Derby dla Barcelony; Barca-Real 1:0!

Gołąbka

29 listopada 2009, 18:26

1349 komentarzy
29 listopada 1899 roku Hans Gamper wraz z kilkoma Anglikami założył w Barcelonie klub piłkarski. W 110. rocznicę tego wydarzenia zawodnicy Dumy Katalonii sprawili sobie i milionom culés najpiękniejszy prezent, pokonując na Camp Nou odwiecznego rywala, Real Madryt.

Na ten mecz czekał cały świat. Jak informował dziś kataloński Sport, spotkanie miało zgromadzić przed telewizorami aż miliard widzów - fanów futbolu spragnionych pięknej gry i niepowtarzalnych emocji, których dostarczyć mogą jedynie Derby Europy. Wszak, jak powiedział były piłkarz Barçy Gary Lineker, El Clasico "to coś więcej niż mecz".

Do ostatniej chwili przed rozpoczęciem meczu ważyły się losy Leo Messiego i Zlatana Ibrahimovicia. Barcelońscy medycy robili co mogli, by wracający do zdrowia po kontuzji gracze mogli zmierzyć się z galaktyczną armią Florentino Péreza. Pep Guardiola zdecydował, że od pierwszej minuty na boisku przebywać będzie Argentyńczyk, który wraz z Andrésem Iniestą i Thierry'm Henry miał tworzyć linię ataku.

W pierwszych minutach gry goście ze stolicy Hiszpanii starali się wybić Barcelonę z jej rytmu, co udawało im się dzięki dobrej grze w defensywie. W piątej minucie Valdés przechwycił nieudane zagranie Kaki do Higuaína. Chwilę później Real znów ruszył na bramkę Barcelony. Lewym skrzydłem popędził Cristiano Ronaldo, minął Puyola i odegrał piłkę do Marcelo. Ten jednak posłał futbolówkę w trybuny. Odpowiedzią Barçy była akcja Messiego i Henry'ego, ale zagranie Francuza nie sprawiło problemu bramkarzowi reprezentacji Hiszpanii. Szczęścia próbował również Xavi, ale jego strzał z dystansu przeleciał nad poprzeczką.

W 11. minucie za faul Busquetsa na Ronaldo sędzia podyktował rzut wolny dla Królewskich. W asyście ogłuszających gwizdów katalońskiej publiczności, Portugalczyk posłał piłkę prosto w mur. Po chwili ofensywnym wyjściem popisał się Sergio Ramos, jednak Higuaín, który był adresatem podania, był na spalonym. Na ataki Realu próbowali odpowiedzieć Xavi i Iniesta. Andrés zagrał prostopadłą piłkę do Xaviego, ale znów szybszy okazał się Casillas.

W 20. minucie Real miał doskonałą okazję do objęcia prowadzenia. Kaká minął Piqué i wyłożył piłkę Cristiano Ronaldo, jednak strzał Portugalczyka fantastycznie obronił nogą Valdés. Już po chwili wyjście bramkarza ponownie uratowało Barcelonę przed stratą gola. Kilka minut później Kaká zagrał piłkę do niekrytego Marcelo, którego strzał ofiarnie zablokował Puyol. Na tym etapie meczu Barça grała nerwowo, łatwo traciła piłkę, widoczny był brak Ibrahimovica.

Choć w ostatnich minutach pierwszej połowy szczęścia próbowali Henry, Iniesta i Marcelo, po 45. minutach gry na Camp Nou był bezbramkowy remis. Lepsze wrażenie sprawiał Real, a Barcelona prezentowała się poniżej oczekiwań.

Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły w takich samych składach. Przed przerwą realizator pokazał nam Pepa skrzętnie notującego uwagi dotyczące gry swoich podopiecznych i widać było, że rozmowa w szatni odniosła rezultaty, gdyż Barcelona była aktywniejsza na boisku. W 48. minucie żółtą kartkę za faul na Messim otrzymał Lass Diarra, a chwilę później arbiter ukarał Busquetsa, który taktycznym faulem zatrzymał Cristiano Ronaldo. W 52. minucie na boisku pojawił się wyczekiwany przez culés Zlatan Ibrahimović, który zmienił złapanego kilka razy na spalonym Henry'ego. Okazało się, że wpuszczenie Szweda było strzałem w dziesiątkę. Kilka minut po wejściu na murawę Ibra wykorzystał dobre dośrodkowanie Alvesa i uderzając z pierwszej piłki, umieścił piłkę w siatce, doprowadzając do wybuchu radości na wypełnionym po brzegi Camp Nou. Barcelona zaczęła grać luźniej, spokojnie konstruowała kolejne akcje.

W 63. minucie za zagranie ręką drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Sergio Busquets i od tego momentu Katalończycy musieli radzić sobie w dziesiątkę. Okazji do strzelenia gola szukał Ronaldo, jednak jego drybling kapitalnie przerwał Gerard Piqué. Chwilę później posłał piłkę w pole karne, Portugalczyk strzelał głowa, ale na szczęście piłka przeleciała nad bramką. W 66' obaj trenerzy zdecydowali się na zmiany. Pep Guardiola wprowadził na boisko Touré za Keitę, a w Realu Benzema zmienił Ronaldo. Młody Francuz od razu ruszył w pole karne Barçy, ale jego akcję przerwał... Iniesta.

Dwie minuty później Duma Katalonii miała doskonałą okazję na podwyższenie prowadzenia. Po faulu Pepe z rzutu wolnego dośrodkowywał Xavi, głową strzelał Piqué i od drugiego gola Barçę dzieliły centymetry. Akcja szybko przeniosła się pod pole karne Barcelony. Na 11 metrze Kaká zagrał do Benzemy, ale po raz kolejny kapitalnie interweniował Puyol. Francuz próbował jeszcze strzelić z narożnika pola karnego, ale piłka poleciała w trybuny. W 74. minucie Pellegrini, który przed meczem mówił: "inny wynik niż wygrana nigdy mnie nie zadowala", postawił wszystko na jedną kartę. Obrońca Arbeloa został zmieniony przez legendę madryckiego klubu, Raula.

Okazję na zdobycie gola dla Barçy miał Eric Abidal, który strzelając z ostrego kąta, minimalnie posłał piłkę obok słupka. Znakomitą szansę miał też Real. Po strzale Kaki piłka została wybita na rzut rożny. Futbolówkę dostaje znajdujący się na piątym metrze Benzema, ale naciskany przez Piqué, posyła ją nad poprzeczką. Obie drużyny wymieniały ciosy. W 89. minucie Leo Messi mógł rozstrzygnąć losy spotkania. Po zagraniu Alvesa, Argentyńczyk miał przed sobą tylko Casillasa, ale górą z tego pojedynku wyszedł Hiszpan. W 90' liczba piłkarzy w obu drużynach wyrównała się, gdyż drugą żółtą kartkę za faul na Xavim obejrzał Lass Diarra. Po trzech doliczonych minutach gwizdek pana Alberto Undiano Mallenco zabrzmiał ostatni raz i zwycięstwo Barçy w 159. ligowych Gran Derbi stało się faktem.

Duży wkład w wygraną wnieśli fenomenalni Puyol i Piqué, którzy swoimi interwencjami kilka razy ratowali Katalończyków przed utratą bramki. W meczu, który trzymał w napięciu do ostatniej minuty, nie brakowało dramaturgii. Losy spotkania odmienił debiutujący w El Clasico Zlatan Ibrahimović, a jego gol sprawił, że Barça powróciła na fotel lidera La Liga. Co się dzieje teraz w Katalonii? Z pewnością pod fontanną Canaletes trwa wielka fiesta w barwach blaugrana. Świętujmy więc i my!

Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Puyol, Abidal, Busquets, Xavi, Keita (Touré 66'), Messi, Henry (Ibrahimović 52') i Iniesta.

Ławka rezerwowych: Pinto, Maxwell, Márquez, Czyhrynski, Touré, Ibrahimovic i Pedro

Real: Casillas, Ramos, Pepe, Albiol, Arbeloa (Raul 74'), Lass, Xabi Alonso, Marcelo, Kaká, Cristiano Ronaldo (Benzema 66') i Higuaín.

Ławka rezerwowych: Dudek, Garay, Diarra, Granero, Drenthe, Raul, Benzema

Sędzia: Alberto Undiano Mallenco
Kartki: Busquets (51', 62'), Raul Albiol (40'), Pepe (69'), Arbeloa (34'), Lass Diarra (48', 90'), Marcelo (79')
Gole: Ibrahimović (56')
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1349)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze