Czy Barça awansuje? Oczywiście

ElPistolero

27 kwietnia 2010, 21:50

151 komentarzy
W ostatnim tygodniu pojawiły się w świadomości wszystkich kibiców Barcelony wątpliwości. Oto Blaugrana przegrała w stylu, jakiego nikt się nie spodziewał po zespole Josepa Guardioli. Przez ostatnie dwa lata trafiały się potknięcia, ale nigdy Jego podopieczni nie byli tak bezradni, jak w poprzedni wtorek.

Jaka była recepta Interu Mediolan na wygraną? Bardzo prosta! (sic!)
Na początek derby, w którym kataloński gigant walczy zaciekle o dominację w Katalonii, i o zachowanie bezpiecznej przewagi w lidze nad odwiecznym rywalem - Realem Madryt.

Następnie, wysłać piłkarzy Barcelony w 14 godzinną podróż, po czym napuścić na nich swą sforę psów (jak napisał Challenger) zanim samemu zostanie się zagryzionym.

Po trzecie, w żadnym wypadku nie nawadniać murawy, bo to jest młyn na grę Barçy, która na takiej nawierzchni czuje się omen nomen jak ryba w wodzie i w sposób zręczny i szybki potrafi przenosić grę ze skrzydła na skrzydło lub w nieskończoność wymieniać ją w środku pola.

Wreszcie zapłacić José Mourinho 10.000.000 euro za rok. Trenerowi, który zawsze jest ekstremalnie przekonany do swojego zespołu. A zespół do niego."Jesteśmy pewni, że wie [Mourinho] co może nam pomóc" powiedział Wesley Sneijder, holenderski pomocnik Interu Mediolan, w wywiadzie telewizyjnym we wtorek przed meczem. Ten sam Sneijder, który brał udział - po stronie Realu Madryt - w pamiętnych Derbach Europy z zeszłego roku. Sneijder, który w tym sezonie jest podstawowym ogniwem w drodze Interu na stadion Santiago Bernabéu 22 maja.

I na koniec NAJWAŻNIEJSZE. Sędzia, który popełnił koszmarną ilość błędów i najnormalniej w świecie wypaczył wynik meczu. Nie rozumiem więc tej powściągliwości w ocenie Jego pracy. Jednym z elementów filozofii Barçy jest nie komentowanie pracy arbitrów, ale w tym wypadku należy mówić głośno i dosadnie. Gdyby nie Jego błędy, pomimo złej gry Barcelony, wynik mógł być co najmniej zadowalający! Jeśli rewanż będzie "gwizdany" przy zachowaniu podstawowych zasad obiektywnego sędziowania to gol Milito się nie powtórzy, a Barcelonie zostaną odgwizdane dwa karne, których łaskawie Pan Sędzia nie zauważył w Mediolanie. Wątpię aby wówczas Inter znalazł sposób na Barcelonę na jej własnym boisku. Boisku, które będzie większe i szersze a nawierzchnia przygotowana pod drużynę z Barcelony. Z niespełna 100 tysiącami gardeł gotowych na doping do samego końca...ich! Naszego nie przewiduję!

Czytelnika pewnie zadziwi mój optymizm, ale szczerze wierzę, że ta bolesna przegrana podziała na naszych pupili jak płachta na byka. A byk - o czym przekonał się ostatnio pewien hiszpański matador - jest groźny do końca.

Słowa Mourinho, "Niech mówią, że Inter był silny i to wszystko. Zamiast tego, w tunelu zobaczyłem graczy Barcelony próbujących wywierać presję na sędziego. Ich gracze mają krótką pamięć. Złe sędziowanie pomogło Barcelonie w dotarciu do finału w zeszłym roku", świadczą jedynie o tym, że sam sobie świetnie zdaje sprawę ze skandalicznej postawy portugalskiego sędziego. Pominę już to, że słowa te nie powinny paść z ust kogoś kto stale wywiera presję na sędziów, a to pokazując im, że powinni zostać zakuci w kajdanki, a to nazywając ich złodziejami. Taki już jest Mourinho. IMPERTYNENT.

Jak wygrać?

Recepta na wygraną z Interem jest taka sama jak w każdym innym przypadku. Grac swoje od początku do końca, bez nerwowości. I nie eksperymentować, co czyni ostatnio Pep z różnym skutkiem. O ile jeszcze obecność Alvesa w ataku da się jakoś uzasadnić, o tyle Maxwell w roli innej niż lewego obrońcy już nie.

Nie próbować odrobić strat w pierwszym kwadransie bo napastnicy Interu mogą jeszcze bardziej skomplikować sytuację. Barça miała już do czynienia z zespołami murującymi bramkę, a pomimo to potrafiła strzelać gole najlepszym na świecie. Nie można pozwolić na nerwowość. O ile nie powtórzą się skandaliczne błędy sędziego, Barcelona będzie miała w ręku wszystkie atuty, a że wygrywać z najlepszymi potrafi to oczywiste.
Ponadto widać w zespole chęć odwetu. Wszyscy sobie zdają sprawę, że w zeszłym tygodniu sprawy potoczyły się wybitnie nie po myśli Guardioli i Jego piłkarzy. Widać, że kibice również wierzą w zespół (nie tylko ja), a dla piłkarzy jest to nie lada zastrzyk adrenaliny i pozytywnych emocji. W barcelonismo pomimo świadomości jak trudne stoi przed Barceloną zadanie, optymizmu nie brak. Jest wiara, a ta czyni cuda!
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (151)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze