Hleb: Chodzi o moją karierę

Gołąbka

26 stycznia 2010, 17:54

11 komentarzy
Gdy w lecie przechodził do VfB Stuttgart, niemiecki klub wiązał z nim duże nadzieje. Coś jednak poszło nie tak. Po pierwszej rundzie Stuttgart zajmował daleką pozycję w ligowej tabeli, a Aleksander Hleb grał znacznie poniżej swoich możliwości. Na Białorusina spadła fala krytyki.

W rundzie rewanżowej wypożyczony z Barcelony Hleb ma pokazać, na co go naprawdę stać. Piłkarz odbył już poważną rozmowę z nowym trenerem Christianem Grossem. Obaj chcą, by Stuttgart prezentował się znacznie lepiej niż w pierwszej części sezonu. "W tym półroczu chodzi o utrzymanie VfB w lidze i o moją karierę", zapewnia Hleb, który chciałby znów zagrać w wielkim klubie. "Z tego powodu muszę odnaleźć w rundzie rewanżowej starą formę. Muszę znów się wykazać. Zaczynam wszystko od nowa".

Sport Bild: Panie Hleb, wygląda pan na zmęczonego. Źle pan spał?

Aleksander Hleb: Proszę mi wierzyć, przebudziłem się trzy razy, ponieważ zawsze marzyłem o ciężkim treningu. Nie wiem, kiedy po raz ostatni śniłem o treningu. Pewnie kilka lat temu. Ostatni taki okres przygotowawczy miałem pięć lat temu z trenerem Felixem Magathem.

Trapią pana koszmary związane z walką o utrzymanie w lidze?

Nie, ale musimy piekielnie uważać, żeby nie przespać początku (rundy - przyp. red.). Sytuacja jest niebezpieczna!

Czy treningi Christiana Grossa są faktycznie tak ciężkie jak te za czasów Magatha?

Tak, zdecydowanie. Do tego dochodzą mi jeszcze problemy osobiste. W Arsenalu przez trzy lata nie miałem tak ciężkich treningów. Podczas roku w Barcelonie też nie. Tam wszystko robiliśmy z piłką. W lecie byłem kontuzjowany, więc jest to pierwszy od pięciu lat okres przygotowawczy, podczas którego muszę naprawdę tyrać.

Czy brak dobrego przygotowania fizycznego był powodem tego, że w pierwszej rundzie prezentował się pan znacznie poniżej swoich możliwości?

To była dla mnie bardzo rozczarowująca seria. Przybyłem do klubu jako była gwiazda VfB z Barcelony, drużyny, która wygrała Ligę Mistrzów. Presja była olbrzymia, oczekiwania ogromne. Następnie nie jestem w formie, gram nierówno. To nie było dla mnie łatwe. Jestem teraz w dołku i muszę znów walczyć o dobre imię. Muszę stać się starym Aleksandrem Hlebem. W przeciwnym razie moja kariera może się załamać.

Jak chce pan tego dokonać?

Po pierwsze, poprzez ciężką pracę na treningach. Po drugie, przez to, że dostosuję się do sytuacji i nie będę chciał nic więcej wiedzieć o zainteresowaniu ze strony innych klubów. Ponieważ wypożyczono mnie z Barcelony tylko na rok, pojawiały się czasem myśli: co wydarzy się w lecie? Powiedziałem wszystkim, że nie chcę już więcej o tym słyszeć. Teraz liczy się tylko VfB.

Trener Gross był niezadowolony z pańskiego sposobu trenowania. To prawda, że odbył pan z nim rozmowę?

Tak, spotkaliśmy się i porozmawialiśmy. Był ze mnie niezadowolony. Trener powiedział mi, czego ode mnie oczekuje. To jasne: przy nim nie można spocząć na laurach.

Na jakiej pozycji będzie pan grał w systemie Grossa?

Dla mnie to obojętne.

[źródło: Sport Bild/Zdjęcie: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (11)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze