Oceny za mecz z Getafe
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Ibra 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, Blazeq, challenger
Valdés - 7 - Victor miał w spotkaniu z Getafe sporo pracy. Goście starali się bowiem wykorzystać przewagę jednego zawodnika i odważnie atakowali. W trakcie meczu portero Barcelony musiał interweniować pięciokrotnie, a Soldado zdołał go pokonać dopiero przy okazji rzutu karnego, przerywając tym samym passę meczów bez straconej bramki. Jeśli można coś zarzucić Valdésowi, to kilka niedokładnych wybić piłki. Poza tym elementem spisywał się bardzo dobrze, a dwie interwencje, przy którym łapał piłkę lecącą w powietrzu w skoku dzikiego kota naprawdę mogły ucieszyć oko najbardziej wybrednego fana.
Maxwell - 6 - Rozpoczął mecz bardzo dobrze, włączając się do akcji ofensywnych nie gorzej niż zwykł to robić Dani Alves. Zwłaszcza akcja z 15. minuty była najwyższych technicznych lotów. Utrata jednego zawodnika rozochociła jednak gości i musiał się skupić bardziej na obronie. To spowodowało, iż Barcelona wyglądał niczym ptak z przetrąconym skrzydłem. Rozgrywający Barcelony niejednokrotnie w ostatniej chwili powstrzymywali się przed zagraniem piłki na prawo, gdzie zwyczajowo hasa Alves. Jeśli chodzi o grę w defensywie, Maxwell z całą pewnością nie dorównuje Puyolowi oraz Daniemu, co zaowocowało kilkoma faulami i żółtą kartką oraz paroma spóźnionymi interwencjami. Mimo to niezłe zawody Brazylijczyka, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że była to dla niego pozycja egzotyczna.
Milito - 8 -Zagrał jak profesor. Kiedy faulował to tak, żeby przerwać akcję i nie narazić się na karę sędziego. Praktycznie każdą jego interwencje cechowała niezwykła elegancja. Jeśli decydował się na ryzykowny wślizg w celu powstrzymania groźnej akcji, to robił to skutecznie. Zanotował cztery straty, jednak większość z nich to po prostu niecelne długie podania do napastników. Co najważniejsze, Argentyńczyk był bardzo efektywny w defensywie, mecz zakończył z dziewięcioma odbiorami na koncie i bez żadnej żółtej kartki. Oby tak dalej, a powrót do wyjściowego składu jest nieunikniony.
Piqué - 3 - Na boisku przebywał zaledwie 25 minut. W tym czasie odebrał zaledwie dwie piłki, również dwie stracił. Swój występ zakończył ostrym wejściem w rywala, za co otrzymał czerwoną kartkę i opuścił plac gry. Co prawda nie można Gerardowi odmówić chęci odebrania piłki, jego wślizg był jednak bardzo niebezpieczny i wydaje się, że czerwona kartka nie była karą na wyrost. W takiej sytuacji trudno ocenić jego występ wyżej. Piqué już kilkakrotnie w swojej karierze wchodził w przeciwników tego typu wślizgiem, jednak zawsze były one czyste i w idealnej synchronizacji czasowej. Tym razem wyraźnie się spóźnił. Jego forma martwi, ale wobec powrotu Milito na szczęście nie komplikuje to losów drużyny.
Abidal - 6 - Francuz znów zagrał bardzo solidnie, tym razem popełnił jednak kilka błędów. Przede wszystkim stracił aż siedem piłek, przy czym przynajmniej jedna ze strat mogła się naprawdę źle skończyć. W obronie oprócz tej akcji był pewny i nie pozwalał się łatwo ogrywać. Trochę gorszy występ niż kilka ostatnich, ale nadal na krytykę zdecydują się głównie malkontenci.
Touré - 7 - Grał niespełna 60 minut (schodził z powodu kontuzji) i pokazał się z bardzo dobrej strony. Pewny, silny i nieustępliwy. Przebieg meczu znów pokazał, że pozycja, na której występuje, nie robi mu różnicy. W swoim stylu aktywny w ofensywie. Jednocześnie trzeba zauważyć, iż Touré stracił aż sześć piłek odzyskując przy tym zaledwie dwie. Wynik bardzo przeciętny, jak na defensywnego pomocnika, zwłaszcza w meczu, w którym przeciwnik odważnie atakuje. Nie był to występ, którym miałby pokazać trenerowi, że jego przeznaczeniem jest pierwsza jedenastka, a Sergio Busquetsa ławka rezerwowych. Nie da się jednak nie zauważyć, że w poczynania ofensywne Yaya wnosi zdecydowanie więcej niż Sergio. Oby szybko wrócił do zdrowia.
Iniesta - 8 - Liczenie asyst i bramek w przypadku Iniesty to pomyłka, podobnie jak próba statystycznego opisu jego gry. Andrés wnosi bowiem do gry zespołu element zaskoczenia, którego statystyki nie są wstanie wyrazić w żaden sposób. Tym razem pomocnik Barcelony zaczął mecz na skrzydle i przez 25 minut pokazał się z dobrej strony. Po czerwonej kartce dla Piqué został przesunięty do środka pola i tam również radził sobie bardzo dobrze. Można powiedzieć, że Andrés utrzymuje wysoką formę. Szkoda, że Keita nie dał mu strzelić bramki, bo chyba tylko tego brakowało w tym meczu Inieście.
Xavi - 8 - W sobotę poznaliśmy to bardziej defensywne usposobione oblicze Xaviego. Bardzo dużo pracował w destrukcji, zanotował aż sześć odbiorów. W decydującym momencie znalazł się jednak pod bramką przeciwnika i strzelił bardzo ważnego gola. Mógł zresztą dokonać tego znacznie wcześniej, ale po doskonałym dośrodkowaniu Ibrahimovicia strzelił głową wprost w bramkarza. Poza tym stracił osiem piłek i został ukarany żółtą kartką za dyskusję z sędzią. Bardzo dobry występ.
Keita - 5 - Nieskuteczny, i to zarówno pod bramką przeciwnika, jak i w destrukcji. Zanotował osiem strat, nie odbierając przy tym ani jednej piłki. Gdy z boiska zszedł Piqué, został jedynym pomocnikiem o zadaniach defensywnych. Nie wywiązywał się z nich za dobrze, co potwierdza wprowadzenie Busquetsa na początku drugiej połowy. Poza tym, zmarnował dwie stuprocentowe sytuacje, których wydaje się że nie można było zepsuć (w drugiej z nich powinien zostawić piłkę Inieście!). Ocena wyjściowa głównie za walkę, bo tego Keicie nigdy odmówić nie można oraz za stwarzanie pozorów, iż na boisku jest wciąż jedenastu zawodników Barcelony poprzez bieganie od jednego do drugiego pola karnego z uporczywością ciągnika rolniczego.
Ibrahimović - 6 - Zanotował sporo strat, jednak zagrał ponownie lepiej niż w poprzednim spotkaniu. Rozgrywał piłkę z kolegami, którzy mogli zaliczyć co najmniej dwie bramki po jego podaniach (zagranie do Messiego po wspaniałej akcji całej drużyny z 18. minuty oraz wrzutka do Xaviego na główkę z 39. minuty)oraz występował w roli pierwszego obrońcy, mocno przeszkadzając Getafe w rozgrywaniu akcji. Po pięknym dograniu z 42. minuty od Messiego wydawało się, że Szwed wreszcie przełamie niemoc strzelecką, jednak zagrał w tej sytuacji niczym nieopierzony boiskowy pisklak. Psycholog Guardiola odnosi kolejne sukcesy, bo Szwed wyeliminował ze swoich poczynań pierwiastek agresji. Zszedł ze względów taktycznych.
Messi - 9 - Motor napędowy wszystkiego, co dobre w poczynaniach ofensywnych zespołu. Raz po raz nękał obronę Getafe oraz Codinę ofensywnymi wejściami oraz strzałami. Znakomicie spełniał rolę jedynego napastnika. W szeregach przeciwnika czynił tyle zamieszania, ile zazwyczaj cały tercet barcelońskich napastników. Niezliczona ilość rajdów skrzydłami, cudowna bramka "rogalikiem" i wyłożenie na tacy piłki Xaviemu. Niesamowity występ Argentyńczyka.
Rezerwowi:
Busquets -6 - Jego wejście w 51. minucie za Ibrahimovica oznaczało zmianę taktyki na bardziej defensywną. Młodzian spełniał swoją rolę na boisku bardzo dobrze, wielokrotnie wstrzymując lub zmuszając do rozciągnięcia akcje podmadryckiej drużyny. Kartkę zarobił próbując nieczysto przerwać kontrę Getafe.
