Plaza: Wraca pasja, ekscytacja i miłość do klubu
Jak opisałbyś swoją kandydaturę?
"Jako jedyną alternatywę. To prawda, że widzimy sporo nowych twarzy jak np. Santiago Salvat. Ale w jego przypadku tak naprawdę, za plecami stoi Josep Maria Minguella."
Myślisz, że socios są skłonni zaryzykować w tak ważnym momencie?
"Jesteśmy tak naprawdę jedynie zaangażowani w model zarządzania klubem, a nie sportowy. Nie trzeba wszystkiego zmieniać. Przedstawiamy siebie jako "tanich" kandydatów, gdyż chcemy ograniczyć osobiste wydatki, czy podróże zagraniczne.
Przedział wiekowy twojego zespołu to 25 - 30 lat. Skąd takie podejście?
"Sektor młodych ludzi nigdy nie był motorem napędowym klubu. Jesteśmy pokoleniem, które zaczyna mieć coraz większą świadomość rzeczy dziejących się poza murami klubu. Inni kandydaci nie mają młodych ludzi w swoich sztabach."
A co z doświadczeniem?
"Często się spotykamy z takimi zarzutami i na pewno jeszcze będziemy, ale możecie śmiało przejrzeć resume moje i członków mojego zespołu. Jestem wnuczkiem jednego z założycieli klubu, z klubem związany jestem całe życie i mam 25-letnie doświadczenie jako członek klubu. Nikt nie rodzi się prezydentem klubu, ale ciężką pracą można osiągnąć wiele.
Ostatnie sondy nie stawiają Cię raczej w gronie faworytów...
"Gdyby poświęcano nam tyle samo uwagi co innym kandydatom, na pewno wyniki byłyby wyższe. Musimy się starać dwa czy nawet trzy razy ciężej od innych, by o nas usłyszano. Sandro Rosell podebrał od nas już dwa pomysły, ale prasa przypisała je jemu.
Poza nowymi propozycjami, wielkim wyzwaniem będzie utrzymanie wysokiego poziomu klubu. Myślisz, że jest to wykonalne?
"Klub kończy pewien rozdział zdobywając sześć pucharów w jednym sezonie. Nikt nie powie, że jeśli zagłosuje się na niego, to będzie kontynuował tak wspaniałe osiągnięcia. Takie rzeczy dzieją się raz w historii. Musimy stąpać twardo po ziemi. Będziemy robić wszystko co w naszej mocy, by utrzymać obecny poziom, ale nie jest to synonim sześciu pucharów."
W najbliższym czasie zapewne będzie pojawiać się wiele plotek i deklaracji. Będą jakieś niespodzianki w kwestii dogadywania się między kandydatami?
"Nigdy nie wierzyłem w pakt Ferrera i Ingli. Prędzej stawiałbym na połączenie sił Rosella i Ferrera. Wielu ludzi pcha się do władzy i jest skłonnym porzucić swoje wizje dla miejsca w zarządzie."
A będą jakieś zmiany w twoim obozie?
"Nie. Mamy swój projekt i nie będziemy bronić żadnego innego. Trzymamy się siebie i nie będziemy z nikim negocjować. Przynajmniej do zakończenia wyborów."
Rosella oskarża się o model zbliżony do tego, który prowadzi Florentino Pérez. Podzielasz tę opinię?
"Nie. To dwie różne osoby. Model Florentino jest żałosny. Jeżeli Rosell wygra, to z pewnością udowodni, że to zupełnie inny koncept."
Ten kto optuje za modelem Péreza jest z pewnością przeciwnikiem Laporty. Tymczasem Johan Cryuff powiedział, że powinno się mu [Laporcie] postawić pomnik...
"Laporta zrobił wiele dobrego dla klubu pod względem sportowym, acz z jego modelem zarządzania się nie zgadzam. Acz tak jak klubowe muzeum nosi imię Josepa Lluisa Nuneza, tak klub powinien poświęcić część stadionu, na cześć Joana Laporty."
Ale taki gest jest ważny dla osób ważnych z punktu widzenia historii. Jak ważny będzie okres rządzenia Laporty?
"Sportowo bardzo ważny. W kwestii indywidualnych decyzji może już nie aż tak bardzo, ale każdy ma swoje prywatne życie i jeśli będziemy się zagłębiać w nie za bardzo, to do niczego to nie doprowadzi."
W ostatnich latach, Laporcie najbardziej obrywało się za swoje zbytnie zaangażowanie w politykę...
"Barça jest klubem dla wszystkich, o różnych poglądach politycznych. Klub powinien trzymać się swoich korzeni, ale nie bawić się w politykę. Nie możemy łączyć się z konkretnymi partiami czy poglądami, to po pierwsze. A po drugie, wszyscy jesteśmy równi."
Niektórzy zarzucają kandydatom, że starają się wypromować przez polityczne zamieszanie.
"To, że inni kandydaci mają polityczne powiązania jest ewidentne. Jestem zaskoczony, że np. Jaime Ferrer mówi, iż wybory będą powiązane tylko z polityką Barçy, kiedy wiadomo, że stoi za nim partia CDC i rodzina Pujola.
Czy uważasz swój nowy koncept za optymistyczny?
"Tak. Wychowywałem się w erze dużo większego pesymizmu. Teraz wszystko się odradza. Powraca pasja, ekscytacja i miłość do klubu. A my się z tym identyfikujemy. Mamy okazję widzieć "inny" klub i chcemy utrzymać to co jest teraz."
