Kolacja Guardioli i Piqué

Conrado

13 stycznia 2010, 12:53

19 komentarzy
Perfekcję, z jaką do tej pory działała maszyna FC Barcelony klub zawdzięcza na pewno Pepowi Guardioli i jego podejściu do piłkarzy - Mister zawsze stara się mieć wszystko pod kontrolą, nie tylko podczas meczu, ale również w codziennym życiu swoich piłkarzy. Niczym psycholog, jest zdolny zauważyć nawet minimalne spadki ich nastrojów. Niedawno zaobserwował wahanie nastroju Gerarda Piqué, i spędził kilka dni szukając źródła problemów katalońskiego obrońcy.

"Ostrzegawcze światełko" zapaliło się podczas pierwszego meczu w nowym roku, przeciwko Villarreal. Trener zauważył wtedy, że "Piqué AD 2010" nie jest tym samym piłkarzem, co w roku poprzednim. Bez humoru, w złym nastroju, w niczym nie przypominał popularnego "Piquénbauera", który swoimi niezapomnianymi interwencjami wywalczył sobie pewne miejsce w składzie Dumy Katalonii i reprezentacji Hiszpanii. W meczu z "Żółtą Łodzią Podwodną" Piqué nie zawsze radził sobie z atakami rywali, co przykuło uwagę Pepa.

Pierwszym działaniem trenera było pozwolenie Gerardowi na odpoczynek od treningów. Była ku temu idealna okazja, ponieważ zbliżał się mecz pucharowy. Kilka dni później Piqué nadal nie okazywał śladów poprawy, trener nie pozwolił mu więc grać przeciwko Teneryfie, mimo że powołał go do meczowego składu. Pep zdał sobie sprawę, że należy podjąć inne środki w celu zrozumienia problemów zawodnika. W poniedziałek obaj panowie spotkali się na kolacji, aby w spokoju porozmawiać o tym, co trapi gwiazdę FC Barcelony.

Taktyka Pepa nie jest żadną nowinką. W poprzednim sezonie Thierry Henry także czuł się zagubiony na Camp Nou, a spotkanie przy kolacji z trenerem pozwoliło Francuzowi powrócić do wysokiej formy. Udowodnił to, strzelając trzy bramki w meczu z Valencią. Guardiola ma nadzieję, że ta sama taktyka zadziała w przypadku Piqué. Wychowanek Barcelony stanowi o sile obrony klubu, i musi utrzymać wysoką formę, mając na uwadze zbliżające się ważne mecze klubowe oraz Mistrzostwa Świata w RPA.

Od powrotu do Barcelony, Gerard Piqué musiał pogodzić się z życiem na bardzo wysokich obrotach. Był jedną z gwiazd zespołu, który w jednym sezonie zdobył aż sześć tytułów. Dla człowieka, który 2 lutego skończy dopiero 23 lata, może to być zbyt duża presja. Nawet bardziej doświadczeni zawodnicy nie zawsze potrafią radzić sobie z naciskiem publiczności, wymagającej od nich ciągłych sukcesów i gry na najwyższym możliwym poziomie. Pep, jak zwykle, stara się rozwiązać problemy w zalążku.

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (19)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze