Milito wraca do gry
Jedyną dobrą wiadomością wtorkowego wieczoru, był powrót Gabriela Milito do czynnego uprawiania sportu. Mecz z Sevillą to pierwsze oficjalne spotkanie defensora Blaugrany od kwietnia 2008.
Chwilę po 21, światło dzienne ujrzała informacja, że Argentyńczyk wraca do zespołu. Gdy w mediach pojawiła się "11" delegowana przez Pepa Guardiolę do gry w meczu 1/8 finału Copa del Rey, uwagę zwróciła obecność Gabiego wśród graczy pierwszego składu. Po meczu zawodnik powiedział: "Dzisiaj mam już to za sobą i ponownie mogę się czuć jak piłkarz".
68 minut na boisku
Fani Barçy skandowali nazwisko argentyńskiego obrońcy przy każdym jego kontakcie z futbolówką od samego początku meczu. "Czekałem na ten moment przez długi czas", powiedział.
Występ Milito ocenić należy pozytywnie, nie sprawiał on wrażenia zawodnika, który od 20 miesięcy nie wystąpił w oficjalnym meczu. W 68 minucie meczu opuścił murawę Camp Nou, a w jego miejsce na placu gry zameldował się Sergio Busquets. Gabiemu zapisane zostało 50 interwencji i 4 odbiory piłki.
Szczęście w nieszczęściu
Milito przyznał po meczu, że nie może być do końca szczęśliwy. "Z jednej strony wracam do gry i bardzo mnie to cieszy, z drugiej zaś przyniosło to niepożądany skutek. Miejmy nadzieję, że pod koniec tygodnia będziemy szczęśliwsi. Byłoby zupełnie inaczej, gdybyśmy wygrali". Patrząc tylko z tej pozytywnej strony, zawodnik był zadowolony: "Czułem się świetnie, ale przede mną wiele pracy. Muszę odzyskać kondycję", mówił.
Wdzięczny wszystkim
Gabriel Milito skorzystał ze sposobności, by wyrazić uczucia i podziękować wszystkim ludziom, którzy pomogli mu podczas przedłużającej się kontuzji. "Dziękuję wszystkim z klubu: kolegom, trenerom, lekarzom i fizjoterapeutom".
Piłkarz zaznaczył, że nigdy nie przekreślał swoich szans na powrót do gry: "Oczywiście było wiele trudnych momentów, lecz zawsze pozostawałem pełen nadziei, przede wszystkim dzięki ekspertom, którymi byłem otoczony. Pracowałem ciężko i zaufałem im", zakończył.
[źródło: FCBarcelona.com]
Chwilę po 21, światło dzienne ujrzała informacja, że Argentyńczyk wraca do zespołu. Gdy w mediach pojawiła się "11" delegowana przez Pepa Guardiolę do gry w meczu 1/8 finału Copa del Rey, uwagę zwróciła obecność Gabiego wśród graczy pierwszego składu. Po meczu zawodnik powiedział: "Dzisiaj mam już to za sobą i ponownie mogę się czuć jak piłkarz".
68 minut na boisku
Fani Barçy skandowali nazwisko argentyńskiego obrońcy przy każdym jego kontakcie z futbolówką od samego początku meczu. "Czekałem na ten moment przez długi czas", powiedział.
Występ Milito ocenić należy pozytywnie, nie sprawiał on wrażenia zawodnika, który od 20 miesięcy nie wystąpił w oficjalnym meczu. W 68 minucie meczu opuścił murawę Camp Nou, a w jego miejsce na placu gry zameldował się Sergio Busquets. Gabiemu zapisane zostało 50 interwencji i 4 odbiory piłki.
Szczęście w nieszczęściu
Milito przyznał po meczu, że nie może być do końca szczęśliwy. "Z jednej strony wracam do gry i bardzo mnie to cieszy, z drugiej zaś przyniosło to niepożądany skutek. Miejmy nadzieję, że pod koniec tygodnia będziemy szczęśliwsi. Byłoby zupełnie inaczej, gdybyśmy wygrali". Patrząc tylko z tej pozytywnej strony, zawodnik był zadowolony: "Czułem się świetnie, ale przede mną wiele pracy. Muszę odzyskać kondycję", mówił.
Wdzięczny wszystkim
Gabriel Milito skorzystał ze sposobności, by wyrazić uczucia i podziękować wszystkim ludziom, którzy pomogli mu podczas przedłużającej się kontuzji. "Dziękuję wszystkim z klubu: kolegom, trenerom, lekarzom i fizjoterapeutom".
Piłkarz zaznaczył, że nigdy nie przekreślał swoich szans na powrót do gry: "Oczywiście było wiele trudnych momentów, lecz zawsze pozostawałem pełen nadziei, przede wszystkim dzięki ekspertom, którymi byłem otoczony. Pracowałem ciężko i zaufałem im", zakończył.
[źródło: FCBarcelona.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (12)