A w Hiszpanii walka jeszcze trwa

ElPistolero

11 maja 2010, 10:54

6 komentarzy
W Hiszpanii nic nie jest jeszcze ustalone. FC Barcelona z każdym meczem śrubuje rekord punktów w sezonie ligi krajowej, a mimo to o tytuł mistrzów La Liga trzeba walczyć w ostatnim meczu sezonu w najbliższą niedzielę.
Barça utrzymała 1-punktową przewagę nad Realem Madryt po golach Lionela Messiego, Bojana Krkicia i Pedro, który jak się potem okazało dał w Sewilli zwycięstwo 3:2, mimo iż wydawało się, że mecz został rozstrzygnięty w pierwszej połowie.

Tymczasem Real Madryt łatwo ograł Athletic Bilbao 5:1 na Santiago Bernabeu. Skład baskijskiego klubu został zredukowany do 10 piłkarzy w 20 minucie, po czerwonej kartce dla Amorebiety, a karnego wykorzystał Cristiano Ronaldo. Następnie swe kolejne trafienie dołożył Gonzalo Higuaín, a po nim do bramki trafiali jeszcze Sergio Ramos, Karim Benzema i Marcelo.

Te zwycięstwa potwierdziły to, co było w zasadzie do przewidzenia przez cały sezon: zasoby, jakimi dysponują dwaj hiszpańscy giganci pozwoliły im na zawładnięcie ligą, a wyścig po tytuł można by sprowadzić do dwóch zwycięstw Barçy nad Madrytem. Podobno ligę wygrywa się grając ze słabszymi zespołami, ale w tym sezonie konkluzja jest jasna.
"Jesteśmy fantastyczni w tym sezonie na Bernabéu", powiedział Manuel Pellegrini dziennikarzom późno w sobotę. "Wygraliśmy 18 z 19 meczów. Zdobyliśmy tutaj 60 bramek i ponad 100 bramek w sezonie. Liczby są z nami, jesteśmy najbardziej bramkostrzelnym zespołem".

Matematycznie, teza Pellegriniego jest niepodważalna. Odnoszę jednak wrażenie, że to łabędzi śpiew tego trenera. Zwolniony może zostać z prostego powodu... przyjechał Taki Jeden (celowa paralela do The Special One) i nie dość, że ograł go na Camp Nou to jeszcze zdeklasował na Bernabeu. A przecież Madryt rzucił przeciwko Barcelonie najdroższy zespół, jaki kiedykolwiek został zmontowany, a mimo tego nadal nie jest wstanie przeciwstawić się stylowi Barçy.

W najbliższą niedzielę, pretendentów do tytułu czeka konfrontacja z zespołami zagrożonymi spadkiem. Barcelona ma przewagę własnego boiska nad Valladolid, a Madryt wyjeżdża do Malagi.

Ale jeśli Barcelona wygra to Real może nawet podwoić wynik z ostatniego meczu, a i tak ten sezon będzie przegrany. Choć trzeba przyznać, że wynik punktowy jaki osiągają Los Marengues w tym sezonie również jest imponujący. Tak jak zapowiadaliśmy niespełna rok temu ten sezon miał być ciekawy i jest, pomimo tego, że tylko dwa zespoły walczą o miano najlepszego w Hiszpanii. Choć my kibice Barcelony i tak mamy wyrobione na ten temat zdanie. Bez względu na wynik rywalizacji. Po zwycięstwie Barcelony nad Sevillą Real Madryt na pewno był przygnębiony przez pewien czas.

"Wiązaliśmy wiele nadziei z wyjazdem Barcelony do Sewilli" - przyznał Pellegrini. "Nasz zespół bardzo cierpiał, gdy usłyszeliśmy, że Barcelona strzeliła gole i zajęło nam trochę czasu, aby wrócić do gry."

Madryt, mimo gola i czerwonej kartki dla Fernando Amorebiety, który zablokował łokciem strzał Higuaína, dał sobie strzelić wyrównującego gola przez Frana Yeste tuż przed przerwą.

W korespondencyjnym pojedynku to Barcelona nadawała ton. Tym bardziej, że w 56 minucie z boiska odesłany został Abdoulay Konko. Jednak chwila dekoncentracji w szeregach naszych ulubieńców spowodowała utratę dwóch bramek w zaledwie 2 minuty i do końca spotkania było już nerwowo. A w serca kibiców Realu wlała się nadzieja, że jeszcze nie wszystko stracone.

Niemniej po 37 kolejkach Barcelonę otacza aura i styl, którego pragnie Madryt. To również kolejka, w której trenerzy obu zespołów musieli podjąć trudne i "kosztowne" decyzje. Pellegrini posadził na ławce Kakę i Benzemę - piłkarzy, którzy mieli stanowić wraz z Ronaldo o obliczu Realu Madryt, zaś Pep Guardiola postanowił desygnować do pierwszego składu Bojana, przez co miejsca w wyjściowej jedenastce nie znalazł preferowany przez niego do tej pory Zlatan Ibrahimovic. Gra Barcelony skupiona była ponownie wokół jej jądra- Xaviego. Nawet, jeśli jego zdrowie jest zagrożone. Rozgrywającego, wokół którego w reprezentacja Hiszpanii na Mistrzostwa Świata powinna toczyć się gra. Trzy centymetrowa wyrwa w mięśniu nie przeszkadza mu jednak w prowadzeniu Barcelony od zwycięstwa do zwycięstwa. On po prostu potrafi grać na jednej nodze przedkładając klub nad reprezentacyjne perspektywy. Bo Real goni!

Tak czy inaczej tegoroczny sezon ligowy na długo pozostanie w pamięci fanów La Liga. Drużyna narodowa Hiszpanii, najlepsza w swojej historii czeka na jej rozstrzygnięcia, w której nic się nie zdecydowało: ani tytuł, ani spadki.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (6)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze