Ibra obiecuje więcej
Zlatan Ibrahimovic nie udziela się zbytnio w mediach. Szwed woli używać futbolu jako sposobu na porozumiewanie się z otoczeniem. Przesłanie, które wysłał do kibiców w poniedziałek, było proste - nie przejmując się porównaniami, nie popadając w obsesję na punkcie wyrównywania rekordów swojego poprzednika, nie czując presji związanej z występami jako napastnik najlepszego klubu Europy - Zlatan przybył do stolicy Katalonii, aby zapisać się złotymi zgłoskami w historii klubu.
W meczu ze Sportingiem, niesiony dopingiem publiczności, zanotował swoje pierwsze trafienie w koszulce Barcelony. Debiutancki gol w 82. minucie spotkania na Camp Nou pozwolił mu przeżyć niezapomniane chwile, wraz z wiwatującymi na jego cześć culés. Po strzeleniu bramki, długo leżał na murawie z rękami wyciągniętymi w górę, ku niebu. Po meczu zapowiedział, że właśnie rozwiązał się worek z bramkami i obiecał kibicom dużo więcej trafień.
"Odkąd tu przyszedłem, zauważyłem że ludzie oczekują ode mnie jak najwięcej goli. To mnie dopingowało i bardzo mi pomogło", przyznał Szwed po meczu. "Wsparcie publiczności jest najlepiej motywującym czynnikiem, chciałbym im z całego serca podziękować. Tę bramkę dedykuję wszystkim fanom Barcelony. Ludzie tutaj są bardzo mili i pomocni, dużo zawdzięczam im tak ja sam, jak i cała moja rodzina. Dzięki nim życie w Barcelonie staje się coraz łatwiejsze".
Podczas prezentacji na Camp Nou, która przyciągnęła rekordową rzeszę sympatyków FC Barcelony, Zlatan poprosił wszystkich o cierpliwość. Obiecał pracować wytrwale, aby jak najszybciej zaadaptować się do zespołu. Po strzeleniu bramki przyznał: "Teraz czuję się lepiej". Szwed odnalazł się w zespole o wiele szybciej, niż w mieście - do tej pory nie może zdecydować się, czy zamieszkać w centrum Barcelony, czy w posiadłości w Castelldefels.
Ibra powiedział, że do tej pory nie poznaliśmy go z najlepszej strony. Kiedy zakończył rehabilitację po operacji ręki, przyznał: "Jestem obecnie w 60-70% przygotowany do gry pod względem fizycznym". Zawsze był zdania, że nie należy przyspieszać procesu adaptacji do nowego zespołu. W poniedziałek, po rozegraniu pierwszego meczu w FC Barcelonie w pełnym wymiarze czasowym, powiedział: "Jestem zadowolony z mojej formy, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że dopiero od dwóch tygodni pracuję na pełnych obrotach".
Szwed powiedział dziennikarzom, że po strzeleniu bramki w meczu ze Sportingiem nie leżał na murawie po to, aby w ten sposób celebrować gola. Był po prostu wykończony, po wysiłkach włożonych w grę przeciwko drużynie z Gijon oraz w walkę z Szachtarem w Monako. "Byłem zupełnie wycieńczony. Myślałem, że nie będę mógł więcej biegać".
Mimo że nie czuł się w stu procentach silny fizycznie, rozegrał całe spotkanie ze Sportingiem i walczył "na całego". "Miałem dużo okazji strzeleckich, ale to normalne - kiedy biegasz po boisku przez pełne 90 minut, to okazje muszą się przytrafiać. Wypracowywanie akcji i strzelanie na bramkę to moje dwa najważniejsze zadania jako napastnika. Aby lepiej zgrać się z resztą chłopaków, poznać ich styl gry, potrzebuję więcej czasu na boisku. To dobrze, że gramy tak dużo meczy. Dzięki temu ciało wpada w rytm gry i przyzwyczaja się do wysiłku, a wtedy wszystko na boisku staje się łatwiejsze".
Niestety, przerwa w rozgrywkach ligowych, związana z powołaniem zawodników na mecze reprezentacji, zakłóciła proces przyzwyczajania się zawodnika do klubu i poznawania miasta. Po powrocie do Barcelony, kolejna szansa na strzelenie bramki nadarzy się w Madrycie, w meczu z Getafe. Potem, 16 września, Ibra spotka się ze starymi kolegami, ponieważ Barcelona zmierzy się na San Siro z Interem w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Po trzech sezonach spędzonych w barwach zespołu z Mediolanu nie ukrywa, że będzie to dla niego wyjątkowy mecz. "Żyłem w Mediolanie przez pewien czas i zostawiłem tam przyjaciół. To będzie wyjątkowe uczucie, wrócić na San Siro".
[źródło: Sport]
W meczu ze Sportingiem, niesiony dopingiem publiczności, zanotował swoje pierwsze trafienie w koszulce Barcelony. Debiutancki gol w 82. minucie spotkania na Camp Nou pozwolił mu przeżyć niezapomniane chwile, wraz z wiwatującymi na jego cześć culés. Po strzeleniu bramki, długo leżał na murawie z rękami wyciągniętymi w górę, ku niebu. Po meczu zapowiedział, że właśnie rozwiązał się worek z bramkami i obiecał kibicom dużo więcej trafień.
"Odkąd tu przyszedłem, zauważyłem że ludzie oczekują ode mnie jak najwięcej goli. To mnie dopingowało i bardzo mi pomogło", przyznał Szwed po meczu. "Wsparcie publiczności jest najlepiej motywującym czynnikiem, chciałbym im z całego serca podziękować. Tę bramkę dedykuję wszystkim fanom Barcelony. Ludzie tutaj są bardzo mili i pomocni, dużo zawdzięczam im tak ja sam, jak i cała moja rodzina. Dzięki nim życie w Barcelonie staje się coraz łatwiejsze".
Podczas prezentacji na Camp Nou, która przyciągnęła rekordową rzeszę sympatyków FC Barcelony, Zlatan poprosił wszystkich o cierpliwość. Obiecał pracować wytrwale, aby jak najszybciej zaadaptować się do zespołu. Po strzeleniu bramki przyznał: "Teraz czuję się lepiej". Szwed odnalazł się w zespole o wiele szybciej, niż w mieście - do tej pory nie może zdecydować się, czy zamieszkać w centrum Barcelony, czy w posiadłości w Castelldefels.
Ibra powiedział, że do tej pory nie poznaliśmy go z najlepszej strony. Kiedy zakończył rehabilitację po operacji ręki, przyznał: "Jestem obecnie w 60-70% przygotowany do gry pod względem fizycznym". Zawsze był zdania, że nie należy przyspieszać procesu adaptacji do nowego zespołu. W poniedziałek, po rozegraniu pierwszego meczu w FC Barcelonie w pełnym wymiarze czasowym, powiedział: "Jestem zadowolony z mojej formy, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że dopiero od dwóch tygodni pracuję na pełnych obrotach".
Szwed powiedział dziennikarzom, że po strzeleniu bramki w meczu ze Sportingiem nie leżał na murawie po to, aby w ten sposób celebrować gola. Był po prostu wykończony, po wysiłkach włożonych w grę przeciwko drużynie z Gijon oraz w walkę z Szachtarem w Monako. "Byłem zupełnie wycieńczony. Myślałem, że nie będę mógł więcej biegać".
Mimo że nie czuł się w stu procentach silny fizycznie, rozegrał całe spotkanie ze Sportingiem i walczył "na całego". "Miałem dużo okazji strzeleckich, ale to normalne - kiedy biegasz po boisku przez pełne 90 minut, to okazje muszą się przytrafiać. Wypracowywanie akcji i strzelanie na bramkę to moje dwa najważniejsze zadania jako napastnika. Aby lepiej zgrać się z resztą chłopaków, poznać ich styl gry, potrzebuję więcej czasu na boisku. To dobrze, że gramy tak dużo meczy. Dzięki temu ciało wpada w rytm gry i przyzwyczaja się do wysiłku, a wtedy wszystko na boisku staje się łatwiejsze".
Niestety, przerwa w rozgrywkach ligowych, związana z powołaniem zawodników na mecze reprezentacji, zakłóciła proces przyzwyczajania się zawodnika do klubu i poznawania miasta. Po powrocie do Barcelony, kolejna szansa na strzelenie bramki nadarzy się w Madrycie, w meczu z Getafe. Potem, 16 września, Ibra spotka się ze starymi kolegami, ponieważ Barcelona zmierzy się na San Siro z Interem w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Po trzech sezonach spędzonych w barwach zespołu z Mediolanu nie ukrywa, że będzie to dla niego wyjątkowy mecz. "Żyłem w Mediolanie przez pewien czas i zostawiłem tam przyjaciół. To będzie wyjątkowe uczucie, wrócić na San Siro".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (22)