Márquez - 6 -W poczynania defensywy wprowadził dużo spokoju, tak potrzebnego w końcowej fazie meczu. Przez 32 minuty plus część doliczonego czasu gry zdążył zaliczyć kilka bardzo dobrych odbiorów oraz odcinał od podań napastników gości. Na bardzo dobrym występie kładzie się cieniem czerwona kartka oraz rzut karny z ostatnich minut spotkania, jednak wydaje się iż Meksykanin jest usprawiedliwiony faktem, że to nie on złamał linie spalonego (zrobili to Maxwell wraz z Milito), a jedynie próbował nie dopuścić do straty bramki. Karny oraz kartka w pełni uzasadnione.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Ibra 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, Blazeq, challenger
Valdés - 7 - Victor miał w spotkaniu z Getafe sporo pracy. Goście starali się bowiem wykorzystać przewagę jednego zawodnika i odważnie atakowali. W trakcie meczu portero Barcelony musiał interweniować pięciokrotnie, a Soldado zdołał go pokonać dopiero przy okazji rzutu karnego, przerywając tym samym passę meczów bez straconej bramki. Jeśli można coś zarzucić Valdésowi, to kilka niedokładnych wybić piłki. Poza tym elementem spisywał się bardzo dobrze, a dwie interwencje, przy którym łapał piłkę lecącą w powietrzu w skoku dzikiego kota naprawdę mogły ucieszyć oko najbardziej wybrednego fana.
Maxwell - 6 - Rozpoczął mecz bardzo dobrze, włączając się do akcji ofensywnych nie gorzej niż zwykł to robić Dani Alves. Zwłaszcza akcja z 15. minuty była najwyższych technicznych lotów. Utrata jednego zawodnika rozochociła jednak gości i musiał się skupić bardziej na obronie. To spowodowało, iż Barcelona wyglądał niczym ptak z przetrąconym skrzydłem. Rozgrywający Barcelony niejednokrotnie w ostatniej chwili powstrzymywali się przed zagraniem piłki na prawo, gdzie zwyczajowo hasa Alves. Jeśli chodzi o grę w defensywie, Maxwell z całą pewnością nie dorównuje Puyolowi oraz Daniemu, co zaowocowało kilkoma faulami i żółtą kartką oraz paroma spóźnionymi interwencjami. Mimo to niezłe zawody Brazylijczyka, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że była to dla niego pozycja egzotyczna.
Milito - 8 -Zagrał jak profesor. Kiedy faulował to tak, żeby przerwać akcję i nie narazić się na karę sędziego. Praktycznie każdą jego interwencje cechowała niezwykła elegancja. Jeśli decydował się na ryzykowny wślizg w celu powstrzymania groźnej akcji, to robił to skutecznie. Zanotował cztery straty, jednak większość z nich to po prostu niecelne długie podania do napastników. Co najważniejsze, Argentyńczyk był bardzo efektywny w defensywie, mecz zakończył z dziewięcioma odbiorami na koncie i bez żadnej żółtej kartki. Oby tak dalej, a powrót do wyjściowego składu jest nieunikniony.
Piqué - 3 - Na boisku przebywał zaledwie 25 minut. W tym czasie odebrał zaledwie dwie piłki, również dwie stracił. Swój występ zakończył ostrym wejściem w rywala, za co otrzymał czerwoną kartkę i opuścił plac gry. Co prawda nie można Gerardowi odmówić chęci odebrania piłki, jego wślizg był jednak bardzo niebezpieczny i wydaje się, że czerwona kartka nie była karą na wyrost. W takiej sytuacji trudno ocenić jego występ wyżej. Piqué już kilkakrotnie w swojej karierze wchodził w przeciwników tego typu wślizgiem, jednak zawsze były one czyste i w idealnej synchronizacji czasowej. Tym razem wyraźnie się spóźnił. Jego forma martwi, ale wobec powrotu Milito na szczęście nie komplikuje to losów drużyny.
Abidal - 6 - Francuz znów zagrał bardzo solidnie, tym razem popełnił jednak kilka błędów. Przede wszystkim stracił aż siedem piłek, przy czym przynajmniej jedna ze strat mogła się naprawdę źle skończyć. W obronie oprócz tej akcji był pewny i nie pozwalał się łatwo ogrywać. Trochę gorszy występ niż kilka ostatnich, ale nadal na krytykę zdecydują się głównie malkontenci.
Touré - 7 - Grał niespełna 60 minut (schodził z powodu kontuzji) i pokazał się z bardzo dobrej strony. Pewny, silny i nieustępliwy. Przebieg meczu znów pokazał, że pozycja, na której występuje, nie robi mu różnicy. W swoim stylu aktywny w ofensywie. Jednocześnie trzeba zauważyć, iż Touré stracił aż sześć piłek odzyskując przy tym zaledwie dwie. Wynik bardzo przeciętny, jak na defensywnego pomocnika, zwłaszcza w meczu, w którym przeciwnik odważnie atakuje. Nie był to występ, którym miałby pokazać trenerowi, że jego przeznaczeniem jest pierwsza jedenastka, a Sergio Busquetsa ławka rezerwowych. Nie da się jednak nie zauważyć, że w poczynania ofensywne Yaya wnosi zdecydowanie więcej niż Sergio. Oby szybko wrócił do zdrowia.
