Czas rozliczeń: Gran Derbi!

Rozwad

26 grudnia 2009, 20:53

71 komentarzy
Niedziela. 27 grudnia. Właśnie tego dnia oczy całego sportowego świata zwrócą się w kierunku Madrytu. Tak, oczy całego świata, nie tylko koszykarskiego, bo wielkie Gran Derbi to więcej niż mecz basketu. Palacio Vistalegre - to miejsce boju o coś więcej, niż miano najlepszej drużyny w hiszpańskiej ACB. Właśnie w tej 15-tysięcznej hali koszykarscy gladiatorzy będą walczyli o honor, szacunek i chwałę, bo Święta Wojna trwa, a zwaśnione katalońskie i madryckie narody wciąż nie mogą (i nie chcą) podać sobie dłoni. Czy to dziwne? Nie, bo historia zbyt wiele spamiętała.

Regal FC Barcelona w obecnym sezonie to niepodważalnie najlepsza drużyna Starego Kontynentu. Katalończycy w lidze przegrali tylko jedno spotkanie (sensacyjnie z Gran Canaria 2014; bilans: 12-1), a w koszykarskiej Lidze Mistrzów wciąż są niepokonani (bilans: 8-0). W niedawno rozegranym spotkaniu z mającym mistrzowskie aspiracje Montepaschi Siena, Barça rozgromiła włoskiego potentata 84:65 w jego własnej hali. Jest to jedyna porażka Mistrza Włoch w sezonie, który legitymuje się bilansem 7-1 w Eurolidze i 11-0 we włoskiej Seria A. To pokazuje siłę Blaugrany i jej dominację nad innymi europejskimi potęgami.

Siłą podopiecznych Xaviego Pascuala jest niebywała głębia składu. Kataloński szkoleniowiec ma do dyspozycji wielu równorzędnych graczy i świetnie nimi dyryguje. Rzadko który z zawodników wybija się ponad partnerów z drużyny... no, może oprócz Navarro, który jest przecież koszykarskim wirtuozem i liderem katalońskiego zespołu. Jest również - co jest ciekawostką - najlepiej punktującym zawodnikiem w historii Gran Derbi. Katalończyk dotychczas w meczach z Realem zdobył 438 punktów. Drugi w klasyfikacji, daleko za plecami La Bomby znajduje się były zawodnik Królewskich, Joe Arlauckas, który rzucił 364 oczka. Po krótkiej odskoczni historycznej pragnę powrócić do poprzedniego wątku i do podsumować: W dzisiejszym baskecie coraz mniej miejsca jest dla gwiazd, a coraz większe znaczenie ma zespół i właśnie Barça jest doskonałym na to przykładem.

Real Madryt to również wielka koszykarska potęga. Po nieudanych dwóch ostatnich sezonach zarząd Królewskich zdecydował się zainwestować dużo pieniędzy w sprowadzenia nowych zawodników i nowego wybitnego trenera. Miejsce na ławce trenerskiej zajął legendarny Ettore Messina - mistrz gry taktycznej i wielki fachowiec w tworzeniu mistrzowskich zespołów. Pablo Prigioni, Sergi Vidal, Travis Hansen, Jorge Garbajosa, Dariusz Ławrynowicz... to tylko niektórzy gracze sprowadzeni do Madrytu tego lata.

Jak dotychczas mechanizm Messiny działa poprawnie, lecz bez żadnych fajerwerków. Madryt gra basket toporny, aczkolwiek bardzo skuteczny. Na przełomie października i grudnia Real zanotował fantastyczny serial zwycięstw 13-0. Jednak po wiktorii z Pamesą Valencia przyszła pora na porażkę w Gdynii z Asseco Prokomem (76:82). Ten moment można nazwać przełomowym, bo była to pierwsza oznaka "zapowietrzenia się" Królewskich. Następnie przyszła klęska po dogrywce z Xacobeo Blu:Sens (68:78). Po tych dwóch porażkach podopieczni Messiny udali się w podróż do Aten na mecz z Mistrzami Europy, Panathinaikosem. Niespodziewanie Królewscy ograli Mistrzów Grecji (76:67), a madrycka prasa ogłosiła koniec kryzysu. Jednak były to zbyt buńczuczne zapowiedzi, gdyż dwa dni później Real skompromitował się w Vitorii przegrywając z Caja Laboral (62:80).

Tak więc faworytem - przynajmniej na papierze - jest Barcelona. Jednak, czy jakikolwiek europejski zespół może być faworytem przed starciem w twierdzy Palacio Vistalegre? Barça gra świetnie, efektownie i skutecznie. Real zaś jest nieprzewidywalny, jego dyspozycja to istna sinusoida na co doskonałym dowodem są jego ostatnie rezultaty.

Zawodnicy i trenerzy obu zespołów wypowiadają się z szacunkiem do rywala. W światku medialnym nie ma żadnych skandali względem niedzielnego spotkania. Garbajosa i Reyes mówią, że spotkanie z Barceloną pokaże na co stać Real Madryt w obecnym sezonie. Mickeal wychwala pod niebiosa Prigioniego oraz Vidala (byłych klubowych kolegów). Odrobinę odważniej wypowiadają się Ettore Messina oraz Roger Grimau. Trener Królewskich przyznaje, że jego zespół jest w stanie pokonać Barce, a kapitan Barçy głośno grzmi: Zdobycie Madrytu jest możliwe. Kto będzie miał rację? O tym wszystkim zadecydują ludzie na parkiecie już w niedzielę o godzinie 20.30. Kolejny epizod starć katalońsko-madryckich przed nami. W ostatnich pojedynkach to Katalończycy byli lepsi. Oby tym razem nie było inaczej.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (71)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze