Cruyff: Barça imponuje mi coraz bardziej
Tegorocznego sukcesu nie możemy mierzyć w trofeach. Barça grała lepiej niż w zeszłym roku, a jej atrakcyjny styl ostatnich dwóch lat pomógł wielu ludziom cieszyć się z oglądania prawdziwych spektakli piłkarskich.
Klasowy piłkarz zawsze pogratuluje rywalowi. Real Madryt zagrał niesamowity sezon. Walczyli z Barceloną z całych sił, do ostatniego meczu. Zaprowadziło to obie drużyny do uzyskania rekordów punktowych. Pogratulowałem Realowi, ale coraz bardziej imponuje mi Barcelona. Bo wygrała ligę? Na pewno, ale nie tylko w ten sposób należy mierzyć jej sukces. Piłkarze cieszyli się grą, kibice zaś cieszyli się z możliwości oglądania ich radości. Świat rozpoznaje już ten styl, tylko kilku drużynom w historii udało się osiągnąć. Jestem pod wrażeniem, gdyż zawsze ten drugi sezon jest cięższy od pierwszego, pełnego sukcesów. Jak mówiłem wiele razy, dostanie się na szczyt jest łatwe w stosunku do tego, jak trudno jest się na nim utrzymać.
Zaczęliście od wygrania wszystkiego w poprzednim sezonie, w tym spisaliście się jeszcze lepiej. Od trzech trofeów rok temu, do czterech w tym. Nie tylko podkreśliliście swoją dominację, poprawiliście się. Jestem pod wrażeniem, bo graliście przez rok, od maja do maja, każdy mecz był najważniejszy, niczym finałowy. Fizycznie i psychicznie wyczerpujące. Nigdy się nie poddaliście. Dawaliście z siebie wszystko, aż do końcowego gwizdka oznaczającego wyeliminowanie - mimo zwycięstwa w rewanżu. Miało to miejsce w Pucharze Króla (Sevilla) i w Lidze Mistrzów (Inter). W obu przypadkach zabrakło jednej bramki do jeszcze większej chwały. Chwały wynikającej z ukształtowanego stylu, który jest rozpoznawalny, rozwinięty, dojrzały i stały. Stały, gdyż fundamenty drużyny powstały na miejscu, w Barcelonie.
Ten ostatni punkt, styl, filozofia, praca z młodzieżą i wartość trenera wierzącego w wychowanków - to dało Barcelonie sukcesy ostatnich lat. Jeśli ma się dobrych piłkarzy, fantastycznych piłkarzy, czujących klub, rozumiejących filozofię Barçy - jest to bezcenne.
Mecz z Valladolid dał Barcelonie 20 tytuł mistrzowski. Mało, jak na 111 lat rywalizacji. Ostatnich 19 lat przyniosło 10 z nich. Wystarczy odjąc 7 tytułów z lat 40-tych i 50-tych i okaże się, że trofeów nie było za wiele... To nie wszystko. Trzy zwycięstwa w Lidze Mistrzów i jedyne wygrane Klubowe Mistrzostwa Świata miały miejsce już w obecnej epoce. To nie jest przypadek. Mówiąc to, czemu chcemy cokolwiek zmieniać? Nie naprawia się czegoś, co nie jest zepsute.
Wszyscy kandydaci zachwycają się "marką Barcelony" i chcą pozostania Guardioli. Mam nadzieję, że wszyscy oni szanują jego decyzje i nikt nie zamierza wprowadzać jakiegokolwiek zamętu. Byłby to ogromny błąd, który miał już miejsce w przeszłości. Szkoleniowcy powinni być jedynymi, którzy podejmują decyzje szkoleniowe. Jeśli poczekasz do połowy czerwca - może być za późno. To nie Laporta kupuje piłkarzy, tym zajmuje się sztab trenerski. Jeśli myślisz, że wiesz więcej od nich, powinieneś sam usiąść na ławce.
Dlaczego Barça odniosła taki sukces w ostatnich siedmiu latach? Ponieważ prezydent nie ingerował tam, gdzie nie powinien i słuchał trenera. W tym okresie prezydent podjął dwie decyzje mające bezpośredni wpływ na drużynę - zatrudnił Rijaarda, potem Guardiolę. Podczas siedmiu lat, mielismy w Barcelonie dwóch trenerów, Real - dziewięciu. Mieliśmy jednego dyrektora technicznego, Real kilku. Kiedy pozostajemy wierni swojemu stylowi, Blancos zmieniają trenera i szukają nowych wzorców. Jeśli trener osiąga 96 punktów, nie może być zły. To jest ich sprawa, ale decyzja o pozostaniu lub nie Pellegriniego powinna być podjęta przez sztab szkoleniowy, nie przez prezydenta.
Kończąc, obecna sytuacja Barçy i Realu Madryt może wcale nie być tak różna, jak się wydaje. W Madrycie wszyscy myślą o zmianie trenera i całego projektu. Przyjście kogoś nowego i rozpoczęcie od cięć w składzie. W Barcelonie również będą zmiany, ale wynikające ze statutu klubu. W ciągu ostatnich siedmu lat, Blaugrana sięgnęła po 12 tytułów, Real po 4. To 12-4 jest jeszcze bardziej imponujące, gdy weźmiemy pod uwagę styl i filozofię obu klubów.
Wiem, że ktokolwiek wygra wybory, będzie chciał podejmować decyzje. Ale sukcesy ostatnich lat są owocem doskonałej współpracy wszystkich. Od prezydenta do księgowych, a w szczególności trenerów. Przez drogę pełną sukcesów i wierność swojemu stylowi pokazali, że wiedzą, co robią. Decyzje szkoleniowe powinny pozostać w sztabie szkoleniowym.
[źródło: El Periódico de Catalunya]
Klasowy piłkarz zawsze pogratuluje rywalowi. Real Madryt zagrał niesamowity sezon. Walczyli z Barceloną z całych sił, do ostatniego meczu. Zaprowadziło to obie drużyny do uzyskania rekordów punktowych. Pogratulowałem Realowi, ale coraz bardziej imponuje mi Barcelona. Bo wygrała ligę? Na pewno, ale nie tylko w ten sposób należy mierzyć jej sukces. Piłkarze cieszyli się grą, kibice zaś cieszyli się z możliwości oglądania ich radości. Świat rozpoznaje już ten styl, tylko kilku drużynom w historii udało się osiągnąć. Jestem pod wrażeniem, gdyż zawsze ten drugi sezon jest cięższy od pierwszego, pełnego sukcesów. Jak mówiłem wiele razy, dostanie się na szczyt jest łatwe w stosunku do tego, jak trudno jest się na nim utrzymać.
Zaczęliście od wygrania wszystkiego w poprzednim sezonie, w tym spisaliście się jeszcze lepiej. Od trzech trofeów rok temu, do czterech w tym. Nie tylko podkreśliliście swoją dominację, poprawiliście się. Jestem pod wrażeniem, bo graliście przez rok, od maja do maja, każdy mecz był najważniejszy, niczym finałowy. Fizycznie i psychicznie wyczerpujące. Nigdy się nie poddaliście. Dawaliście z siebie wszystko, aż do końcowego gwizdka oznaczającego wyeliminowanie - mimo zwycięstwa w rewanżu. Miało to miejsce w Pucharze Króla (Sevilla) i w Lidze Mistrzów (Inter). W obu przypadkach zabrakło jednej bramki do jeszcze większej chwały. Chwały wynikającej z ukształtowanego stylu, który jest rozpoznawalny, rozwinięty, dojrzały i stały. Stały, gdyż fundamenty drużyny powstały na miejscu, w Barcelonie.
Ten ostatni punkt, styl, filozofia, praca z młodzieżą i wartość trenera wierzącego w wychowanków - to dało Barcelonie sukcesy ostatnich lat. Jeśli ma się dobrych piłkarzy, fantastycznych piłkarzy, czujących klub, rozumiejących filozofię Barçy - jest to bezcenne.
Mecz z Valladolid dał Barcelonie 20 tytuł mistrzowski. Mało, jak na 111 lat rywalizacji. Ostatnich 19 lat przyniosło 10 z nich. Wystarczy odjąc 7 tytułów z lat 40-tych i 50-tych i okaże się, że trofeów nie było za wiele... To nie wszystko. Trzy zwycięstwa w Lidze Mistrzów i jedyne wygrane Klubowe Mistrzostwa Świata miały miejsce już w obecnej epoce. To nie jest przypadek. Mówiąc to, czemu chcemy cokolwiek zmieniać? Nie naprawia się czegoś, co nie jest zepsute.
Wszyscy kandydaci zachwycają się "marką Barcelony" i chcą pozostania Guardioli. Mam nadzieję, że wszyscy oni szanują jego decyzje i nikt nie zamierza wprowadzać jakiegokolwiek zamętu. Byłby to ogromny błąd, który miał już miejsce w przeszłości. Szkoleniowcy powinni być jedynymi, którzy podejmują decyzje szkoleniowe. Jeśli poczekasz do połowy czerwca - może być za późno. To nie Laporta kupuje piłkarzy, tym zajmuje się sztab trenerski. Jeśli myślisz, że wiesz więcej od nich, powinieneś sam usiąść na ławce.
Dlaczego Barça odniosła taki sukces w ostatnich siedmiu latach? Ponieważ prezydent nie ingerował tam, gdzie nie powinien i słuchał trenera. W tym okresie prezydent podjął dwie decyzje mające bezpośredni wpływ na drużynę - zatrudnił Rijaarda, potem Guardiolę. Podczas siedmiu lat, mielismy w Barcelonie dwóch trenerów, Real - dziewięciu. Mieliśmy jednego dyrektora technicznego, Real kilku. Kiedy pozostajemy wierni swojemu stylowi, Blancos zmieniają trenera i szukają nowych wzorców. Jeśli trener osiąga 96 punktów, nie może być zły. To jest ich sprawa, ale decyzja o pozostaniu lub nie Pellegriniego powinna być podjęta przez sztab szkoleniowy, nie przez prezydenta.
Kończąc, obecna sytuacja Barçy i Realu Madryt może wcale nie być tak różna, jak się wydaje. W Madrycie wszyscy myślą o zmianie trenera i całego projektu. Przyjście kogoś nowego i rozpoczęcie od cięć w składzie. W Barcelonie również będą zmiany, ale wynikające ze statutu klubu. W ciągu ostatnich siedmu lat, Blaugrana sięgnęła po 12 tytułów, Real po 4. To 12-4 jest jeszcze bardziej imponujące, gdy weźmiemy pod uwagę styl i filozofię obu klubów.
Wiem, że ktokolwiek wygra wybory, będzie chciał podejmować decyzje. Ale sukcesy ostatnich lat są owocem doskonałej współpracy wszystkich. Od prezydenta do księgowych, a w szczególności trenerów. Przez drogę pełną sukcesów i wierność swojemu stylowi pokazali, że wiedzą, co robią. Decyzje szkoleniowe powinny pozostać w sztabie szkoleniowym.
[źródło: El Periódico de Catalunya]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (22)