Xavi: Mourinho i Wembley motywują nas jeszcze bardziej - wywiad
Przygotowujący się do Mistrzostw Świata w RPA Xavi udzielił wywiadu dziennikarzom El Mundo Deportivo. Gwiazda Barcelony opowiedziała w nim o uczuciach po zdobyciu mistrzostwa Hiszpanii, oraz o przygotowaniach do Mundialu w RPA w gronie kolegów z drużyny.
Jak się czułeś, wygrywając La Liga z dorobkiem 99 punktów?
To były najtrudniejsze rozgrywki ligowe w historii. Jestem szczęśliwy, że udało nam się wygrać i być lepszymi niż Real, który z 96 punktami wygrałby każdą inną ligę w Europie. To napawa nas jeszcze większą dumą.
Szkoda Ligi Mistrzów...
To było wielkie rozczarowanie, rozmawialiśmy już o tym z trenerem. Byliśmy bardzo blisko, w pierwszym meczu z Interem zostaliśmy trochę pokrzywdzeni przez sędziów, a w rewanżu nie wystarczyło nam opanowania. W drugiej połowie zagraliśmy dobrze, jednak oni byli od nas lepsi, nie zostawiali miejsca do ataku. Po tym meczu przez dwa dni chodziłem bardzo wkurzony. Przeżyłem to jako culé, ale potem wróciliśmy do rozgrywek ligowych i trzeba było skupić się na walce o mistrzostwo. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów było trudnym przeżyciem.
Pep mówił, że jesteście winni coś kibicom
To było wspaniałe! Cały stadion był po naszej stronie, kibice zgotowali nam genialne przyjęcie! Już w drodze z hotelu na stadion mieliśmy gęsią skórkę... To przykre, że nie wygraliśmy dla nich. Zgadzam się z Pepem, jesteśmy im to dłużni...
Czy takie stwierdzenie nie wywołuje niepotrzebnego napięcia?
Jest zupełnie odwrotnie. Teraz myślę tylko o Mundialu, ale po powrocie będę w pełni zmotywowany do walki w La Liga, w Pucharze Króla i w Lidze Mistrzów. Finał będzie rozegrany na Wembley, a to dodatkowa motywacja - powtórzyć wyczyn Koemana z 1992. Byłoby wspaniale.
Co sądzisz o zatrudnieniu przez Real Jose Mourinho?
To bardzo dobrze dla ligi hiszpańskiej. Dla FC Barcelony to jeszcze większa motywacja. W Madrycie robią wszystko, aby walczyć o tytuły, które uciekają im już od dwóch lat. Dają z siebie wszystko, wydają wszystko, kupują wszystkich. I nie mogą nic z tym zrobić. Dla mnie to, że przyszedł Mou to dodatkowa motywacja - tak samo jak zakupy, które Florentino Pérez poczynił przed sezonem 2009/10. To tylko potęguje chęć pokonania ich jeszcze raz.
Czy sprzeczka na San Siro motywuje do walki z Mourinho?
Nie było żadnej sprzeczki, podszedł do mnie, powiedział co chciał i poszedł. Bardzo go szanuję, dużo się od niego uczę. Wszędzie, gdzie się pojawia - dzieją się wielkie rzeczy. Sprawa naszego spotkania w tunelu to inna kwestia, ale nie mam z tym problemu.
Był twoim trenerem w Barcelonie...
Tak, analizował mecze razem z Van Gaalem. Wie bardzo dużo o futbolu. Ja i Carles nauczyliśmy się od niego bardzo dużo. Cieszę się, że wraca do Hiszpanii, bo to podniesie poziom rywalizacji w La Liga, oraz między Barçą a Realem.
Real wzmacnia się Mourinho, a Barcelona Villą, i prawdopodobnie Fabregasem?
Mam nadzieję, że Cesc przejdzie do Barçy. Bardzo bym się cieszył, tak jak wszyscy koledzy z drużyny. On także byłby zadowolony - należy do tego zespołu, ma DNA Barçy, zna nas. Byłby nowy, ale tak naprawdę czułby się, jakby od dwóch lub trzech lat grał już z nami. Oby przyszedł, na pewno szybko się zaaklimatyzuje, a nasza gra będzie jeszcze lepsza. Zależy tylko, czy Arsenal będzie chciał go sprzedać...
Jego przyjście oznaczałoby większą rywalizację w środku pola, więcej rotacji...
W ostatnich latach robiliśmy już tysiąc i jedną rotację... Ja sam musiałem w zeszłym sezonie zagrać w około 60 spotkaniach, a to nie jest zbyt dobre dla zdrowia, dla nóg. To dobrze, że będzie więcej rotacji - w zeszłym sezonie, kiedy na środku pomocy mógł grać tylko Touré, stworzenie składu na mecz przypominało rozwiązywanie łamigłówki. Wszyscy piłkarze są potrzebni - każdemu przydarzają się urazy, kartki...
Zaprzeczasz, że trudno Ci się gra z Fabregasem...
Ja nie muszę tego mówić. Zapytajcie Luisa Aragonesa, Vicente Del Bosque, czy nawet Guardioli - wszyscy powiedzą to samo. Mogę się z nim wspaniale dogadywać na boisku. Trenerzy mówili to samo, kiedy miałem tworzyć parę w pomocy z Guardiolą, Iniestą, Petitem, Rochembackiem, Gerardem... A ja co roku w wywiadach powtarzam, że mogę grać z każdym.
Jak minęło spotkanie z Villą na zgrupowaniu reprezentacji?
David jest bardzo szczęśliwy. Cieszyliśmy się ze spotkania i dobrze się razem bawiliśmy. Robiliśmy sobie z niego żarty, ale to dobry chłopak, z poczuciem humoru. Nie chcę mówić, że przychodzi do najlepszej drużyny na świecie - ale do jednej z tych, które utrzymują wysoki poziom już od kilku lat. Jest z tego powodu bardzo zadowolony.
O co was pytał?
Interesował się rutynowymi czynnościami - czy jemy w Ciutat Esportiva, czy jadamy razem kolację... Pytał też o treningi i szukał sugestii, gdzie powinien zamieszkać. Doradzaliśmy mu z własnego doświadczenia tak, aby było mu jak najwygodniej.
Twoja współpraca z Villą gwarantuje...
Ja podaję, kiedy napastnik jest na dobrej pozycji. Villa potrafi się wspaniale ustawić, wciąż jest w ruchu i szuka najlepszej pozycji. Wspaniale będzie współpracować z zawodnikiem, który nie zatrzymuje się ani na chwilę i wciąż pokazuje się na dogodnych pozycjach, czekając na podanie.
Czy brakowało go w zespole w zeszłym sezonie?
Nie mogę nazwać tego brakiem. Teraz, kiedy przyszedł, będzie jednak jeszcze lepiej. Villa zaadaptuje się do drużyny w mgnieniu oka.
Jego przyjście gwarantuje wiele bramek...
Mamy wielu napastników - Leo, Ibra, Bojan, Pedro, a teraz w dodatku Villę. Kiedy w klubie jest tylu snajperów, musi on walczyć o najwyższe trofea.
Czy Messi, Ibrahimovic i Villa będą potrafili grać razem?
W reprezentacji David grał z Fernando Torresem, i często musiał być przesunięty na lewą flankę. Może grać bez przeszkód na każdej z trzech pozycji w ataku. Moim zdaniem, dopasują się idealnie.
Nie obawiasz się, że wybory prezydenckie wpłyną na poziom sportowy drużyny?
Jestem pewien, że nowy prezydent nie będzie niszczył tego, co zbudowaliśmy. Guardiola buduje drużynę i osiąga sukcesy, nikt nie powinien mieć do niego zastrzeżeń. Najważniejszym zadaniem nowego prezydenta będzie pozwolenie Pepowi pracować w jego stylu.
Uspokajają Cię zapowiedzi kandydatów, że nie planują wpływać na trenerów ani wzmocnienia?
Wraz z Pepem dokonaliśmy wielkich rzeczy i wątpię, żeby ktokolwiek chciał coś w naszym funkcjonowaniu naprawiać. Teraz socios wybiorą nowego prezydenta, ale nie sądzę, aby chciał on zmieniać coś w mechanizmie, który działał tak dobrze w ostatnich dwóch latach.
Co sądzisz o szansach Hiszpanii w Mundialu?
Dla mnie Hiszpania nie jest faworytem do tytułu, tylko kandydatem. Faworytami są moim zdaniem bardziej utytułowane reprezentacje, które zdobywały Mistrzostwo Świata w ostatnich latach - Francja, Włochy, Niemcy, Brazylia, Argentyna. Miło mi, że wymienia się nas w gronie faworytów, ale ja wolę podejść do walki na Mundialu z pokorą i nie wybiegać na boisko w roli faworyta.
Torres mówi, że już wygraliście...
Można tak mówić... Mamy wspaniałych piłkarzy, zgrany zespół, dobrego trenera, wiemy, jak mamy grać... Ale Mistrzostwa Świata to bardzo niesprawiedliwy turniej - można wygrać pierwsze trzy spotkania, przegrać następne... I trzeba jechać do domu. O wszystkim decydują detale, więc nasza gra musi być dopracowana w najdrobniejszych szczegółach.
Co czujesz przed zbliżającym się, trzecim z kolei Mundialem, w którym weźmiesz udział?
W 2006 roku naszą przeszkodą był Zinedine Zidane, w 2002 roku sędzia i karne. Czy czuję jakieś obawy? One zawsze się pojawiają, wspaniale byłoby wygrać w RPA... Naszej reprezentacji wciąż brakuje tytułów.
Czy to będzie twój ostatni Mundial?
Mam nadzieję, że nie! Nie wiem, w jakiej formie będę za kilka lat, teraz jednak czuję się wspaniale fizycznie, wciąż cieszy mnie granie w piłkę i mam nadzieję, że będzie mi dane grać jeszcze kilka lat z moimi przyjaciółmi z klubu i reprezentacji.
MVP Mistrzostw Europy 2008, MVP Finału Ligi Mistrzów 2009... A na Mistrzostwach Świata 2010?
Nie planuję niczego, co jest związane z sukcesami indywidualnymi. Jesteśmy zespołem, a moim zadaniem jest grać zespołowo. Zwycięstwo zespołu daje Ci wyróżnienia indywidualne, nigdy na odwrót. Gdybyśmy wygrali Mundial, na przyszłorocznych listach nominowanych do Piłkarza Roku FIFA i Złotego Buta z pewnością pojawiłoby się wielu Hiszpanów.
Jak radzą sobie w reprezentacji Valdés i Pedro?
Radzą sobie bardzo dobrze, są przygotowani i będą walczyć o miejsce w składzie. Jednak ostatnie słowo będzie miał w tej kwestii Del Bosque.
Czy Pedro przeszedł już "chrzest"?
Nie, i nic takiego nie planujemy, w reprezentacji jest zbyt dobra atmosfera, aby dzielić się na weteranów i debiutantów. Jest tak, jak chciał selekcjoner - ale nic dziwnego, skoro zawodnicy znają się od ośmiu, dziesięciu lat.
A twój uraz?
Moja kontuzja wyleczyła się sama... Nawet lekarze nie chcieli w to uwierzyć. Mówiłem im, że wszystko było w głowie!
[źródło: El Mundo Deportivo]
Jak się czułeś, wygrywając La Liga z dorobkiem 99 punktów?
To były najtrudniejsze rozgrywki ligowe w historii. Jestem szczęśliwy, że udało nam się wygrać i być lepszymi niż Real, który z 96 punktami wygrałby każdą inną ligę w Europie. To napawa nas jeszcze większą dumą.
Szkoda Ligi Mistrzów...
To było wielkie rozczarowanie, rozmawialiśmy już o tym z trenerem. Byliśmy bardzo blisko, w pierwszym meczu z Interem zostaliśmy trochę pokrzywdzeni przez sędziów, a w rewanżu nie wystarczyło nam opanowania. W drugiej połowie zagraliśmy dobrze, jednak oni byli od nas lepsi, nie zostawiali miejsca do ataku. Po tym meczu przez dwa dni chodziłem bardzo wkurzony. Przeżyłem to jako culé, ale potem wróciliśmy do rozgrywek ligowych i trzeba było skupić się na walce o mistrzostwo. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów było trudnym przeżyciem.
Pep mówił, że jesteście winni coś kibicom
To było wspaniałe! Cały stadion był po naszej stronie, kibice zgotowali nam genialne przyjęcie! Już w drodze z hotelu na stadion mieliśmy gęsią skórkę... To przykre, że nie wygraliśmy dla nich. Zgadzam się z Pepem, jesteśmy im to dłużni...
Czy takie stwierdzenie nie wywołuje niepotrzebnego napięcia?
Jest zupełnie odwrotnie. Teraz myślę tylko o Mundialu, ale po powrocie będę w pełni zmotywowany do walki w La Liga, w Pucharze Króla i w Lidze Mistrzów. Finał będzie rozegrany na Wembley, a to dodatkowa motywacja - powtórzyć wyczyn Koemana z 1992. Byłoby wspaniale.
Co sądzisz o zatrudnieniu przez Real Jose Mourinho?
To bardzo dobrze dla ligi hiszpańskiej. Dla FC Barcelony to jeszcze większa motywacja. W Madrycie robią wszystko, aby walczyć o tytuły, które uciekają im już od dwóch lat. Dają z siebie wszystko, wydają wszystko, kupują wszystkich. I nie mogą nic z tym zrobić. Dla mnie to, że przyszedł Mou to dodatkowa motywacja - tak samo jak zakupy, które Florentino Pérez poczynił przed sezonem 2009/10. To tylko potęguje chęć pokonania ich jeszcze raz.
Czy sprzeczka na San Siro motywuje do walki z Mourinho?
Nie było żadnej sprzeczki, podszedł do mnie, powiedział co chciał i poszedł. Bardzo go szanuję, dużo się od niego uczę. Wszędzie, gdzie się pojawia - dzieją się wielkie rzeczy. Sprawa naszego spotkania w tunelu to inna kwestia, ale nie mam z tym problemu.
Był twoim trenerem w Barcelonie...
Tak, analizował mecze razem z Van Gaalem. Wie bardzo dużo o futbolu. Ja i Carles nauczyliśmy się od niego bardzo dużo. Cieszę się, że wraca do Hiszpanii, bo to podniesie poziom rywalizacji w La Liga, oraz między Barçą a Realem.
Real wzmacnia się Mourinho, a Barcelona Villą, i prawdopodobnie Fabregasem?
Mam nadzieję, że Cesc przejdzie do Barçy. Bardzo bym się cieszył, tak jak wszyscy koledzy z drużyny. On także byłby zadowolony - należy do tego zespołu, ma DNA Barçy, zna nas. Byłby nowy, ale tak naprawdę czułby się, jakby od dwóch lub trzech lat grał już z nami. Oby przyszedł, na pewno szybko się zaaklimatyzuje, a nasza gra będzie jeszcze lepsza. Zależy tylko, czy Arsenal będzie chciał go sprzedać...
Jego przyjście oznaczałoby większą rywalizację w środku pola, więcej rotacji...
W ostatnich latach robiliśmy już tysiąc i jedną rotację... Ja sam musiałem w zeszłym sezonie zagrać w około 60 spotkaniach, a to nie jest zbyt dobre dla zdrowia, dla nóg. To dobrze, że będzie więcej rotacji - w zeszłym sezonie, kiedy na środku pomocy mógł grać tylko Touré, stworzenie składu na mecz przypominało rozwiązywanie łamigłówki. Wszyscy piłkarze są potrzebni - każdemu przydarzają się urazy, kartki...
Zaprzeczasz, że trudno Ci się gra z Fabregasem...
Ja nie muszę tego mówić. Zapytajcie Luisa Aragonesa, Vicente Del Bosque, czy nawet Guardioli - wszyscy powiedzą to samo. Mogę się z nim wspaniale dogadywać na boisku. Trenerzy mówili to samo, kiedy miałem tworzyć parę w pomocy z Guardiolą, Iniestą, Petitem, Rochembackiem, Gerardem... A ja co roku w wywiadach powtarzam, że mogę grać z każdym.
Jak minęło spotkanie z Villą na zgrupowaniu reprezentacji?
David jest bardzo szczęśliwy. Cieszyliśmy się ze spotkania i dobrze się razem bawiliśmy. Robiliśmy sobie z niego żarty, ale to dobry chłopak, z poczuciem humoru. Nie chcę mówić, że przychodzi do najlepszej drużyny na świecie - ale do jednej z tych, które utrzymują wysoki poziom już od kilku lat. Jest z tego powodu bardzo zadowolony.
O co was pytał?
Interesował się rutynowymi czynnościami - czy jemy w Ciutat Esportiva, czy jadamy razem kolację... Pytał też o treningi i szukał sugestii, gdzie powinien zamieszkać. Doradzaliśmy mu z własnego doświadczenia tak, aby było mu jak najwygodniej.
Twoja współpraca z Villą gwarantuje...
Ja podaję, kiedy napastnik jest na dobrej pozycji. Villa potrafi się wspaniale ustawić, wciąż jest w ruchu i szuka najlepszej pozycji. Wspaniale będzie współpracować z zawodnikiem, który nie zatrzymuje się ani na chwilę i wciąż pokazuje się na dogodnych pozycjach, czekając na podanie.
Czy brakowało go w zespole w zeszłym sezonie?
Nie mogę nazwać tego brakiem. Teraz, kiedy przyszedł, będzie jednak jeszcze lepiej. Villa zaadaptuje się do drużyny w mgnieniu oka.
Jego przyjście gwarantuje wiele bramek...
Mamy wielu napastników - Leo, Ibra, Bojan, Pedro, a teraz w dodatku Villę. Kiedy w klubie jest tylu snajperów, musi on walczyć o najwyższe trofea.
Czy Messi, Ibrahimovic i Villa będą potrafili grać razem?
W reprezentacji David grał z Fernando Torresem, i często musiał być przesunięty na lewą flankę. Może grać bez przeszkód na każdej z trzech pozycji w ataku. Moim zdaniem, dopasują się idealnie.
Nie obawiasz się, że wybory prezydenckie wpłyną na poziom sportowy drużyny?
Jestem pewien, że nowy prezydent nie będzie niszczył tego, co zbudowaliśmy. Guardiola buduje drużynę i osiąga sukcesy, nikt nie powinien mieć do niego zastrzeżeń. Najważniejszym zadaniem nowego prezydenta będzie pozwolenie Pepowi pracować w jego stylu.
Uspokajają Cię zapowiedzi kandydatów, że nie planują wpływać na trenerów ani wzmocnienia?
Wraz z Pepem dokonaliśmy wielkich rzeczy i wątpię, żeby ktokolwiek chciał coś w naszym funkcjonowaniu naprawiać. Teraz socios wybiorą nowego prezydenta, ale nie sądzę, aby chciał on zmieniać coś w mechanizmie, który działał tak dobrze w ostatnich dwóch latach.
Co sądzisz o szansach Hiszpanii w Mundialu?
Dla mnie Hiszpania nie jest faworytem do tytułu, tylko kandydatem. Faworytami są moim zdaniem bardziej utytułowane reprezentacje, które zdobywały Mistrzostwo Świata w ostatnich latach - Francja, Włochy, Niemcy, Brazylia, Argentyna. Miło mi, że wymienia się nas w gronie faworytów, ale ja wolę podejść do walki na Mundialu z pokorą i nie wybiegać na boisko w roli faworyta.
Torres mówi, że już wygraliście...
Można tak mówić... Mamy wspaniałych piłkarzy, zgrany zespół, dobrego trenera, wiemy, jak mamy grać... Ale Mistrzostwa Świata to bardzo niesprawiedliwy turniej - można wygrać pierwsze trzy spotkania, przegrać następne... I trzeba jechać do domu. O wszystkim decydują detale, więc nasza gra musi być dopracowana w najdrobniejszych szczegółach.
Co czujesz przed zbliżającym się, trzecim z kolei Mundialem, w którym weźmiesz udział?
W 2006 roku naszą przeszkodą był Zinedine Zidane, w 2002 roku sędzia i karne. Czy czuję jakieś obawy? One zawsze się pojawiają, wspaniale byłoby wygrać w RPA... Naszej reprezentacji wciąż brakuje tytułów.
Czy to będzie twój ostatni Mundial?
Mam nadzieję, że nie! Nie wiem, w jakiej formie będę za kilka lat, teraz jednak czuję się wspaniale fizycznie, wciąż cieszy mnie granie w piłkę i mam nadzieję, że będzie mi dane grać jeszcze kilka lat z moimi przyjaciółmi z klubu i reprezentacji.
MVP Mistrzostw Europy 2008, MVP Finału Ligi Mistrzów 2009... A na Mistrzostwach Świata 2010?
Nie planuję niczego, co jest związane z sukcesami indywidualnymi. Jesteśmy zespołem, a moim zadaniem jest grać zespołowo. Zwycięstwo zespołu daje Ci wyróżnienia indywidualne, nigdy na odwrót. Gdybyśmy wygrali Mundial, na przyszłorocznych listach nominowanych do Piłkarza Roku FIFA i Złotego Buta z pewnością pojawiłoby się wielu Hiszpanów.
Jak radzą sobie w reprezentacji Valdés i Pedro?
Radzą sobie bardzo dobrze, są przygotowani i będą walczyć o miejsce w składzie. Jednak ostatnie słowo będzie miał w tej kwestii Del Bosque.
Czy Pedro przeszedł już "chrzest"?
Nie, i nic takiego nie planujemy, w reprezentacji jest zbyt dobra atmosfera, aby dzielić się na weteranów i debiutantów. Jest tak, jak chciał selekcjoner - ale nic dziwnego, skoro zawodnicy znają się od ośmiu, dziesięciu lat.
A twój uraz?
Moja kontuzja wyleczyła się sama... Nawet lekarze nie chcieli w to uwierzyć. Mówiłem im, że wszystko było w głowie!
[źródło: El Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (14)