Pierwszy mecz Barçy Atlétic na remis + wideo
Barça Atlètic zremisowała bezbramkowo w Jaén z tamtejszym Realem w pierwszym meczu 2. rundy fazy play-off. Mimo stworzenia kilku dogodnych okazji podopiecznym Luisa Enrique nie udało się ani razu pokonać Gerardo. Gospodarze również nie wykorzystali swoich szans i sprawa awansu do kolejnej rundy rozstrzygnie się na Mini Estadi już za tydzień.
Trenerzy znów zdecydowali się posłać na boisko trochę zmienioną jedenastkę. Na lewej obronie pojawił się zapowiadany wcześniej Espasandin, ale w środku pola zabrakło w pełni zdrowego Thiago Alcantary. Szansę natomiast otrzymał Oriol Romeu, a na lewej obronie ponownie zagrał nominalny ofensywny pomocnik, Ilie Sánchez.
Nienajlepszy początek
Pierwsze minuty nie przebiegały po myśli zawodników rezerw FC Barcelony. Brakowało przede wszystkim równowagi i to Andaluzyjczycy postraszyli gości, stwarzając sobie kilka dobrych okazji. Na szczęście czas działał na korzyść Katalończyków i ich gra z każdą minutą wyglądała lepiej.
Zgodnie z założeniami udało się przejąć kontrolę w środku boiska i podopieczni Luisa Enrique zaczęli dominować, prezentując otwarty futbol. Akcje barcelońskiej młodzieży były płynne, ale rywale potrafili od czasu do czasu odpowiedzieć. Gospodarze grali bardziej bezpośredni i prosty futbol, co pozwoliło im kilkukrotnie zagrozić bramce Barçy Atlètic. Żadnej z drużyn nie udało się jednak strzelić gola w pierwszej połowie spotkania.
Kilka okazji i emocjonująca końcówka
Drugie 45 minut było dużo ciekawsze. Już w 46. minucie Edu Oriol zacentrował w pole karne, a Sergi Roberto był bliski pokonania Gerardo strzałem z woleja. Chwilę później na listę strzelców dwukrotnie mógł się wpisać Rueda. Jego pierwszy strzał został przeniesiony nad poprzeczką, a druga próba była minimalnie niecelna.
Ostatnie minuty były jeszcze bardziej intensywne. Oba zespoły dążyły do zdobycia bramki, trochę zapominając przy tym o obronie. Długie podania i bardziej otwarta gra sprawiły, że widownia na La Victoria de Jaén ożyła. W końcówce w polu karnym powalony został Thiago, ale pan García Cabrera nie dopatrzył się przewinienia gracza Realu. Chwilę później rozbrzmiał końcowy gwizdek.
Wynik tyleż korzystny, co niebezpieczny
Remis na trudnym terenie to nie jest zły rezultat. Barça Atlètic musi jednak wygrać na Mini Estadi, jeśli chce awansować do kolejnej rundy fazy play-off. Wczorajszy mecz pokazał, że nie będzie to łatwe zadanie. Zawodnicy Realu Jaén potrafią się umiejętnie bronić oraz prostymi środkami poważnie zagrozić przeciwnikowi. Na rewanż prawdopodobnie wróci już Marc Muniesa, ale nie wiadomo, czy będzie mógł zagrać od początku. Oby za tydzień (sobota, godzina 20.00, Barça TV) podopieczni Luisa Enrique zaprezentowali lepszą skuteczność.
Real Jaén: Gerardo, Espín, Navarro, Castellanos, Moyano, Galdós, Solabarrieta, Toledo, Fran, Mena (Fernando, min. 58) oraz Esparza
FC Barcelona Atlètic: Olazabal, Ilie, Gómez (Armando, min. 66), Bartra, Espasandín, Romeu, Rueda (Thiago, min. 66), Sergi Roberto, Benja, Edu Oriol oraz Nolito.
Sędzia: García Cabrera
Skrót meczu:
[źródło: FCBarcelona.com/Własne]
Trenerzy znów zdecydowali się posłać na boisko trochę zmienioną jedenastkę. Na lewej obronie pojawił się zapowiadany wcześniej Espasandin, ale w środku pola zabrakło w pełni zdrowego Thiago Alcantary. Szansę natomiast otrzymał Oriol Romeu, a na lewej obronie ponownie zagrał nominalny ofensywny pomocnik, Ilie Sánchez.
Nienajlepszy początek
Pierwsze minuty nie przebiegały po myśli zawodników rezerw FC Barcelony. Brakowało przede wszystkim równowagi i to Andaluzyjczycy postraszyli gości, stwarzając sobie kilka dobrych okazji. Na szczęście czas działał na korzyść Katalończyków i ich gra z każdą minutą wyglądała lepiej.
Zgodnie z założeniami udało się przejąć kontrolę w środku boiska i podopieczni Luisa Enrique zaczęli dominować, prezentując otwarty futbol. Akcje barcelońskiej młodzieży były płynne, ale rywale potrafili od czasu do czasu odpowiedzieć. Gospodarze grali bardziej bezpośredni i prosty futbol, co pozwoliło im kilkukrotnie zagrozić bramce Barçy Atlètic. Żadnej z drużyn nie udało się jednak strzelić gola w pierwszej połowie spotkania.
Kilka okazji i emocjonująca końcówka
Drugie 45 minut było dużo ciekawsze. Już w 46. minucie Edu Oriol zacentrował w pole karne, a Sergi Roberto był bliski pokonania Gerardo strzałem z woleja. Chwilę później na listę strzelców dwukrotnie mógł się wpisać Rueda. Jego pierwszy strzał został przeniesiony nad poprzeczką, a druga próba była minimalnie niecelna.
Ostatnie minuty były jeszcze bardziej intensywne. Oba zespoły dążyły do zdobycia bramki, trochę zapominając przy tym o obronie. Długie podania i bardziej otwarta gra sprawiły, że widownia na La Victoria de Jaén ożyła. W końcówce w polu karnym powalony został Thiago, ale pan García Cabrera nie dopatrzył się przewinienia gracza Realu. Chwilę później rozbrzmiał końcowy gwizdek.
Wynik tyleż korzystny, co niebezpieczny
Remis na trudnym terenie to nie jest zły rezultat. Barça Atlètic musi jednak wygrać na Mini Estadi, jeśli chce awansować do kolejnej rundy fazy play-off. Wczorajszy mecz pokazał, że nie będzie to łatwe zadanie. Zawodnicy Realu Jaén potrafią się umiejętnie bronić oraz prostymi środkami poważnie zagrozić przeciwnikowi. Na rewanż prawdopodobnie wróci już Marc Muniesa, ale nie wiadomo, czy będzie mógł zagrać od początku. Oby za tydzień (sobota, godzina 20.00, Barça TV) podopieczni Luisa Enrique zaprezentowali lepszą skuteczność.
Real Jaén: Gerardo, Espín, Navarro, Castellanos, Moyano, Galdós, Solabarrieta, Toledo, Fran, Mena (Fernando, min. 58) oraz Esparza
FC Barcelona Atlètic: Olazabal, Ilie, Gómez (Armando, min. 66), Bartra, Espasandín, Romeu, Rueda (Thiago, min. 66), Sergi Roberto, Benja, Edu Oriol oraz Nolito.
Sędzia: García Cabrera
Skrót meczu:
[źródło: FCBarcelona.com/Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (15)