Weligton: Przyjechaliśmy tu w naszym najlepszym momencie
W zeszłym roku wizyta Málagi na Camp Nou skończyła się pogromem tego zespołu przez Barçę 6:0. Obrońca drużyny z Andaluzji zapewnia jednak: "Teraz jesteśmy zupełnie inni". Rywal Barcelony w dzisiejszym spotkaniu zdaje się być świadomy zagrożenia, jakie czeka go w stolicy Katalonii. Weligton i jego koledzy będą jednak próbowali znaleźć sposób, aby powstrzymać faworyta i jak podkreślają, ma im w tym pomóc "determinacja i pewność siebie".
Obrońca Malagi w wywiadzie udzielonym Barça TV, na swój sposób przedstawił obecną sytuację obu klubów, doceniając przy tym klasę rywala - "Będzie bardzo ciężko, ponieważ Barcelona może grać w takim stylu jak w zeszłym sezonie. Barça to Barça. Jej wyniki nie zależą wyłącznie od dwóch, trzech graczy, ale od całego zespołu. Są lepsi od nas i od jakiejkolwiek innej drużyny. To rywal niezwykle groźny, szczególnie u siebie, przed własną publicznością. Ich celem dzisiaj będą trzy punkty, by kontynuować walkę o tytuł".
Brazylijczyk nie ma jednak wątpliwości. On i jego koledzy będą walczyć zaciekle, by odebrać punkty gigantowi z Camp Nou - "Musimy walczyć, pokazać wszystkie nasze walory, nasz wysiłek i całą pracę, którą wykonujemy od początku sezonu. Mamy dobrą passę, jesteśmy w dobrej formie i to dodaje nam pewności. Jedyne, co musimy zrobić teraz, to wyjść na murawę Camp Nou z przekonaniem, że uda się odnieść zwycięstwo".
Messi i kontrowersje
Z jesiennego spotkania na La Rosaleda w Maladze kibice Barcelony zapamiętali nie tylko dobry wynik ich ulubieńców, lecz kontrowersje, w których brał udział Weligton. Obrońca ten w trakcie meczu starł się z Messim, powodując niebezpieczną dla zdrowia Argentyńczyka sytuację. Gdy napastnik Barcelony leżał na murawie, Brazylijczyk "przeszedł się" po nim, wywołując tym samym wściekłość u rywali.
"W wielu programach mogliśmy zobaczyć tę sytuację i wydawało się, że naszą jedyną intencją było zranienie któregoś z piłkarzy Barçy. Ostatecznie obwołano nas drużyną grającą brudną piłkę, ale to nie tak. Moim celem nie było zrobienie krzywdy Messiemu, ale sprowokowanie kartki. Dziennikarze pytali mnie później, dlaczego nie przeprosiłem Argentyńczyka. Ja jednak twierdzę, że takie rzeczy mogą dziać się na boisku i nie wymagają prośby o przebaczenie. Ludzie mnie znają, wiedzą, że jestem profesjonalistą i nie wydaje mi się, że z perspektywy tej jednej akcji mogą mnie negatywnie oceniać".
[źródło: FCBarcelona.com]
Obrońca Malagi w wywiadzie udzielonym Barça TV, na swój sposób przedstawił obecną sytuację obu klubów, doceniając przy tym klasę rywala - "Będzie bardzo ciężko, ponieważ Barcelona może grać w takim stylu jak w zeszłym sezonie. Barça to Barça. Jej wyniki nie zależą wyłącznie od dwóch, trzech graczy, ale od całego zespołu. Są lepsi od nas i od jakiejkolwiek innej drużyny. To rywal niezwykle groźny, szczególnie u siebie, przed własną publicznością. Ich celem dzisiaj będą trzy punkty, by kontynuować walkę o tytuł".
Brazylijczyk nie ma jednak wątpliwości. On i jego koledzy będą walczyć zaciekle, by odebrać punkty gigantowi z Camp Nou - "Musimy walczyć, pokazać wszystkie nasze walory, nasz wysiłek i całą pracę, którą wykonujemy od początku sezonu. Mamy dobrą passę, jesteśmy w dobrej formie i to dodaje nam pewności. Jedyne, co musimy zrobić teraz, to wyjść na murawę Camp Nou z przekonaniem, że uda się odnieść zwycięstwo".
Messi i kontrowersje
Z jesiennego spotkania na La Rosaleda w Maladze kibice Barcelony zapamiętali nie tylko dobry wynik ich ulubieńców, lecz kontrowersje, w których brał udział Weligton. Obrońca ten w trakcie meczu starł się z Messim, powodując niebezpieczną dla zdrowia Argentyńczyka sytuację. Gdy napastnik Barcelony leżał na murawie, Brazylijczyk "przeszedł się" po nim, wywołując tym samym wściekłość u rywali.
"W wielu programach mogliśmy zobaczyć tę sytuację i wydawało się, że naszą jedyną intencją było zranienie któregoś z piłkarzy Barçy. Ostatecznie obwołano nas drużyną grającą brudną piłkę, ale to nie tak. Moim celem nie było zrobienie krzywdy Messiemu, ale sprowokowanie kartki. Dziennikarze pytali mnie później, dlaczego nie przeprosiłem Argentyńczyka. Ja jednak twierdzę, że takie rzeczy mogą dziać się na boisku i nie wymagają prośby o przebaczenie. Ludzie mnie znają, wiedzą, że jestem profesjonalistą i nie wydaje mi się, że z perspektywy tej jednej akcji mogą mnie negatywnie oceniać".
[źródło: FCBarcelona.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (3)