Ochrona Gerarda Piqué
W obliczu fantastycznych występów w zeszłym sezonie, Gerard Piqué pokazał, że może stać się jednym z najlepszych obrońców w historii klubu. Z tego powodu władze FC Barcelony zwróciły uwagę na konieczność nowej umowy dla zaledwie 22-letniego gracza, która w pewnym sensie stała się już nieaktualna. Nie dlatego, że sam Piqué mówił coś o zmianie klubu (w rzeczywistości głównym argumentem sprowadzenia go z powrotem z Manchesteru było pragnienie budowania zespołu na wychowankach), ale dlatego, żeby uniknąć konfliktu interesów i zniechęcić potencjalnych kupców, którzy mogliby zburzyć spokój nie tylko Piqué, ale też jego agenta, Arturo Canalesa.
Faktem jest, że Piqué ma wpisaną kwotę odstępnego rzędu 50 milionów euro. W ubiegłym sezonie wydawało się, iż jest to i tak sporo za dużo niż trzeba, ale dziś, wobec fantastycznej postawy piłkarza, takie pieniądze mogłoby wyłożyć na stół wielu finansowych gigantów europejskiego futbolu. Nad transferem Piqué zastanawiał się Florentino Pérez, co sam zawodnik potwierdził niegdyś na łamach Mundo Deportivo.
Kontrakt Piqué z Barceloną obowiązuje do 30 czerwca 2012 roku, a klub nie rozpoczął jeszcze negocjacji z nim i jego agentem, tylko dlatego, że wciąż trwają zaawansowane rozmowy z innymi piłkarzami. W ostatnich miesiącach pomyślnie zamknięto sprawy Touré, Valdésa, Pedro i Messiego, a oczekuje się niedługo na zakończenie negocjacji z Iniestą, Puyolem i Márquezem. Kiedy to nastąpi, klub rozpocznie operację pod nazwą "Gerard Piqué".
Mało kto wyobrażał sobie, że młody Katalończyk tak dobrze będzie sobie poczynać w środku obrony. Piqué wrócił do Barcelony w 2008 za 5 milionów plus 2 miliony tzw. zmiennych. Włodarze Barçy widzieli w nim wysokiego defensora, który będzie się wciąż rozwijał. Do gry na jego pozycji było wtedy aż 4 piłkarzy - Puyol, Márquez, Milito, czy nawet Martín Cáceres. Jednak niezwykły sezon Piqué spowodował, że to on jest teraz postacią numer jeden w barcelońskiej obronie.
[źródło: Mundo Deportivo]
Faktem jest, że Piqué ma wpisaną kwotę odstępnego rzędu 50 milionów euro. W ubiegłym sezonie wydawało się, iż jest to i tak sporo za dużo niż trzeba, ale dziś, wobec fantastycznej postawy piłkarza, takie pieniądze mogłoby wyłożyć na stół wielu finansowych gigantów europejskiego futbolu. Nad transferem Piqué zastanawiał się Florentino Pérez, co sam zawodnik potwierdził niegdyś na łamach Mundo Deportivo.
Kontrakt Piqué z Barceloną obowiązuje do 30 czerwca 2012 roku, a klub nie rozpoczął jeszcze negocjacji z nim i jego agentem, tylko dlatego, że wciąż trwają zaawansowane rozmowy z innymi piłkarzami. W ostatnich miesiącach pomyślnie zamknięto sprawy Touré, Valdésa, Pedro i Messiego, a oczekuje się niedługo na zakończenie negocjacji z Iniestą, Puyolem i Márquezem. Kiedy to nastąpi, klub rozpocznie operację pod nazwą "Gerard Piqué".
Mało kto wyobrażał sobie, że młody Katalończyk tak dobrze będzie sobie poczynać w środku obrony. Piqué wrócił do Barcelony w 2008 za 5 milionów plus 2 miliony tzw. zmiennych. Włodarze Barçy widzieli w nim wysokiego defensora, który będzie się wciąż rozwijał. Do gry na jego pozycji było wtedy aż 4 piłkarzy - Puyol, Márquez, Milito, czy nawet Martín Cáceres. Jednak niezwykły sezon Piqué spowodował, że to on jest teraz postacią numer jeden w barcelońskiej obronie.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (17)