Iniesta - 8 - Liczenie asyst i bramek w przypadku Iniesty to pomyłka, podobnie jak próba statystycznego opisu jego gry. Andrés wnosi bowiem do gry zespołu element zaskoczenia, którego statystyki nie są wstanie wyrazić w żaden sposób. Tym razem pomocnik Barcelony zaczął mecz na skrzydle i przez 25 minut pokazał się z dobrej strony. Po czerwonej kartce dla Piqué został przesunięty do środka pola i tam również radził sobie bardzo dobrze. Można powiedzieć, że Andrés utrzymuje wysoką formę. Szkoda, że Keita nie dał mu strzelić bramki, bo chyba tylko tego brakowało w tym meczu Inieście.
Xavi - 8 - W sobotę poznaliśmy to bardziej defensywne usposobione oblicze Xaviego. Bardzo dużo pracował w destrukcji, zanotował aż sześć odbiorów. W decydującym momencie znalazł się jednak pod bramką przeciwnika i strzelił bardzo ważnego gola. Mógł zresztą dokonać tego znacznie wcześniej, ale po doskonałym dośrodkowaniu Ibrahimovicia strzelił głową wprost w bramkarza. Poza tym stracił osiem piłek i został ukarany żółtą kartką za dyskusję z sędzią. Bardzo dobry występ.
Keita - 5 - Nieskuteczny, i to zarówno pod bramką przeciwnika, jak i w destrukcji. Zanotował osiem strat, nie odbierając przy tym ani jednej piłki. Gdy z boiska zszedł Piqué, został jedynym pomocnikiem o zadaniach defensywnych. Nie wywiązywał się z nich za dobrze, co potwierdza wprowadzenie Busquetsa na początku drugiej połowy. Poza tym, zmarnował dwie stuprocentowe sytuacje, których wydaje się że nie można było zepsuć (w drugiej z nich powinien zostawić piłkę Inieście!). Ocena wyjściowa głównie za walkę, bo tego Keicie nigdy odmówić nie można oraz za stwarzanie pozorów, iż na boisku jest wciąż jedenastu zawodników Barcelony poprzez bieganie od jednego do drugiego pola karnego z uporczywością ciągnika rolniczego.
Ibrahimović - 6 - Zanotował sporo strat, jednak zagrał ponownie lepiej niż w poprzednim spotkaniu. Rozgrywał piłkę z kolegami, którzy mogli zaliczyć co najmniej dwie bramki po jego podaniach (zagranie do Messiego po wspaniałej akcji całej drużyny z 18. minuty oraz wrzutka do Xaviego na główkę z 39. minuty)oraz występował w roli pierwszego obrońcy, mocno przeszkadzając Getafe w rozgrywaniu akcji. Po pięknym dograniu z 42. minuty od Messiego wydawało się, że Szwed wreszcie przełamie niemoc strzelecką, jednak zagrał w tej sytuacji niczym nieopierzony boiskowy pisklak. Psycholog Guardiola odnosi kolejne sukcesy, bo Szwed wyeliminował ze swoich poczynań pierwiastek agresji. Zszedł ze względów taktycznych.
Messi - 9 - Motor napędowy wszystkiego, co dobre w poczynaniach ofensywnych zespołu. Raz po raz nękał obronę Getafe oraz Codinę ofensywnymi wejściami oraz strzałami. Znakomicie spełniał rolę jedynego napastnika. W szeregach przeciwnika czynił tyle zamieszania, ile zazwyczaj cały tercet barcelońskich napastników. Niezliczona ilość rajdów skrzydłami, cudowna bramka "rogalikiem" i wyłożenie na tacy piłki Xaviemu. Niesamowity występ Argentyńczyka.
Rezerwowi:
Busquets -6 - Jego wejście w 51. minucie za Ibrahimovica oznaczało zmianę taktyki na bardziej defensywną. Młodzian spełniał swoją rolę na boisku bardzo dobrze, wielokrotnie wstrzymując lub zmuszając do rozciągnięcia akcje podmadryckiej drużyny. Kartkę zarobił próbując nieczysto przerwać kontrę Getafe.
Márquez - 6 -W poczynania defensywy wprowadził dużo spokoju, tak potrzebnego w końcowej fazie meczu. Przez 32 minuty plus część doliczonego czasu gry zdążył zaliczyć kilka bardzo dobrych odbiorów oraz odcinał od podań napastników gości. Na bardzo dobrym występie kładzie się cieniem czerwona kartka oraz rzut karny z ostatnich minut spotkania, jednak wydaje się iż Meksykanin jest usprawiedliwiony faktem, że to nie on złamał linie spalonego (zrobili to Maxwell wraz z Milito), a jedynie próbował nie dopuścić do straty bramki. Karny oraz kartka w pełni uzasadnione.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (52)