Przed meczem z Tenerife
FC Barcelona nie zwalnia tempa - już jutro stoczy kolejny pojedynek o komplet ligowych punktów. Tym razem, na Camp Nou przyjeżdżają piłkarze Tenerife. Po powrocie z Villarreal, nie ma ani chwili wytchnienia i już w niedzielę rano, zawodnicy stawili się w Ciudad Deportiva, aby odbyć trening przygotowawczy do wtorkowego meczu.
Blaugrana po odpadnięciu z Ligi Mistrzów skupia wszystkie swoje siły i myśli na wygraniu ligi. Sobotni, zwycięski mecz nad Villarreal potwierdza, że podopieczni Pepa Guardioli są na najlepszej drodze do zdobycia kolejnego tytułu mistrzowskiego. Następnym rywalem, z którym przyjdzie się zmierzyć Barcelonie, jest zespół z dołu tabeli - Tenerife.
Trudna sytuacja Tenerife
Patrząc na wynik meczu obu drużyn z poprzedniej rundy (Barça zwyciężyła 5:0), może się wydawać, że Dumę Katalonii czeka lekki spacerek. Nie popadajmy jednak z nadmierną euforię. Zespół z Tenerife udowodnił w sobotę, że nie jest 'chłopcem do bicia'. Po wyrównanym meczu pokonał wyżej notowany Racing 2:1. Szczególnie mocna była końcówka pierwszej połowy, kiedy gospodarze otworzyli wyniki i objęli prowadzenie. Podobnie wyglądał początek drugiej części spotkania. Tenerife podwyższyło wynik na 2:0 już dziesięć minut po gwizdku sędziego. Podopieczni José Luisa Oltra walczą o 'być albo nie być' w La Liga. Nie ulega zatem wątpliwości, że zawodnicy Tenerife przystąpią do spotkania ze zdwojoną mobilizacją. Barça z pewnością potraktuje rywala z należnym mu szacunkiem.
Kłopoty kadrowe Barçy
Nadal nie wiadomo jak czuje się Eric Abidal, który od jakiegoś czasu uskarża się na ból w pachwinie. Francuski obrońca Barcelony, nie uzyskał zgody lekarskiej na mecz z Villarreal i w dalszym ciągu, wtorkowy występ na Camp Nou stoi pod znakiem zapytania. Na boisku nie ujrzymy także Andrésa Iniesty, który leczy jeszcze kontuzję. Jak wiadomo, rekonwalescencja przebiega sprawnie i zadowalająco i są realne szanse na występ Hiszpana w ostatnim meczu sezonu. Przypomnijmy, że Xavi, po rewanżowym meczu z Interem odczuwał dyskomfort łydki. Wystąpił w meczu z Villarreal na własne ryzyko i strzelił przepiękną bramkę na 2:0. Miejmy nadzieję, że sobotni mecz nie nadwyrężył nogi Xaviego i bez przeszkód będzie mógł zagrać w pozostałych meczach.
Jeśli chodzi o Tenerife, szkoleniowiec nie tyle musi martwić się o kontuzje zawodników, co o nadmiar żółtych kartek, które mają na swoim koncie kluczowi gracze. Przed weekendowym meczem z Almerią, José Luis Oltra nie chce ryzykować zawieszenia któregokolwiek z piłkarzy, w przypadku, gdyby w meczu z Barceloną zostali ukarani żółtym kartonikiem. Wielce prawdopodobne zatem jest bardziej defensywne ustawanie Tenerife.
Ostatnia prosta
Od końca sezonu dzielą nas zaledwie trzy spotkania. Na tym etapie nie ma mowy o żadnych potknięciach. Barcelona ma do rozegrania mecze z Tenerfie, Sevillą i Valladolid i w żadnym ze spotkań nie może pozwolić sobie na stratę punktów. Po piętach, cały czas depcze Real Madryt, który nie stracił jeszcze nadziei na mistrzostwo. Każdy przeciwnik, bez względu na to, czy jest z końca, czy ze środka tabeli musi być potraktowany przez Barcelonę bardzo poważnie. Tym bardziej, że każda z tych drużyn ma jeszcze dużo do wywalczenia. Chociażby Tenerife, które walczy o utrzymanie. Dla tego zespołu to pierwszy sezon w Primiera Division, dlatego zawodnikom bardzo zależy, aby godnie go zakończyć.