[źródło: elsingulardigital.cat]
"Jako jedyną alternatywę. To prawda, że widzimy sporo nowych twarzy jak np. Santiago Salvat. Ale w jego przypadku tak naprawdę, za plecami stoi Josep Maria Minguella."
Myślisz, że socios są skłonni zaryzykować w tak ważnym momencie?
"Jesteśmy tak naprawdę jedynie zaangażowani w model zarządzania klubem, a nie sportowy. Nie trzeba wszystkiego zmieniać. Przedstawiamy siebie jako "tanich" kandydatów, gdyż chcemy ograniczyć osobiste wydatki, czy podróże zagraniczne.
Przedział wiekowy twojego zespołu to 25 - 30 lat. Skąd takie podejście?
"Sektor młodych ludzi nigdy nie był motorem napędowym klubu. Jesteśmy pokoleniem, które zaczyna mieć coraz większą świadomość rzeczy dziejących się poza murami klubu. Inni kandydaci nie mają młodych ludzi w swoich sztabach."
A co z doświadczeniem?
"Często się spotykamy z takimi zarzutami i na pewno jeszcze będziemy, ale możecie śmiało przejrzeć resume moje i członków mojego zespołu. Jestem wnuczkiem jednego z założycieli klubu, z klubem związany jestem całe życie i mam 25-letnie doświadczenie jako członek klubu. Nikt nie rodzi się prezydentem klubu, ale ciężką pracą można osiągnąć wiele.
Ostatnie sondy nie stawiają Cię raczej w gronie faworytów...
"Gdyby poświęcano nam tyle samo uwagi co innym kandydatom, na pewno wyniki byłyby wyższe. Musimy się starać dwa czy nawet trzy razy ciężej od innych, by o nas usłyszano. Sandro Rosell podebrał od nas już dwa pomysły, ale prasa przypisała je jemu.
Poza nowymi propozycjami, wielkim wyzwaniem będzie utrzymanie wysokiego poziomu klubu. Myślisz, że jest to wykonalne?
"Klub kończy pewien rozdział zdobywając sześć pucharów w jednym sezonie. Nikt nie powie, że jeśli zagłosuje się na niego, to będzie kontynuował tak wspaniałe osiągnięcia. Takie rzeczy dzieją się raz w historii. Musimy stąpać twardo po ziemi. Będziemy robić wszystko co w naszej mocy, by utrzymać obecny poziom, ale nie jest to synonim sześciu pucharów."
W najbliższym czasie zapewne będzie pojawiać się wiele plotek i deklaracji. Będą jakieś niespodzianki w kwestii dogadywania się między kandydatami?
"Nigdy nie wierzyłem w pakt Ferrera i Ingli. Prędzej stawiałbym na połączenie sił Rosella i Ferrera. Wielu ludzi pcha się do władzy i jest skłonnym porzucić swoje wizje dla miejsca w zarządzie."
A będą jakieś zmiany w twoim obozie?
"Nie. Mamy swój projekt i nie będziemy bronić żadnego innego. Trzymamy się siebie i nie będziemy z nikim negocjować. Przynajmniej do zakończenia wyborów."
Rosella oskarża się o model zbliżony do tego, który prowadzi Florentino Pérez. Podzielasz tę opinię?
"Nie. To dwie różne osoby. Model Florentino jest żałosny. Jeżeli Rosell wygra, to z pewnością udowodni, że to zupełnie inny koncept."
Ten kto optuje za modelem Péreza jest z pewnością przeciwnikiem Laporty. Tymczasem Johan Cryuff powiedział, że powinno się mu [Laporcie] postawić pomnik...
"Laporta zrobił wiele dobrego dla klubu pod względem sportowym, acz z jego modelem zarządzania się nie zgadzam. Acz tak jak klubowe muzeum nosi imię Josepa Lluisa Nuneza, tak klub powinien poświęcić część stadionu, na cześć Joana Laporty."
Ale taki gest jest ważny dla osób ważnych z punktu widzenia historii. Jak ważny będzie okres rządzenia Laporty?
"Sportowo bardzo ważny. W kwestii indywidualnych decyzji może już nie aż tak bardzo, ale każdy ma swoje prywatne życie i jeśli będziemy się zagłębiać w nie za bardzo, to do niczego to nie doprowadzi."
W ostatnich latach, Laporcie najbardziej obrywało się za swoje zbytnie zaangażowanie w politykę...
"Barça jest klubem dla wszystkich, o różnych poglądach politycznych. Klub powinien trzymać się swoich korzeni, ale nie bawić się w politykę. Nie możemy łączyć się z konkretnymi partiami czy poglądami, to po pierwsze. A po drugie, wszyscy jesteśmy równi."
Niektórzy zarzucają kandydatom, że starają się wypromować przez polityczne zamieszanie.
"To, że inni kandydaci mają polityczne powiązania jest ewidentne. Jestem zaskoczony, że np. Jaime Ferrer mówi, iż wybory będą powiązane tylko z polityką Barçy, kiedy wiadomo, że stoi za nim partia CDC i rodzina Pujola.
Czy uważasz swój nowy koncept za optymistyczny?
"Tak. Wychowywałem się w erze dużo większego pesymizmu. Teraz wszystko się odradza. Powraca pasja, ekscytacja i miłość do klubu. A my się z tym identyfikujemy. Mamy okazję widzieć "inny" klub i chcemy utrzymać to co jest teraz."
[źródło: elsingulardigital.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (9)