w klubie, który tak dużo dla niego znaczy.
Na razie zbliżamy się do Mundialu...
Tak, oczywiście. To bardzo ważne, że przyszłość Davida wyjaśniła się jeszcze przed Mistrzostwami Świata. Dzięki temu może on skupić się na lepszej grze. Niestety, są zawodnicy, którzy nie mogą mieć takiego komfortu. Mimo wszystko mam nadzieję, że Hiszpania zdobędzie Puchar Świata. Byłoby wspaniale.
Poza tym, w reprezentacji będzie grał z połową składu FC Barcelony...
Tak, jest ich ośmiu, a mogłoby być więcej. David jest już jednym z Katalończyków, tak jak ja - mimo że cały czas jesteśmy Asturyjczykami. Zawsze jestem za drużyną, w której gra mój syn. Na pewno zaaklimatyzuje się bez problemów - jest kolegą Xaviego, Iniesty, Puyola... Barcelona ma w reprezentacji prawie kompletną jedenastkę: bramkarza, dwóch obrońców, trzech pomocników i dwóch napastników.
David rozumie się z nimi bardzo dobrze na murawie...
Można tu przypomnieć bramkę w meczu Mistrzostw Europy z Rosją, kiedy David strzelił z podania Iniesty (
Nie było nawet czasu świętować...
Nie, ale na pewno zorganizujemy jakieś święto z okazji transferu. Najpierw musimy zebrać całą rodzinę, a będzie to trudne, bo jego siostry pracują. Gdyby Hiszpania zdobyła Mistrzostwo Świata, święto byłoby podwójne.
Rozwiązaliście już problem mieszkania w Barcelonie?
Jeszcze nie. David wie, że spędzi w Barcelonie trochę czasu, i planuje nabyć mieszkanie własnościowe. Nie ma pośpiechu, zastanowimy się nad tym po Mundialu.
Czy planuje Pan wyjazd do RPA?
Chcemy towarzyszyć synowi razem z żoną. Obecnie czekamy na potwierdzenie planu podróży. Jeżeli wszystko pójdzie z planem, poleci z nami również synowa z dziećmi.
[źródło: Sport]
Komentarze (25)