Oceny za mecz z Villarreal
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Piqué 7, a Messi 5.5".
Oceniający: Blazeq, Challenger.
Valdés - 4 - Tym razem Victor nie był już taki pewny. Przy bramce strzelonej przez Davida Fustera zareagował zdecydowanie zbyt żywiołowo, w skutek czego nie zdążył odpowiednio się ustawić. W drugiej połowie po jego nie najlepszej interwencji, Barcelonę przed utratą bramki uratował Puyol. Ponadto zdarzyło mu się parę niepewnych wybić piłki, czego na szczęście goście nie zdołali wykorzystać. Po stronie pozytywów można by zapisać świetną interwencję z pierwszej połowy przy strzale Nilmara, ale w tej sytuacji sędzia i tak odgwizdał spalonego. Niestety nie był to najlepszy mecz w wykonaniu Valdésa.
Alves - 5 - Bez Messiego Alves prezentował się bardzo mizernie. Co prawda to on dośrodkowywał do Henry'ego w sytuacji, w której bramkę zdobył Pedro, ale później było już tylko gorzej. Dowodem na to niech będzie akcja, po której wyrównał Fuster. Ponadto zanotował 11 strat, a wiele z nich w sytuacjach wręcz niedopuszczalnych i dość łatwo dawał się ogrywać. Brazylijczyk zwykle bronił się przed niskimi ocenami kreatywną grą, dziś niestety i tego zabrakło. Ocena wyjściowa głównie za to, że bez niego jedyna bramka dla Barcelony by nie padła.
Piqué - 5 - Gererd grał tak, jakby każda interwencja sprawiała mu ból. Nie popełniał wielkich błędów, ale często Puyol musiał się sprężać, gdy młodemu obrońcy reprezentacji Hiszpanii zabrakło zdecydowania. Dużo gorzej radził sobie także z wyprowadzaniem piłki. Podobnie jak Puyol stracił sześć piłek, ale odzyskał o cztery mniej od kapitana. Bardzo bezbarwny występ w wykonaniu Gerarda Piqué.
Puyol - 6 - Nie rozkojarzył go kocurek śmigający przez murawę i kapitan Barçy wszedł w mecz udaną interwencją z 5. minuty. Natomiast tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego uratował drużynę wybiciem piłki sprzed linii bramkowej po niefrasobliwej interwencji Valdésa. W międzyczasie bywało różnie. Kapitan stale grał na dużym ryzyku, a jego interwencje były na granicy przepisów. Gdy wszedł ostro barkiem w przeciwnika w polu karnym, kibice zadrżeli, ale gwizdek milczał i należy zapisać tę interwencję po stronie pozytywów. Co by bowiem było, gdyby tego nie zrobił? Zapewne Villarreal wywiózłby z Barcelony komplet punktów. Ponadto kapitan zanotował aż 12 odbiorów, zdecydowanie najwięcej w zespole. Problemem była jednak regularność. Puyol przeplatał świetne interwencje z fatalnymi stratami, a to jest niedopuszczalne w przypadku obrońcy grającego na takim poziomie.
Abidal - 5 - Tym razem wyjątkowo przeciętnie. Asekurował i interweniował, ale też groźnie tracił i spóźniał się za przeciwnikami. Równie zagubiony podczas akcji bramkowej, jak koledzy z linii obrony. To z jego strony poszło dośrodkowanie Caniego zamienione na bramkę przez Fustera. Wielkich indywidualnych błędów jednak nie popełniał.
Sergio Busquets - 5 - Trudno ocenić grę defensywnego pomocnika, gdy na boisku popisuje się głównie efektownymi dryblingami i co jakiś czas notuje głupie straty. Z jego odważnej gry wynikało jednak równie dużo dobrego, co i złego. Dzięki dryblingom młodego reprezentanta Hiszpanii, Barcelonie udawało się wychodzić spod pressingu gości, a trzeba przyznać, że było z tym duży problem. Ponadto odebrał sześć piłek i wygrał kilka ważnych pojedynków główkowych. Z drugiej strony zanotował aż osiem strat, a niektóre mogły się naprawdę źle skończyć. Tak się jednak nie stało, dlatego i ocena nie jest taka niska.
Xavi - 6 - Tradycyjnie szło przez niego większość akcji. Absolutnie genialne podanie przy akcji bramkowej Barçy, gdy kluczowym dograniem uruchomił Alvesa. Poza tym Xavi nie pokazał zbyt wiele. Biorąc pod uwagę fakt, że miał na to pełne 90 minut, to trudno o właściwszą ocenę niż "szóstka".
Jonathan Dos Santos - 6 - Od pierwszych minut pod grą, koledzy częstymi podaniami wyraźnie dodawali mu pewności siebie. Zanotował idealne podanie do Henry'ego w 32. minucie. Równie rzadko tracił, co odzyskiwał piłkę. Ocena troszkę na wyrost, ale warto docenić, że to debiut Jonathana w pierwszej jedenastce. Na tle znamienitych kolegów prezentował się godnie. Nie zawiódł.
Pedro - 7 - Szybko strzelił, jak się później okazało, jedyną bramkę dla Barcelony. Popisał się także efektownym przerzutem piłki do Henry'ego. Później trochę przygasł. Nie znaczy to jednak, że był całkowicie niewidoczny. Uczestniczył w rozgrywaniu piłki. Zaliczył dwa odbiory, przy czym stracił ponad dwukrotnie mniej piłek (5) niż Henry i Ibrahimović. Na pewno nie zawiódł.
Henry - 7 - Bardzo dobry występ francuskiego napastnika. Był najbardziej wyrazistą postacią barcelońskiej ofensywy. Pokazywał się kolegom, nieprzerwanie nękał Javiego Ventę wypadami pod pole karne Lópeza i kąśliwie dośrodkowywał. Fenomenalnie uderzył z podania Alvesa, co Pedro przytomnie wykorzystał. Dobry prognostyk dla Titiego na nowy rok. Niech tylko poprawi skuteczność, ponieważ piłka spadająca na głowę napastnika stojącego kilka metrów od bramki przeciwnika, powinna kończyć w siatce.
Ibrahimović - 3 - Szkoda, że nie trafił w dogodnych sytuacjach w pierwszej odsłonie, pozwoliłoby to na większy spokój w dalszej części meczu. A tak - zrobiło się 1:1 i zaczęły się nerwy. Jego postawa we wczorajszym meczu mogła zirytować niejednego kibica. Choć rolą środkowego napastnika jest wchodzić w pole karne, gdy kolega pędzi skrzydłem, Szwed wolał dreptać przed szesnastką i przyglądać się, jak doskonałe dośrodkowanie jest wybijane przez obrońców. Takim zachowaniem niweczył wysiłki skrzydłowych. Poniewierany przez rywali na przestrzeni całego meczu przy cichej akceptacji arbitra, Zlatan nie wytrzymał w 88. minucie i przestał liczyć się z konsekwencjami. Za brutalne naskoczenie wyprostowanymi nogami na stopy rywala powinien ujrzeć czerwoną kartkę, a i zawieszenie Szweda na kilka spotkań specjalnie by mnie nie zdziwiło. Nawet ta "trója" wydaje się być na wyrost, jeśli dodamy do tego wszystkiego 11 strat, ale powiedzmy, że za wrażenia artystyczne i kilka niezłych podań na nią zasłużył.
Rezerwowi:
Iniesta - 7 - Po godzinie gry zmienił Jonathana i tuż po wejściu na boisko mógł zdobyć bramkę. Niestety, piłka zaplątała mu się pod nogami. Zaledwie pięć minut później po podaniu Henry'ego uderzył w sposób, który przypomniał zeszłoroczny półfinał z Chelsea, ale fantastyczną paradą popisał się López. Znakomicie dogrywał do Ibry w 82. minucie. W pół godziny zdążył się wykazać, więc po kontuzji chyba nie ma już żadnego śladu.
Bojan - bez oceny - Kilka minut do statystyk. Nie ma co oceniać.
[Fot: AS]
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Piqué 7, a Messi 5.5".
Oceniający: Blazeq, Challenger.
Valdés - 4 - Tym razem Victor nie był już taki pewny. Przy bramce strzelonej przez Davida Fustera zareagował zdecydowanie zbyt żywiołowo, w skutek czego nie zdążył odpowiednio się ustawić. W drugiej połowie po jego nie najlepszej interwencji, Barcelonę przed utratą bramki uratował Puyol. Ponadto zdarzyło mu się parę niepewnych wybić piłki, czego na szczęście goście nie zdołali wykorzystać. Po stronie pozytywów można by zapisać świetną interwencję z pierwszej połowy przy strzale Nilmara, ale w tej sytuacji sędzia i tak odgwizdał spalonego. Niestety nie był to najlepszy mecz w wykonaniu Valdésa.
Alves - 5 - Bez Messiego Alves prezentował się bardzo mizernie. Co prawda to on dośrodkowywał do Henry'ego w sytuacji, w której bramkę zdobył Pedro, ale później było już tylko gorzej. Dowodem na to niech będzie akcja, po której wyrównał Fuster. Ponadto zanotował 11 strat, a wiele z nich w sytuacjach wręcz niedopuszczalnych i dość łatwo dawał się ogrywać. Brazylijczyk zwykle bronił się przed niskimi ocenami kreatywną grą, dziś niestety i tego zabrakło. Ocena wyjściowa głównie za to, że bez niego jedyna bramka dla Barcelony by nie padła.
Piqué - 5 - Gererd grał tak, jakby każda interwencja sprawiała mu ból. Nie popełniał wielkich błędów, ale często Puyol musiał się sprężać, gdy młodemu obrońcy reprezentacji Hiszpanii zabrakło zdecydowania. Dużo gorzej radził sobie także z wyprowadzaniem piłki. Podobnie jak Puyol stracił sześć piłek, ale odzyskał o cztery mniej od kapitana. Bardzo bezbarwny występ w wykonaniu Gerarda Piqué.
Puyol - 6 - Nie rozkojarzył go kocurek śmigający przez murawę i kapitan Barçy wszedł w mecz udaną interwencją z 5. minuty. Natomiast tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego uratował drużynę wybiciem piłki sprzed linii bramkowej po niefrasobliwej interwencji Valdésa. W międzyczasie bywało różnie. Kapitan stale grał na dużym ryzyku, a jego interwencje były na granicy przepisów. Gdy wszedł ostro barkiem w przeciwnika w polu karnym, kibice zadrżeli, ale gwizdek milczał i należy zapisać tę interwencję po stronie pozytywów. Co by bowiem było, gdyby tego nie zrobił? Zapewne Villarreal wywiózłby z Barcelony komplet punktów. Ponadto kapitan zanotował aż 12 odbiorów, zdecydowanie najwięcej w zespole. Problemem była jednak regularność. Puyol przeplatał świetne interwencje z fatalnymi stratami, a to jest niedopuszczalne w przypadku obrońcy grającego na takim poziomie.
Abidal - 5 - Tym razem wyjątkowo przeciętnie. Asekurował i interweniował, ale też groźnie tracił i spóźniał się za przeciwnikami. Równie zagubiony podczas akcji bramkowej, jak koledzy z linii obrony. To z jego strony poszło dośrodkowanie Caniego zamienione na bramkę przez Fustera. Wielkich indywidualnych błędów jednak nie popełniał.
Sergio Busquets - 5 - Trudno ocenić grę defensywnego pomocnika, gdy na boisku popisuje się głównie efektownymi dryblingami i co jakiś czas notuje głupie straty. Z jego odważnej gry wynikało jednak równie dużo dobrego, co i złego. Dzięki dryblingom młodego reprezentanta Hiszpanii, Barcelonie udawało się wychodzić spod pressingu gości, a trzeba przyznać, że było z tym duży problem. Ponadto odebrał sześć piłek i wygrał kilka ważnych pojedynków główkowych. Z drugiej strony zanotował aż osiem strat, a niektóre mogły się naprawdę źle skończyć. Tak się jednak nie stało, dlatego i ocena nie jest taka niska.
Xavi - 6 - Tradycyjnie szło przez niego większość akcji. Absolutnie genialne podanie przy akcji bramkowej Barçy, gdy kluczowym dograniem uruchomił Alvesa. Poza tym Xavi nie pokazał zbyt wiele. Biorąc pod uwagę fakt, że miał na to pełne 90 minut, to trudno o właściwszą ocenę niż "szóstka".
Jonathan Dos Santos - 6 - Od pierwszych minut pod grą, koledzy częstymi podaniami wyraźnie dodawali mu pewności siebie. Zanotował idealne podanie do Henry'ego w 32. minucie. Równie rzadko tracił, co odzyskiwał piłkę. Ocena troszkę na wyrost, ale warto docenić, że to debiut Jonathana w pierwszej jedenastce. Na tle znamienitych kolegów prezentował się godnie. Nie zawiódł.
Pedro - 7 - Szybko strzelił, jak się później okazało, jedyną bramkę dla Barcelony. Popisał się także efektownym przerzutem piłki do Henry'ego. Później trochę przygasł. Nie znaczy to jednak, że był całkowicie niewidoczny. Uczestniczył w rozgrywaniu piłki. Zaliczył dwa odbiory, przy czym stracił ponad dwukrotnie mniej piłek (5) niż Henry i Ibrahimović. Na pewno nie zawiódł.
Henry - 7 - Bardzo dobry występ francuskiego napastnika. Był najbardziej wyrazistą postacią barcelońskiej ofensywy. Pokazywał się kolegom, nieprzerwanie nękał Javiego Ventę wypadami pod pole karne Lópeza i kąśliwie dośrodkowywał. Fenomenalnie uderzył z podania Alvesa, co Pedro przytomnie wykorzystał. Dobry prognostyk dla Titiego na nowy rok. Niech tylko poprawi skuteczność, ponieważ piłka spadająca na głowę napastnika stojącego kilka metrów od bramki przeciwnika, powinna kończyć w siatce.
Ibrahimović - 3 - Szkoda, że nie trafił w dogodnych sytuacjach w pierwszej odsłonie, pozwoliłoby to na większy spokój w dalszej części meczu. A tak - zrobiło się 1:1 i zaczęły się nerwy. Jego postawa we wczorajszym meczu mogła zirytować niejednego kibica. Choć rolą środkowego napastnika jest wchodzić w pole karne, gdy kolega pędzi skrzydłem, Szwed wolał dreptać przed szesnastką i przyglądać się, jak doskonałe dośrodkowanie jest wybijane przez obrońców. Takim zachowaniem niweczył wysiłki skrzydłowych. Poniewierany przez rywali na przestrzeni całego meczu przy cichej akceptacji arbitra, Zlatan nie wytrzymał w 88. minucie i przestał liczyć się z konsekwencjami. Za brutalne naskoczenie wyprostowanymi nogami na stopy rywala powinien ujrzeć czerwoną kartkę, a i zawieszenie Szweda na kilka spotkań specjalnie by mnie nie zdziwiło. Nawet ta "trója" wydaje się być na wyrost, jeśli dodamy do tego wszystkiego 11 strat, ale powiedzmy, że za wrażenia artystyczne i kilka niezłych podań na nią zasłużył.
Rezerwowi:
Iniesta - 7 - Po godzinie gry zmienił Jonathana i tuż po wejściu na boisko mógł zdobyć bramkę. Niestety, piłka zaplątała mu się pod nogami. Zaledwie pięć minut później po podaniu Henry'ego uderzył w sposób, który przypomniał zeszłoroczny półfinał z Chelsea, ale fantastyczną paradą popisał się López. Znakomicie dogrywał do Ibry w 82. minucie. W pół godziny zdążył się wykazać, więc po kontuzji chyba nie ma już żadnego śladu.
Bojan - bez oceny - Kilka minut do statystyk. Nie ma co oceniać.
[Fot: AS]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (117)