Cesc bronią wyborczą... Laporty
Jeżeli jest piłkarz, którego Barcelona powinna kupić w zimowym oknie transferowym, pozostaje nim Cesc Fabregas. Prezes Joan Laporta nie ukrywa swojej sympatii do pomocnika Arsenalu i czyni to do tego stopnia, że kilkukrotnie powiedział już, iż posiada on "DNA Barçy".
Cesc na pewno będzie transferowym celem wszystkich, którzy wystartują w przyszłorocznych wyborach prezydenckich w Barcelonie. Chyba że wcześniej jego transferu dokona Laporta, który tym samym upiekłby dwie pieczenie na jednym ogniu. Przede wszystkim wzmocniłby zespół Guardioli świetnym piłkarzem, a przy tym pozostawiłby po sobie znakomity obraz, co uczyniłoby faworytem do objęcia prezesury w klubie kandydata z ramienia obecnego zarządu.
Prezes Barçy podejmie próbę sprowadzenia Fabregasa w styczniu. Na przeszkodzie na pewno stanie, tak jak latem tego roku, Arsene Wenger. To właśnie francuski menedżer zapobiegł transferowi Katalończyka, po tym jak Txiki Begiristain i Laporta osiągnęli wstępne porozumienie w agentem piłkarza, Darrenem Deinem. "Nie" ze strony Wengera było stanowcze i nie zmieniła tego nawet kolejna próba Laporty, tym razem przy okazji meczu el. Ligi Mistrzów, w którym Arsenal grał z Celtikiem.
Z biegiem czasu powrót Cesca do klubu, który opuścił pięć lat temu, staje się jednak coraz bardziej realny. Jego zakup ma dla Barçy zdecydowanie więcej plusów niż minusów, chociaż jednym z tych ostatnich będzie na pewno wysoka cena. Drugim, który na rękę jest sceptykom, ma być fakt, iż w 2004 roku opuścił klub, w którym od najmłodszych lat szkolił się w La Masia.
Ale nic nie zmieni faktu, że Cesc idealnie pasuje do filozofii gry Barcelony. Pewne jest, iż czas na adaptację do stylu gry drużyny Guardioli byłby minimalny. Do tego w szatni Katalończyk miałby wielu przyjaciół, z którymi zna się również z reprezentacji. Najlepszym przykładem na udany powrót jest Gerard Piqué, który przeszło rok temu trafił na Camp Nou, a teraz to od niego zaczyna się ustalanie wyjściowej jedenastki.
Cesc może grać na każdej pozycji w drugiej linii. Jego transfer będzie inwestycją długoterminową, co oznacza, że za kilka lat stanie się w Barcelonie naturalnym następcą Xaviego. Laporta nie zamierza przepuścić takiej okazji.
[źródło: Mundo Deportivo]
Cesc na pewno będzie transferowym celem wszystkich, którzy wystartują w przyszłorocznych wyborach prezydenckich w Barcelonie. Chyba że wcześniej jego transferu dokona Laporta, który tym samym upiekłby dwie pieczenie na jednym ogniu. Przede wszystkim wzmocniłby zespół Guardioli świetnym piłkarzem, a przy tym pozostawiłby po sobie znakomity obraz, co uczyniłoby faworytem do objęcia prezesury w klubie kandydata z ramienia obecnego zarządu.
Prezes Barçy podejmie próbę sprowadzenia Fabregasa w styczniu. Na przeszkodzie na pewno stanie, tak jak latem tego roku, Arsene Wenger. To właśnie francuski menedżer zapobiegł transferowi Katalończyka, po tym jak Txiki Begiristain i Laporta osiągnęli wstępne porozumienie w agentem piłkarza, Darrenem Deinem. "Nie" ze strony Wengera było stanowcze i nie zmieniła tego nawet kolejna próba Laporty, tym razem przy okazji meczu el. Ligi Mistrzów, w którym Arsenal grał z Celtikiem.
Z biegiem czasu powrót Cesca do klubu, który opuścił pięć lat temu, staje się jednak coraz bardziej realny. Jego zakup ma dla Barçy zdecydowanie więcej plusów niż minusów, chociaż jednym z tych ostatnich będzie na pewno wysoka cena. Drugim, który na rękę jest sceptykom, ma być fakt, iż w 2004 roku opuścił klub, w którym od najmłodszych lat szkolił się w La Masia.
Ale nic nie zmieni faktu, że Cesc idealnie pasuje do filozofii gry Barcelony. Pewne jest, iż czas na adaptację do stylu gry drużyny Guardioli byłby minimalny. Do tego w szatni Katalończyk miałby wielu przyjaciół, z którymi zna się również z reprezentacji. Najlepszym przykładem na udany powrót jest Gerard Piqué, który przeszło rok temu trafił na Camp Nou, a teraz to od niego zaczyna się ustalanie wyjściowej jedenastki.
Cesc może grać na każdej pozycji w drugiej linii. Jego transfer będzie inwestycją długoterminową, co oznacza, że za kilka lat stanie się w Barcelonie naturalnym następcą Xaviego. Laporta nie zamierza przepuścić takiej okazji.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (30)