Messi - Espanyol 27:26
Derby Barcelony zbliżają się wielkimi krokami. Z tego też powodu zarówno drużyny Blaugrany, jak i Los Pericos nie uciekną od porównań. Spoglądając jednak na ligową klasyfikację, próby skonfrontowania Espanyolu z Barceloną na poziomie statystycznym kończą się z niekorzyścią dla gospodarzy sobotniego pojedynku.
O ile 13 miejsc, które dzielą podopiecznych Josepa Guardioli i Mauricio Pochettino w tabeli pokazują różnicę, o tyle bilans strzelonych bramek przez obie ekipy tylko ją pogłębiają. Sam Leo Messi zdobył już w tym sezonie ligowym więcej bramek, niż wszyscy piłkarze Espanyolu razem wzięci. Innymi słowy, Argentyńczyk prowadzący w klasyfikacji El Pichichi zgromadził na swoim koncie 27 goli, podczas gdy rywale zza miedzy w ciągu 32 kolejek strzelili zaledwie 26, z czego 6 zanotował najlepszy ich strzelec, Osvaldo.
Pięć ekip nie wie, co to bramka Messiego
Rekordy Messiego są bezwzględne. Argentyńczyk zdołał pokonać bramkarzy już 14 ekip z 19 pozostałych występujących w La Liga. Przed bramkami napastnika Barcelony do dnia dzisiejszego uchowało się jedynie 5 zespołów, do których zaliczają się: Sporting, Osasuna, Xerez, Villarreal i sobotni przeciwnik, Espanyol. W poprzednich, zwycięskich dla Blaugrany derbach, piłką do siatki Kameniego trafił jedynie Zlatan Ibrahimović, obecnie drugi w klasyfikacji strzelców Barcelony z dorobkiem 15 goli. Na pierwszym miejscu jest oczywiście Argentyńczyk legitymujący się statystyką 33% trafień całej drużyny.
Mniej, nie oznacza gorzej
Espanyol jest najsłabszą ekipą La Liga pod względem strzelonych bramek. Dorobek 26 goli na tle głównego kandydata do spadku - Xerez, który zanotował 2 trafienia więcej, prezentuje się blado. Tymczasem Los Pericos mimo najsłabszej skuteczności od 30 lat, potrafili o wiele lepiej wykorzystać to, co udało im się uzbierać. Zaledwie 18 bramek na stadionie Cornellà El Prat dało drużynie Pochettino aż 29 punktów, podczas gdy pozostałe 8 strzelonych w meczach wyjazdowych pozwoliły zdobyć 8 punktów (1 zwycięstwo, 5 remisów).
Jak widać, statystyka bramek na wyjazdach w przypadku Espanyolu to prawdziwy dramat, tym bardziej, że zespół ten dysponuje zasobem całkiem niezłych napastników, włączając do tego grona samego Raúla Tamudo. Hiszpan jednak w tym sezonie praktycznie nie występuje.
[źródło: Mundo Deportivo]
O ile 13 miejsc, które dzielą podopiecznych Josepa Guardioli i Mauricio Pochettino w tabeli pokazują różnicę, o tyle bilans strzelonych bramek przez obie ekipy tylko ją pogłębiają. Sam Leo Messi zdobył już w tym sezonie ligowym więcej bramek, niż wszyscy piłkarze Espanyolu razem wzięci. Innymi słowy, Argentyńczyk prowadzący w klasyfikacji El Pichichi zgromadził na swoim koncie 27 goli, podczas gdy rywale zza miedzy w ciągu 32 kolejek strzelili zaledwie 26, z czego 6 zanotował najlepszy ich strzelec, Osvaldo.
Pięć ekip nie wie, co to bramka Messiego
Rekordy Messiego są bezwzględne. Argentyńczyk zdołał pokonać bramkarzy już 14 ekip z 19 pozostałych występujących w La Liga. Przed bramkami napastnika Barcelony do dnia dzisiejszego uchowało się jedynie 5 zespołów, do których zaliczają się: Sporting, Osasuna, Xerez, Villarreal i sobotni przeciwnik, Espanyol. W poprzednich, zwycięskich dla Blaugrany derbach, piłką do siatki Kameniego trafił jedynie Zlatan Ibrahimović, obecnie drugi w klasyfikacji strzelców Barcelony z dorobkiem 15 goli. Na pierwszym miejscu jest oczywiście Argentyńczyk legitymujący się statystyką 33% trafień całej drużyny.
Mniej, nie oznacza gorzej
Espanyol jest najsłabszą ekipą La Liga pod względem strzelonych bramek. Dorobek 26 goli na tle głównego kandydata do spadku - Xerez, który zanotował 2 trafienia więcej, prezentuje się blado. Tymczasem Los Pericos mimo najsłabszej skuteczności od 30 lat, potrafili o wiele lepiej wykorzystać to, co udało im się uzbierać. Zaledwie 18 bramek na stadionie Cornellà El Prat dało drużynie Pochettino aż 29 punktów, podczas gdy pozostałe 8 strzelonych w meczach wyjazdowych pozwoliły zdobyć 8 punktów (1 zwycięstwo, 5 remisów).
Jak widać, statystyka bramek na wyjazdach w przypadku Espanyolu to prawdziwy dramat, tym bardziej, że zespół ten dysponuje zasobem całkiem niezłych napastników, włączając do tego grona samego Raúla Tamudo. Hiszpan jednak w tym sezonie praktycznie nie występuje.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (12)