Statystyki z meczu Tenerife - Barcelona (10.01.2010)
Strzały: 13 - 15
Strzały celne: 3 - 5
Faule: 20 - 11
Rzuty rożne: 3 - 1
Spalone: 5 - 3
Żółte kartki: 3 - 2
Interwencje: 1 - 3
Posiadanie piłki: 34% - 66%
Blaugrana po odpadnięciu z Ligi Mistrzów skupia wszystkie swoje siły i myśli na wygraniu ligi. Sobotni, zwycięski mecz nad Villarreal potwierdza, że podopieczni Pepa Guardioli są na najlepszej drodze do zdobycia kolejnego tytułu mistrzowskiego. Następnym rywalem, z którym przyjdzie się zmierzyć Barcelonie, jest zespół z dołu tabeli - Tenerife.
Trudna sytuacja Tenerife
Patrząc na wynik meczu obu drużyn z poprzedniej rundy (Barça zwyciężyła 5:0), może się wydawać, że Dumę Katalonii czeka lekki spacerek. Nie popadajmy jednak z nadmierną euforię. Zespół z Tenerife udowodnił w sobotę, że nie jest 'chłopcem do bicia'. Po wyrównanym meczu pokonał wyżej notowany Racing 2:1. Szczególnie mocna była końcówka pierwszej połowy, kiedy gospodarze otworzyli wyniki i objęli prowadzenie. Podobnie wyglądał początek drugiej części spotkania. Tenerife podwyższyło wynik na 2:0 już dziesięć minut po gwizdku sędziego. Podopieczni José Luisa Oltra walczą o 'być albo nie być' w La Liga. Nie ulega zatem wątpliwości, że zawodnicy Tenerife przystąpią do spotkania ze zdwojoną mobilizacją. Barça z pewnością potraktuje rywala z należnym mu szacunkiem.
Kłopoty kadrowe Barçy
Nadal nie wiadomo jak czuje się Eric Abidal, który od jakiegoś czasu uskarża się na ból w pachwinie. Francuski obrońca Barcelony, nie uzyskał zgody lekarskiej na mecz z Villarreal i w dalszym ciągu, wtorkowy występ na Camp Nou stoi pod znakiem zapytania. Na boisku nie ujrzymy także Andrésa Iniesty, który leczy jeszcze kontuzję. Jak wiadomo, rekonwalescencja przebiega sprawnie i zadowalająco i są realne szanse na występ Hiszpana w ostatnim meczu sezonu. Przypomnijmy, że Xavi, po rewanżowym meczu z Interem odczuwał dyskomfort łydki. Wystąpił w meczu z Villarreal na własne ryzyko i strzelił przepiękną bramkę na 2:0. Miejmy nadzieję, że sobotni mecz nie nadwyrężył nogi Xaviego i bez przeszkód będzie mógł zagrać w pozostałych meczach.
Jeśli chodzi o Tenerife, szkoleniowiec nie tyle musi martwić się o kontuzje zawodników, co o nadmiar żółtych kartek, które mają na swoim koncie kluczowi gracze. Przed weekendowym meczem z Almerią, José Luis Oltra nie chce ryzykować zawieszenia któregokolwiek z piłkarzy, w przypadku, gdyby w meczu z Barceloną zostali ukarani żółtym kartonikiem. Wielce prawdopodobne zatem jest bardziej defensywne ustawanie Tenerife.
Ostatnia prosta
Od końca sezonu dzielą nas zaledwie trzy spotkania. Na tym etapie nie ma mowy o żadnych potknięciach. Barcelona ma do rozegrania mecze z Tenerfie, Sevillą i Valladolid i w żadnym ze spotkań nie może pozwolić sobie na stratę punktów. Po piętach, cały czas depcze Real Madryt, który nie stracił jeszcze nadziei na mistrzostwo. Każdy przeciwnik, bez względu na to, czy jest z końca, czy ze środka tabeli musi być potraktowany przez Barcelonę bardzo poważnie. Tym bardziej, że każda z tych drużyn ma jeszcze dużo do wywalczenia. Chociażby Tenerife, które walczy o utrzymanie. Dla tego zespołu to pierwszy sezon w Primiera Division, dlatego zawodnikom bardzo zależy, aby godnie go zakończyć.
Statystyki z meczu Tenerife - Barcelona (10.01.2010)
Strzały: 13 - 15
Strzały celne: 3 - 5
Faule: 20 - 11
Rzuty rożne: 3 - 1
Spalone: 5 - 3
Żółte kartki: 3 - 2
Interwencje: 1 - 3
Posiadanie piłki: 34% - 66%
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (122)